Prof. Agnieszka LEGUCKA: Rosja Nawalnego to przedwczesny scenariusz Prof. Agnieszka LEGUCKA: Rosja Nawalnego to przedwczesny scenariusz

Rosja Nawalnego to przedwczesny scenariusz

Prof. Agnieszka LEGUCKA

Doktor habilitowana, analityczka ds. Rosji w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM). Profesor Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

zobacz inne teksty Autora

Who is Mr Nawalny? – to pytanie nie schodzi z czołówek mediów zagranicznych. Znaleźliśmy się w niesamowitej bańce informacyjnej na temat możliwej zmiany sytuacji w Rosji, pytań o rolę opozycji, fali demonstracji, no i oczywiście rodzących się pomysłów, czy Nawalny zastąpi Putina, i coraz to dziwniejszych scenariuszy, czy to dobrze, czy źle dla Polski. Trzeba tę bańkę rozbić, aby zrozumieć, co faktycznie dzieje się za wschodnią granicą i jakie to ma znaczenie dla naszego państwa – pisze prof. Agnieszka LEGUCKA

Tak wielkiego zainteresowania medialnego i politycznego rosyjskim opozycjonistą nie było, zdaje się, nigdy. I nic dziwnego. Aleksiej Nawalny – otruty na Syberii, przypadkiem uratowany i cudem przetransportowany do Berlina, wybudził się ze śpiączki, wyzdrowiał i zamiast – jak wielu rosyjskich opozycjonistów – krytykować władze za granicą, rzucił wyzwanie samemu prezydentowi Putinowi i wrócił do Rosji. Potem kolejne odcinki fabuły Nawalnego były równie dramatyczne. Nawalny zadzwonił do swojego niedoszłego zabójcy, który przekonany, że rozmawia z przełożonym, opowiedział, jak wyglądała praca „szwadronu trucicieli” w ramach FSB. Wszystko to miało miejsce po ujawnieniu informacji śledztwa Bellingcat o tym, że rosyjskie służby śledziły opozycjonistę od kilku lat i kilkakrotnie próbowały go otruć. Następnie opozycjonista opublikował kompromat (materiał kompromitujący) samego Władimira Putina, czego nikt wcześniej w Rosji nie zrobił. W filmie, o którym słyszał lub który oglądał co czwarty Rosjanin, pt. „Pałac dla Putina”, można było na własne oczy zobaczyć, jak żyje „car”, że ma prywatne kasyno, disco-basen i złotą szczotkę do toalety, która stała się potem symbolem protestów w Rosji. Materiał pobił wszystkie rekordy wyświetleń w historii YouTube’a (ponad 111 mln na dziś).

Nawalny, który został aresztowany na lotnisku, wezwał Rosjan do protestów. I po raz pierwszy od dawna – Rosjanie wyszli na ulice miast, miasteczek od Syberii po Kaliningrad z hasłami antyrządowymi, krzycząc „Putin wor” (Putin złodziej). Nawalny zaimponował wielu Rosjanom, przede wszystkim tym, że wrócił do Rosji.

Do tej pory nie cieszył się wielkim poparciem społecznym, a wśród liberalnej opozycji i inteligencji wzbudzał, delikatnie mówiąc, niechęć. O znaczeniu politycznym Nawalnego decydowała jego aktywność antykorupcyjna. Dzięki temu stał się jednym z najpopularniejszych politycznych wideoblogerów w Rosji. Ale władze zablokowały rejestrację jego trzech partii i kandydaturę na prezydenta Rosji w 2018 r. W tym czasie opozycjonista zakładał swoje sztaby w całym kraju i dziś aktywiści regionalni i lokalni są jego ważnym politycznym kapitałem. W wyborach lokalnych we wrześniu 2020 r. udało mu się wprowadzić troje współpracowników do Rady Lokalnej Tomska i Nowosybirska. Przez wiele lat nie udawało mu się przebić do świadomości Rosjan. W 2015 r. rozpoznawało go 50 proc. Rosjan, po otruciu – 82 proc. Władze rosyjskie rzadko wymawiały jego imię, a Putin do dziś unika go jak zaklęcia i nazywa Nawalnego „blogerem” lub „berlińskim pacjentem”.

Jego rozpoznawalność, m.in. dzięki młodym, którzy częściej sięgają po informacje o świecie z internetu, dotychczas nie przekładała się na pozycję polityczną Nawalnego czy na poziom akceptacji dla jego postulatów. Cały czas mieści się on w granicach ok. 20 proc. Dodatkowo według badań z lutego br. poziom dezaprobaty wzrósł i wynosi obecnie 56 proc. (50 proc. we wrześniu ub.r.). Poziom akceptacji jest niższy zwłaszcza w przypadku osób, dla których głównym źródłem informacji jest telewizja (64 proc. vs średnio 56 proc. próby). Natomiast internauci mają znacznie lepsze nastawienie niż przeciętnie respondenci (45 proc. vs 19 proc.). Na negatywny stosunek Rosjan do Nawalnego wpływa m.in. jego bezkompromisowość wobec władz, postrzegana jako rewolucjonizm. Opozycjonista zapowiada m.in. deregulację, lustrację i decentralizację, która źle kojarzy się z latami 90. Podobnie idea transformacji surowcowej gospodarki, m.in. przez wycofywanie się państwa nawet ze strategicznych branż, nie zyska szerszego poparcia w Rosji, gdzie sektor państwowy tworzy 40–50 proc. miejsc pracy. Również jego populistyczne hasła ograniczenia migracji zarobkowej z Azji Środkowej i państw Kaukazu do Rosji (ponad 60 proc. migracji zarobkowej) są trudne do wdrożenia. Imigranci wytwarzają ok. 7–8 proc. rosyjskiego PKB i stanowią 10 proc. siły roboczej, zapewniając zatrudnienie w niskopłatnych sektorach rynku.

Nawalny ma dobre wyczucie emocji społecznych i jako jedyny dziś jest w stanie zaangażować Rosjan do protestu przeciwko Putinowi. Emocje te są związane z wieloletnią już stagnacją gospodarczą, spadkiem realnych dochodów mieszkańców, ubożeniem Rosjan i frustracji wynikającej ze skutków pandemii. Rozpatrywanie Nawalnego jako następcy Putina jest jednak przedwczesne i mało realne.

Dla tych, którzy już dziś analizują przyszłą Rosję Nawalnego, polecam zajrzeć do sali sądowej, gdzie odbywają się kolejne procesy nad opozycjonistą.

2 lutego 2021 r. rosyjski sąd odwiesił Aleksiejowi Nawalnemu wyrok skazujący go na 3,5 roku kolonii karnej. Był to pretekst, bo gdy opozycjonista przebywał w berlińskiej klinice po próbie otrucia (w sierpniu 2020 r.), Federalna Służba Więzienna wezwała go do stawiennictwa. Jakby tego było mało, szykują mu kolejne procesy, m.in. o zniesławienie weterana z II wojny światowej. Rosyjskie władze liczą, że w ten sposób osłabią jego pozycję polityczną i skażą go na zapomnienie. Podobną strategię przyjęły wobec Michaiła Chodorkowskiego, który trafił do kolonii karnej na 10 lat. Do tego trzeba dodać niebywałą represyjność i determinację w używaniu siły przez rosyjskie władze.

Prawie 12 tysięcy zatrzymanych w ciągu trzech dni protestów (23 stycznia, 31 stycznia i 2 lutego), aresztowania i brutalne pobicia, przeludnione cele więzienne, przeszukania i zatrzymywanie aktywistów to tylko namiastka tego, co czeka niezadowolonych. Jest więc prawdopodobne, że długoletnie więzienie dla Nawalnego oznacza ponowne wykluczenie opozycji antysystemowej z życia politycznego Rosji. Pozostałym współpracownikom Nawalnego będzie trudno utrzymać jej dotychczasową popularność i zdolność mobilizacji społecznej. Reszta opozycji antysystemowej pozostaje rozdrobniona, a jej liderzy wykluczają zjednoczenie. Wielu jej członków pozostaje za granicą, bez wpływu na rosyjską politykę.

Chociaż ogólny sceptycyzm co do poglądów opozycjonisty może być słuszny, to utrudnia on właściwe docenienie znaczenia politycznego sprawy Nawalnego.

Już teraz władze określają pomysły Nawalnego wirusem, który niebezpiecznie szerzy się po kraju. Chociaż jego przyszłość polityczna jest niejasna, to już pomysły Nawalnego dotyczące osłabienia Putina, rządzącej partii Jedinaja Rossija, mają destrukcyjny wpływ na obecny reżim polityczny Rosji, a także na jej aktywność międzynarodową. Sprawa Nawalnego w ostatnich miesiącach podkopała system Putina i ma szansę na przywrócenie pluralizmu politycznego w Rosji.

Ponadto próba otrucia, a następnie skazanie Nawalnego wzmocniły międzynarodową krytykę Rosji. Władzom rosyjskim trudniej będzie przekonać państwa UE i USA do złagodzenia sankcji. Sprawa Nawalnego utrudni Rosji współpracę z USA, gdyż prezydent Joe Biden zadeklarował wsparcie dla opozycjonisty. Uniemożliwia też w krótkim okresie poprawę stosunków między Rosją i UE oraz osłabi postulaty europejskich zwolenników dotyczące współpracy z tym państwem, szczególnie po upokorzeniu, którego doświadczył Josep Borrell w Moskwie 4 lutego 2021 r., dwa dni po odwieszeniu wyroku dla opozycjonisty. W tym kontekście – zamiast jałowo zastanawiać się nad rzekomą prezydenturą Nawalnego – powinniśmy się zastanowić, w jaki sposób wpłynąć na kształt przygotowywanej nowej strategii UE wobec Rosji.

.Polska może wykorzystać sprawę Nawalnego, aby zwiększać koszty polityczne współpracy Zachodu z FR, w szczególności w kwestii gazociągu Nord Stream 2. Warto także podjąć dyskusję nad wsparciem dla społeczeństwa obywatelskiego w Rosji, gdyż powinno to być już dla nas jasne, że nie wszyscy Rosjanie akceptują autorytarne rządy w tym państwie.

Agnieszka Legucka

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 17 lutego 2021

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam