Tomasz DIŁANIAN: Po co młodym państwo?

Po co młodym państwo?

Photo of Klub Młodych Autorów

Klub Młodych Autorów

Platforma opinii prowadzona przez Instytut Nowych Mediów, przy redakcji miesięcznika „Wszystko co Najważniejsze".

Państwo jako byt polityczny, scharakteryzowany przez Georga Jellinka, powinno mieć trzy podstawowe cechy: obywateli, terytorium oraz suwerenną władzę. Podany trójpodział państwa powstał stosunkowo niedawno – na przełomie XIX i XX wieku – natomiast sama idea państwa znana jest jeszcze z czasów starożytnych – pisze Tomasz DIŁANIAN

.Koncepcja państwa jest nam przecież bliska choćby dzięki przykładowi greckich polis, które charakteryzowały się własną i niezależną władzą, własnym kodeksem prawa, były ograniczone do jakiegoś terytorium. Pomysł na budowanie państw, rozumianych jako odrębne organizmy zajmujące jakieś terytoria, rozwija się od samych początków cywilizacji, jednak nad tym, czym właściwie państwo jest, czym się zajmuje, jakie ma obowiązki i jakie przywileje – debatują zazwyczaj „mądre głowy”: socjolodzy, antropolodzy, filozofowie, politycy, psycholodzy, prawnicy.

Trudno dokładnie opisać państwo; samych definicji rzeczonego organizmu jest ok. stu pięćdziesięciu. Jak zatem pośród tego ogromu informacji, wiedzy, badań oraz ideologii mają się odnaleźć przeciętni młodzi ludzie – uczniowie szkół średnich czy studenci? Jak mają zrozumieć, po co im państwo? W końcu sama młodzież jest w obecnych czasach bardzo zróżnicowana pod względem wychowania, rozumienia i postrzegania świata. Pośród tego kolorytu osobowości, niezrozumienia polityczno-uczelnianej mowy, zastanawiam się, po co młodym właściwie jest państwo.

Gdy pytam o to moich rówieśników, słyszę: „Nie wiem, daj mi spokój” albo „W sumie to o tym nie myślałem”. Mimo że oczywiście znajdowałem młodych bardziej skorych do rozmowy, to jednak wciąż myślałem nad tym, z czego wynika brak zainteresowania państwem. Wydaje mi się, że taka bezrefleksyjna postawa może wynikać bezpośrednio z panującego wśród młodych ludzi przekonania o tym, że to państwo jest dla obywatela, a nie obywatel dla państwa. Samo założenie jest u podstaw słuszne, co potwierdzają nieraz pojawiające się wypowiedzi publicystów i polityków, jednak w swoim sensie nie wyklucza zainteresowania obywatela państwem. Niestety, wielu młodych ludzi ma jedynie oczekiwania, nie wykonując działań proaktywnych na rzecz swojej ojczyzny.

Żyjemy w kraju, którego polityka jest nacechowana socjalnie. Suwerenna władza rozdaje skarb państwa wszystkim zainteresowanym i spełniającym wymagania „socjalu” obywatelom. Dawniej „500+”, dzisiaj „800+”, wszelkie „wyprawki+”, pakiety dla rodzin wielodzietnych, tarcze podatkowe – wszystko to ma na celu chronić obywatela. Młodzież powie: „Ale pakiety socjalne otrzymują ludzie dorośli, np. rodzice”. To fakt, ale właśnie przez wsparcie finansowe rodzin młodzi mają szansę na wejście w dorosłe życie, będąc w lepszej sytuacji bytowej niż bez takich pakietów.

Więc po co młodym państwo? Aby na przykład wspierać jednostki, którym trudno wejść w dorosłość pod względem finansowym.

Właśnie – jednostki. Definicja państwa podana przez Georga Jellinka mówi, że jest to „trwała, polityczna wspólnota ludzi zamieszkujących określone terytorium, podlegająca suwerennej władzy”. Jeżeli pytamy, po co państwo jednostkom, warto również skupić się na tym, po co państwo wspólnocie, a w naszym wypadku wspólnocie ludzi młodych. Najwyższym priorytetem państwa powinno być zapewnienie sobie przyszłości, za którą odpowiada w głównej mierze wychowanie młodzieży. Proces socjalizacji wtórnej, którego doświadczamy, chodząc do szkoły, uczestnicząc w organizacjach takich jak np.: harcerstwo, koła zainteresowań, wspólnoty religijne, właściwie tworzy nas, ludzi młodych, i kształtuje naszą osobowość. Państwo zaś ma obowiązek zapewnić swoim dzieciom edukację, powinno również umożliwiać rozwój nie tylko naukowy, ale też gwarantować wolność w wyborze ścieżki socjalizacji, oczywiście dopóki jest ona zgodna z powszechnie uznanymi normami społecznymi. Wspólnota wszystkich obywateli, na czele z władzami państwowymi, powinna mieć na celu godne i przykładne wychowanie i wyedukowanie młodzieży, aby ta „wydała plon obfity”, kiedy sama już dorośnie.

Po co więc młodym państwo? Na przykład po to, by mogli otrzymać edukację i bezpieczne wychowanie.

No dobrze. Wiemy już, że chodzenie do szkoły i cała reszta procesu socjalizacji w życiu człowieka to rzeczy bardzo ważne. A jeśli młody człowiek czuje się odrzucony przez rówieśników? Co wtedy, kiedy nie ma on wielu znajomych w szkole i poza nią, nie odnajduje swojego miejsca w świecie? Tutaj też z pomocą dla młodych może przyjść państwo. Kiedy pytam się znajomych w przedziale wiekowym 16–18 lat, poza wcześniej wspomnianymi odpowiedziami obojętnymi pojawiają się stwierdzenia, że państwo jest dla nich wspólnotą. Dobrem, o które chcą dbać wraz z innymi obywatelami, dopóki będzie im starczało sił. Brzmi znajomo? Przecież tak właśnie definiuje się patriotyzm – miłość do ojczyzny. Poczucie przynależności, jakie daje świadomość życia w społeczeństwie, może podnieść na duchu i wyznaczyć cel w życiu samotnej młodzieży. Ja sam, kiedy doznawałem odrzucenia czy niezrozumienia w szkole lub innych przestrzeniach, cieszyłem się z tego, że mogę się nazywać dumnym Polakiem, a niekoniecznie wyśmianym uczniem lokalnej podstawówki.

Więc po co młodym państwo? Aby czuli stałą przynależność, odnajdowali tożsamość we wspólnocie obywateli.

Kiedy słucham odpowiedzi młodych ludzi na zadawane im tytułowe pytanie, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wcześniej słyszałem już o wymienianych przez nich przymiotach przypisywanych państwu. Funkcje „reprodukcyjna” (tworzenie młodych ludzi), „usługowo-opiekuńcza” (wychowanie, edukacja), „psychohigieniczna” (poczucie bezpieczeństwa i przynależności), „socjalizacyjna” (edukacja, rozwój), które młodzież przypisuje państwu, odwzorowują funkcje społeczne rodziny. Myślę, że najpiękniejszą rzeczą, w jakiej państwo może spełniać swoje funkcje, jest właśnie rodzinność. Niewiarygodnym zjawiskiem jest przenikanie się znaczenia najmniejszej, podstawowej komórki społecznej z tak ogromnym organizmem całej wspólnoty obywateli.

Więc po co młodym państwo? Uważam, że po to, aby było rodziną dla młodzieży.

.Trudno zdefiniować i opisać państwo, a tym bardziej powiedzieć, po co jest młodzieży. Jeżeli coś miałoby podsumować te rozważania, to mogłaby to być parafraza pewnej prostej piosenki… W końcu państwo polskie „to jedna rodzina, / starszy czy MŁODSZY, chłopak czy dziewczyna”. Stawajmy się więc tą rodziną, aby nasze państwo nie tylko było zmuszone dawać, ale i mogło wciąż się rozwijać.

Tomasz Diłanian

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 listopada 2024