Ukraina pomoże USA w wojnie z Iranem

USA zwróciły się do Ukrainy o pomoc. Ukraina wysłała drony przechwytujące i zespół specjalistów ds. dronów, aby chronić amerykańskie bazy wojskowe w Jordanii przed atakami Iranu – powiedział prezydent Wołodymyr Zełenski w wywiadzie dla poniedziałkowego „New York Timesa”.
USA zwróciły się do Ukrainy o pomoc
.Według prezydenta USA zwróciły się do Ukrainy o pomoc, a ukraiński zespół wyruszył następnego dnia. „Zareagowaliśmy natychmiast” – poinformował Wołodymyr Zełenski. „Powiedziałem: tak, oczywiście, wyślemy naszych ekspertów” – zrelacjonował.
Biały Dom nie odpowiedział na pytanie, czy Stany Zjednoczone zwróciły się do Ukrainy o pomoc – podkreślił dziennik, zauważając, że choć trwająca od 28 lutego operacja amerykańsko-izraelska przeciwko Iranowi grozi odwróceniem uwagi świata od wojny Rosji przeciwko Ukrainie, to jednocześnie dała ona Kijowowi możliwość wykorzystania ciężko zdobytego doświadczenia i zaawansowanej technologii na nowym froncie. Rosja używa przeciwko Ukrainie dronów irańskich.
Kijów ma nadzieję zdobyć przychylność Waszyngtonu w trójstronnych rozmowach pokojowych z Moskwą. W czwartek prezydent USA Donald Trump ponownie oświadczył, że postrzega Zełenskiego jako większą przeszkodę w zawarciu pokoju niż przywódcę Rosji Władimira Putina.
Współpracując z USA na Bliskim Wschodzie, Ukraina ma nadzieję na podkreślenie kontrastu między swoim stanowiskiem a stanowiskiem Rosji wobec wojny na Bliskim Wschodzie. Amerykańscy urzędnicy twierdzą, że Rosja dostarcza Iranowi informacje wywiadowcze, w tym zdjęcia satelitarne pokazujące lokalizację amerykańskich okrętów i personelu wojskowego. Zełenski powiedział również, że widział dane wywiadowcze wskazujące, że drony wylatujące z Iranu zawierają rosyjskie komponenty. „NYT” nie mógł zweryfikować tego twierdzenia.
Wołodymyr Zełenski powiedział, że chce pomóc krajom Bliskiego Wschodu, ale musi również zrównoważyć te prośby z potrzebami Ukrainy, która od ponad czterech lat odpiera rosyjską inwazję. Ukraina zaoferowała krajom Bliskiego Wschodu wymianę swoich dronów przechwytujących na potężniejsze środki obrony powietrznej, których Kijów potrzebuje do walki z rosyjskimi pociskami balistycznymi.
Prezydent powiedział, że na Bliski Wschód uda się kolejny zespół ukraińskich ekspertów by pomóc krajom regionu ocenić, jak mogą chronić się przed irańskimi dronami inaczej, niż poprzez użycie kosztownych pocisków do systemów Patriot, których zaczyna brakować. W pierwszych dniach wojny z Iranem kraje Bliskiego Wschodu zużyły ponad 800 takich pocisków.
Dmytro Łytwyn, doradca Wołodymyra Zełenskiego, powiedział, że w ciągu czterech lat wojny obronnej z Rosją Ukraina otrzymała zaledwie około 600 zaawansowanych pocisków do systemów Patriot.
Odwrócenie ról
.To wyjątkowa ironia historii, że armia amerykańska, nie dość dobrze radząca sobie na razie z atakami perskich dronów, potrzebuje dziś szczególnie akurat tej technologii, którą dysponuje Ukraina. A dla Zełenskiego to polityczna okazja do wykazania się szczerze sojuszniczym stosunkiem do supermocarstwa, od którego i tak faktycznie jest zależny – pisze Jan ROKITA.
Prezydent Ukrainy potwierdził krążącą już wcześniej wieść, iż Ameryka zwróciła się doń o pilną pomoc wojskową w wojnie z Iranem, a on polecił „zapewnić niezbędne zasoby i zagwarantować obecność ukraińskich specjalistów”. „Ukraina pomaga partnerom, którzy pomagają zapewnić nam bezpieczeństwo i chronić życie naszych obywateli” – dodał Wołodymyr Zełenski. Chodzi, rzecz jasna, o skonstruowane i wypraktykowane w walce przez Ukraińców środki obrony przed atakami dronów, jak również o profesjonalnych operatorów mogących szybko przeszkolić żołnierzy amerykańskich.
Tak naprawdę nie ma w tym niczego zadziwiającego, skoro nie od dziś wiemy, że na obronie przed używanymi na skalę masową przez Moskali perskimi dronami Ukraińcy znają się najlepiej na świecie. A jakiś czas temu, po przypadkowym uderzeniu dronów w terytorium Polski, także premier Donald Tusk zabiegał (nie wiem z jakim skutkiem) o ukraińskie szkolenia w tej materii dla Wojska Polskiego. Do tej pory perskie Shahedy rujnowały ukraińskie miasta i ukraiński system energetyczny, ale teraz dają się we znaki rafineriom w Arabii Saudyjskiej, luksusowym hotelom w Dubaju, lotniskom w Katarze i Emiratach Arabskich, no i – last but not least – bazom amerykańskim (a nawet brytyjskim) ulokowanym w rejonie Bliskiego Wschodu.
To wszystko niby dobrze wiadomo, a jednak wiadomość o prośbie Pentagonu do Zełenskiego o pomoc militarną – co tu dużo mówić – ma ewidentnie smak politycznej sensacji. To przecież od jakichś trzech lat Ukraina jest całkowicie zależna od amerykańskich dostaw broni, ostatnio zresztą opłacanych głównie przez Europę. Więc takie odwrócenie ról, nawet jeśli dotyczy tylko względnie nieskomplikowanej technologii walki z bezzałogowcami, jest ważnym dla Kijowa uznaniem faktu, iż niepodległa Ukraina, ocalona przed inwazją moskiewską, będzie na przyszłość nie tylko biorcą, ale i dawcą bezpieczeństwa dla całego zachodniego sojuszu.
Ameryka, w jednakim stopniu w czasach Bidena, jak i obecnie Trumpa, ze strachu przed gniewem Kremla broni się ciągle rękami i nogami przed uznaniem Ukrainy za potencjalnie pełnoprawnego członka NATO i zapewne prędko swego poglądu na tę rzecz nie zmieni. Ale polityka dzieje się przede wszystkim przez fakty dokonane. To wyjątkowa ironia historii, że armia amerykańska, nie dość dobrze radząca sobie na razie z atakami perskich dronów, potrzebuje dziś szczególnie akurat tej technologii, którą dysponuje Ukraina. A dla Zełenskiego to polityczna okazja do wykazania się szczerze sojuszniczym stosunkiem do supermocarstwa, od którego i tak faktycznie jest zależny.
Tymczasem moją uwagę zwróciło to, iż zachodnie media, z reguły irracjonalnie wrogie Donaldowi Trumpowi, pełne są teraz jednostronnych analiz, jak bardzo Ameryka zaszkodziła sprawie Ukrainy, ruszając na Iran. Podnoszone są przy tym najczęściej dwa argumenty na rzecz takiej tezy. Pierwszy jest ten, iż kolejny wojenny skok cen ropy i gazu miałby dać wielkie dodatkowe dochody Putinowi, który w zasadzie już, już bankrutował, a teraz dostał dzięki Trumpowi finansową kroplówkę.
Ale jest jeszcze drugi argument na rzecz szkód, jakie może ponieść Ukraina na skutek wojny perskiej, poważniejszy i – co istotne – podniesiony ostatnio także przez prezydenta Zełenskiego (w wywiadzie dla dziennika „Corriere della Sera”). Rzecz jest w ograniczonym potencjale środków obrony przed atakami z powietrza, jakimi dysponuje cały zachodni sojusz, a zwłaszcza Stany Zjednoczone. Zełenski tak to ujmuje: „Możemy mieć trudności z pozyskaniem pocisków i broni do obrony naszego nieba, gdyż Amerykanie i ich sojusznicy na Bliskim Wschodzie mogą potrzebować tego wszystkiego do własnej obrony, na przykład pocisków Patriot”. Ukraina ma już doświadczenie z opóźnieniami dostaw sprzętu w roku 2025, kiedy to podczas tzw. wojny dwunastodniowej dostawy na Bliski Wschód, w tym zwłaszcza do Izraela, zyskały chwilowy priorytet. A zważywszy, iż ekipa Donalda Trumpa nigdy nie wykazywała entuzjazmu do zbrojenia armii ukraińskiej, nie dziwota, że tego rodzaju obawy w Kijowie także teraz się pojawiają. Tym bardziej że u początku piątego roku wojny ukraińskiej, polityczna atmosfera w Kijowie jest kiepska, a społeczne poparcie dla zbrojenia Ukrainy załamało się praktycznie we wszystkich krajach zachodniego sojuszu, z Ameryką i Polską włącznie.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-rokita-odwrocenie-rol/
PAP/ LW




