Raphaël GLUCKSMANN szykuje się do walki o Pałac Elizejski. Lewica szuka nowego przywódcy przed wyborami 2027

Raphaël Glucksmann 2027

Raphaël Glucksmann coraz wyraźniej przygotowuje się do walki o Pałac Elizejski. Choć eurodeputowany nie ogłosił jeszcze oficjalnie swojej kandydatury, kolejne tygodnie pokazują, że francuska lewica wchodzi w nową fazę politycznego przetasowania przed wyborami prezydenckimi 2027. Publikacja książki-programu, wielki wiec w Aubervilliers, ofensywa medialna oraz coraz bardziej prezydencki styl wystąpień sprawiają, że Glucksmann przestaje być jedynie eurodeputowanym i publicystą. Coraz wyraźniej zaczyna być postrzegany jako jeden z głównych pretendentów do walki o przyszłość francuskiej lewicy po epoce Jean-Luka Mélenchona.

.Jeden z francuskich komentatorów zauważył nawet, że „jeden krawat znaczy więcej niż tysiąc słów”. Tak jak okulary Érica Zemmoura czy François Ruffina stały się symbolem ich politycznej transformacji, tak coraz częściej noszony przez Raphaëla Glucksmanna krawat ma sygnalizować wejście w nowy etap — etap prezydenckich ambicji. W najbliższych tygodniach eurodeputowany ma rozpocząć najbardziej polityczny okres swojej kariery.

Kim jest Raphaël Glucksmann?

Raphaël Glucksmann urodził się w 1979 roku w Boulogne-Billancourt pod Paryżem. Jest synem filozofa André Glucksmanna, jednej z najważniejszych postaci francuskiej myśli intelektualnej drugiej połowy XX wieku. Od początku swojej działalności publicznej poruszał się na pograniczu świata polityki, publicystyki i geopolityki. Pracował jako dziennikarz, dokumentalista i eseista, zajmując się przede wszystkim tematami demokracji, autorytaryzmu oraz Europy Wschodniej.

W kolejnych latach angażował się politycznie między innymi w sprawy Gruzji i Ukrainy. We Francji zaczął być szerzej rozpoznawalny jako intelektualista nowego pokolenia lewicy europejskiej — bardziej proeuropejskiej, liberalnej obyczajowo i skoncentrowanej na prawach człowieka niż tradycyjna lewica socjalistyczna.

W 2018 roku współtworzył ruch Place publique. Rok później został eurodeputowanym. Prawdziwy polityczny przełom przyniosły jednak wybory europejskie 2024 roku, w których jego lista osiągnęła wynik znacznie wyższy od oczekiwań i uczyniła z niego jednego z najważniejszych polityków francuskiej lewicy. Od tego momentu coraz częściej zaczął być przedstawiany jako potencjalny kandydat do Pałacu Elizejskiego.

Raphaël Glucksmann chce odebrać narodowej prawicy monopol na debatę o imigracji

Jednym z najbardziej zaskakujących elementów nowej strategii Raphaëla Glucksmanna jest próba wejścia na teren debaty migracyjnej. Przez lata francuska lewica często unikała tego tematu lub oddawała go narodowej prawicy Marine Le Pen i Jordana Bardelli. Glucksmann chce dziś zmienić tę logikę.

W książce Nous avons encore envie proponuje organizację obywatelskiej konwencji poświęconej imigracji. W jego wizji obywatele wyłonieni drogą losowania, reprezentujący strukturę społeczeństwa i „konfrontowani z danymi demograficznymi, gospodarczymi oraz dotyczącymi bezpieczeństwa”, mieliby debatować nad kwestią migracyjną. Dyskusje prowadziłyby następnie do propozycji przedstawianych parlamentowi. Celem ma być prowadzenie debaty o imigracji „bez tabu”.

To bardzo istotna zmiana polityczna. Raphaël Glucksmann próbuje pokazać, że można mówić o migracji, bezpieczeństwie i integracji bez przejmowania języka narodowej prawicy. Jednocześnie chce odebrać Jordanowi Bardelli monopol na temat, który przez lata napędzał wzrost Zjednoczenia Narodowego.

Edukacja, młodzież i nowy patriotyzm społeczny

Raphaël Glucksmann próbuje budować kampanię opartą nie tylko na kwestiach migracyjnych, ale również na nowej narracji społecznej i republikańskiej. W centrum jego programu znajduje się edukacja. Eurodeputowany zapowiada znaczące podwyżki dla nauczycieli, wzmocnienie kadry szkolnej oraz ograniczenie części obowiązków administracyjnych.

Proponuje również stosowanie „zasady różnorodności społecznej wobec wszystkich placówek finansowanych przez podatnika, a więc także prywatnych”. W odniesieniu do młodzieży chce stworzyć „paszport emancypacji”, który gwarantowałby każdemu dziecku możliwość wyjazdu na pobyt zbiorowy.

Równocześnie opowiada się za obowiązkową służbą obywatelską dla młodych Francuzów w ramach „nowego kontraktu patriotycznego”. To właśnie wokół tego połączenia kwestii społecznych, republikańskich i patriotycznych Glucksmann próbuje dziś budować własną tożsamość polityczną.

Raphaël Glucksmann gra dziś va banque

Najbliższe tygodnie mogą okazać się decydujące dla jego politycznej przyszłości. 13 czerwca 2026 r. eurodeputowany organizuje wielki wiec w Aubervilliers, gdzie oczekiwanych jest około 2500 uczestników. Jego otoczenie chce pokazać wokół niego szerokie środowisko polityczne — od części socjalistów po przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, przedsiębiorców i związkowców.

Jednak równocześnie wokół Raphaëla Glucksmanna narastają również wątpliwości. Część polityków Partii Socjalistycznej zarzuca mu brak lojalności wobec wspólnego projektu lewicy. Krytycy wskazują także na błędy komunikacyjne, słabsze występy medialne oraz coraz bardziej widoczne napięcia wewnątrz jego własnego środowiska politycznego.

Coraz częściej pojawia się również pytanie, czy Glucksmann będzie w stanie wytrzymać niezwykle brutalną i długą kampanię prezydencką. Jeden z polityków lewicy zauważył, że „kampania prezydencka to całkowite oddanie samego siebie”.

François Hollande czeka w cieniu

Sytuację Raphaëla Glucksmanna dodatkowo komplikuje obecność François Hollande’a. Były prezydent Republiki pozostaje politycznym gigantem francuskiej lewicy i coraz częściej przedstawiany jest jako potencjalny „kandydat rezerwowy”, jeśli projekt Glucksmanna nie zdoła zbudować wystarczającej dynamiki.

To właśnie dlatego najbliższe miesiące będą dla eurodeputowanego momentem prawdy. Albo uda mu się stworzyć wokół siebie nową energię polityczną i narzucić własną kandydaturę, albo francuska lewica ponownie zwróci się ku dawnym nazwiskom i dawnym przywódcom.

Raphaël Glucksmann próbuje dziś przekonać Francuzów, że może być twarzą nowej lewicy — bardziej patriotycznej, bardziej europejskiej i bardziej republikańskiej. Pytanie brzmi jednak, czy Francja rzeczywiście jest gotowa na taką polityczną syntezę przed walką o Pałac Elizejski.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 maja 2026