Jean-Luc MÉLENCHON coraz wyraźniej stawia na Chiny. Kandydat wyborów prezydenckich we Francji 2027 budzi kolejne kontrowersje

Jean-Luc Mélenchon oficjalnie potwierdził, że po raz czwarty wystartuje w wyborach prezydenckich we Francji. Lider radykalnej lewicy i twórca La France insoumise rozpoczął kampanię bardzo wcześnie, chcąc narzucić własne tempo całej lewej stronie sceny politycznej. Mélenchon liczy na ponowne uruchomienie mechanizmu „użytecznego głosu” po lewej stronie oraz na zmobilizowanie elektoratu protestu.
.Według analiz publikowanych na „Wszystko co Najważniejsze” lider La France insoumise pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci francuskiej lewicy, ale jednocześnie należy do najbardziej odrzucanych polityków we Francji. Barometr Odoxa dla Public Sénat pokazywał, że negatywnie ocenia Mélenchona aż 72 proc. Francuzów. Jednocześnie sondaże dotyczące wyborów prezydenckich we Francji 2027 dawały mu około 10–13 proc. poparcia w pierwszej turze.
To jednak nie tylko jego pozycja sondażowa budzi kontrowersje. Coraz większą uwagę we Francji wywołują również jego wypowiedzi dotyczące Chin, Tajwanu i polityki międzynarodowej.
„Tajwan to Chiny”. Mélenchon nie chce konfliktu z Pekinem
W ostatnich dniach Jean-Luc Mélenchon ponownie wywołał debatę we Francji po wypowiedziach dotyczących Tajwanu i Chińskiej Republiki Ludowej. Lider skrajnej lewicy stwierdził 8 maja 2026 r.na antenie LCI, że „Tajwan to Chiny”, dodając, że Francja nie powinna angażować się w konflikt przeciw Pekinowi: „Istnieje problem i to Chińczycy powinni go rozwiązać. Powinniśmy interweniować w sposób uprzejmy, pełen szacunku, tak aby wszystko odbyło się spokojnie. Jeśli podejmą działania, nie będziemy się do tego mieszać. Jeśli zostanę prezydentem Republiki, Francja nigdy nie będzie prowadzić wojny z Chinami”.
Następnie dodał: „Aby pokonać Chiny, potrzeba co najmniej 20 do 30 bomb atomowych. W związku z tym nie dysponujemy układem sił, który pozwalałby nam choćby wyobrażać sobie taką wojnę”.
Jean-Luc Mélenchon argumentował, że Zachód nie powinien utrzymywać wobec Chin „relacji kolonialnej” i że konieczne jest „porozumienie się” z Xî Jinpingiem. Wypowiedzi te wywołały kolejną falę komentarzy wokół jego polityki międzynarodowej, która od lat budzi kontrowersje zarówno po lewej, jak i po prawej stronie francuskiej sceny politycznej.
W tle pozostaje także jego wcześniejsza krytyka NATO oraz polityki Stanów Zjednoczonych.
Katarzyna Stańko: Mélenchon to „prorosyjski alterglobalista”
W analizie opublikowanej na łamach „Wszystko co Najważniejsze” Katarzyna Stańko opisywała Jean-Luca Mélenchona jako „prorosyjskiego alterglobalistę”, który chce wyprowadzić Francję z NATO. Autorka przypominała, że lider La France insoumise przez lata krytykował politykę zachodnią i prezentował bardzo radykalną wizję polityki międzynarodowej.
Tekst przypominał również, że Mélenchon przed rosyjską agresją na Ukrainę powtarzał, iż głównym zagrożeniem dla światowego bezpieczeństwa są Stany Zjednoczone, a nie Rosja Władimira Putina. Autorka zwracała uwagę, że polityk od lat buduje swoją pozycję jako postać antysystemowa, antyamerykańska i antyliberalna.
Według Katarzyny Stańko Jean-Luc Mélenchon pozostaje politykiem ideologicznym, wywodzącym się ze środowisk trockistowskich i komunistycznych, który mimo wieku bardzo sprawnie korzysta z nowoczesnych mediów i emocjonalnej komunikacji politycznej.
Mélenchon chce przejąć całą lewicę przed wyborami 2027
Ogłaszając start na rok przed wyborami, Jean-Luc Mélenchon chce zamknąć przestrzeń radykalnej lewicy i zmusić innych kandydatów do definiowania się wobec jego kandydatury. Lider LFI próbuje dziś jednocześnie złagodzić własny wizerunek i zachować pozycję głównego trybuna antysystemowej lewicy.
To szczególnie ważne w sytuacji, gdy francuska lewica pozostaje głęboko podzielona. Mélenchon nadal posiada silne zaplecze grup aktywistów, duże wpływy w mediach społecznościowych oraz rozpoznawalność polityczną, ale jednocześnie wywołuje ogromne emocje negatywne.
Jego wypowiedzi dotyczące Chin, Tajwanu czy NATO mogą dodatkowo utrudniać mu budowanie szerszej koalicji wyborczej poza twardym elektoratem radykalnej lewicy.
Wybory prezydenckie we Francji 2027 coraz bardziej przypominają starcie skrajności
Rosnąca obecność Mélenchona w debacie publicznej pokazuje również, jak bardzo zmienia się francuska scena polityczna. Coraz większą rolę odgrywają kandydaci odrzucający dawne centrum polityczne i budujący poparcie wokół emocji, konfliktu oraz sprzeciwu wobec elit.
To właśnie dlatego wybory prezydenckie we Francji 2027 coraz częściej są przedstawiane jako starcie różnych form politycznego radykalizmu: narodowego, antyliberalnego, protestu społecznego i antysystemowej lewicy.
Jean-Luc Mélenchon pozostaje jedną z najważniejszych postaci tej nowej epoki francuskiej polityki — nawet jeśli jego droga do Pałacu Elizejskiego wydaje się dziś bardzo trudna.
Arkadiusz Jordan
Paryż





