Pakistan, Turcja, Egipt, Oman. Mediatorzy konfliktu irańsko-amerykańskiego

Wobec braku bezpośredniego dialogu coraz ważniejsi są mediatorzy konfliktu irańsko-amerykańskiego. Turcja i Egipt pośredniczą w kontaktach Teheran–Waszyngton, Oman oferuje Maskat jako miejsce rozmów, a Pakistan wyrasta na jednego z głównych pośredników, przekazując Iranowi propozycję USA.

PAKISTAN

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa wybrała rząd w Islamabadzie jako kanał do przekazania w środę 15-punktowego planu pokojowego, a premier Pakistanu Shehbaz Sharif zadeklarował gotowość do organizacji rozmów.

Od początku amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem Islamabad stara się zachować neutralność, utrzymując kontakty zarówno z państwami arabskimi, jak i z Teheranem. Pakistan pozostaje też jednym z nielicznych sąsiadów Iranu, który nie został objęty kontratakami z jego strony.

Pakistańskie władze oficjalnie potępiły izraelskie ataki na Iran, nie wymieniając wprost Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie przywódcy kraju złożyli kondolencje po śmierci ajatollaha Alego Chameneiego, a Sharif pogratulował nowemu najwyższemu przywódcy, co spotkało się z ciepłym przyjęciem w Teheranie.

Ze względu na bliskie związki z krajami Zatoki, zwłaszcza Arabią Saudyjską, z którą łączy go pakt obronny, Pakistan skrytykował jednak irańskie ataki na państwa regionu. Kraj ten dąży do zakończenia konfliktu, obawiając się skutków wzrostu cen ropy oraz – ze względu na około 30-milionową mniejszość szyicką – napięć na tle religijnym.

TURCJA

Jeszcze przed rozpoczęciem obecnej fazy konfliktu Turcja próbowała mediować między USA a Iranem i również później wielokrotnie wzywała do natychmiastowego wstrzymania działań zbrojnych. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian publicznie chwalił Ankarę za jej rolę w budowaniu „solidarności świata muzułmańskiego” w kontekście obecnego kryzysu.

Przedstawiciel rządzącej w Turcji partii AKP powiedział w środę, że kraj przekazuje wiadomości między Teheranem a Waszyngtonem, zachęcając do deeskalacji i bezpośrednich negocjacji.

Zaangażowanie Ankary wynika zarówno z ambicji odgrywania roli kluczowego mediatora, jak i z utrzymywania relacji z obiema stronami – współpracy z USA w ramach NATO oraz roboczych kontaktów dyplomatycznych z Iranem – a także z obaw przed napływem uchodźców w przypadku eskalacji konfliktu.

EGIPT

W środę minister spraw zagranicznych Egiptu Badr Abdelatti poinformował o bezpośrednich kontaktach ze swoim irańskim odpowiednikiem Abbasem Aragczim w celu mediacji między Iranem a USA. Egipt potwierdził także przekazanie Iranowi amerykańskiej propozycji pokojowej.

Kair współpracuje również z Turcją w ramach szerszej inicjatywy mediacyjnej, wspieranej przez Arabię Saudyjską, zakładającej tymczasowe zawieszenie broni i rozpoczęcie negocjacji.

Egiptowi – który wraz z Katarem od lat pośredniczy w rozmowach między Izraelem a Hamasem – zależy na deeskalacji, ponieważ konflikt doprowadził do wzrostu cen energii i żywności, co może prowadzić w Egipcie do niepokojów społecznych.

Wojna ogranicza też ruch statków przez Kanał Sueski, ponieważ niektórzy armatorzy omijają region ze względów bezpieczeństwa, co bezpośrednio obniża dochody państwa egipskiego.

OMAN

Oman uchodzi za najbardziej doświadczonego mediatora w regionie Zatoki Perskiej i od dekad buduje swoją pozycję dzięki neutralnej polityce i utrzymywaniu pozytywnych relacji ze wszystkimi stronami konfliktów w regionie, w tym z Izraelem.

Maskat preferuje dyskretną dyplomację, opartą na zakulisowych kontaktach i przekazywaniu komunikatów między stronami, które oficjalnie nie utrzymują ze sobą dialogu. Takie podejście było widoczne m.in. w tajnych rozmowach poprzedzających zawarcie porozumienia nuklearnego Iranu z m.in. Stanami Zjednoczonymi w 2015 r.

Znaczenie Omanu zwiększa także jego specyfika wewnętrzna: dominujący w tym kraju odrębny od sunnizmu i szyizmu nurt islamu – ibadytyzm – sprzyja jego roli pośrednika między szyickim Iranem a sunnickimi w większości państwami regionu. Maskat pozostaje również potencjalnym miejscem rozmów: w lutym gościł pośrednie negocjacje nuklearne USA–Iran, o co zabiegał Teheran.

KATAR

Katar w minionych dekadach utrzymywał najbliższe relacje z Iranem wśród państw arabskich, m.in. ze względu na współdzielenie największego na świecie złoża gazowego. Jednocześnie jest sojusznikiem USA, które utrzymują w Katarze swoją największą bazę wojskową w regionie.

Doha odegrała już rolę mediatora między tymi krajami m.in. przy wymianie więźniów USA–Iran w 2023 r., pośrednicząc w rozmowach oraz nadzorując transfer ok. 6 mld dolarów irańskich środków.

Katarskie władze poinformowały jednak we wtorek, że nie prowadzą mediacji między USA a Iranem, uzasadniając to zniszczonym zaufaniem po rozpoczęciu przez Iran działań odwetowych. W pierwszej dobie po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskich ataków Iran uderzył w Katar 65 rakietami balistycznymi – podał rząd w Dosze.

Strategiczne zależności jako broń

.Strategiczne zależności to temat ważny, ale nie aż tak gorący. Tak wydawało się do wczoraj. Tymczasem Izrael zaatakował irańskie instalacje naftowe, na co Iran odpowiedział atakami na bliskowschodnich sojuszników Ameryki, łącznie 9 krajów. Płonie ropa, rafinerie zniszczone, szykuje się kryzys energetyczny gorszy niż podczas wojny Jom Kipur w roku 1973 – pisze Jan ŚLIWA

Sytuacja jest dynamiczna, na podsumowania przyjdzie czas. Może brakować paliw, nawozów sztucznych, leków. Już teraz wstrząs jest ogromny, ale jeżeli się to nie zakończy w kilka dni (a nic na to nie wskazuje), będzie to miało wpływ na wybory uzupełniające w USA i pozycję Donalda Trumpa, stan sojuszu NATO i wiarygodność amerykańskich gwarancji, relacje amerykańsko-izraelskie, pozycję regionów, krajów i poszczególnych rządów w Europie i na świecie, bankructwa, głód i chłód, ocenę wartości starych i nowych typów uzbrojenia, aż po hierarchię wiarygodności w polskim komentariacie geopolitycznym.

Naciskamy przełącznik – zapala się światło. Wchodzimy na sieć – jest Internet. Mamy pytanie – wyszukiwarka podaje nam odpowiedź, uzupełnia sztuczna inteligencja. Chcemy coś kupić – aplikacja bankowa przelewa z naszego konta, produkt dociera z Chin albo Ameryki. Wszystko działa, tak po prostu. „Po co elektrownie, ja mam prąd w gniazdku!” A tu nagle nie wszystko działa. Do tego się okazuje, że to, co było dostępne jak powietrze lub woda, do kogoś należy. A nawet ta woda też nie płynie sama z siebie.

Wszystko, co potrzebne, można zablokować, zatruć, podsłuchać lub ukraść i zażądać okupu lub poddaństwa. Wszystko może być przedmiotem sporu, być weaponized, użyte jako broń. Chińczycy mówią o unrestricted warfare, wojnie bez ograniczeń. Wszelki zależności mogą być wykorzystane do szantażu i nacisku, stąd pojęcie weaponized interdependenceProblem w tym, że obecnie te zależności są wzajemne, co nasi dziadowie opisywali jako: „złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”.

Wświecie idealnym, do którego się jeszcze niedawno zbliżał realny, mądrzy zarządcy dbali, żeby niczego nie zabrakło oraz starali się dostarczyć uczciwie jak najlepszych usług, lepszych niż konkurencja. Spotkałem się z taką definicją liberalizmu: oddzielamy interesy od ideologii, jeżeli wiezie mnie pakistański taksówkarz, to on mnie dowozi z A do B, a ja mu uczciwie płacę umówioną cenę. I tyle, interes się kręci. A co innego kupuję u kogoś innego. Jak ktoś mnie wyprzedza, staram się być lepszy i wygrać z nim na otwartym rynku, bez nasyłania na niego mafii. Tak działające kraje strzelają gospodarczo w górę i nie ma w tym żadnego cudu, choć tak myślą zazdrośnicy. Tak też to powinno działać między krajami.

Ideą są równe zasady dla wszystkich, o poszanowanie których dba dobrotliwy hegemon. Pokonany, jak w olimpijskim boksie, gratuluje zwycięzcy, podaje mu rękę i intensywniej trenuje. A jeżeli nie daje rady, to trudno, na podium nie ma miejsca dla wszystkich. Ale to nie jest łatwe. Co robić, jeżeli konkurent pracuje od rana do nocy za miseczkę ryżu, a nam się nie chce? Albo pojawiają się drapieżnicy i kto chce grać jak dżentelmen, zawsze przegrywa. Również hegemon tak długo jest dobrotliwy i pilnuje reguł, jak długo wygrywa, jak długo mu się to opłaca. Obecnie jednak przestaje to działać.

Do tego niektórzy, a niestety zwłaszcza kraje Unii Europejskiej, dbają bardziej o ideologię niż o jakość życia.

To, co robią Niemcy, woła o pomstę do nieba. Wysadzają dobrowolnie w powietrze elektrownie atomowe, co by kiedyś wymagało nalotu eskadry bombowców. Teraz do tego wystarczy chęć utrzymania koalicji z partią Zielonych. Dzisiaj przyszła wiadomość o zwolnieniu 50 tysięcy pracowników Volkswagena – prawa natury pokonały ideologię. A Ameryka? Przez lata dla szybkiego zysku przenoszono przemysł do Azji, pracę tracili inżynierowie i technicy. Przesuwanie pieniędzy z konta na konto przynosiło więcej. Gdyby nawet chcieć reindustrializować, nie wiadomo, kto miałby to robić. Teraz ci, którzy przespali parę dekad, chcieliby szybko odzyskać stracony teren.

Aich przeciwnicy, głównie z Azji, chcieliby obronić swój dorobek i dalej iść do przodu. Do tego dochodzą takie kraje, jak Rosja i Korea Północna, zainteresowane siłą militarną i polityczną, dla których ekonomia jest tylko narzędziem. W przypadku Chin podstawowe znaczenie ma Narodowa ustawa o wywiadzie (National Intelligence Law), którego artykuł 7 mówi: „Każda organizacja lub obywatel ma obowiązek wspierać, pomagać i współpracować z państwowymi działaniami wywiadowczymi oraz utrzymywać je w tajemnicy”. To powoduje, że każdy obywatel Chin jest potencjalnie szpiegiem, co utrudnia współpracę w krytycznych obszarach. Czasem dla zysku przymyka się na to oko.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sliwa-strategiczne-zaleznosci-jako-bron/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 marca 2026