Wybory samorządowe we Francji. Najważniejsze wnioski

Po zapoznaniu się z ostatecznymi wynikami pierwszej tury wyborów samorządowych do rad miast i gmin partie polityczne zabrały się do budowania strategii przed drugą turą. Na lewicy sytuacja jest dynamiczna między socjalistami i radykalną LFI. Na prawicy Republikanie nadal uparcie odmawiają wszelkiej współpracy ze Zjednoczeniem Narodowym i Reconquête. Wybory we Francji 2026 stanowią zapowiedź wyborów prezydenckich 2027?
Wybory we Francji 2026: Paryż – Lyon – Marsylia
W każdym z trzech największych miast Francji sytuacja przed drugą turą, która odbędzie się w niedzielę 22 marca 2026 roku, jest inna. W stolicy Emmanuel Grégoire (Socjaliści-Zieloni-Komuniści) prowadzi po pierwszym głosowaniu z wynikiem 38 proc. Na drugim miejscu plasuje się Rachida Dati (centroprawicowi Republikanie, 25,5 proc.), na trzecim Sophia Chikirou (radykalnie lewicowa LFI, 12 proc.), na czwartym centrysta Pierre-Yves Bournazel (11 proc.), a na piątym Sarah Knafo (prawicowa Reconquête, 10,5 proc.). Finał jednak nie odbędzie się z 5 listami. W poniedziałek 16 marca 2026 roku Rachida Dati i Pierre-Yves Bournazel ogłosili połączenie się, aby pokonać Emmanuela Grégoire’a. Bournazel jednak postawił warunek: brak współpracy ze „skrajną prawicą”, czyli z Sarah Knafo. Kandydaci mają się porozumieć do wtorku; pod presją znalazł się Emmanuel Grégoire, który odmawia połączenia się z radykalną lewicą, i Sarah Knafo, która miałaby zrezygnować z kandydowania w drugiej turze.
W Lyonie urzędujący prezydent Grégory Doucet (Zieloni) zdobył pierwsze miejsce (37,5 proc.) przed centrowym Jeanem-Michelem Aulasem (37 proc.). Kandydatka LFI Anaïs Belouassa także weszła do drugiej tury (10,5 proc.). W tym kontekście Grégory Doucet i Anaïs Belouassa ogłosili sojusz wyborczy w drugiej turze – jeżeli patrzyć na wyniki pierwszej tury, powinno to wystarczyć, aby lewica utrzymała urząd miasta.
W Marsylii także prowadzi lewica – z urzędującym prezydentem Benoit Payan (lewica, 36,5 proc.) przed prawicowym Franckiem Allisio (RN, 35 proc.), centroprawicową Martine Vassal (LR, 12,5 proc.) i Sébastienem Delogu (LFI, 12 proc.). Stan na poniedziałek jest taki, że do żadnych połączeń nie dojdzie. Benoit Payan odmawia sojuszu z LFI, a Martine Vassal odmawia współpracy z prawicą. Lewica i RN mają zatem nadzieję na nową dynamikę na ich korzyść, aby wyborcy kandydatów z mniejszych list oddali w drugiej turze głosy według zasady „pożytecznego głosowania”.
Wybory we Francji 2026: wyniki w większych miastach
W porównaniu z wyborami samorządowymi z 2020 roku można wnioskować, że siły lewicowe i prawicowe wzmacniają się kosztem centrum i centroprawicy. W 20 największych francuskich miastach zwycięzcami są radykalnie lewicowa LFI Jean-Luca Mélenchon, która wchodzi w różnych wariantach do drugiej tury (i wygrała w pierwszej turze w Saint-Denis pod Paryżem) i zmusza lewicę (sojusz Socjalistów, Zielonych i Komunistów) do negocjacji, oraz Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen i Jordana Bardelli, które wygrywa w pierwszej turze w Perpignan, ma dobry wynik w Nicei i powalczy o wygraną w Tulonie i Marsylii. Sukces prawicy w miastach na południu Francji jednak nie ma odzwierciedlenia w reszcie kraju: w Paryżu, Lyonie, Lille, Strasbourgu, Nantes czy Bordeaux wyniki RN rozczarowują.
Zasadniczą kwestią zajmującą świat polityki w poniedziałek i wtorek zdecydowanie jest połączenie list lewicowych. Mimo polemik i skandali dotyczących radykalnie lewicowej Francji Niepokornej (LFI, oskarżenia o przemoc polityczną, antysemityzm i radykalizację życia publicznego) oraz zapowiedzi „kordonu sanitarnego” wielu lokalnych baronów (Socjaliści i Zieloni) jednak postanowiło podjąć z nią współpracę. Wspólne listy powstaną w Nantes, Tuluzie (z kandydatem LFI jako jedynką), Lyonie, Grenoble czy Strasbourgu. Te sojusze mają na zadanie pokonać listy centroprawicowe lub prawicowe w wyścigu o prezydenturę w tych miastach. Nie wszędzie jednak dochodzi do takich sojuszy: w Paryżu i Marsylii starcia między Socjalistami i LFI się nasiliły; Emmanuel Grégoire i Benoit Payan sądzą, że dadzą radę wygrać wybory bez połączenia się z LFI.
Renaissance, partia prezydenta Emmanuela Macrona, nadal nie potrafi zakorzenić się w krajobrazie samorządowym. W żadnym dużym mieście kandydat Renaissance nie szans na wygraną. Lepszy los prawdopodobnie spotka sojusznicze partie Renaissance. Były premier Édouard Philippe i przewodniczący centroprawicowego Horizons uzyskał 44 proc. w Hawrze, a były premier François Bayrou (MoDem) 34 proc. w Pau. Powodów do radości nie mają też centroprawicowi Republikanie. Bez sojuszy wyborczych z partiami centrowymi lub innymi centroprawicowymi klasyczna chadecja będzie zmuszona do cofnięcia się do mniejszych miejscowości.
Wnioski
Obecne zmagania w wyborach samorządowych to ostatni duży test wyborczy przed wyborami prezydenckimi, które odbędą się wiosną 2027 roku. Blok centrowy Emmanuela Macrona nadal słabnie, ściśnięty między lewicą i rosnącą prawicą. Prezydent Macron prawdopodobnie zostanie zapamiętany jako ten, który doprowadził ewentualnej drugiej tury wyborów prezydenckich, w której zmierzą się kandydat radykalnej LFI Jean-Luc Mélenchon i kandydat „skrajnej” prawicy Jordan Bardella. Ta perspektywa niepokoi wielu komentatorów politycznych oraz środowiska biznesowe i dyplomatyczne.
Rassemblement National Marine Le Pen i Jordana Bardelli na pewno świętuje. Utrzymanie Perpignan (oraz kilku średnich miejscowości, jak Beaucaire, Fréjus i Hénin-Beaumont), prawdopodobna wygrana w Nicei i bardzo wysoki wynik w Marsylii napawają optymizmem kadry prawicowej partii, która wie, że przez lata jej bolączką były właśnie wybory samorządowe. Zastanawiająca jest jednak strategia RN w Paryżu. Wybór Thierry’ego Marianiego (wynik 1,5 proc.!), znanego z prorosyjskości, na kandydata w stolicy zastanawia, zwłaszcza że Marion Maréchal była chętna, aby stawić mu czoła. Tutaj wchodzą jednak kwestie wewnątrzpartyjne – wnuczka Jean-Marie Le Pena traktowana jako groźna konkurentka przez Jordana Bardellę.
Lewica z kolei potwierdza swoją dobrą formę w wyborach do rad miast i gmin. Większość dużych miast raczej pozostanie pod kontrolą sojuszu Socjalistów, Zielonych i Komunistów, w niektórych przypadkach z udziałem radykalnie lewicowej LFI. Ten sojusz między „umiarkowaną” lewicą i radykalną jest ważnym zjawiskiem przed nadchodzącymi wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi. Lewica udowadnia, w przeciwieństwie do prawicy, że oskarżenia o radykalizm i skrajność nie są przeszkodą na drodze do sojuszy wyborczych. Latami środowiska lewicowe (medialne i polityczne) zabraniały centroprawicy zawierania sojuszy wyborczych z Frontem Narodowym/Zjednoczeniem Narodowym pod pretekstem „skrajności” i „faszyzmu”. Jednak gdy to LFI „faszyzuje”, Socjaliści nie mają skrupułów. Niemniej Republikanie nie wyciągają z tego wniosków. W Paryżu Rachida Dati odmawia współpracy z prawicową Sarah Knafo, która dostała się do drugiej tury, ryzykując przegraną w wyścigu o fotel prezydenta stolicy.
Wniosek z tych wyborów dla chadeckiej centroprawicy jest taki, że powinna raz na zawsze porzucić tzw. „front republikański” i otworzyć się na współpracę z narodową i patriotyczną prawicą, nawet gdyby to miało się nie spodobać lewicy i obozowi Emmanuela Macrona.
Nathaniel Garstecka





