Czy sojusz NATO działa w obie strony? [Wall Street Journal]

Wyjście przez USA z NATO byłoby na korzyść Rosji, Iranu i Chin – ocenił dziennik „Wall Street Journal”. Według gazety Europa mogła pomóc prezydentowi Donaldowi Trumpowi, gdy o to prosił, przez co pokazałaby, że Sojusz działa w obie strony.
Wyjście przez USA z NATO?
.„Czy wojna w Iranie może doprowadzić do tego, czego nie mógł nawet dokonać Władimir Putin i rozsadzić Pakt Północnoatlantycki?” – zastanawia się „WSJ” w artykule redakcyjnym. Dziennik zaznaczył, że większość Europy odmówiła Trumpowi pomocy, przez co prezydent straszy wyjściem z Paktu. „To byłby najgłupszy rozpad Sojuszu we współczesnej historii” – napisano.
Gazeta oceniła, że „bezpośrednia wina leży w tym przypadku po stronie Europy”. Jak wymieniła redakcja, Hiszpania i Włochy blokują wykorzystanie ich baz przez amerykańskie samoloty wojskowe, a Trump utrzymuje, że władze Francji zablokowały loty nad tym krajem. Dodatkowo podkreślono europejską niechęć wobec pomocy w odblokowaniu cieśniny Ormuz.
Europa – jak ocenił dziennik – w ten sposób wpisuje się w stereotypy protrumpowskiego ruchu MAGA na temat tego, że Sojusz działa tylko w jedną stronę. „WSJ” napisał, że europejska frustracja Trumpem jest zrozumiała, gdyż nie skonsultował się z Europejczykami przed rozpoczęciem wojny.
„Frustracja jest też zrozumiała w związku z jego groźbami dotyczącymi zajęcia Grenlandii czy z niewystarczającym wsparciem dla Ukrainy w wojnie z Rosją” – napisała gazeta. Jednak – według „WSJ” – Europa może żałować tego, że nie pomogła USA w Zatoce Perskiej, gdy poprosił o to Trump. „Prezydent nie skierowałby takiej prośby, gdyby nie potrzebował pomocy i to była szansa, by pokazać, że Sojusz działa w dwie strony” – czytamy.
Jednocześnie dziennik ocenił, że wycofanie USA z NATO służyłoby tylko Rosji, Iranowi i Chinom. Redakcja zaznaczyła, że „rozsadzenie NATO to główny cel rosyjskiej strategii od chwili sformowania Sojuszu w 1949 r.” i taki rozwój wydarzeń dodałby Putinowi odwagi.
Oś obejmująca Rosję, Iran i Chiny chce osłabić sojusz Zachodu i wolny świat – czytamy. „Chce, aby USA i Izrael nie zdołały pokonać Iranu, a Rosja pokonała Ukrainę militarnie i stała się dominującą siłą w Europie. Jeśli zachodni sojusznicy na to pozwolą, będzie to szczyt głupoty i historyczna tragedia” – podsumowała redakcja „WSJ”.
Wojna z Iranem. Kiedy przesilenie?
Pomimo groźby porażki w nadchodzących wyborach do Kongresu w połowie prezydenckiej kadencji – prawdopodobieństwo wzmożenia działań wojennych, wysłania jeszcze większych sił w rejon Zatoki Perskiej przez obecną administrację jest dużo większe niż zawarcie ugody – pisze prof. Kazimierz DADAK
Lord Alex Younger, były szef brytyjskiej służby specjalnej MI6, na pytanie dziennikarza tygodnika „The Economist”, która strona ma w tej chwili przewagę, bez wahania odpowiedział: „Iran” [LINK]. Lord Younger wyraził to zdanie ze ściśniętym gardłem, bo w trakcie swej 30-letniej służby w Secret Intelligence Service wielokrotnie krzyżował szpadę z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (ang. IRGC) i ma z nim rachunki do wyrównania.
Powyższe zdanie nie jest bezpodstawne. Pierwsze uderzenia wymierzone w ośrodki władzy ajatollahów nie doprowadziły do buntu ludności. Można odnieść wrażenie, że odniosły wręcz odwrotny skutek. W wielkim marszu z okazji Dnia Al-Quds (Dzień Solidarności z Palestyną, 13 marca) w Teheranie udział wzięli czołowi przedstawiciele władz, włącznie z prezydentem Masudem Pezeszkianem i ówczesnym sekretarzem najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Alim Laridżanim. Oficjele byli wmieszani w tłum i nikt im krzywdy nie zrobił [LINK]. Laridżani zginął kilka dni później nie od kuli zamachowca, tylko od izraelskiej bomby. Zatem wydaje się, że nieustanne apele premiera Binjamina Netanjahu do Irańczyków, aby niezwłocznie wystąpili przeciw władzy, nie odniosą zamierzonego skutku.
Wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa też wskazują na malejące oczekiwania Waszyngtonu. Zaraz po rozpoczęciu bombardowań amerykański przywódca przewidywał zmianę władzy (regime change) i domagał się bezwarunkowej kapitulacji, natomiast ostatnie kroki wskazują na to, że jest skłonny zadowolić się dużo mniejszymi osiągnięciami. Amerykanie negocjują z obecnymi władzami, a wśród 15 punktów, które mają stanowić podstawę rokowań, znajdują się poważne ustępstwa, na przykład zdjęcie wszelkich sankcji. Niemniej Iran zdecydowanie odrzucił tę propozycję i stwierdził, że ma ona „maksymalistyczny” charakter i jest „niedorzeczna”. Ze swej strony Teheran wysunął żądania (5 punktów), które z punktu widzenia Waszyngtonu mają taki sam charakter. Stąd trudno odnieść wrażenie, że dyplomacja może doprowadzić do zawieszenia broni, nie mówiąc już o traktacie pokojowym.
Inne kroki podejmowane przez administrację Trumpa również wskazują na brak perspektyw dla rokowań. Pentagon wysyła posiłki, dwie grupy ekspedycyjne i część 82. Dywizji Powietrzno-Desantowej, co daje możliwość prowadzenia działań na lądzie. To, że w pośpiechu są przenoszone dodatkowe siły, świadczy o tym, że pierwotny plan prowadzenia działań wyłącznie z powietrza spalił na panewce. Niemniej przybywające tam posiłki są zbyt szczupłe, aby przechylić szalę zwycięstwa na korzyść koalicji amerykańsko-izraelskiej. Przy ich pomocy można zdobyć jakiś ważny punkt, mówi się o wyspie Chark albo wyspach w cieśninie Ormuz, ale nie zmusić przeciwnika do wywieszenia białej flagi.
PAP/ Natalia Dziurdzińska/ LW





