Rosja będzie gotowa do zaatakowania Europy w 2028 r.

Wojskowy francuskich Sił Powietrznych i Kosmicznych gen. Dominique Tardif powiedział dziennikowi „Liberation”, że siły te muszą przygotować się na poważną konfrontację z Rosją. Jak podkreślił, nie można wykluczyć, że Rosja będzie „testować zdolność NATO do reagowania”.

Rosja odnowi swoje zdolności [Dominique Tardif]

.Wywiad z wojskowym, osobą numer dwa we francuskich siłach powietrznych, ukazał się we wtorkowym wydaniu „Liberation”.

„Nie jest niemożliwe, że Rosja będzie testować zdolność NATO do reagowania, gdy Amerykanie będą podejmować działania czy mieć zainteresowania poza Europą” – powiedział Tardif. Uznał, że taki moment mógłby nastąpić „między 2028 i 2029 rokiem”, w okresie zmiany administracji USA, gdy Rosja odnowi swoje zdolności po przerwaniu walk w Ukrainie.

W wywiadzie zauważył, że „obecny konflikt na Bliskim Wschodzie dowodzi po raz kolejny, że wojna pochłania dużo pocisków”. Podkreślił, że armia francuska musi działać w kierunku utworzenia zapasów na wypadek konfliktu o dużej intensywności. Zwrócił uwagę, że kraje bałtyckie nie mają myśliwców, a więc „w razie problemu” siły lotnicze krajów zachodnich będą „na pierwszej linii na flance wschodniej”. Generał mówił o roli armii francuskiej w ewentualnych gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy, jakie w razie rozejmu miałaby zapewnić „koalicja chętnych”. Wyjaśnił, że Francja odpowiadać będzie za „komponent powietrzny”.

Wojskowy powiedział też, że zgodnie z porozumieniami łączącymi Francję z partnerami na Bliskim Wschodzie zaangażowała ona zasoby, jakie ma w bazach w tym regionie. Francuskie samoloty Rafale zestrzeliwują w razie potrzeby irańskie drony, do wsparcia skierowano także środki systemy obrony powietrznej SAMPT/T i zasoby logistyczne. Tardif podkreślił, że są to działania obronne.

Przyznał, że w walce z dronami Rafale nie są najskuteczniejsze i armia pracuje nad obniżeniem kosztów (ze względu na wysoki koszt używanych przez Rafale pocisków MICA ). Jednym ze sposobów są „drony-zabójcy”, tj. zwalczające inne drony.

Bezpieczeństwo Europy wymaga zdolności do obrony przed Rosją

.W planowaniu obronnym trzeba wreszcie zacząć odróżniać marzenia od koszmarów, a jedne i drugie od halucynacji – pisze Edward LUCAS

Szef NATO nie pozostawił złudzeń co do tego, jak według niego wyglądałaby obrona Europy bez udziału USA. „Możecie sobie marzyć” – powiedział Mark Rutte podczas posiedzenia komisji Parlamentu Europejskiego. Jego zdaniem, aby zastąpić amerykańskie zdolności nuklearne i konwencjonalne, Europa musiałaby przeznaczać na obronę 10 procent PKB. „Powodzenia”.

Mark Rutte jest politykiem sprawnym i doświadczonym. Jego prawdziwym adresatem był zapewne jeden człowiek zasiadający w Gabinecie Owalnym, a nie kilkudziesięciu europosłów zgromadzonych w Brukseli. Tyle że jego argument nie wytrzymuje próby. Gdyby obrona Europy oznaczała konieczność posiadania sił i sprzętu zdolnych do prowadzenia wojen ekspedycyjnych na miarę amerykańskich misji w Iraku i Afganistanie, rachunek rzeczywiście byłby odstraszający: biliony dolarów w ciągu piętnastu lat. Ale bezpieczeństwo militarne Europy nie wymaga globalnego zasięgu. Nie wymaga zdolności do prowadzenia wojen na drugim końcu świata. Wymaga zdolności do obrony przed Rosją.

Jednak w wymiarze czysto liczbowym nawet ten aspekt wciąż zależy od Amerykanów. I nie chodzi tylko o 76 900 żołnierzy USA stacjonujących w Europie – w tym brygady pancerne rozmieszczone w Polsce i Rumunii – ani o zaplecze logistyczne i magazyny 21st Theater Sustainment Command z siedzibą w Kaiserslautern. W razie kryzysu kluczowe pozostają siły amerykańskie. Największą i najbardziej sprawną armią w Europie są dziś Ukraińcy, a nie europejska część NATO.

To fakt niepokojący, ale bynajmniej nie koszmarny. Wręcz przeciwnie. Skoro Ukraina – państwo znacznie mniejsze i uboższe od Rosji – potrafiła niemal zatrzymać machinę wojenną Władimira Putina, Europa może osiągnąć znacznie więcej, o ile tylko zechce. Nie potrzebuje wcale pełnego pakietu zdolności z najwyższej półki, ciężkiego lotnictwa transportowego tankowanego w powietrzu, floty oceanicznej czy lotniskowców, czyli tego rodzaju narzędzi, które Stanom Zjednoczonym mogą się przydać w przyszłej konfrontacji z Chinami. Europa potrzebuje przede wszystkim woli politycznej, by wspierać Ukrainę, zwiększać wydatki obronne i wydawać je mądrzej, zwłaszcza na nowe technologie sprawdzone na ukraińskim polu walki.

Te kroki zwiększyłyby wiarygodność Europy, a przy tym wzmocniły odstraszanie, jeszcze zanim praktyczne skutki tych kroków mogłyby się w pełni ujawnić. Politycy, którzy wyraźnie pokazują gotowość do ponoszenia kosztów i ryzyka w sprawach obrony, z większym prawdopodobieństwem zrobią też wszystko, by skutecznie ukarać każdego potencjalnego agresora.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/edward-lucas-bezpieczenstwo-europy-wymaga-zdolnosci-do-obrony-przed-rosja/

https://wszystkoconajwazniejsze.pl/edward-lucas-bezpieczenstwo-europy-wymaga-zdolnosci-do-obrony-przed-rosja/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 31 marca 2026
Fot.:BrookingsInstitution