Prof. Adrian VERMEULE: Ostatni europejski uczony. Laudacja dla prof. Ryszarda Legutki

Ostatni europejski uczony.
Laudacja dla prof. Ryszarda Legutki

Photo of Prof. Adrian VERMEULE

Prof. Adrian VERMEULE

Amerykański prawnik. Profesor prawa konstytucyjnego Ralph S. Tyler w Harvard Law School.

Laudacja

Nagrodą im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego podczas XII Kongresu Polska Wielki Projekt został uhonorowany prof. Ryszard LEGUTKO. Laudację wygłosił prof. Adrian VERMEULE

.Sprawiedliwość każe nam uznać niezwykłe osiągnięcia profesora Ryszarda Legutki. Istotnie, powierzona mi misja wygłoszenia laudacji na jego cześć jest w pewnym sensie jedną z najłatwiejszych misji, jakiej kiedykolwiek się podjąłem. Profesor Legutko jest postacią o znaczeniu europejskim, a nawet międzynarodowym, postacią, która harmonijnie łączy filozofię z praktyką polityczną. Przeprowadza głęboką krytykę porządku liberalnego, a jednocześnie dowcipnie komentuje kolejne szaleństwa Parlamentu Europejskiego, stojąc kilka metrów od sprawców tych szaleństw.

Pragnę jednak uprzedzić, że moje uznanie dla pracy profesora Legutki chcę ująć w nieco mrocznym i niepokojącym pytaniu: czy to możliwe, że jest on ostatnim europejskim scholarem? Pozwólcie, że wyjaśnię osobno wszystkie składniki tego pytania.

Pod pojęciem scholara mam na myśli kogoś, kto jak Legutko bardziej interesuje się naturą i wewnętrzną spójnością idei niż ich identyfikacją polityczną. Pomniejszych propagandystów, którzy mnożą się w systemach liberalnych, interesuje tylko jedno: jak zinstrumentalizować i skolonizować każdą koncepcję i oddać ją na służbę liberalnemu porządkowi. Rządy prawa stają się rządami prawa liberalnego; „demokracja” zostaje przedefiniowana na „głosowanie zgodne z liberalizmem” i tak dalej. Jak pamiętnie tłumaczy prof. Legutko, pojęcia i sam język traktują oni jako broń polityczną.

Słowo „europejski” w przypadku profesora Legutki odnoszę do jego tekstów, których lektura pozwala odczuć związek z całą europejską tradycją w najszerszym znaczeniu, począwszy od Greków. Jak powiedziałem na piątkowej konferencji, ta klasyczna tradycja opiera się na trzech filarach: filozofii greckiej, prawie rzymskim i wierze katolickiej. Jej przekaz jest pozytywny i bogaty w treści, wyprzedzający liberalizm i oferujący wizję uniwersalną. Tę wizję liberalizm uważa za skrajnie groźną, ponieważ to nie on ją stworzył i nie może jej całkowicie przerobić na swój własny obraz. Kontrastem dla profesora Legutki jest typowy dzisiejszy intelektualista, odłączony zarówno od przeszłości, jak i przyszłości, który w przeciwieństwie do swoich średniowiecznych odpowiedników nie jest w stanie uczestniczyć w wielopokoleniowych projektach. Ma on radykalnie skrócony horyzont historyczny, koncentruje się głównie na kilku czarnych legendach opowiadających o katolickim autorytaryzmie oraz na triumfie tego, co liberałowie nazywają „demokracją”. W najlepszym swoim wydaniu liberał szczyci się odcięciem od dziedzictwa przeszłości, a w najgorszym i bardziej powszechnym jest on swojego odcięcia od przeszłości całkowicie nieświadomy.

Niepokojąca i dyskusyjna część mojego wystąpienia odnosi się do określenia „ostatni”. Można się zastanawiać, czy tradycja europejska, do której nawiązałem, przetrwa profesora Legutkę. Oczywiście nieco przesadzam dla celów retorycznych niniejszej laudacji. Tradycja pozostaje żywotna w kilku miejscach, może szczególnie w Europie Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza w Polsce i właśnie w tej sali. Sam Kongres Polska Wielki Projekt przyczyni się do kontynuacji owej wielkiej tradycji, w której uczestniczy profesor Legutko. Niepokoić wszelako musi szybkość i staranność, z jaką Europa Zachodnia odcięła się nie tylko od niej, ale nawet od słabszych powojennych jej przejawów u takich postaci, jak Konrad Adenauer i Robert Schuman.

Jak na ironię jednak – i chcę, żeby ta część mojego wystąpienia była nieco bardziej optymistyczna – w czasie, gdy tradycja europejska jest wymazywana w Europie Zachodniej, w Stanach Zjednoczonych przeżywa ona coś w rodzaju małego, ale wpływowego odrodzenia pod bezpośrednim wpływem profesora Legutki i innych autorów. Jedna z szerokich i ogólnych definicji tak zwanej „nowej prawicy” w Stanach Zjednoczonych przyjmuje, że różni się ona od głównego nurtu powojennej amerykańskiej liberalnej prawicy tym, że jest bardziej europejska, zarówno na poziomie polityki, jak i na poziomie uzasadnień intelektualnych. Podkreśla ciągłość między dziedzictwem angloamerykańskim a tradycjami kontynentalnymi i odrzuca takie mity jak wyjątkowość prawa zwyczajowego. A co najważniejsze, nie boi się posługiwać władzą publiczną w służbie dobra wspólnego tam, gdzie to konieczne.

Odniosę się teraz bardziej bezpośrednio do niezwykłego wpływu myśli profesora Legutki na te wydarzenia. Jego książka The Demon in Democracy zabrzmiała jak grzmot na amerykańskiej scenie intelektualnej. Praca ta skrystalizowała i ubrała w słowa zestaw obaw i idei, które przez pewien czas krążyły w niesprecyzowanej formie na amerykańskiej scenie intelektualnej. Wywołała ogromne poruszenie.

Jednym z głównych powodów niezwykłego wpływu pracy profesora Legutki w Ameryce jest to, że obecnie trudno jest odróżnić znaczną część społecznego liberalizmu reprezentowanego przez instytucje europejskie od niemal identycznego społecznego liberalizmu amerykańskiej lewicy. Te same męczące hasła; ten sam nieubłagany program kontroli poprzez tak zwaną „tolerancję”; destabilizacja rodziny i wszelkich pozostałych nieliberalnych instytucji lub skupisk nieliberalnych idei; konformizm w najdrobniejszych szczegółach pod sztandarem „różnorodności” – wszystko to charakteryzuje liberalizm na całym świecie.

Jest więc szczególnie trafne, że najnowsza książka profesora Legutki, The Cunning of Freedom, stanowi doskonały przykład tego samego projektu, do którego namawiałem przed kilkoma dniami – przypomnienia i odzyskania klasycznego podejścia do kluczowych idei, lecz nie jako negatywnej reakcji na liberalizm, lecz jako źródła pozytywnej wizji, mającej zarówno wewnętrzną integralność, jak i prawdę.

W ostatecznym wymiarze to, co my, wielbiciele profesora Legutki, mówimy tu i gdzie indziej, oraz to, co mówią jego krytycy, jest do pewnego stopnia bezprzedmiotowe. Idee są ostatecznie oceniane w świetle wydarzeń, jakie wraz z upływem czasu mają miejsce na świecie. W Stanach Zjednoczonych wydarzenia zaledwie kilku ostatnich lat w spektakularny sposób potwierdziły poglądy profesora Legutki. Oczywiście teza zawarta w The Demon in Democracy została błędnie scharakteryzowana przez niezliczonych pomniejszych intelektualistów, którzy zarabiają na życie, chroniąc reżim liberalny przed wszelką krytyką. Błędnie przypisali książce twierdzenie, że komunizm i liberalizm są despotyczne w sposób identyczny, podczas gdy w rzeczywistości teza była taka, że ​​każdy z tych ustrojów jest despotyczny na swój sposób – twardszy w komunizmie, bardziej miękki w liberalizmie.

Nie podlega dyskusji, że porządek liberalny nie tylko używa rozmaitych quasiprzymusowych instrumentów prawnych, takich jak biurokratyczne wytyczne, selektywne finansowanie organizacji pozarządowych itd., ale także w pełni wykorzystuje liberalną wersję rozróżnienia na sferę prywatną i publiczną. Stosuje wybiórcze egzekwowanie prawa przeciwko „prywatnej przemocy” i wykorzystuje istniejące warunki ekonomicznej konieczności („rynek”) oraz radykalny konformizm opinii publicznej w systemie liberalnym, inspirowany przez media. Kontroluje swoich poddanych przy pomocy rzesz zarówno wirtualnych, jak i rzeczywistych, grożących ostracyzmem, utratą pracy i rodzajem śmierci reputacyjnej (przerażający stan bycia „poza mainstreamem” lub z mianem „szalonego”).

.Moim zdaniem nie ulega również wątpliwości, że jeszcze wyraźniej niż w momencie publikacji książki profesor Legutko możliwie najgłębiej analizuje dynamikę kontroli w liberalnym reżimie. Niezmiernie więc się cieszę, widząc, że za to osiągnięcie, będące jedynie klejnotem w koronie całego dorobku życiowego, profesor Legutko zdobywa należne mu uznanie w akcie zwykłej sprawiedliwości.

Adrian Vermeule

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 lipca 2022