Rafał GÓRSKI: "Pseudopolityka buksuje w miejscu. Czas na politykę po stronie obywateli"

TSF Jazz Radio

Pseudopolityka buksuje w miejscu. Czas na politykę po stronie obywateli

Rafał GÓRSKI

Społecznik i kampanier, prezes Instytutu Spraw Obywatelskich (INSPRO). Zaangażowany w działalność na rzecz dobra wspólnego od 1996 roku.

zobacz inne teksty autora

Dyskusja

Czytając tekst „Ta polityka prowadzi donikąd” Eryka Mistewicza i przysłuchując się różnym debatom politycznym, odnoszę wrażenie, że większość uczestników życia publicznego definiuje politykę jako walkę o władzę lub grę partyjną. Niestety, taka definicja sprzyja odbieraniu polityki jako walki dla samej walki – władzy dla władzy. A to już prosta droga do promocji myślenia typu „polityka to bagno” i postawy „trzymam się z dala od polityki”. Efektem jest zabetonowanie i degeneracja sceny politycznej. Najwięcej tracą zwykli obywatele, bo to oni muszą w konsekwencji płacić za słabą jakość elity politycznej.

.Jednocześnie daleki jestem od naiwnej wizji, że polityka nie ma nic wspólnego z dążeniem do władzy. Z chęcią wywierania wpływu na życie publiczne. Z narzucaniem innym swojej woli i swoich sposobów działania.

Nie widzę nic zdrożnego w tym, że ktoś ma władzę. Pytanie tylko, czy to właśnie on powinien ją sprawować oraz w jakim celu ją wykorzystuje.

Myślę, że wyzwanie leży w proporcjach. Dziś rzadko spotykam się z mówieniem o polityce i „robieniem” polityki w duchu dbałości o dobro wspólne. Dbałości o naszą ziemię, nasze państwo, nasze miasto, w końcu — o naszą ulicę. Dbałości o zapraszanie do stołu wszystkich zainteresowanych środowisk, również tych, z którymi się nie zgadzamy. Dbałości w docenianiu wszystkich, w tym przeciwników politycznych, zwłaszcza kiedy to, co robią, faktycznie służy interesowi publicznemu.

Co z tym można zrobić?

Przede wszystkim można zacząć odróżniać politykę od pseudopolityki. Polityka to działanie we wspólnym interesie państwa i jego obywateli. Pseudopolityka to rozrywanie państwa przez wąskie grupy interesu. Polityka to szukanie ponad podziałami rozwiązań problemów kluczowych dla państwa i jego obywateli. Pseudopolityka to zamykanie się we własnym okopie i mylenie jego krawędzi z linią horyzontu. Idąc dalej, można zacząć odróżniać polityków od pseudopolityków. Niestety, obecnie w polskiej debacie publicznej takiego rozróżnienia nie ma. Często pomiędzy polityką i pseudopolityką stoi znak równości.

Można również częściej promować politykę rozumianą jako dbałość o dobro publiczne. Doceniać partie, które proponują i wdrażają rozwiązania systemowe służące interesowi naszego państwa bez względu na to, kto ma władzę. Promować politykę realizowaną przez organizacje obywatelskie, których celem jest zmiana społeczna. Doceniać rolę związków zawodowych i rad pracowników dbających o dobro wspólne jakim są miejsca i zakład pracy.  Wreszcie promować politykę realizowaną codziennie przez zwykłych obywateli. Bo choć często sobie tego nie uświadamiamy, polityką są także nasze codzienne wybory, jak na przykład to, czy kupić produkt firmy płacącej podatki i inwestującej zyski w Polsce, czy firmy transferującej pieniądze za granicę. Polityką jest udział w wyborach i referendach, podpisywanie petycji obywatelskich, rozliczanie i kontrolowanie władzy, uczestnictwo w akcjach społecznych, zaangażowanie w działalność stowarzyszeń i fundacji. Angażować się można na wiele sposobów.

Żaden z powyższych

W ramach społeczności „Obywatele decydują” prowadzimy kampanię, której celem jest zmiana kodeksu wyborczego. Domagamy się wprowadzenia kratki „żaden z powyższych” na karcie wyborczej. Dlaczego? Po pierwsze, zwiększy to frekwencję. Na wybory pójdą także ci obywatele, którzy nie widzą na karcie wyborczej żadnego polityka godnego ich zaufania. Po drugie, dodatkowa kratka zmniejszy liczbę głosów nieważnych. Pozwoli ustalić, czy wyborca oddał pustą kartę dlatego, że się pomylił, czy świadomie zagłosował „na nikogo”. Po trzecie, umożliwi każdemu z nas wyrażenie protestu wobec „starych” polityków i zachęci do działania „nowych”. Kampanię prowadzimy we współpracy z dziennikiem „Fakt”. Daje nam to możliwość dotarcia do tych obywateli, którzy wcześniej nie angażowali się w kampanie obywatelskie.

Polityka transportowa

Od 1996 roku pod hasłem „Tiry na tory” walczymy o politykę transportową, której jednym z priorytetów byłoby przeniesienie tranzytu towarów z dróg na kolej. Niestety, elity polityczne kolejnych rządów są głuche na nasze postulaty.

PKP jest dobrym przykładem tego, w jakim stanie jest nasze państwo. Pseudopolitycy doprowadzili do podzielenia przedsiębiorstwa na kilkadziesiąt spółek. Pojawiły się nowe stanowiska dla członków partyjnych grup interesów. Dzisiaj mamy rozczłonkowaną kolej, którą trudno zarządzać w sposób systemowy. Tymczasem realizacja dużych projektów transportowych wymaga myślenia i działania systemowego.

Państwo też mamy rozczłonkowane, bez silnego ośrodka myślenia strategicznego.

Ostatnio w mediach przetoczyła się gorąca dyskusja na temat Pendolino, z którego będą korzystać przede wszystkim zamożni obywatele. Szkoda, że podobnej wrzawy nie doczekaliśmy się w 2012 roku, kiedy razem z przewoźnikami i związkowcami ogłosiliśmy apel do władz Polski i UE przeciwko planowanym cięciom w sieci kolejowej. Polska kolej straciła od 1989 roku blisko 7 tysięcy kilometrów linii kolejowych. Linii, które głównie służyły zwykłym obywatelom w dojazdach do szkoły, pracy czy urzędów publicznych. Obecnie państwo ponosi aż 70% kosztów utrzymania dróg kołowych i tylko 30% kosztów utrzymania linii kolejowych, a proporcje nakładów na inwestycje modernizacyjne i w nową infrastrukturę kształtują się na poziomie 85:15 na korzyść dróg.

Obywatelska Inicjatywa Ustawodawcza

W Konstytucji RP w art. 4. czytamy:”Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”. Nasi przedstawiciele tak ustalili “zasady gry”, że pozbawili obywateli władzy bezpośredniej. Referenda i ustawy obywatelskie niezależnie od tematu i liczby podpisów, wymagają zgody elit politycznych na Wiejskiej. Dlaczego?

Wzmocnienie narzędzia, jakim jest Obywatelska Inicjatywa Ustawodawcza (OIU) – to jeden z naszych celów. W 2012 r. przygotowaliśmy projekt nowelizacji ustawy o OIU, poddaliśmy go konsultacjom społecznym i przedstawiliśmy poszczególnym klubom parlamentarnym. Temat utknął w klubie PO, który nie zgadza się na nasze propozycje zmian. Dlaczego? Decyzję PO najlepiej oddają słowa posłanki Julii Pitery z 2013 r.: „Nie bardzo wiem, dlaczego władza publiczna miałaby organizować poparcie dla projektów obywatelskich, zwłaszcza że — prawdę powiedziawszy — »nie chwytam« tego celu”. Jeżeli Pani Poseł, należąca do elity politycznej mojego rządu, „nie chwyta”, to ja „nie chwytam” pomysłu na wydłużanie gwarancji dla rządu PO. I to tylko jeden z wielu przykładów arogancji ze strony pseudopolityków, z którymi miałem do czynienia od 1995 roku.

Mutacja ACTA

W 1990 roku polskie elity polityczne bezkrytycznie przyjmowały rady od Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i OECD. Rady te dotyczące m.in. prywatyzacji majątku publicznego służyły interesom krajów najbardziej rozwiniętych. Elity, zamiast myśleć o interesie naszych obywateli, myślały o interesie międzynarodowego kapitału. Po latach historia się powtarza. Wszystkie partie polityczne zasiadające w Sejmie pokazały brak zainteresowania tematem umowy ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). Organizacje obywatelskie kilka lat przed masowymi protestami, w 2012 r., sygnalizowały zagrożenia wynikające z tej umowy. Pseudopolitycy nie słuchali, bo koncentrowali się na wzajemnym kopaniu się po kostkach.

Dzisiaj mamy do czynienia z protestami w sprawie TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership). Partie nie wykazują specjalnego zainteresowania argumentami koalicji organizacji pozarządowych [LINK]. Świadczy to o tym, że nasi politycy (mimo że od czasu transformacji upłynęło już 25 lat) albo nadal nie rozumieją, jak „działa” dzisiejszy świat, albo udają, że nie rozumieją rządzących nim mechanizmów.

Niezależnie od przyczyny koszty ponosimy my, każdy z nas, bo na końcu to obywatele płacą — jak my dzisiaj za skutki prywatyzacji banków czy Telekomunikacji Polskiej SA.

Dom to praca

Solidność mostu mierzy się solidnością jego najsłabszego przęsła. Podobnie jest z państwem — żeby Polska była krajem, w którym chce się żyć i pracować – powinniśmy zwracać uwagę na eliminację wykluczenia ekonomicznego. Państwo to my, obywatele. Państwo to wspólnota. A obowiązkiem wspólnoty powinno być kolektywne ubezpieczenie każdego swojego członka od wypadków losowych, takich jak wypadnięcie z rynku pracy, brak mieszkania czy utrata zdrowia.

Od 2006 r. zajmujemy się w INSPRO problemem pracy domowej [LINK]. Zgodnie z danymi publikowanymi przez GUS ponad 1,5 mln osób w Polsce nie pracowało zarobkowo w II kwartale 2011 r. i nie poszukiwało takiej pracy ze względu na obowiązki rodzinne i domowe. Osoby pracujące w domu na „pełny etat” stanowiły więc 5% ludności Polski w wieku 15+. Dwa lata temu odwiedziliśmy Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej z propozycją innowacyjnego rozwiązania w postaci dzielenia składki emerytalnej na pół, kiedy jedna z osób w rodzinie pracuje na tradycyjnym rynku pracy, a druga w domu, wykonując nieodpłatną pracę domową. Usłyszeliśmy, że rodzina sama powinna regulować sobie takie sprawy. Państwo nie powinno się wtrącać…

Akademia Elit Politycznych

Mamy Krajową Szkołę Administracji Publicznej, kształcącą przyszłych urzędników. Powstała w 1990 roku i była jedną z lepszych inicjatyw rządu Tadeusza Mazowieckiego. Ciekawe jest to, że przez 25 lat wolności żadna z ekip rządzących Polską nie była w stanie powołać do życia ośrodka, w którym mogliby kształcić się przyszli politycy: posłowie, senatorowie, radni, burmistrzowie, prezydenci. Trudno mi uwierzyć, że młodzieżówki partyjne mogą formować ludzi innych niż klony liderów partyjnych.

.Wracając do pytania „Co z tym możemy zrobić?”, marzy mi się Akademia Elit Politycznych. Kuźnia polityków, hartująca ich umysły, charaktery i ducha w służbie dla państwa i obywateli. Akademia, która ma strukturę i kapitał żelazny, uniezależniający ją od bieżących walk partyjnych. Akademia, w której wykorzystywany jest potencjał ludzi z różnych środowisk. Zajęcia prowadzą czynni politycy, eksperci doradzający politykom, dziennikarze oraz obywatele korzystający z pracy polityków na co dzień. Akademia, po której ukończeniu polityk ma postawę, wiedzę i umiejętności pozwalające mu w sposób innowacyjny być po stronie Obywateli.

Rafał Górski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam