Raphaël GLUCKSMANN między liberalizmem a socjalizmem

Czy Raphaël Glucksmann jest dziś tym samym politykiem, którym był dwadzieścia lat temu? Takie pytanie stawia Arnaud Dassier na łamach „Journal du Dimanche”, przypominając mało znany rozdział biografii jednego z najważniejszych polityków francuskiej lewicy. Autor wraca do czasów, gdy przyszły eurodeputowany i potencjalny kandydat na prezydenta był zwolennikiem liberalizmu gospodarczego oraz doradcą prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego. Dziś Raphaël Glucksmann należy do najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli francuskiej socjaldemokracji, a jego nazwisko coraz częściej pojawia się wśród polityków mogących odegrać ważną rolę podczas wyborów prezydenckich w 2027 roku.
W szerszym kontekście analizę tę warto czytać razem z tekstami tworzącymi kompendium wiedzy o francuskiej scenie politycznej przed 2027 rokiem.
Liberalny Glucksmann z Tbilisi
Arnaud Dassier przypomina swoje spotkania z Raphaëlem Glucksmannem w Gruzji w okresie prezydentury Micheila Saakaszwilego. Według autora młody Glucksmann był wówczas entuzjastycznym zwolennikiem głębokich reform wolnorynkowych. Gruzja przeprowadzała radykalne ograniczenie biurokracji, zmniejszała rolę państwa w gospodarce, redukowała podatki oraz walczyła z korupcją odziedziczoną po czasach postsowieckich.
Dassier podkreśla, że reformy te przyniosły wymierne rezultaty. Gruzja stała się jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się państw regionu, przyciągała inwestycje i była przedstawiana jako przykład udanej modernizacji. Autor analizy w „Journal du Dimanche” przypomina również publiczne wypowiedzi Glucksmanna z połowy pierwszej dekady XXI wieku, w których deklarował przywiązanie do filozofii liberalnej i potrzebę ograniczania wpływu państwa na gospodarkę.
To właśnie ten fragment biografii staje się dziś osią jego krytyki.
Od liberalizmu do socjaldemokracji
Po powrocie do Francji Raphaël Glucksmann rozpoczął zupełnie nowy etap swojej działalności politycznej. Coraz mocniej angażował się w sprawy europejskie, prawa człowieka, politykę międzynarodową oraz kwestie społeczne. Z czasem stał się jedną z najważniejszych twarzy ruchu Place Publique, a następnie jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci francuskiej lewicy.
To właśnie ten zwrot ideowy budzi wątpliwości Arnauda Dassiera. Jego zdaniem trudno pogodzić dawne deklaracje dotyczące wolnego rynku z obecną obroną rozbudowanego państwa opiekuńczego i aktywnej polityki publicznej. Autor nie stawia jednak pytania wyłącznie o zmianę poglądów. Zastanawia się przede wszystkim nad tym, czy mamy do czynienia z autentyczną ewolucją polityczną, czy raczej z dostosowaniem się do realiów francuskiej sceny politycznej.
Spór ten wykracza daleko poza osobę samego Glucksmanna. Dotyczy bowiem szerszego problemu współczesnej polityki europejskiej, w której coraz częściej ścierają się pytania o autentyczność, wiarygodność oraz konsekwencję ideową liderów.
Kim jest dziś Raphaël Glucksmann
Na łamach „Wszystko co Najważniejsze” Raphaël Glucksmann pojawia się przede wszystkim jako polityk próbujący zagospodarować przestrzeń pomiędzy centrum a radykalną lewicą Jean-Luka Mélenchona. W przeciwieństwie do lidera La France Insoumise buduje swój wizerunek wokół proeuropejskości, zdecydowanego wsparcia Ukrainy, polityki bezpieczeństwa oraz umiarkowanej socjaldemokracji.
Jego ambicją wydaje się stworzenie nowego projektu lewicy zdolnego do odzyskania wyborców utraconych zarówno na rzecz obozu Emmanuela Macrona, jak i ugrupowań radykalnych. W wielu analizach poświęconych przyszłości francuskiej lewicy przedstawiany jest jako jeden z niewielu polityków mogących rzucić wyzwanie dominacji Jean-Luka Mélenchona.
Co mówią sondaże przed rokiem 2027
Mimo rosnącej rozpoznawalności Raphaël Glucksmann nie należy obecnie do głównych faworytów pierwszej tury wyborów prezydenckich. W większości badań opinii publicznej uzyskuje wyniki plasujące go w okolicach 10–12 proc. poparcia.
To poziom pozwalający odgrywać znaczącą rolę w debacie publicznej, ale niewystarczający do wejścia do drugiej tury. Przed nim znajdują się najczęściej Jordan Bardella oraz Édouard Philippe, a w części badań także Jean-Luc Mélenchon.
Jednocześnie część analityków zwraca uwagę na jego potencjał koalicyjny. W przeciwieństwie do wielu polityków skrajnej lewicy Glucksmann jest akceptowalny dla części wyborców centrum oraz umiarkowanej lewicy. To właśnie dlatego jego nazwisko regularnie powraca w dyskusjach dotyczących przyszłego układu sił przed wyborami prezydenckimi.
Jego start w wyborach prezydenckich eliminowałby z drugiej tury Jean-Luka Mélenchona, o którym Alain Finkielkraut nie mówi inaczej, jak antysemita i cynik.
W ostatnich miesiącach „Wszystko co Najważniejsze” wielokrotnie analizowało możliwe scenariusze dla francuskiej lewicy oraz rywalizację pomiędzy Raphaëlem Glucksmannem a Jean-Lukiem Mélenchonem o przywództwo w tym obozie politycznym.
Pytanie o wiarygodność
Tekst Arnauda Dassiera jest jednym z pierwszych sygnałów pokazujących, jak może wyglądać przyszła kampania wyborcza wokół Raphaëla Glucksmanna. Autor nie koncentruje się na pojedynczych propozycjach programowych ani bieżących sporach politycznych. Uderza w fundament jego politycznej tożsamości.
Jeżeli Raphaël Glucksmann zdecyduje się na start w wyborach prezydenckich, będzie musiał odpowiedzieć nie tylko na pytanie o przyszłość Francji, ale także na pytanie o własną drogę polityczną. Czy jego obecne poglądy są wynikiem naturalnej ewolucji, czy też zerwania z dawnymi przekonaniami? To właśnie wokół tej kwestii może rozegrać się jedna z najciekawszych debat francuskiej polityki w nadchodzących miesiącach.
Dla wyborców nie będzie to wyłącznie spór o gospodarkę, socjaldemokrację czy liberalizm. Będzie to również spór o wiarygodność człowieka, który coraz wyraźniej sygnalizuje swoje ambicje odegrania pierwszoplanowej roli w walce o Pałac Elizejski.
Arkadiusz Jordan
Paryż





