Czy Francji grozi wojna pokoleń przed wyborami 2027?

Wraz ze zbliżaniem się wyborów prezydenckich we Francji 2027 coraz wyraźniej widać, że jednym z najważniejszych tematów kampanii może stać się nie tylko bezpieczeństwo, imigracja czy miejsce Francji w Europie. Coraz częściej w centrum debaty pojawia się pytanie o przyszłość systemu emerytalnego. Zdaniem ekonomisty Bertranda Martinota kryzys ten jest bezpośrednio związany z kryzysem demograficznym Francji i stawia pod znakiem zapytania przyszłość francuskiego modelu społecznego.
.Były doradca społeczny w Pałacu Elizejskim, związany obecnie z Instytutem Montaigne, poświęcił temu zagadnieniu swoją najnowszą książkę „J’ai cotisé, j’y ai droit ! Mensonges et vérités sur les retraites”. Jego diagnoza wykracza daleko poza tradycyjny spór o wiek emerytalny we Francji. Martinot przekonuje, że problem emerytur nie jest wyłącznie problemem finansowym. Jest problemem politycznym, demograficznym i moralnym.
Autor stawia tezę, która może okazać się jedną z najważniejszych dla zrozumienia wyborów prezydenckich we Francji 2027. Według niego deficyt systemu emerytalnego jest przede wszystkim skutkiem wieloletniego unikania decyzji przez kolejne elity polityczne. W rezultacie koszty obecnego modelu są stopniowo przerzucane na przyszłe pokolenia Francuzów.
Francuski model społeczny napotyka granice demografii
Debata o emeryturach przez lata była przedstawiana przede wszystkim jako spór o wiek przejścia na emeryturę. Czy powinien on wynosić 60, 62, 64 czy 65 lat. Tymczasem Bertrand Martinot uważa, że prawdziwy problem znajduje się znacznie głębiej.
Po II wojnie światowej na jednego emeryta przypadało około czterech pracujących. Obecnie jest ich zaledwie 1,7. Jednocześnie Francja doświadcza najniższego poziomu urodzeń od wielu dziesięcioleci. Kryzys demograficzny Francji sprawia, że coraz mniej osób aktywnych zawodowo musi finansować świadczenia dla coraz większej liczby emerytów.
Dyskusja o emeryturach jest więc w rzeczywistości dyskusją o tym, czy gospodarka Francji będzie zdolna utrzymać obecny poziom świadczeń przy rekordowo niskiej dzietności oraz wydłużającym się średnim czasie życia.
To właśnie dlatego pytanie o reformę emerytalną staje się jednym z najważniejszych pytań o przyszłość francuskiego modelu społecznego.
Martinot przypomina również, że obecni francuscy emeryci należą średnio do najlepiej sytuowanych na świecie w relacji do poziomu zamożności kraju. Jednak sytuacja kolejnych pokoleń może wyglądać zupełnie inaczej. Według przedstawionych przez niego prognoz emeryci roku 2070 będą dysponować siłą nabywczą wyraźnie niższą niż 80 proc. dochodów osób aktywnych zawodowo. Obecnie relacja ta wynosi około 100 proc.
Kandydaci wiedzą, że problem istnieje
Na tym tle szczególnie interesujące stają się stanowiska polityków przygotowujących się do walki o Pałac Elizejski.
Wiek emerytalny we Francji pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów debaty publicznej. To właśnie wokół niego koncentrują się różnice między propozycjami głównych kandydatów.
Raphaël Glucksmann przyznaje, że struktura demograficzna Francji uległa głębokiej zmianie i że osoby żyjące dłużej w dobrym zdrowiu powinny pracować dłużej. Nie przedstawił jednak dotąd konkretnej propozycji reformy.
Jordan Bardella wywołał poruszenie nawet we własnym obozie politycznym, gdy zasugerował możliwość ponownego otwarcia debaty i wprowadzenia do programu Zjednoczenia Narodowego punktu o wieku emerytalnym oraz o częściowym wykorzystaniu mechanizmów kapitałowych. Dyskusja ta pokazała, jak trudny jest to temat nawet dla ugrupowań budujących swoją popularność na obronie siły nabywczej obywateli.
Gabriel Attal proponuje odejście od sztywnego wieku emerytalnego i większą elastyczność uzależnioną od długości okresu składkowego. Édouard Philippe utrzymuje, że Francuzi będą musieli pracować dłużej, choć unika dziś bardziej radykalnych deklaracji składanych jeszcze kilka lat temu. Bruno Retailleau pozostaje jednym z nielicznych polityków konsekwentnie broniących postulatu przechodzenia na emeryturę od 65. roku życia.
Różnice programowe są znaczące. Jeszcze bardziej uderzające jest jednak to, że praktycznie żaden z głównych kandydatów nie kwestionuje samego istnienia problemu.
Dlaczego książka Martinaota jest ważna dla kampanii 2027
Najważniejsza wartość książki Bertranda Martinota nie polega na przedstawieniu jednej konkretnej recepty. Autor sam przyznaje, że nie istnieje rozwiązanie całkowicie bezbolesne.
Interesujące jest natomiast jego ostrzeżenie przed iluzją, że wystarczy niewielka korekta parametrów systemu, aby rozwiązać problem. Według ekonomisty Francja musi pogodzić się z faktem, że rzeczywistość demograficzna zmienia warunki funkcjonowania państwa opiekuńczego.
W tym sensie debata o emeryturach staje się debatą o przyszłości całego modelu społecznego stworzonego po II wojnie światowej.
Nieprzypadkowo temat ten powraca dziś z taką siłą. Francja jednocześnie zmaga się z rekordowo niską dzietnością, wysokim zadłużeniem publicznym oraz rosnącymi oczekiwaniami społecznymi wobec państwa. Emerytury znajdują się na przecięciu wszystkich tych kryzysów.
Wybory 2027 mogą stać się pierwszym głosowaniem między pokoleniami
Przez dziesięciolecia francuskie kampanie wyborcze były opisywane przez pryzmat podziału między lewicą i prawicą, między zwolennikami integracji europejskiej i suwerenistami, między centrum i ugrupowaniami protestu.
Coraz więcej sygnałów wskazuje jednak, że wybory prezydenckie we Francji 2027 roku mogą przynieść jeszcze jeden podział, być może równie istotny.
Po jednej stronie znajdują się obecni emeryci, którzy przez całe życie opłacali składki i oczekują zachowania poziomu świadczeń. Po drugiej stronie znajdują się młodsze pokolenia, coraz częściej zastanawiające się, czy system będzie w stanie zapewnić im podobne bezpieczeństwo.
To właśnie dlatego słowa Bertranda Martinota wykraczają daleko poza zwykłą debatę o reformie emerytalnej. Jego ostrzeżenie dotyczy nie tylko finansów publicznych. Dotyczy pytania o solidarność między pokoleniami i o to, czy Francja będzie potrafiła uniknąć konfliktu między tymi, którzy korzystają z systemu dzisiaj, a tymi, którzy będą go finansować jutro.
Dlatego wybory prezydenckie we Francji 2027 mogą okazać się pierwszym głosowaniem, w którym pytanie o przyszłość francuskiego modelu społecznego stanie się równie ważne jak kwestie bezpieczeństwa, migracji czy polityki zagranicznej. Być może nawet ważniejsze.
Arkadiusz Jordan
Paryż





