XXI wiek może należeć do nowych graczy

Dlaczego państwa średniej wielkości będą coraz ważniejsze

Przez większą część XX wieku świat był organizowany wokół największych mocarstw. Najpierw dominowały europejskie imperia, później Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki, a po zakończeniu zimnej wojny wydawało się, że globalny system zostanie zbudowany wokół amerykańskiej dominacji. Tymczasem XXI wiek coraz wyraźniej pokazuje, że nowy układ świata może wyglądać inaczej.

.Coraz większą rolę zaczynają odgrywać państwa średniej wielkości — wystarczająco silne gospodarczo i technologicznie, by prowadzić własną politykę, ale jednocześnie bardziej elastyczne niż wielkie mocarstwa uwikłane w globalną rywalizację. To właśnie te kraje mogą stać się jednymi z największych beneficjentów nowego świata wielobiegunowego.

Świat przestaje być jednobiegunowy

Jeszcze dwadzieścia lat temu wielu analityków uważało, że świat pozostanie zdominowany przez jedno supermocarstwo – Stany Zjednoczone. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Rosną Chiny Xî Jinpinga. Wzrastają Indie Narendry Modiego. Coraz większe ambicje mają państwa Zatoki Perskiej. Afryka zaczyna odgrywać coraz większą rolę demograficzną i gospodarczą. Jednocześnie Stany Zjednoczone i Europa nie posiadają już takiej przewagi nad resztą świata jak po zakończeniu zimnej wojny.

W nowym świecie wielobiegunowym rośnie znaczenie państw zdolnych do prowadzenia elastycznej polityki pomiędzy największymi blokami siły. Kraje średniej wielkości coraz częściej próbują wykorzystywać rywalizację mocarstw do wzmacniania własnej pozycji gospodarczej, militarnej i technologicznej.

Były ambasador RP w Indiach Tomasz Łukaszuk pisał na łamach „Wszystko co Najważniejsze”, że Indie mogą stać się jednym z głównych filarów nowego świata wielobiegunowego. Zwracał uwagę, że rosnąca pozycja New Delhi wynika nie tylko z demografii i gospodarki, ale również ze zdolności prowadzenia samodzielnej polityki pomiędzy największymi mocarstwami.

Turcja, Arabia Saudyjska i Indonezja pokazują nowy model siły

Najbardziej charakterystyczną cechą nowych państw średniej wielkości jest ich strategiczna elastyczność. Kraje takie jak Turcja, Arabia Saudyjska czy Indonezja próbują dziś prowadzić politykę, która nie uzależnia ich całkowicie ani od Zachodu, ani od Chin.

Turcja pozostaje członkiem NATO, ale jednocześnie prowadzi własną autonomiczną politykę regionalną. Arabia Saudyjska współpracuje z USA, lecz równolegle rozwija relacje z Chinami i inwestuje gigantyczne środki w technologie przyszłości. Indonezja próbuje stać się jednym z najważniejszych centrów gospodarczych Azji Południowo-Wschodniej.

To właśnie takie państwa coraz częściej stają się nowymi centrami regionalnej siły. Nie posiadają globalnej dominacji, ale potrafią wykorzystywać swoją pozycję pomiędzy największymi mocarstwami.

Nowa oś Zachodu. Polska, IMEC i bitwa o szlaki przyszłości

Były polski premier Mateusz Morawiecki zauważa na łamach „Wszystko co Najważniejsze”: „Każda epoka miała swoją arterię – drogę, przez którą płynął handel, rosły imperia, a przyszłość przyspieszała. Dla Rzymu była to Via Appia. Dla średniowiecznych kupców – Jedwabny Szlak. W erze przemysłowej – Kanał Sueski i Kanał Panamski. Wszystkie te trasy zmieniały układ sił.

W XXI wieku takim szlakiem może być IMEC – korytarz łączący Indie, Bliski Wschód i Europę. Nowa oś handlu i łączności. Szansa, by przełamać stagnację i przepisać geostrategiczną mapę. Dla Polski to moment, w którym możemy przekuć nasz odwieczny geograficzny deficyt w narzędzie przewagi.

IMEC staje się czymś więcej niż tylko korytarzem gospodarczym. To oś bezpieczeństwa, wzrostu i współpracy – stabilizująca przeciwwaga wobec sieci wpływów budowanych poza zachodnim systemem wartości, poza zachodnią cywilizacją. A także plan, który może nie tylko przyspieszyć rozwój, ale i umocować Europę w sieci realnych sojuszy, a nie złudnych równowag” – pisze Mateusz Morawiecki.

Technologia pozwala szybciej budować wpływy

Jednym z powodów rosnącego znaczenia państw średniej wielkości jest także technologia. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu budowa realnej siły wymagała ogromnego przemysłu i gigantycznych zasobów. Dziś dostęp do technologii cyfrowych, sztucznej inteligencji, infrastruktury energetycznej i kapitału pozwala niektórym państwom szybciej budować wpływy międzynarodowe.

Prof. Kazimierz Dadak pisał na łamach „Wszystko co Najważniejsze”, że XXI wiek będzie coraz bardziej zależał od zdolności państw do kontrolowania nowoczesnych technologii i strategicznych sektorów gospodarki. To właśnie technologia może pozwolić państwom średniej wielkości zwiększać swoją niezależność wobec największych mocarstw.

Także prof. Michał Kleiber zwracał uwagę, że nowa rewolucja technologiczna zmienia nie tylko gospodarkę, ale cały układ globalnej konkurencji. Państwa zdolne do szybkiego wdrażania nowych technologii mogą dziś zdobywać przewagę znacznie szybciej niż w poprzednich epokach.

W tym kontekście coraz ważniejsze staje się również pytanie o miejsce Polski w nowym świecie. Eryk Mistewicz wielokrotnie podkreślał, że państwa średniej wielkości muszą budować własną opowieść strategiczną, własną widzialność i własną pozycję w globalnym imaginarium politycznym. Bez tego nawet silne gospodarczo państwo może pozostać peryferyjne.

Także polski prezydent Karol Nawrocki coraz częściej pojawia się w debacie o tym, w jaki sposób państwa Europy Środkowej próbują budować własną podmiotowość polityczną, historyczną i strategiczną wobec zmieniającego się świata.

XXI wiek może należeć do państw najbardziej elastycznych

Największa zmiana współczesnej geopolityki polega być może na tym, że świat staje się coraz mniej przewidywalny. W takich warunkach przewagę mogą zdobywać nie tylko najwięksi, ale także najbardziej elastyczni.

Państwa średniej wielkości często szybciej dostosowują się do zmian technologicznych, gospodarczych i geopolitycznych. Mogą prowadzić bardziej pragmatyczną politykę, unikać pełnego uzależnienia od jednego bloku i budować własne regionalne centra wpływów.

To dlatego XXI wiek może okazać się epoką nie tylko wielkich mocarstw, ale także nowych graczy, którzy potrafią wykorzystywać zmieniający się świat lepiej niż inni.

Bo nowa mapa świata coraz rzadziej przypomina prosty podział na imperia. Coraz bardziej staje się siecią konkurujących ze sobą centrów siły.

Sebastian Nizio

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 czerwca 2026