Kacper PŁAŻYŃSKI: Keep it calm i róbmy swoje

Keep it calm i róbmy swoje

Photo of Kacper PŁAŻYŃSKI

Kacper PŁAŻYŃSKI

Poseł na Sejm RP. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Zaangażowany w rozwój społeczeństwa obywatelskiego w Gdańsku aktywnie wspierający organizacje pozarządowe i oddolne ruchy miejskie.

zobacz inne teksty Autora

Polemika z tekstem Anne APPLEBAUM „Trump porzuci NATO” z nr 61 „Wszystko co Najważniejsze”. Co zatem możemy zrobić? Po pierwsze – zamiast wrzaskliwie kibicować któremuś z Jankesów, musimy się na wynik wyborów w Stanach Zjednoczonych spokojnie przygotować. To truizm, ale Polska musi mieć dobre relacje z demokratami i republikanami. Trzeba je mozolnie i po cichu budować, a nie prowokować i obrażać partnerów – pisze Kacper PŁAŻYŃSKI

.Trump porzuci NATO – napisała Anne Applebaum [„Wszystko co Najważniejsze”, nr 61 – LINK >>>]. Trump porzuci NATO – powtarzają politycy, których swoim piórem wspiera znakomita polsko-amerykańska publicystka. Trump porzuci NATO, Boże, Trump porzuci NATO – rezonują niższe eszelony polskiego i europejskiego komentariatu. Nie miejmy złudzeń: im bliżej wyborów za oceanem i im lepsze notowania Trumpa, tym szersze kręgi zataczać będzie moralna panika.

Nie znoszę takich wzmożeń, uważam, że są one społecznie szkodliwe, stąd kilka słów polemiki z autorką znakomitych książek Gułag i Czerwony głód.

1.

.Anne Applebaum opowiada nam taką oto historię: Trump uważa, że NATO jest nic niewarte, a amerykańska krew zbyt cenna, żeby ją przelewać za Europę. Mówił o tym nie raz, co jest niepodważalnym dowodem, że chce Amerykę z NATO wyprowadzić.

Applebaum trzeźwo zauważa wprawdzie, że wyprowadzenie USA z Sojuszu jest prawnie skomplikowane, a politycznie niemożliwe, ale twierdzi, że sam fakt, iż prezydentem zostanie Trump, będzie dla NATO zabójczy. Putin wykorzysta wypowiedzi Orange Mana, zyska psychologiczną przewagę i napadnie na Polskę, kraje bałtyckie albo Rumunię. Zrobiłby to już zresztą w ciągu ostatnich 18 miesięcy, powiada Anne Applebaum, ale prezydentem jest Biden, więc na Kremlu wiedzą, że NATO zadziała, jak powinno. I tylko to powstrzymuje Moskali od uderzenia.

Dlaczego Trump na pewno rozbije Sojusz? Według Applebaum m.in. dlatego, że przestrzegają przed tym skonfliktowani dzisiaj z byłym prezydentem jego współpracownicy i doradcy, jak John Bolton, James Mattis, John Kelly czy Mike Pompeo. W swoich książkach i wywiadach przedstawiali się (zwłaszcza Bolton) jako ci, którzy ratowali świat przed chcącym go podpalić wariatem. Dzisiaj, zdaniem Applebaum, takich ludzi w środowisku republikanów brakuje, więc Trumpa nie będzie miał kto powstrzymywać.

Poza tym – jeśli Trump wygra wybory, Amerykanie będą zajęci przyglądaniem się, jak wali się ich państwo i upadają jego instytucje. Nikt nie będzie miał głowy do Europy.

2.

.W oryginale narracja Anne Applebaum jest tylko trochę mniej powierzchowna niż w moim złośliwym streszczeniu. Publicystka „The Atlantic” formułuje kategoryczne sądy, nie popierając ich żadnymi dowodami. W jej tekście nie ma znaków zapytania – jest bezalternatywna wizja nieuniknionej katastrofy. Ośmielam się stwierdzić, że to nie tylko niemądre, ale i niebezpieczne.

Czy Trump mówi, że nic nie jest za darmo i że nie zamierza utrzymywać NATO przy życiu, jeśli jego członkowie nie będą się wywiązywać ze swoich zobowiązań? Tak. Mówi to od dawna i całkiem otwarcie; by to wiedzieć, nie potrzebujemy przerażających cytatów z książki potwornie skłóconego z Trumpem Johna Boltona. Mówił tak przed swoją pierwszą kadencją, mówił w jej trakcie, mówi i dziś – na przykład w równie głośnym, co fatalnym wystąpieniu na wiecu w Karolinie Południowej.

Czy pohukiwania Trumpa z pierwszej kadencji doprowadziły do osłabienia NATO? Nie. Dla wschodniej flanki Sojuszu prezydentura Trumpa była dobrym czasem – potwierdził on wcześniejsze zobowiązania Obamy w zakresie obecności wojsk Stanów Zjednoczonych w Polsce i podpisał z prezydentem Andrzejem Dudą umowę o pogłębieniu współpracy wojskowej. Dziś mamy w kraju amerykański garnizon, stacjonuje tutaj około 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Bez zgody Trumpa nie stalibyśmy się członkiem NATO pierwszej kategorii.

Słowa mają znaczenie i należy z nich rozliczać (w tym kontekście fatalnie brzmią dziś rozważania Applebaum, która w 2021 roku w jednej z rozmów z Donaldem Tuskiem zastanawiała się, czy Nord Stream 2 nie wyjdzie przypadkiem Ukraińcom na zdrowie, bo odcięcie ich od dużych pieniędzy pomogłoby im walczyć z korupcją i odsunąć groźbę osunięcia się państwa ukraińskiego w kleptokrację), ale słowa nie są równe czynom.

Trump wysłał żołnierzy do Polski; Obama, którego wiceprezydentem był Biden, a sekretarzem stanu była Hillary Clinton, przeprowadził głęboki reset z Putinem – kosztem Polski. Trump nałożył sankcje na Nord Stream 2; Joe Biden, już jako prezydent, zdjął je – tu także straciliśmy. Putin nie zaatakował Ukrainy, gdy Stanami Zjednoczonymi rządził, zdaniem Applebaum i jej kolegów z najważniejszych amerykańskich gazet, „człowiek Kremla” – zrobił to, gdy prezydentem był Joe Biden.

Jednocześnie Trump opowiada straszne rzeczy, a Biden, Obama czy Clintonowie zawsze znajdą dobrą frazę na podkreślenie wagi transatlantyckiego Sojuszu i wierności wobec demokratycznych wartości Europy.

Czy wynika z tego, że po ewentualnym zwycięstwie republikanów na pewno powtórzy się historia z pierwszej kadencji Trumpa? Oczywiście, że nie. Tym razem może być inaczej: gorzej, znacznie gorzej lub, daj Panie Boże, lepiej. Tego po prostu nie wiemy, a z pewnością nie wiem tego ja. Za to Anne Applebaum wie wszystko, dlatego jej czytelnicy budzą się w nocy zlani zimnym potem, bo jak wygra Trump, to NATO się skończy, a Rosja czym prędzej napadnie na Polskę.

Na marginesie: trudno mi się zgodzić ze stwierdzeniem publicystki, jakoby w kręgu Trumpa nie było dziś ludzi postrzegających NATO jako wartość dla Ameryki. Owszem, nie brakuje tam prymitywnych krzykaczy w rodzaju Marjorie Taylor Green, retorycznie zacietrzewionych izolacjonistów, jak J.D. Vance, czy (co najmniej) pożytecznych idiotów Kremla, jak kompromitujący się nieustannie Tucker Carlson – nie bez przyczyny pisałem o nich w książce zatytułowanej Wszystkie pionki Putina. Ale w Partii Republikańskiej działają też Lindsay Graham, Marco Rubio czy Tom Cotton. Na Kapitolu funkcjonuje zaś, o czym Anne Applebaum doskonale wie, tak zwane głębokie państwo (deep state), potępiany z prawa i lewa kompleks przemysłowo-militarny, któremu po prostu nie opłaca się zrzucać Ameryki z piedestału lidera wolnego świata. Upadek NATO czy skuteczny atak Rosji na któregoś z członków Sojuszu taką detronizację niewątpliwie będzie oznaczał.

3.

.Opublikowany przez „Wszystko co Najważniejsze” artykuł Anne Applebaum, jak większość znanych mi jej tekstów z ostatnich lat, jest apelem. Wolny świat powinien coś zrobić, by Trump nie doszedł do władzy. Nie można pozostawić tej decyzji amerykańskim wyborcom, bo ci się pomylą. Tak jak my pomyliliśmy się w 2015 roku, a rok później pomylili się Brytyjczycy i Amerykanie. Cywilizowany człowiek musi bać się Trumpa i życzyć mu wszystkiego najgorszego.

Ale co tak naprawdę nam przyjdzie ze strachu przed Trumpem? Co zyskamy, gdy będziemy go nienawidzić? Co konkretnie możemy zrobić, by oddalić od siebie niebezpieczeństwo wynikające rzekomo z jego ewentualnego zwycięstwa? Oczywiście nic. Nie możemy sprawić, że Amerykanie wybiorą kogoś innego niż Trumpa. Żadne słowa czy działania naszych polityków i komentatorów nie wpłyną w znaczący sposób na tę elekcję.

4.

.Co zatem możemy zrobić? Po pierwsze – zamiast wrzaskliwie kibicować któremuś z Jankesów (i przy okazji walić w krajowych przeciwników politycznych, vide nietrafione zarzuty wobec prezydenta Andrzeja Dudy, że przyłożył rękę do podkopania NATO, bo współpracował z Trumpem), musimy się na wynik wyborów w Stanach Zjednoczonych spokojnie przygotować. To truizm, ale Polska musi mieć dobre relacje z demokratami i republikanami. Trzeba je mozolnie i po cichu budować, a nie prowokować i obrażać partnerów.

Po drugie – musimy wciąż się zbroić i rozwijać gospodarkę. Nie mamy już pewności co do strategii państwa w kluczowych obszarach, jaką mieliśmy podczas ośmioletnich rządów Prawa i Sprawiedliwości. Mamy jednak wciąż silną opozycję i rozumiejące powagę sytuacji społeczeństwo obywatelskie. Naszym wspólnym zadaniem jest wymuszenie na rządzie Donalda Tuska kontynuacji najważniejszych projektów rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego. Nie mówię tu tylko o rozbudowie armii, ale też np. o elektrowniach atomowych czy Centralnym Porcie Komunikacyjnym.

Po trzecie – w związku z poprzednim – zamiast bezproduktywnie oburzać się na transakcyjne, wyzute z aksjologii podejście Trumpa do polityki, spróbujmy w razie jego ponownej elekcji je wykorzystać. Kupujmy nadal – po dobrych cenach – amerykański sprzęt wojskowy, importujmy od Ameryki LNG, nie próbujmy wyrzucić z Polski Westinghouse’a, nie utrudniajmy inwestycji Intela pod Wrocławiem. Pieniądze na rozwój czy dywersyfikację energetyczną zawsze są dobrze wydane. Jeśli przy okazji mają połechtać biznesowe ego Trumpa i wytrącić mu z ręki argument, że obrona Polski się nie opłaca – tym lepiej.

Jest jeszcze jedna rzecz, na którą, w przeciwieństwie do sytuacji politycznej w Ameryce, mamy wpływ. Dopóki Polska jest suwerennym państwem, może prowadzić suwerenną politykę zagraniczną. Możemy (musimy!) torpedować próby scentralizowania Unii Europejskiej. Jeśli Berlin chce (a przecież chce) dogadać się z Moskwą, niech robi to na własny rachunek, a nie w imieniu Europy. Możemy i musimy przeciwstawiać się forsowanej przez równie antyamerykańskich, co Niemcy, Francuzów koncepcji „autonomii strategicznej UE”. Nie możemy w imię wiary w europejskie wartości godzić się na fantasmagorie w rodzaju wspólnej, unijnej armii. Nie powinniśmy potakiwać, kiedy Bruksela chce wprowadzać wspólne i ograniczone do europejskich dostawców zakupy sprzętu wojskowego. Zbrodnią przeciwko naszemu bezpieczeństwu jest oczywiście także zgoda na zniszczenie europejskiego przemysłu – a do tego doprowadzi obecna polityka klimatyczna UE.

5.

.A więc: zachowajmy spokój, kupujmy czołgi i mądrze głosujmy w kolejnych wyborach – europejskich i krajowych. Nie dajmy się prowokować. Jesteśmy kowalami własnego losu; wbrew temu, do czego próbuje przekonywać Anne Applebaum, nasza przyszłość zależy przede wszystkim od nas samych.

Kacper Płażyński

Tekst ukazał się w nr 62 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: Sklep Idei LINK >>>]. Miesięcznik dostępny także w ebooku „Wszystko co Najważniejsze” [e-booki Wszystko co Najważniejsze w Legimi.pl LINK >>>].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 maja 2024