Skrajna lewica przeciwko dziewczynom i kobietom z Némésis [Nathaniel GARSTECKA]

Némésis

Wojna została wypowiedziana. Po latach narastających napięć lewica postanowiła nie tolerować już dłużej istnienia kolektywu Némésis, konserwatywnego ruchu feministycznego, którego popularność stale rośnie. Iskrą, która zapaliła lont, była śmierć młodego studenta Quentina Deranque’a, zabitego przez radykalnych lewicowców, gdy zapewniał bezpieczeństwo Némésis podczas demonstracji.

.Alice Cordier, przewodnicząca kolektywu Némésis, opisała w lipcu 2024 r., w wywiadzie udzielonym „Wszystko co Najważniejsze” [LINK], kontekst powstania tego ruchu: „Némésis jest stowarzyszeniem, które narodziło się 5 lat temu, w 2019 roku. Jako młode kobiety powiedziałyśmy sobie – dość! Molestowania seksualnego dokonują często nielegalni imigranci, osoby, które kręcą się, grasują, czerpią korzyści z naszych osiągnięć społecznych i które zachowują się źle. Na przykład w Paryżu, w regionie Ile-de-France, dwie trzecie napaści na tle seksualnym w transporcie publicznym dokonują cudzoziemcy, głównie pochodzenia afrykańskiego czy północnoafrykańskiego, indyjskiego i pakistańskiego”.

Wśród celów, które wyznaczyła sobie organizacja Némésis, znajduje się „demaskowanie niebezpiecznego wpływu masowej imigracji na kobiety, aby temat ten stał się przedmiotem publicznej debaty” oraz „promowanie cywilizacji europejskiej nie jako cywilizacji, która sprowadziła kobiety do roli przedmiotów, ale jako kolebki ich rozwoju”. Stanowisko to jest całkowicie sprzeczne z tym, czym stał się postępowy feminizm „mainstreamowy”, który skupia się wyłącznie na atakach na „białego zachodniego mężczyznę”, starannie unikając poruszania kwestii przemocy seksualnej w niektórych środowiskach imigranckich.

Némésis nie zamierza zatem zastąpić „tradycyjnego” feminizmu. Kwestie związane z aborcją lub pozycją kobiet w świecie biznesu pozostawia tym, którzy specjalizują się w tych dziedzinach. Skupia się na przemocy wobec kobiet, zwłaszcza tej celowo ukrywanej przez lewicowe feministki, a mianowicie przemocy popełnianej przez środowiska imigranckie. W rzeczywistości sprawia to, że feminizm prawicowy uzupełnia feminizm lewicowy, czemu zaprzeczają progresywistyczni aktywiści.

Od momentu powstania Némésis zyskało popularność w kręgach patriotycznych, konserwatywnych i prawicowych. Zwłaszcza dzięki swoim (w pełni pokojowym) działaniom, mającym na celu włączenie kwestii przestępców seksualnych pochodzących ze środowisk imigranckich do francuskiej debaty publicznej. Do tego stopnia, że stowarzyszenie stało się nieodzowne w prawicowym krajobrazie polityczno-medialnym. Oczywiście nie mogło się to spodobać nietolerancyjnej i dogmatycznej lewicy, a kobiety z kolektywu Némésis zaczęły obawiać się o swoje bezpieczeństwo.

W wywiadzie udzielonym „Wszystko co Najważniejsze” Alice Cordier wspomina posła Raphaëla Arnaulta: „To człowiek, który już wcześniej groził mi, że skończę z kulą w głowie. Jest to osoba, która figuruje w aktach S (policyjne akta osób uznanych za ekstremistów – przyp. red.), ale przede wszystkim została już skazana za stosowanie przemocy. We Francji Nieujarzmionej (LFI) proponuje się ekstremistów na przedstawicieli do organów ustawodawczych, m.in. z grupy La Jeune Garde, którą bardzo dobrze znamy. To ludzie, którzy rzucali się na nas, uderzali nas, w niezwykle brutalny sposób chcieli zmusić nas do ucieczki, gdy demonstrowałyśmy ze swoimi prawicowymi hasłami”.

14 lutego 2026 r. Némésis protestowało w Lyonie przeciwko przybyciu europosłanki Rimy Hassan, blisko związanej z palestyńskim Hamasem, na konferencję w Instytucie Studiów Politycznych w Lyonie. Doszło do starć, członkowie Némésis zostali zaatakowani, podobnie jak działacze prawicy, którzy interweniowali. 23-letni Quentin Deranque został odizolowany przez kilku członków Jeune Garde, radykalnego ruchu lewicowego rozwiązanego kilka lat wcześniej przez rząd, i pobity na śmierć. Wydarzenie to zwróciło uwagę na przemoc ze strony skrajnej lewicy, a w szczególności na Raphaëla Arnaulta, założyciela Jeune Garde i posła LFI wybranego w lipcu 2024 r. dzięki poparciu socjalistów w drugiej turze wyborów parlamentarnych i znacznemu poparciu wyborców centrowych.

Linczowanie Quentina Deranque’a zostało sfilmowane, a opinia publiczna była oburzona tymi obrazami. Wywołało to w szeregach lewicy potrzebę reakcji. Najpierw umiarkowana lewica zdawała się dystansować od LFI i Raphaëla Arnaulta. Nie doszło jednak do całkowitego zerwania ze względu na zbliżające się wybory samorządowe w marcu 2026 r. Nie było z kolei mowy o pozwoleniu na uznanie Némésis za ofiarę. Liderzy LFI rozpoczęli więc przeciwko Alice Cordier masową kampanię faszyzacji, klasyczną taktykę lewicy. Europosłanka LFI Emma Fourreau otwarcie nazwała ją nazistką. Działanie to poparli inni parlamentarzyści LFI, tacy jak Thomas Portes, Antoine Léaument i Manon Aubry.

W odpowiedzi Alice Cordier oświadczyła, że złoży skargę: „Dość tego. Mój prawnik złożył dzisiaj 33 skargi za publiczne znieważenie, 50 za zniesławienie i 37 za podżeganie do przemocy. Dotyczą one Jean-Luca Mélenchona, Thomasa Portesa, Paula Vanniera i Emmy Fourreau” – napisała w mediach społecznościowych.

.Wyeliminowanie Némésis wydaje się koniecznością dla radykalnej lewicy, tak bardzo prawicowy feminizm jest dla niej kłopotliwy. Wzrost liczby napaści seksualnych popełnianych przez niektórych imigrantów stanowi cios dla klasycznej retoryki „białej winy”. Szczególnie w kontekście powrotu idei patriotycznych do debaty publicznej, na rok przed wyborami prezydenckimi, które zapowiadają się jako bardzo szczególne. Istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że kandydat Rassemblement National (prawdopodobnie Jordan Bardella) zmierzy się w drugiej turze z kandydatem LFI (Jeanem-Lukiem Mélenchonem), co spowodowałoby dalszy wzrost napięć politycznych i społecznych.

Nathaniel Garstecka
Tekst pochodzi z cotygodniowej kroniki prowadzonej w języku francuskim i polskim przez Autora w tygodniku „Gazeta na Niedzielę” [link]. Przedruk za zgodą redakcji.

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 13 marca 2026