Czym są Delta Force? Najbardziej elitarne siły specjalne USA

Delta Force

Kluczową rolę w operacji schwytania i wywiezienia do USA prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i jego żony Cilii Flores odegrali żołnierze Delta Force. To najbardziej elitarna jednostka sił specjalnych USA, która ma na koncie szereg równie skomplikowanych akcji.

Czym są Delta Force?

.Zadania 1. Oddziału Operacyjnego Sił Specjalnych – Delta (1st Special Forces Operational Detachment – Delta, 1 SFOD-D), bo tak brzmi oficjalna nazwa Delta Force, obejmują kontrterroryzm, uwalnianie zakładników i personelu, akcje bezpośrednie, w tym w celu schwytania osób o najwyższym priorytecie, rozpoznanie specjalne na tyłach wroga i wsparcie dla wspólnych operacji.

Delta Force powstała w 1977 r. w reakcji na rosnącą w tamtym czasie liczbę aktów terroru na świecie, w tym zwłaszcza atak na izraelskich sportowców podczas igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972 r. Kluczową rolę odegrał pułkownik Charles Beckwith, oficer służb specjalnych, który przez pewien czas w ramach współpracy służył w brytyjskich siłach specjalnych SAS. Po powrocie przekonał dowództwo armii, że brak odrębnej, wyspecjalizowanej jednostki antyterrorystycznej – takiej jak SAS – zwiększa podatność USA na ataki.

Pełną zdolność operacyjną Delta Force osiągnęła jesienią 1979 r., ale jej pierwsza znana misja zakończyła się kompletnym fiaskiem. Nowa jednostka dostała za zadanie opracowanie i realizację planu uwolnienia zakładników przetrzymywanych w ambasadzie USA w Iranie, lecz misję przerwano wskutek burzy piaskowej. W jej trakcie siły USA straciły ośmiu żołnierzy, sześć śmigłowców i jeden samolot transportowy.

Operacje Delta Force pozostają tajne nawet po upływie dekad

.Później było już przeważnie lepiej. Ponieważ działania Delta Force zwykle są tajne, nie ma żadnej kompletnej listy operacji, w których jej żołnierze uczestniczyli. Wiadomo jednak, że brali udział m.in. w inwazji na Grenadę w 1983 r., inwazji na Panamę w 1989 r., której efektem było schwytanie i wywiezienie do USA dyktatora Manuela Noriegi, w pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej w 1991 r., w nieudanej próbie schwytania somalijskiego watażki Mohameda Farrafa Aidida w 1993 r., w misji na Haiti w 1994 r., gdzie ochraniali dyplomatów ONZ, współpracując m.in. z polską jednostką GROM, w wojnach w Afganistanie (od 2001 r.) i w Iraku (od 2003 r.), w tym w schwytaniu Saddama Husajna, w zabiciu meksykańskiego barona narkotykowego Joaquina „El Chapo” Guzmana w 2016 r. i w zabiciu przywódców organizacji zbrojnej Państwo Islamskie Abu Bakra al-Baghdadiego w 2019 r. i Abu Ibrahima al-Haszimiego al-Kurasziego w 2022 r.

Nieujawniana publicznie jest także struktura organizacyjna Delta Force oraz nazwiska ich aktualnych dowódców. Tym niemniej wiadomo, że struktura Delta Force jest wzorowana na 22 Pułku SAS, a na początku XXI w. jeden z dziennikarzy zajmujących się służbami specjalnymi szacował, że jednostka liczyła w tym czasie prawie tysiąc żołnierzy, z czego ok. 250-300 było przeszkolonych do prowadzenia bezpośrednich operacji, takich jak uwalnianie zakładników czy chwytania poszukiwanych osób o wysokim priorytecie, a reszta zajmowała się wsparciem operacji.

Większość członków Delta Force stanowią byli żołnierze innych oddziałów specjalnych, mający za sobą minimum cztery lata służby, ale przyjmowani są także kandydaci z innych jednostek. Wszyscy kandydaci muszą jednak przejść bardzo ostry proces selekcji, obejmujący wieloetapowe sprawdziany sprawności fizycznej (ostatni to 64-kilometrowy marsz z 20-kilogramowym plecakiem przez trudny teren, który trzeba ukończyć w określonym czasie), odporności psychicznej, zdolności do pracy w małym zespole i samodzielnego podejmowania decyzji. Według kilku relacji, z proces selekcji przechodzi ok. 10-15 proc. kandydatów. Ci, którym się to uda, rozpoczynają właściwe, trwające sześć miesięcy właściwe szkolenie, podczas którego uczą się technik operacyjnych.

Sojusz białych orłów

.Nie próbujmy tworzyć NATO-bis bez Ameryki. Kluczem do bezpieczeństwa Polski i Europy są dobre relacje transatlantyckie – pisze Karol NAWROCKI.

Dla Polaków żyjących pod butem komunizmu głosem wolnego świata były przez lata Radio Wolna Europa i Głos Ameryki – amerykańskie rozgłośnie nadające między innymi w języku polskim. Rodzima propaganda na wszelkie sposoby próbowała je zohydzić – nadaremnie. Bezskuteczne były też komunistyczne plakaty przedstawiające prezydenta USA Ronalda Reagana z kowbojskim pistoletem, prowadzącego jakoby „krucjatę przeciwko Polsce”. Nasi rodacy instynktownie wiedzieli, jak jest naprawdę: Ameryka to wolność, demokracja i ogrom możliwości, Związek Sowiecki – uciemiężenie i zastój.

Gdy w grudniu 1981 roku komunistyczna junta wprowadziła w Polsce stan wojenny, by powstrzymać przemiany wolnościowe, Reagan bez ogródek mówił o wojnie wypowiedzianej przez komunistyczny rząd własnemu narodowi. W świątecznym przemówieniu, które w dużej mierze poświęcił właśnie Polsce, starał się dodać otuchy cierpiącemu społeczeństwu. Wspomniał o duchu solidarności, „którego żadna siła fizyczna nie jest w stanie złamać”.

I nie złamała. Polskie pragnienie wolności, wsparcie ze strony papieża Jana Pawła II i wyzwanie rzucone przez Reagana „imperium zła” doprowadziły u schyłku lat osiemdziesiątych do obalenia systemu komunistycznego w Europie. Dla Polski otworzyło to drogę tam, gdzie cywilizacyjnie przynależała zawsze – do politycznych, gospodarczych i wojskowych struktur Zachodu. Już za rządów premiera Jana Olszewskiego (1991–1992) w wypowiedziach ministrów pojawiły się jasne deklaracje, że celem Polski powinno być członkostwo w NATO. Nie byłoby ono możliwe, gdyby nie determinacja administracji amerykańskiej. W kwietniu 1998 roku poszerzenie Paktu Północnoatlantyckiego bardzo wyraźną większością – 80 do 19 głosów – zatwierdził Senat USA. Rok później członkostwo Polski w najsilniejszym sojuszu na świecie stało się faktem.

.W roku 2023 Warszawa i Waszyngton ponosiły największe w NATO wydatki na obronność – wynika z obliczeń Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań Pokojowych. To dowód, że oba kraje bardzo poważnie traktują swoje zobowiązania sojusznicze. W wartościach nominalnych zdecydowanym liderem wydatków wojskowych są od lat Stany Zjednoczone. Największe kraje Unii Europejskiej – nawet przy najlepszej woli – jeszcze długo nie zbliżą się do tego poziomu. Dlatego nieodpowiedzialnie brzmią wszelkie propozycje, by w Europie budować coś w rodzaju konkurencji dla NATO. Prawdziwym gwarantem bezpieczeństwa wolnego świata jest Sojusz Północnoatlantycki. Dbajmy wspólnie o to, by tak było nadal.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 stycznia 2026