Czy Marine LE PEN wystartuje w wyborach prezydenckich 2027? Wszystko zależy od wyroku sądu

Marine Le Pen wybory prezydenckie 2027

7 lipca 2026 r. Sąd Apelacyjny w Paryżu ogłosi wyrok w sprawie finansowania asystentów parlamentarnych Zjednoczenia Narodowego. Decyzja ta będzie miała ogromny wpływ na przebieg najbliższych wyborów prezydenckich w 2027 roku, ponownie rozpalając debatę na temat wpływu wymiaru sprawiedliwości na politykę i odwrotnie.

Co grozi Marine Le Pen?

.Skazana 31 marca 2025 r. przez sąd karny w Paryżu na pięć lat pozbawienia praw wyborczych w sprawie finansowania asystentów parlamentarnych RN, Marine Le Pen natychmiast złożyła apelację. Drugi proces odbył się w styczniu i lutym 2026 r., a werdykt ma zapaść 7 lipca 2026 r. Prokuratura wniosła o cztery lata więzienia (w tym trzy w zawieszeniu), 100 tys. euro grzywny, a przede wszystkim pięć lat pozbawienia prawa do sprawowania funkcji publicznych z rygorem natychmiastowej wykonalności.

To właśnie ten ostatni punkt wywołał najwięcej kontrowersji. Pozbawiona możliwości startu w wyborach prezydenckich, które są jej najważniejszym celem politycznym, a jednocześnie niebędąca jeszcze prawomocnie uznaną za winną, Marine Le Pen wywołała ważną debatę publiczną dotyczącą wpływu wymiaru sprawiedliwości na proces wyborczy i demokratyczny we Francji, a także wpływu poglądów politycznych na decyzje podejmowane przez sędziów. Przewodnicząca frakcji parlamentarnej prawicowego Zjednoczenia Narodowego zwraca szczególną uwagę na wypowiedzi niektórych sędziów oraz ich przynależność do związków zawodowych o lewicowym charakterze.

Trzy scenariusze po decyzji sądu wobec Marine Le Pen

W perspektywie wyborów prezydenckich po 7 lipca 2026 r. możliwe są trzy scenariusze:

Scenariusz nr 1: uniewinnienie Marine Le Pen

Byłaby to niewątpliwie wymarzona opcja dla finalistki wyborów z 2017 i 2022 roku. Automatycznie odzyskałaby ona prawo do kandydowania i prawdopodobnie skorzystałaby z okazji, aby rozpocząć kampanię wyborczą. Sondaże publikowane w kwietniu i maju 2026 r. dają jej od 31 do 33 proc. poparcia w pierwszej turze oraz duże szanse na zwycięstwo w drugiej, niezależnie od tego, kto byłby jej przeciwnikiem (Édouard Philippe, Gabriel Attal czy Jean-Luc Mélenchon).

Jednak prokuratura mogłaby wówczas złożyć skargę kasacyjną, przedłużając w ten sposób proces do nieokreślonej daty. Sąd Kasacyjny zaznaczył, że postara się wydać werdykt przed wyborami prezydenckimi, jednak oznaczałoby to niewątpliwie dodatkowe obciążenie dla prawicowej partii. W związku z tym Marine Le Pen oświadczyła, że nie będzie czekać na wynik postępowania kasacyjnego i podejmie decyzję w sprawie swojej kandydatury po wydaniu wyroku przez sąd apelacyjny.

Wreszcie pozostaje do ustalenia, czy skarga kasacyjna utrzymałaby na czas jej rozpatrywania karę orzeczoną w pierwszej instancji, czy też tę ustaloną przez sąd apelacyjny. Jest to kwestia prawna, która nie została jeszcze rozstrzygnięta i będzie zależała w całości od decyzji Sądu Kasacyjnego.

Scenariusz nr 2: zmniejszenie wymiaru kary

Sąd mógłby na przykład utrzymać wyrok skazujący Marine Le Pen, ale skrócić okres jej wykluczenia z wyborów z pięciu do dwóch lat, umożliwiając jej tym samym start w wyborach prezydenckich. Byłby to bez wątpienia scenariusz najtrudniejszy do opanowania dla RN, ponieważ kandydatura Marine Le Pen miałaby tyle samo zalet, co wad. Z jednej strony mogłaby startować jako naturalna liderka RN, z drugiej jednak pozostałaby osobą skazaną, co zakłócałoby jej kampanię i debaty z innymi kandydatami.

Alternatywą byłoby wskazanie Jordana Bardelli jako kandydata partii prawicowej, jednak wywołałoby to intensywne dyskusje w szeregach RN. Tym bardziej że Jordan Bardella również może stanąć w obliczu groźby procesu. Jest on bowiem przedmiotem śledztwa w sprawie „podejrzeń o defraudację funduszy europejskich”, wszczętego przez Prokuraturę Europejską. Kolejne śledztwo dotyczy finansowania kampanii Jordana Bardelli przed wyborami europejskimi w 2024 roku.

„Krajowa Komisja ds. Rachunków Kampanii Wyborczych zauważa, że kandydat skrajnej prawicy pożyczył ponad 4 miliony euro od osób prywatnych. Część tych pożyczek może naruszać kodeks wyborczy” – zauważył centrolewicowy dziennik „Le Monde” w maju 2025 roku.

Scenariusz nr 3: potwierdzenie surowej kary

Potwierdzenie w postępowaniu apelacyjnym kary pięciu lat pozbawienia praw wyborczych sprawiłoby, że kandydatura Marine Le Pen stałaby się praktycznie niemożliwa. Córka Jean-Marie Le Pena przekazałaby wówczas pałeczkę Jordanowi Bardelli już w lipcu 2026 r., a to właśnie on stałby się oficjalnym kandydatem RN w wyborach prezydenckich w 2027 roku.

Według najnowszych sondaży przewodniczący grupy Patriots for Europe w Parlamencie Europejskim uzyskałby od 32 do 35 proc. głosów w pierwszej turze, co czyniłoby go niekwestionowanym faworytem wyborów. Wygrałby również w każdej konfiguracji drugiej tury. Należy jednak pamiętać, że sondaże przeprowadzane na rok przed wyborami rzadko okazują się precyzyjne. Odzwierciedlają one jedynie układ sił politycznych w danym momencie.

Kampania wyborcza z udziałem sędziów

Niezależnie od wyniku procesu Marine Le Pen w sprawie finansowania asystentów parlamentarnych RN nie ma wątpliwości, że temat ten będzie wielokrotnie powracał podczas kampanii prezydenckiej. Wpływ wymiaru sprawiedliwości na proces wyborczy będzie słusznie kwestionowany, podobnie jak miało to miejsce w 2017 r. w sprawie François Fillona. Dyskusje będą dotyczyć również upolitycznienia części środowiska sędziowskiego.

Konkurenci RN nie zawahają się skupić swoich ataków na procesach i wyrokach dotyczących prawicy, podczas gdy RN będzie mówić o „uporczywym prześladowaniu sądowym”, którego jest obiektem, i przedstawiać się jako ofiara „czerwonych sędziów”.

Wreszcie wewnętrzna rywalizacja między Marine Le Pen a Jordanem Bardellą może dodatkowo skomplikować początek kampanii. Są to zapewne tematy, bez których wybory prezydenckie mogłyby się obejść.

Nathaniel Garstecka

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 31 maja 2026