Czerwiec 1956. Wnioski ze śledztwa IPN

Być może we wrześniu zapadnie końcowa decyzja w sprawie śledztwa dotyczącego przestępstw funkcjonariuszy państwa komunistycznego, które miały miejsce podczas wydarzeń znanych jako Czerwiec 1956 – poinformował prokurator IPN w Poznaniu Mirosław Więckowiak. Postępowanie zostało przedłużone do końca roku.

Pierwszy zryw przeciwko komunistycznej władzy. Czerwiec 1956

.Prokurator przyznał, że opracowanie końcowej decyzji merytorycznej jest bardziej czasochłonne niż pierwotnie zakładano, stąd kolejne przesunięcie terminu zakończenia śledztwa.

28 czerwca 1956 r. robotnicy Zakładów Cegielskiego, wówczas Zakładów im. Stalina, podjęli strajk generalny i zorganizowali demonstrację uliczną, krwawo stłumioną przez milicję i wojsko. Według ustaleń śledztwa życie straciło wówczas 58 osób.

Według wcześniejszych planów zakończenie śledztwa miało nastąpić na przełomie 2021 i 2022 r. Termin wydania końcowej, kompleksowej decyzji merytorycznej był kilkakrotnie przesuwany. Wpływ na to miała m.in. ilość materiału dowodowego podlegającego ocenie procesowej.

Śledztwo dotyczące zdarzeń z 28 i 29 czerwca 1956 r. w Poznaniu trwa od 1991 r. Wszczęła je ówczesna Okręgowa Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Postępowanie zawieszono w 1999 r. w związku z likwidacją tej instytucji. Podjęto je z zawieszenia w listopadzie 2000 r. po utworzeniu Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Poznaniu.

Przedmiotem śledztwa są przestępcze czyny funkcjonariuszy państwa komunistycznego sprowadzające się m.in. do pozbawienia życia wielu osób, spowodowania obrażeń ciała, bezprawnych pozbawień wolności i znęcania się nad zatrzymanymi uczestnikami wydarzeń, znanych jako Czerwiec 1956.

W zakresie głównego wątku śledztwa, jakim są ofiary śmiertelne, ustalono, że w jego trakcie i w związku z doznanymi wtedy obrażeniami straciło życie 58 osób. Na tę liczbę składa się 50 osób cywilnych, czterech żołnierzy, milicjant i trzech funkcjonariuszy UB.

Liczbę tę ustalono po wykonaniu wielu czynności procesowych weryfikujących zawarte w różnych dokumentach i źródłach informacje o ofiarach śmiertelnych. Łącznie zbadano ponad 90 przypadków śmierci, które mogły mieć coś wspólnego z Czerwcem.

Papież, który obalił mury

.Jan Paweł II szybko zdobył serca ludzi na całym świecie. I równie szybko stał się postrachem komunistycznych aparatczyków, widzących w nim śmiertelne zagrożenie dla swej władzy – pisze Karol POLEJOWSKI .

„Rany boskie!” – rzucił do słuchawki Edward Gierek, ówczesny człowiek numer jeden w komunistycznym aparacie władzy w Polsce. Był wieczór 16 października 1978 roku. Od Stanisława Kani, jednego ze swych bliskich współpracowników, Gierek usłyszał chwilę wcześniej, że kolegium kardynalskie w Watykanie wybrało na papieża Karola Wojtyłę.

W Krakowie, gdzie Wojtyła był arcybiskupem, na Rynku Głównym spontanicznie gromadziły się już tłumy ludzi. Powszechna radość zapanowała także w innych miastach. Dla komunistów – traktujących Kościół jako wroga i zagrożenie – nie wróżyło to niczego dobrego. Otwierając dzień później obrady Biura Politycznego, Gierek mówił otwarcie: „Towarzysze, mamy problem”. Chyba jednak nawet on nie przewidywał, jak wielkim problemem dla całego bloku wschodniego okaże się Jan Paweł II.

„Religia jest opium ludu” – ogłosił w połowie XIX wieku Karol Marks. Słowa te powtórzył kilka dekad później Włodzimierz Lenin. W totalitarnym państwie sowieckim, dążącym do kontrolowania każdej sfery życia swych obywateli, konstytucyjna wolność wyznania była parawanem, za którym kryła się bezwzględna, wręcz obsesyjna walka z chrześcijaństwem. Z podobną bezwzględnością Sowieci przystąpili do walki z Kościołem na polskich ziemiach wschodnich, zagarniętych w 1939 roku na mocy paktu Józefa Stalina z Adolfem Hitlerem.

W tym samym czasie Niemcy brutalnie rozprawiali się z Kościołem w okupowanej Polsce zachodniej i centralnej. W efekcie podczas II wojny światowej zginął co piąty polski duchowny. „Ale reszta została. Wielu. Nie pozwolę im działać, myśleć, oddychać” – zapewnia w filmie fabularnym Karol. Człowiek, który został papieżem funkcjonariusz komunistycznych tajnych służb Julian Kordek. Jest rok 1946. Młody Wojtyła przyjmuje święcenia kapłańskie, a w powojennej Polsce – oddanej przez aliantów na pastwę Sowietów – zaczyna się na nowo walka z Kościołem. I choć akurat Kordek to postać fikcyjna, film wiernie oddaje metody komunistów. Księża są zamykani w więzieniach, prymas Stefan Wyszyński zostaje w 1953 roku internowany, a Wojtyła jest otoczony konfidentami bezpieki. Represje mają złamać Kościół i ducha Polaków.

Ta kalkulacja nie zadziałała. Już obchody Milenium chrztu Polski w 1966 roku, poprzedzone długoletnim programem Wielkiej Nowenny, dobitnie pokazały, że naród nie dał się zastraszyć i zlaicyzować, Kościół katolicki zaś pozostał potężną i prawdziwie niezależną instytucją. Mimo utrudnień czynionych przez władze setki tysięcy Polaków uczestniczyło w uroczystościach religijnych.

Kolejnym milowym krokiem na drodze do narodowego przebudzenia stała się pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny w czerwcu 1979 roku. Już kilka miesięcy wcześniej, podczas uroczystej inauguracji pontyfikatu, papież wypowiedział znamienne słowa: „Nie lękajcie się!”, skierowane do całego świata, ale szczególnie ważne jako przesłanie do społeczeństw za „żelazną kurtyną”. Podczas homilii wygłoszonej później w Warszawie, na ówczesnym placu Zwycięstwa, z ust Jana Pawła II padło jeszcze inne wezwanie, które także zapisało się w historii: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”.

TTo pragnienie wypowiedziane 2 czerwca 1979 roku zmaterializowało się niespełna rok później. W Stoczni Gdańskiej – noszącej wtedy imię Lenina – wybuchł w sierpniu 1980 roku strajk, który błyskawicznie rozlał się na całą Polskę. Tak narodził się NSZZ „Solidarność” – prawie dziesięciomilionowy ruch społeczny niezależny od komunistycznych władz. Jan Paweł II od początku wspierał „Solidarność”, a w styczniu 1981 roku przyjął jej liderów w Watykanie.

Nad polską drogą do wolności raz jeszcze zebrały się czarne chmury.W maju 1981 roku Mehmet Ali Ağca ciężko ranił papieża. Wiele wskazuje na to, że działał na zlecenie komunistycznych służb bułgarskich – i że inspiracja przyszła z Moskwy. W grudniu tego samego roku Wojciech Jaruzelski, świeżo wybrany gensek „ludowej” Polski, wprowadził stan wojenny, by raz na zawsze rozprawić się z „Solidarnością” i ratować czerwony reżim.

Ale lawiny wolności, raz uruchomionej, nic już nie było w stanie zatrzymać. W czerwcu 1983 roku druga pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny podniosła na duchu opozycję demokratyczną i na nowo wlała w serca Polaków nadzieję. Komuniści byli bezradni. „Możemy obecnie jedynie marzyć, żeby Bóg powołał go jak najszybciej na swoje łono” – mówił w tym czasie o papieżu minister spraw wewnętrznych Czesław Kiszczak, prawa ręka Jaruzelskiego. To straszliwe marzenie na szczęście się nie ziściło. Niewiele też dały działania komunistycznych tajnych służb, dwojących się i trojących, by neutralizować oddziaływanie Watykanu.

Pontyfikat Jana Pawła II zmieniał oblicze nie tylko polskiej ziemi. Jego polityka wschodnia – stawiająca na konsekwentne upominanie się o prawa człowieka – przynosiła plony także na sowieckiej Ukrainie i Litwie, w Czechosłowacji i w innych krajach bloku wschodniego. Sprzyjała ożywieniu religijnemu i narodowemu, wzmacniała środowiska dysydenckie, podmywała fundamenty systemu komunistycznego. Idealnie uzupełniała działania prezydenta USA Ronalda Reagana, który otwarcie rzucił wyzwanie „imperium zła”.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/karol-polejowski-papiez-ktory-obalil-mury/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 czerwca 2025