Siła nabywcza Francuzów wchodzi do tematów debaty przed wyborami 2027

siła nabywcza Francuzów

Przez ostatnie miesiące francuską debatę publiczną przed wyborami prezydenckimi 2027 dominowały kwestie bezpieczeństwa, imigracji i kryzysu instytucjonalnego. Jednak na mniej niż rok przed wyborami prezydenckimi coraz wyraźniej powraca temat, który wielokrotnie decydował już o wyniku wyborów nad Sekwaną. Chodzi o siłę nabywczą Francuzów, poziom życia, wysokość wynagrodzeń, podatki i przyszłość systemu emerytalnego. Najnowsze propozycje organizacji pracodawców Medef pokazują, że świat gospodarki zamierza uczynić z tych zagadnień jedną z głównych osi kampanii prezydenckiej.

Francuzi coraz wolniej się bogacą

Jednym z najmocniejszych argumentów przedstawionych przez Medef jest obserwacja dotycząca poziomu życia. Jeszcze w latach sześćdziesiątych przeciętne gospodarstwo domowe potrzebowało około szesnastu lat, aby podwoić swój poziom życia. Dziś proces ten trwa wielokrotnie dłużej. W oczach przedsiębiorców jest to jeden z najbardziej niepokojących sygnałów świadczących o stopniowym osłabianiu francuskiej gospodarki i spadku jej dynamiki rozwojowej.

Nie jest to zresztą temat nowy dla debaty publicznej. W wielu tekstach publikowanych na WszystkocoNajwazniejsze.pl autorzy zwracali uwagę, że Europa Zachodnia znalazła się w okresie wolniejszego wzrostu gospodarczego, starzenia się społeczeństw i narastającej konkurencji ze strony Stanów Zjednoczonych oraz Azji. W efekcie coraz większa część wyborców odczuwa, że ich sytuacja materialna poprawia się znacznie wolniej niż w poprzednich dekadach.

To właśnie na tym gruncie wyrasta współczesny spór polityczny we Francji.

Od imigracji do portfela

Przez wiele miesięcy kampania przed wyborami prezydenckimi 2027 wydawała się koncentrować przede wszystkim wokół kwestii bezpieczeństwa, kontroli granic i polityki migracyjnej. To właśnie na tych tematach rośli w sondażach Jordan Bardella, Marine Le Pen czy Bruno Retailleau.

Jednak historia francuskiej polityki pokazuje, że ostatecznie bardzo często decydują kwestie ekonomiczne. Nieprzypadkowo hasło pouvoir d’achat – siły nabywczej – stało się jednym z najczęściej używanych pojęć francuskiej debaty publicznej ostatnich lat.

Jordan Bardella od dawna buduje swoją pozycję również jako obrońca poziomu życia klasy średniej i mieszkańców prowincji. Gabriel Attal stara się przekonywać wyborców, że tylko reformy mogą utrzymać francuski model społeczny. Édouard Philippe regularnie przypomina o problemie zadłużenia państwa i konieczności przywrócenia konkurencyjności gospodarki. Jean-Luc Mélenchon proponuje natomiast odpowiedź opartą na większej redystrybucji i silniejszej roli państwa.

Choć kandydaci różnią się niemal we wszystkim, łączy ich jedno. Każdy z nich będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego przeciętny Francuz ma coraz większe poczucie stagnacji.

Kto zapłaci za państwo opiekuńcze

Najbardziej kontrowersyjne propozycje Medef dotyczą finansowania francuskiego modelu społecznego. Organizacja przedsiębiorców uważa, że zbyt duża część kosztów systemu socjalnego obciąża pracę i przedsiębiorstwa. W rezultacie wzrost wynagrodzeń jest częściowo przechwytywany przez podatki i składki, a pracownicy nie odczuwają w pełni efektów wzrostu gospodarczego.

Według tej logiki rozwiązaniem byłoby zmniejszenie obciążeń nakładanych na pracę i przeniesienie części finansowania systemu na inne źródła. To właśnie tutaj pojawia się idea tak zwanej społecznej stawki VAT, która od lat regularnie wraca do francuskiej debaty.

Takie propozycje już dziś zapowiadają jeden z najostrzejszych sporów kampanii prezydenckiej. Lewica będzie argumentować, że przedsiębiorstwa powinny płacić więcej. Organizacje pracodawców będą przekonywać, że dalsze zwiększanie obciążeń doprowadzi do utraty konkurencyjności i spowolnienia wzrostu.

Emerytury wracają do centrum debaty

Jeszcze bardziej politycznie wybuchowa jest kwestia emerytur. Starzenie się społeczeństwa oraz spadająca liczba osób aktywnych zawodowo powodują coraz większą presję na finanse publiczne. Przedsiębiorcy, podobnie jak wielu ekonomistów, wskazują, że bez wydłużania aktywności zawodowej utrzymanie równowagi systemu emerytalnego stanie się coraz trudniejsze.

Temat ten ma szczególne znaczenie dla wyborów 2027. Reforma emerytalna Emmanuela Macrona wywołała jedne z największych protestów społecznych ostatnich lat. Dla części wyborców stała się symbolem koniecznych reform, dla innych symbolem oderwania elit od codziennych problemów społeczeństwa.

Niewiele wskazuje na to, aby spór ten miał zniknąć. Wręcz przeciwnie. Wszystko sugeruje, że powróci z jeszcze większą siłą podczas kampanii prezydenckiej.

Francja szuka nowego modelu wzrostu

Za debatą o podatkach, wynagrodzeniach i emeryturach kryje się znacznie szersze pytanie o miejsce Francji w świecie XXI wieku.

Francuscy przedsiębiorcy mówią dziś otwarcie o ryzyku utraty konkurencyjności, o słabszym wzroście gospodarczym niż w części państw europejskich oraz o coraz silniejszej konkurencji ze strony Stanów Zjednoczonych i Chin.

To właśnie dlatego kwestia siły nabywczej nie jest wyłącznie problemem wysokości pensji. Jest pytaniem o zdolność Francji do tworzenia bogactwa, utrzymywania miejsc pracy, finansowania państwa opiekuńczego i zachowania swojej pozycji w świecie.

W miarę zbliżania się wyborów prezydenckich 2027 coraz wyraźniej widać, że obok sporów o imigrację, bezpieczeństwo i tożsamość narodową do centrum kampanii wraca gospodarka. A wraz z nią pytanie, które może okazać się decydujące dla przyszłego gospodarza Pałacu Elizejskiego: jak sprawić, aby Francuzi znów mieli poczucie, że z roku na rok żyje im się lepiej.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 czerwca 2026