
Wieszać czy nie wieszać? Spór o Rymkiewicza (kolejny)
Jarosław Marek Rymkiewicz był takim specyficznym twórcą, którego „Gazeta Wyborcza” mogła pozywać, ale nie mogła mu nie dać nagrody Nike. Nieczęsto zdarza się postać tej rangi, która esejem o Samuelu Zborowskim jest w stanie rozgrzać całe polskie życie kulturalne albo zdobywać najwyższe poetyckie laury wierszami o tym, że poeta zobaczył Boga w „koszu na śmieci przy stacji kolejki WKD w Milanówku pod Warszawą”, żeby nawiązać do mojego ulubionego wiersza z elementem kolejowym w tytule – pisze Paulina MATYSIAK
.Wreszcie mogę napisać coś o książkach i sporach wokół nich – jak kiedyś, gdy prowadziłam bloga. Podczas ostatniego posiedzenia sejmu posłowie głosowali nad uchwałą honorującą Jarosława Marka Rymkiewicza w 90. rocznicę jego urodzin. I jak się można domyślić, nie była to formalność, nad którą wszyscy przeszli do porządku dziennego. Tekst, który Państwo czytają, to rozszerzona wersja mojego sejmowego wystąpienia dotyczącego Rymkiewicza. Zachęcam też do obejrzenia tego fragmentu posiedzenia.
Jarosław Marek Rymkiewicz jest twórcą, którego trudno jednoznacznie zakwalifikować i stwierdzić, kim przede wszystkim był: poetą, pisarzem, eseistą, dramaturgiem, tłumaczem czy badaczem literatury. We wszystkich tych rolach odciskał na polskiej kulturze swoje piętno, we wszystkich był jednym z najlepszych w swoim fachu.
Należy do czołówki najwybitniejszych polskich poetów ostatnich dekad, a jak wiadomo, na tym polu panuje akurat szalona konkurencja. Przez długie lata był jedną z najważniejszych postaci Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, a to instytucja, w której pracuje elita naukowców zajmujących się polską kulturą.
Jako eseista i pisarz osiągał nie tylko mistrzostwo stylu, ale też mistrzostwo wzbudzania zainteresowania, dyskusji, zachwytów i kontrowersji, niezależnie od tego, czy pisał o Mickiewiczu, o wieszaniu zdrajców, czy o płonącej w powstaniu Warszawie. Obok jego książek po prostu nie przechodzi się obojętnie. I zapewne dlatego wielu polityków PO i PL2050 wstrzymało się od głosu przy tej uchwale. Dla kronikarskiego obowiązku odnotujmy nazwiska czterech polityków, którzy tej uchwały nie poparli: trójka z klubu Koalicji Obywatelskiej (Henryk Szopiński, Tomasz Szymański, Jarosław Urbaniak) i jeden z Nowej Lewicy (Włodzimierz Czarzasty). Przedstawiciele tych klubów, które podjęły decyzję o wstrzymaniu się (łącznie 148 posłów), zapewniali, że nie można odebrać Rymkiewiczowi jego stylistycznych, technicznych talentów, ale ze względu na postawę polityczną takie uhonorowanie byłoby kontrowersyjne. W pewnym sensie to najlepszy komplement dla autora, że nawet ludzie, którzy najchętniej by go nie nagradzali, grzecznie przyznają, że chodzi o politykę, nie jakość dzieł.
Droga polityczna Rymkiewicza była skomplikowana i często wyrzuca mu się, że zaczynał jako komunista i długo komunizm popierał, ale wiele osób pamięta go przede wszystkim jako autora Rozmów polskich latem roku 1983 i jednego z tych intelektualistów, którzy w najważniejszym momencie nie bali się stanąć po stronie solidarnościowej opozycji.
Jarosław Marek Rymkiewicz był osobowością niejednoznaczną, ale twórcą jest jednoznacznie wybitnym. Chyba nawet wśród osób, które niechętnie patrzyły na honorowanie go przez polski Sejm, nie znalazła się taka, która podniosłaby argumenty „przeciw” odnoszące się do wagi jego dzieł, jakości poezji, erudycji książek naukowych, wpływu jego esejów na polskie dyskusje o historii, tożsamości, pamięci.
Na przykładzie jego twórczości poetyckiej widać, jak doskonale Rymkiewicz łączył zakorzenienie w tradycji z prowokacyjnym dialogiem ze współczesnością. Inspirował się romantyzmem, a Mickiewicz i Słowacki byli dla niego nie tylko punktem odniesienia i inspiracji na literackiej mapie Polski, ale także ideowymi interlokutorami w refleksji nad historią i nad tożsamością narodową. Jego poetycki styl to przykład erudycyjnych odniesień, filozoficznych napięć i dramatyzmu. Często podejmował w swojej poezji temat przemijania życia i nieuchronnej śmierci. Ta twórczość nie jest łatwa, ale bez wątpienia – nie pozostawia nikogo obojętnym.
Jarosław Marek Rymkiewicz był takim specyficznym twórcą, którego „Gazeta Wyborcza” mogła pozywać, ale nie mogła mu nie dać nagrody Nike. Nieczęsto zdarza się postać tej rangi, która esejem o Samuelu Zborowskim jest w stanie rozgrzać całe polskie życie kulturalne albo zdobywać najwyższe poetyckie laury wierszami o tym, że poeta zobaczył Boga w „koszu na śmieci przy stacji kolejki WKD w Milanówku pod Warszawą”, żeby nawiązać do mojego ulubionego wiersza z elementem kolejowym w tytule.
.Kilka tygodni temu prezydent Andrzej Duda wywołał skandal, mówiąc, że za mało wiesza się w Polsce zdrajców. To przecież czysty Rymkiewicz. I niezależnie, czy nam się to podoba, czy nie, pomysły Rymkiewicza będą jeszcze długo rezonować w polskiej kulturze.
