Prof. Anna WOJCIUK: Imperia wiedzy w stosunkach międzynarodowych

Imperia wiedzy w stosunkach międzynarodowych

Photo of Prof. Anna WOJCIUK

Prof. Anna WOJCIUK

Politolog, doktor habilitowana nauk społecznych. Specjalizuje się w teorii stosunków międzynarodowych oraz badaniu siły państw na arenie międzynarodowej. Wykłada na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.

Oświata i nauka wyraźnie należą do dziedzin życia, w których zderzenia odmiennych wartości z porządkami aksjologicznymi są dziś szczególnie wyczuwalne, a ich wynik będzie miał decydujący wpływ na przyszłość państw, społeczeństw i stosunków międzynarodowych – pisze prof. Anna WOJCIUK 

.Wykładowcy i praktycy stosunków międzynarodowych nieczęsto wykazują zainteresowanie kwestiami oświaty i nauki. Zagłębiając się w poświęconą im literaturę, zauważyłam, że pytania o ludzkie umiejętności i wiedzę praktycznie w niej nie padają, a jeśli już ktoś je zada, padają pobieżne odpowiedzi pozbawione pogłębionego omówienia poszczególnych zagadnień, objaśnienia ich czy analizy przyczynowości. Jakie jednak piętno odcisnęły oświata i nauka na pozycji państw w stosunkach międzynarodowych oraz jakie mechanizmy wpłynęły na taki stan rzeczy? Obydwa czynniki konceptualizuję jako przyczyny, wyjaśniając źródła ich znaczenia i prawdopodobieństwo jego wzrostu w przyszłości, jednocześnie przyznając, iż nie stanowią one ani wystarczających, ani koniecznych warunków, by opierać na nich władzę państwową. Myślę o nich w kategoriach czynników zwiększających prawdopodobieństwo sukcesu państw w stosunkach międzynarodowych, choć same w sobie nie są w stanie tego sukcesu zagwarantować. 

Moje opracowanie skupia się przede wszystkim na państwie. Pierwszy z powodów jest natury empirycznej. Pomimo aktywności wielu różniących się od siebie wzajemnie stron oraz wbrew postępującej dyfuzji władzy państwo pozostaje na tej scenie jedynym znaczącym aktorem – tak wczoraj, jak i dziś – zdolnym do choćby ograniczonej koordynacji działań mających na celu dążenie do wspólnego dobra. Kolejny powód jest taki, że założenia normatywne tej publikacji w naturalny sposób dają palmę pierwszeństwa właśnie instytucji państwa.

Jestem zdania, że postępująca globalizacja i jej różne negatywne skutki (niezależnie od niewątpliwych korzyści, które niesie) stanowią potwierdzenie tezy, że państwo ma do odegrania kluczową rolę. Nie należy rozumieć tego twierdzenia w taki sposób, że każda interwencja publiczna jest lepsza od alternatywnych mechanizmów koordynacji, w tym wolnego rynku. Rynek jako siła wytwórcza zamożności jest nie do zastąpienia, aczkolwiek jego zastosowanie ma swoje ograniczenia, wobec czego nie może on służyć jako uniwersalny mechanizm koordynacji życia społecznego jako takiego. Nawet w sferze czysto ekonomicznej potrzebny jest „opiekun” chroniący przed patologiami, które mogą z niego wynikać ze względu na jego niezbywalną słabość strukturalną. 

Podtrzymanie tempa rozwoju gospodarczego jest celem samym w sobie tylko o tyle, o ile praca stanowi nieodłączną część ludzkiego życia. Zazwyczaj jednak gospodarka odgrywa jedynie instrumentalną rolę jako środek prowadzący do realizacji innych celów społecznych. 

Państwa, których mieszkańcy cieszą się wysokim poziomem życia, zawdzięczają to współpracy władz publicznych i rynku. Istnieje wiele sprawdzonych i rzeczywistych modeli instytucjonalnych łączenia tych dwóch sfer. 

Z perspektywy polityki państwa oświata i nauka to dziedziny, w których efekty obecnych starań można ocenić dopiero po co najmniej dekadzie. Dlatego też często przegrywają zarówno finansowanie, jak i uwagę na rzecz przedsięwzięć, których oddziaływanie będzie bardziej odczuwalne w krótkim okresie. Ich wartość dla polityki wewnętrznej jest oczywista – do tego stopnia, że stały się przedmiotem licznych prac z zakresu socjologii, pedagogiki czy ekonomii, nie mówiąc o wachlarzu nauk humanistycznych. Celem, który sobie postawiłam, jest podkreślenie faktu, że oświata i nauka odgrywają równie ważną rolę z perspektywy międzynarodowej. Znajduje to potwierdzenie w obserwacjach empirycznych.

Otóż państwa, które osiągnęły od czasów rewolucji przemysłowej szeroko rozumiany sukces na arenie międzynarodowej, wykazały się myśleniem strategicznym, dokonując postępów w tych dziedzinach. Tę zależność dostrzegli również wybitni uczeni na polu międzynarodowej ekonomii politycznej, nie zdobyli się jednak na jej usystematyzowany opis. Robert Gilpin już w latach 60. XX w. zaobserwował ten fakt, później zaś analizował oświatę i naukę jako źródła władzy państwowej w teorii hegemonicznej stabilności. 

Moja analiza oświaty i nauki jako źródeł władzy państwowej w stosunkach międzynarodowych sprowadza się do następujących fundamentalnych tez omawianych szerzej: 

Oświata i nauka przyczyniły się do powstawania nowoczesnych państw, wpływają na ich pozycję w stosunkach międzynarodowych. W tym kontekście mechanizmy przyczynowe obejmowały przede wszystkim: 

  • powołanie opartej na merytokratycznych kryteriach biurokracji państwowej niezależnej od hierarchii kościelnej; 
  • rozwój wiedzy technicznej niezbędnej do realizacji wielkich projektów publicznych, także w sferze infrastruktury, wymagających kompetencji technicznych i inżynierskich, w tym mających zastosowanie w sztuce wojennej i inżynierii wojskowej; 
  • kształtowanie tożsamości narodowej obywateli i postawy lojalności wobec państwa. 

W trakcie postępującej industrializacji wiedza naukowo-techniczna stała się dla państwa kapitałem, zwłaszcza z nastaniem drugiej rewolucji przemysłowej. Od tej chwili wiedza zaczęła stwarzać przestrzeń dla konkurencji w gospodarce światowej. Z historycznego punktu widzenia w politycznej ekonomii oświaty i nauki powstało kilka modeli instytucjonalnych, właściwych dla bardziej liberalnych lub ściślej skoordynowanych modeli gospodarki rynkowej. 

Modernizacja i industrializacja, kluczowe czynniki przemian od feudalizmu do dojrzałego kapitalizmu, istotnie zmieniły reguły gry na arenie międzynarodowej, promując inne niż dotychczas rodzaje zasobów i formy organizacji politycznych. W wyniku tych zmian strukturalnych oświata i nauka znacznie zyskały na znaczeniu w porównaniu z minionymi epokami. 

Polityczny i gospodarczy sukces zachodniego modelu organizacyjnego państwa doprowadził do jego powszechnego przyjęcia. Pomijając, czy model ten został wdrożony dobrowolnie, czy ze względu na hegemonię świata Zachodu, schemat zastosowano do tworzenia instytucji publicznych na całym świecie, lecz nie z jednakowym skutkiem. 

Fakt, że nauki ekonomiczne znalazły potwierdzenie znaczenia kapitału ludzkiego i wiedzy naukowo-technicznej dla rozwoju gospodarczego, skłania do twierdzenia, że oświata i nauka mają wpływ na gospodarkę. Kolejna zmiana strukturalna, tym razem dotycząca struktury wiedzy akademickiej, narzuciła modyfikację działalności podmiotów, obecnie wykazujących jeszcze bardziej strategiczne rozumienie tych dziedzin w kontekście dobrobytu gospodarczego. Z drugiej strony ta wysoce normatywna zmiana wywołała opór środowisk sprzeciwiających się ekonomizacji szkolnictwa. 

Ostatnie zmiany na poziomie zarządzania w oświacie i nauce cechuje dążenie do najlepszych praktyk, ze szczególnym naciskiem na systemy edukacji oparte na porównaniach międzynarodowych. Te nieformalne i ukryte struktury zarządzania częściowo modyfikują strategie aktorów poszukujących skutecznych i sprawdzonych rozwiązań. Zarządzanie międzynarodowe w oświacie i nauce wywołuje spory natury aksjologicznej, głównie dotyczące rozumienia wspólnego dobra i proporcji między priorytetami gospodarczymi a innymi wartościami. Na takim fundamencie ścierają się ze sobą różne narracje, odmienne pod względem interpretacji stopnia spójności bądź sprzeczności ścieżki do realizacji powyższych priorytetów. 

Współcześnie państwa przywiązują do jakości oświaty i nauki większą niż w przeszłości wagę i jest wielce prawdopodobne, że ten trend nie ulegnie zmianie. Jednakże kierunek postępu w tych dwóch dziedzinach pomimo całej gorączkowej debaty, jaką obecnie prowokuje, nie interesował mnie. Różne aspekty globalizacji oraz rozwoju technologii komunikacyjnych i informacyjnych bez wątpienia stanowią wyzwanie dla utrwalonych wzorców organizacyjnych uczelni i instytucji naukowych, ale ich wpływ jest najwyraźniejszy w szkołach. 

I chociaż przyznaję, że pewne zmiany zwyczajnie muszą nastąpić, do proroctw o nadchodzącym upadku instytucji czy też zupełnej przebudowie nauczania i uczenia się podchodzę ze sceptycyzmem. 

Kolejnym zasadniczym wyzwaniem stojącym przed edukacją jest globalizacja w polityce i kulturze, z rosnącą tendencją do kwestionowania jej państwotwórczej funkcji, zwłaszcza jej roli w budowaniu tożsamości obywatelskiej i lojalności wobec państwa. Fundamentalnej natury problemów związanych z przyszłością ludzkości nie da się już rozwiązać, zderzając ze sobą narodowe egoizmy – antropogeniczne globalne ocieplenie jest w wymiarze symbolicznym najlepszym podsumowaniem obecnej sytuacji. Patriotyzm sprowadzony do pilnowania własnego nosa okazał się ułomnym, krótkowzrocznym paradygmatem, który w dłuższej perspektywie może prowadzić do nieprzewidywalnych i prawdopodobnie katastrofalnych skutków. W wielu krajach projekt wykorzystania edukacji do wpajania lojalności wobec ojczyzny, od zawsze zakorzenionej w pewnej określonej wizji przeszłości i osadzonej w wyraźnym rozróżnieniu między „my” a „oni”, jest redefiniowany. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy są migracje, w wyniku których do tych samych szkół i uczelni trafia coraz więcej osób z różnych kręgów kulturowych. Dziś szkoły w krajach rozwiniętych pełnią kluczową funkcję integracji dzieci imigrantów – pod względem nie tylko złożonej kwestii tożsamości, lecz także społeczno-ekonomicznego rozumienia spójności społecznej. 

Jedną z głównych niewiadomych dla przyszłości edukacji są zmiany na rynku pracy i to, jak bardzo będą one głębokie – które zawody znikną, co je zastąpi, a w szerszym ujęciu, jaki ten proces przybierze kształt i czy rzeczywiście będzie się tak drastycznie różnił od tego, co znamy z historii. Proces ten zdeterminuje, które kompetencje i wiedza będą w przyszłości przydatne. Przekonanie, że odziedziczony po wieku Oświecenia podział na prestiżową, jakościową i stricte akademicką edukację z jednej strony, a z drugiej na często niosącą ze sobą negatywne konotacje edukację zawodową odbieram jako nieprzeciętnie dysfunkcjonalny. Nie chodzi, rzecz jasna, o „deintelektualizowanie społeczeństw”, lecz o wypracowanie formuły, która otworzy nowe ścieżki dla najróżniejszych talentów, umożliwiając większej liczbie osób spełnienie swojego potencjału i zdobycie uznania. Umiejętności współpracy i pracy w grupie, których tradycyjne szkoły i uczelnie nie stawiają na pierwszym miejscu, staną się kluczowe zarówno ze względów społecznych, jak i ekonomicznych. To zwyczajnie zdumiewające, jak bardzo tych wartości nie doceniamy. Zdobywanie wiedzy na drodze pracy grupowej jest naturalną i skuteczną praktyką, która – odpowiednio zastosowana – pomaga utrzymać koncentrację i zainteresowanie wśród uczniów i studentów. Co więcej, to nie tylko usprawnia sposób przekazywania treści i kształtowanie różnych umiejętności, lecz także wzmacnia postawy współpracy, tak istotne w dążeniu zarówno do sukcesu osobistego, jak i wspólnego dobra. 

I wreszcie – poczucie celu w uczeniu się, któremu towarzyszą motywacja i stały poziom uwagi, odgrywa podstawową rolę w edukacji. Tradycyjnie rozumiana dyscyplina jest obecnie nieosiągalna, a urządzenia elektroniczne zapewniają natychmiastowy dostęp do wiedzy, generując ogromne ilości bodźców, które utrudniają koncentrację i wytrwałość w poszukiwaniu rozwiązań. Mimo całego sceptycyzmu, jaki wywołują we mnie proroctwa dotyczące radykalnych zmian paradygmatu w edukacji, uważam, że stoi ona w obliczu pytań o cel uczenia się i środki, za pomocą których można by pielęgnować poczucie tego celu wśród uczniów i studentów. Dziś odpowiedź nie jest już taka sama, jak w czasach wielkiej modernizacji, która przypadła na drugą rewolucję przemysłową. Biorąc pod uwagę wszystkie te aspekty, można powiedzieć, że zmiany w oświacie i nauce będą zbiegać się z ewolucją struktur rządzenia, zwłaszcza tych, które określają kierunek zmian w państwie i gospodarce oraz implikacje normatywne tych procesów. Każde aspirujące do roli światowego mocarstwa państwo potrzebuje światowej klasy zaplecza naukowo-technicznego. 

Empires of Knowledge in International Relations: Education and Science as  Sources of Power for the State : Wojciuk, Anna (University of Warsaw,  Poland): Amazon.pl: Książki

.W tym kontekście słusznym w moim odczuciu jest pytanie, czy pogoń za władzą polityczną i ekonomiczną pazernością napędza postęp ludzkości, czy też jest dla nas obciążeniem, a może wręcz zagrożeniem. Oświata i nauka wyraźnie należą do dziedzin życia, w których zderzenia odmiennych wartości z porządkami aksjologicznymi są dziś szczególnie wyczuwalne, a ich wynik będzie miał decydujący wpływ na przyszłość państw, społeczeństw i stosunków międzynarodowych. 

Anna Wojciuk
Fragment książki “Empires of Knowledge in International Relations: Education and Science as Sources of Power for the State”, wyd. Routledge [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 22 listopada 2022