Stanisław LESZCZYŃSKI: Czy grać na fortepianie Chopina?

Stanisław LESZCZYŃSKI: Czy grać na fortepianie Chopina?

Photo of Stanisław LESZCZYŃSKI

Stanisław LESZCZYŃSKI

Dyrektor artystyczny Festiwalu Chopin i jego Europa.

Ryc. Fabien CLAIREFOND

Muzyka Chopina to traktat o nas samych, to dźwiękiem opisany człowieczy los. To właśnie decyduje, dlaczego kompozytor ten jest tak bardzo obecny w świecie kultur bliskich nam i tych odległych – pisze Stanisław LESZCZYŃSKI

.Ze wspaniałą ideą zorganizowania Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego w 1927 roku wystąpił Jerzy Żurawlew. Twórca pomysłu nie przypuszczał, że powoła do życia najważniejszy konkurs pianistyczny na świecie. Intencją jego było przede wszystkim ukierunkowanie chopinistyki na tory nie tyle szlachetnej rywalizacji, ile odkrywania artystycznej prawdy, która – tak głęboko zakorzeniona w narodzie i tradycji – stanowi jedyny taki fenomen w dziejach naszej kultury muzycznej. Pomimo znacznego rozwoju techniki i wiedzy budowniczych instrumentów, a także pojawiania się na rynku muzycznym nowych marek, w różnych specjalnościach dzielnie rywalizujących z dotychczasowymi potentatami, w przypadku instrumentów smyczkowych współczesność nie potrafiła przeniknąć tajemnic włoskich mistrzów z XVII i XVIII stulecia. Rozwój instrumentów klawiszowych jednak biegł zgoła inną drogą, chciałoby się powiedzieć: rewolucji, ulepszania, usprawniania przede wszystkim mechaniki i głośności. I choć w 1927 roku nie było tak wielkiej różnicy między „typem” instrumentu, na którym grali Chopin i jego koledzy, a tym „zmodernizowanym”, to jednak już wówczas w brzmieniu różniły się one zasadniczo. Czy zatem sama istota muzyki, jaką jest jej „materialna substancja”, czyli dźwięk, w istotny sposób nie wpływała na interpretację, rozumienie, rozpoznanie dzieła Chopina – tak jak musiała przecież stanowić ważny element w procesie tworzenia chopinowskich arcydzieł? 

Po odkryciu na nowo, dzięki zwróceniu się ku oryginalnej sonosferze, muzyki renesansowej, barokowej, a potem i późniejszej przyszedł czas „przyjrzenia się” muzyce romantycznej i naszemu geniuszowi – Chopinowi. Wielki jubileusz dwusetlecia jego urodzin w 2010 r. stał się okazją do prezentacji przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina całego dorobku kompozytora na instrumentach z epoki: Erardzie, Broadwoodzie, Pleyelu, Buchholtzu. Pomysł przywrócenia światu brzmienia fascynującej epoki zrealizowano kompletnym nagraniem fonograficznym, restauracją chopinowskich instrumentów. Zamówiono wierne kopie i… powstała idea równoległego do wielkiego konkursu – Konkursu Chopinowskiego na Instrumentach Historycznych. Pomysł z 2009 roku mógł zostać zrealizowany dopiero w Roku Niepodległości 2018.

Wbrew temu, co się na ogół sądzi, fortepiany historyczne, zwłaszcza te z pierwszej połowy XIX wieku, z reguły mają bardziej zróżnicowaną paletę barw niż współczesne, nawet te najbardziej udane. (Oczywiście fortepiany historyczne różnią się między sobą znacząco – mówimy tu zatem o instrumentach wyselekcjonowanych). Każdy z nich zachowany w jako takiej kondycji, odrestaurowany z poszanowaniem reguł dotyczących remontu obiektów historycznych, jest odrębnym, fascynującym światem dźwięków. W przeciwieństwie do „produkcyjnych” współczesnych „maszyn do grania” reaguje w niezwykle wyrafinowany sposób na wszelki „kontakt” z pianistą – akceptuje go lub nie. Posiada dość skomplikowaną „osobowość”: kapryśną, bo operując kontrastowo różnymi brzmieniowo rejestrami, nie toleruje brutalnych sposobów gry, niczym nieuzasadnionych popisów biegłości – chciałoby się powiedzieć: „przebiegłości”. Gdy pianista nie pozna wszystkich tajemnic instrumentu, traci nad nim kontrolę i wówczas fortepian zachowuje się jak rozbrykany bachor, którego nie sposób zrozumieć ani też zmusić do uległości. Instrumenty te nie tylko były inspiracją wyobraźni dźwiękowej kompozytorów, którzy pisali przy nich i z myślą o nich swoje arcydzieła – bliższe były również naturze. Steinway, Yamaha, Bösendorfer – to współczesne autostrady, po których można poruszać się niemal nieświadomie i bez ograniczeń. Dziewiętnastowieczne Erard, Pleyel, Broadwood – to podróż przez otaczający nas krajobraz, który należy uznać za świadectwo istnienia Stwórcy i po którym poruszać się trzeba z należytym szacunkiem, pokorą i znajomością terenu. Pojedynczy dźwięk współczesnego fortepianu potrafi zachwycić, ale w dźwięku pianoforte (tak nazywamy fortepian z XVIII–XIX wieku) możemy się zakochać od pierwszego „usłyszenia”.

Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina jest konkursem jednego kompozytora, i tym się różni od innych – poza, rzecz jasna, największą renomą. Nieco inaczej jest w przypadku tego nowego konkursu „historycznego”.

Do oceny kompetencji pianisty grającego na instrumencie historycznym nie zawsze wystarcza muzyka jednego kompozytora, nie daje ona możliwości szybkiego rozpoznania przyczyn mankamentów gry, które mogą być wynikiem braku muzykalności, techniki, ale też wiedzy o instrumencie. Muzyka Bacha czy Mozarta, z uwagi na jej jednoznaczną i zdyscyplinowaną formę, w jasny sposób ukazuje możliwości pianisty w radzeniu sobie ze skomplikowaną materią dźwięku danego fortepianu. Nie ma on bowiem możliwości „ukrycia się” za „poetycko-romantycznymi” treściami twórcy Etiudy rewolucyjnej. A i tam, gdzie Bach czy Mozart w fantazjach np. dają więcej swobody, czerpią z retoryki barokowej. Faktura tych dzieł jest swoistym rentgenem dla pianisty, gdzie każdy dźwięk jest „widoczny”, a więc stanowi jasny obiekt dający możliwość obiektywizującej oceny.

W repertuarze konkursu „historycznego” znalazły się zatem utwory innych niż Chopin kompozytorów polskich: Karola Kurpińskiego, Józefa Elsnera, Michała Kleofasa Ogińskiego czy Marii Szymanowskiej. Twórczość ich, mniej znana, to wielkie bogactwo naszej kultury, które powinno być udostępnione i spopularyzowane na świecie. Rola taka m.in. przyświeca w programowaniu zarówno festiwali Chopin i jego Europa, konkursów, jak i szeroko zakrojonej serii fonograficznej Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina. Lista „nieznanych” wybitnych polskich twórców pierwszej połowy XIX wieku jest długa, a ich muzyka, łącząca elementy stylu klasycznego ze stylem brillante, jest swoistą bramą, otwierającą epokę romantyzmu. Nie ma może jeszcze tej głębi i wielowarstwowej struktury, będącej realizacją romantycznej idei korespondencji sztuk i inspiracji poetycko-dramatycznej, jaka charakteryzować będzie muzykę Chopina, Liszta czy Schumanna, ale zawiera czytelną ich zapowiedź. Jest ona mniej skomplikowana, dysponuje jednak niezwykle szlachetną linią melodyczną, sentymentalnym nastrojem, karmi się ludową inspiracją. To wszystko czyni z niej znakomitą okazję dla młodego pianisty i wybranego przez niego instrumentu historycznego, by zaprezentować swą wrażliwość, umiejętność kształtowania frazy, wyczucia nastroju i rozpoznania „polskiego idiomu” w muzyce.

Kurpiński był Europejczykiem znanym w kręgach najwybitniejszych ówczesnych kompozytorów – z Rossinim, Weberem i Mendelssohnem na czele; to on również dyrygował prawykonaniem Koncertu f-moll Chopina w Warszawie w 1830 r. Tworzył muzykę, która zainteresowała wybitnego dyrygenta holenderskiego Fransa Brüggena – ostatni utwór, który nagrał on przed śmiercią ze swoją legendarną Orkiestrą XVIII wieku, to Bitwa pod Możajskiem. Popularną pieśń Kurpińskiego Laura i Filon wykorzystał Chopin w swej Fantazji na tematy polskie.

Elsner, znakomicie wykształcony muzyk, potrafił przekazać umiejętności i wiedzę nie tylko Chopinowi, ale i jego kolegom: Nowakowskiemu, Krogulskiemu i innym uzdolnionym młodym muzykom. Ogiński czy Kozłowski byli twórcami polonezów, na których uczył się i które wykonywał Chopin. Przepiękne nokturny tworzyła Maria Szymanowska, słynna w całym świecie pianistka, która nie tylko komponowała równoważne do Johna Fielda utwory, lecz również stała się wzorem dla Chopina np. w etiudach. Była jedną z głównych postaci wczesnego romantyzmu w Polsce i nie tylko; w oczach Goethego była wcieleniem idealnego piękna, a jej córka wyszła za mąż za Adama Mickiewicza, poetę uwielbianego przez Chopina.

W repertuarze konkursu historycznego mniejszy nieco wybór dzieł samego Chopina rozszerzony został piękną muzyką doby chopinowskiej. 

W finale natomiast obok obu koncertów fortepianowych Fryderyka Chopina znalazły się inne jego dzieła na fortepian z orkiestrą: Wariacje na temat „La ci darem la mano”, Fantazja na tematy polskie oraz Rondo à la Krakowiak. W przeszłości podczas jednej edycji „dużego” konkursu finaliści musieli wykonać oprócz koncertu jeden z tych trzech utworów, ale to wydłużenie gry z orkiestrą nie miało w istocie większego znaczenia dla ocen jury. Na konkursie „historycznym” powracamy do tego pomysłu, żeby „nie zmuszać” młodych pianistów wyłącznie do wielkiej formy, umiejętność interpretacji której i tak ujawnia się w obowiązkowych sonatach. Daliśmy możliwość alternatywnego wyboru koncertu lub dwóch krótkich utworów, które jednak – choć prostsze w formie (wariacje) – są nie lada wyzwaniem technicznym, czasem nawet większym niż oba koncerty. Zwłaszcza na instrumencie historycznym. Ale dobrze na nim zagrane stają się zjawiskiem, które może wspaniale wprowadzić w świat dawnego brzmienia. Słuchacz z pewnością nie będzie odbierał pianoforte jako „rozstrojonego” Steinwaya, a słuchając skupi się przede wszystkim na samej muzyce, jej nieznanych z wykonań na instrumentach współczesnych elementach – przede wszystkim artykulacji, podkreślaniu typów i bogactwa muzycznej narracji, zwłaszcza fragmentów deklamacyjnych, które w fascynujący sposób można realizować na instrumencie historycznym. Jestem przekonany, że po pewnym „osłuchaniu” odbiorca rozpozna magię tego wspaniałego świata i rozsmakuje się w muzyce Chopina wykonywanej na Erardzie, Pleyelu czy Buchholtzu.

.Muzyka Chopina to traktat o nas samych, to dźwiękiem opisany człowieczy los. To właśnie decyduje, dlaczego kompozytor ten jest tak bardzo obecny w świecie kultur bliskich nam i tych odległych. A ten chopinowski fenomen staje się jeszcze bardziej komunikatywny, gdy przekazywany jest za pośrednictwem fortepianu historycznego – jego fortepianu.

Stanisław Leszczyński
Tekst ukazał się w nr 46 miesięcznika opinii “Wszystko co Najważniejsze” [LINK].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 listopada 2022