Prof. Jurand WOJEWODA: Przewidywana krzywa pandemiczna.
Epidemia nie zmieni losów Ziemi.

TSF Jazz Radio

Przewidywana krzywa pandemiczna.
Epidemia nie zmieni losów Ziemi.

Prof. Jurand WOJEWODA

Pracownik naukowy Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Zajmuje się nauką o Ziemi w dyscyplinie geologia, specjalista w zakresie hydrogeologii, kartografii i sedymentologii.

zobacz inne teksty autora

Symulacja procesu epidemicznego w Polsce, oparta na oficjalnych danych rządowych oraz na analogicznych modelach dotyczących Chin, opartych na danych WHO, wskazuje 29 marca jako początek końca tego „zdarzenia”. Im szybciej uznamy, że było to zdarzenie choćby i katastrofalne, tym szybciej i trafniej wpiszemy się w nowe procesy, choćby były zupełnie inne niż przedtem – pisze prof. Jurand WOJEWODA

.Piszę te słowa z dala od mojej uczelni i zwykle pełnych sal wykładowych. Dzisiaj, choć zdalnie, to jednak wspólnie z moimi studentami i doktorantami, wspólnie z moimi sąsiadami i znajomymi, wspólnie z moją rodziną przeżywamy czas pandemii zarażeń koronawirusem SARS-CoV-2. Zewsząd jesteśmy epatowani wyrazami używanymi często w niewłaściwych znaczeniach. W konsekwencji u jednych pojawia się poczucie zagrożenia, u innych z kolei wielość niewłaściwie stosowanych pojęć skutkuje chaosem i w efekcie co najmniej lekceważeniem przekazu. Każda tak wymuszona postawa nie sprzyja zbiorowemu pokonywaniu przeszkód, a tym bardziej zagrożeń.

Procesy zachodzące w przyrodzie są na ogół konsekwencją praw nią rządzących. Inaczej przebiegają procesy społeczne, które to w mniejszym lub większym zakresie są sterowalne. Jednocześnie w obydwu przypadkach mamy do czynienia ze zdarzeniami losowymi. Chciałbym w tej wypowiedzi skupić się przede wszystkim na tej kategorii zjawisk i procesów. Zwłaszcza że trafna ocena zdarzeń, ich następstwa oraz skutków dla układów, w których zachodzą, stanowi podstawę metodologiczną dziedziny najbardziej mi bliskiej – geologii.

Zjawisko, proces i zdarzenie

.Często i powszechnie stosujemy w mowie potocznej takie pojęcia, jak „zjawisko”, „proces” oraz „zdarzenie”. Często używamy ich zamiennie, nie zdając sobie sprawy, jak ważne jest ich poprawne zastosowanie w naukowym (czytaj: rozsądnym) opisie rzeczywistości.

Zjawisko jest tym, co da się zaobserwować, postrzec zmysłami lub instrumentami obserwacyjnymi (pomiarowymi). Zjawisko jest z natury rzeczy stacjonarne. Może być przedmiotem, stanem lub nastrojem. Podlega naszemu opisowi, pomiarowi lub ocenie w konkretnym momencie. Zespół cech, wartości lub określeń, zarejestrowanych i oznajmionych przez konkretnego obserwatora, składa się na zbiór informacji o zjawisku. Na tej podstawie możemy zjawisko opisać, zdefiniować, nazwać lub sklasyfikować. Zjawiska opisywane są jakościowo, poprzez podanie ich cech (miar) lub określeń, oraz ilościowo – poprzez podanie wartości konkretnych cech lub miar.

Proces to przebieg powiązanych przyczynowo i skutkowo, następujących po sobie zmian, stanowiących stadia rozwoju, przeobrażania się czegoś (fazy, stadia procesu). Proces może mieć charakter fizyczny, kiedy zachodzi w realnym czasie i przestrzeni, ale może też mieć charakter myślowy i abstrakcyjny, gdy zachodzi w naszym umyśle i jest jedynie formą kierunkowego uporządkowania przestrzeni. Proces jest ciągiem powiązanych ze sobą zjawisk lub zdarzeń i najczęściej przejawia się w zmianach, którym podlegają przedmioty, stany lub nastroje, czyli zjawiska. Tym samym zjawiska, które tworzą następstwa czasowe lub przestrzenne, dają podstawę do domniemania o zeszłym lub zachodzącym procesie.

To właśnie badanie zmian i zmienności zjawisk stanowi podstawową metodę badań przyrodniczych i tylko od skali przestrzennej i czasowej zależy konkretny dobór metody. Procesy, które zachodzą szybko lub są krótkotrwałe, w których kolejne zjawiska tworzą możliwy do śledzenia i opisu ciąg, podlegają metodom monitoringu lub eksperymentu. Typowym procesem abstrakcyjnym jest np. ewolucja świata organicznego. Udokumentowany w czasie geologicznym ciąg pojawiających się gatunków ma sens ciągu ewolucyjnego tylko w takim znaczeniu, w jakim jest zgodny z podjętą umową i przestrzeganym schematem wartościującym przyjęte kryteria.

Zdarzenie może być zjawiskiem, zajściem procesu lub możliwością zajścia procesu, może być z natury rzeczy stacjonarne i dynamiczne jednocześnie. Może początkować inne procesy lub być ich elementem. Możliwość wystąpienia zdarzenia nazwijmy umownie wydarzeniem. Wydarzenie, które zaszło, przestaje być kategorią stanu wartości funkcji prawdopodobieństwa (procesu stochastycznego) w czasie lub przestrzeni i staje się zdarzeniem, elementem funkcji częstości. Zdarzenie jest procesem, który rozpoczął się, trwał i zakończył się.

Kategoryzacja i koincydencja zdarzeń

.Aby pojęciowo zróżnicować zdarzenia, najczęściej kategoryzujemy je w zależności od ich skutków. Zasady kategoryzacji funkcjonalnej mają walor uniwersalny, niezależnie od tego, czy dotyczą przyrody, czy społeczeństwa. I tak jeżeli chodzi o ocenę rangi (wpływu) zdarzeń, ważne jest, aby zawsze jednoznacznie był sprecyzowany układ, dla którego takiej oceny się dokonuje.

Zdarzenia normalne nie wpływają istotnie na procesy główne zachodzące w układzie. Jednak ich koincydencja w czasie lub przestrzeni może skutkować tym, że łącznie mogą się stać zdarzeniem nadzwyczajnym.

Zdarzenia nadzwyczajne wpływają ilościowo na zachodzące w układzie procesy główne, co jest zauważalne w zmianie ich natężenia. Również i w tym przypadku koincydencja takich zdarzeń może stać się zdarzeniem katastrofalnym. Zdarzenia katastrofalne z kolei istotnie zmieniają jakościowo procesy główne zachodzące w układzie.

Największe skutki mają zdarzenia kataklizmowe, niszczące układy, w których zachodzą. W przypadku domniemania ex post zajścia w przeszłości zdarzeń kataklizmowych zwykle pojawia się dylemat poznawczy, gdyż układ, który nie istnieje, niekoniecznie musiał istnieć w rzeczywistości! Zasada ta często jest ignorowana lub nadużywana. Zasadniczo koincydencja zdarzeń na danym poziomie zawsze może skutkować zdarzeniem wyższego rzędu, jeżeli chodzi o jego skutki dla układu.

Dla zilustrowania prawdopodobieństwa czasowego wydarzeń przedstawię to na przykładzie układu, którym są Ziemia i wydarzenia geologiczne. W 1983 roku geolog amerykański Dott zaproponował stochastyczno-czasową skalę dla wydarzeń geologicznych. W zależności od rangi wydarzeniom geologicznym przypisuje się następującą częstotliwość czasową – normalne (10-2–100 lat), nadzwyczajne (100–101 lat), katastrofalne (101–103 lata) oraz kataklizmowe (106–108 lat). Co ciekawe, im rzadsze są zdarzenia geologiczne, z tym na ogół wyżej energetycznymi procesami wiążą się w środowisku i wyraźniejszym ich zapisem.

Obserwacje, zjawiska, procesy, zdarzenia, następstwo

.Aby lepiej zrozumieć istotę zdarzeń i ich uporządkowania, posłużę się następującym przykładem zdarzenia (procesu), które doświadczyło moje miasto, podobnie jak być może teraz czyni to „epidemia koronawirusa”. Obydwa zdarzenia odnoszą się do układu, którym jest miasto Wrocław, ale w obydwu przypadkach procesy zachodzące w tym układzie były indukowane poza układem.

Podobnie jak kiedyś wody Odry, tak obecnie wirus SARS-CoV-2 dotarł do miasta z zewnątrz.

W lipcu 1997 r. w Sudetach padał deszcz. Intensywne opady trwały trzy doby. W Odrze od 7 lipca zaczął się podnosić poziom wody. W historii hydrologicznej zlewni Odry okres ten nosi nazwę „Powodzi Tysiąclecia”. Po tym okresie wzrosło poczucie zagrożenia powodziami wśród mieszkańców Wrocławia. W 2013 r. podjęto decyzję o modernizacji systemu przeciwpowodziowego Wrocławia, która zakończyła się ostatecznie w roku 2019.

Gdyby odwołać się do wcześniejszych definicji, można by uporządkować zaobserwowane zdarzenia (zjawiska, procesy i stany) w następującym następstwie czasowym: [padał deszcz → intensywne opady → zaczął się podnosić poziom wody → Powódź Tysiąclecia → poczucie zagrożenia → podjęcie decyzji → zmodernizowany system przeciwpowodziowy Wrocławia]. Oczywiście przedstawiona relacja następstwa nie zależy od kategorii samych zdarzeń, jednak czasem przydatne jest rozdzielanie kategorii. I tak następstwo – [padał deszcz → podnoszenie się wody w Odrze → modernizowanie systemu przeciwpowodziowego Wrocławia] jest następstwem zdarzeń/procesów, natomiast [intensywne opady → wysoki stan wody w rzece → zmodernizowany system przeciwpowodziowy Wrocławia] jest następstwem zdarzeń/zjawisk lub stanów materialnych. Obydwa przedstawione zbiory zdarzeń łączy to, że mają wymiar materialny, fizyczno-przyrodniczy i tym samym również dokumentują jakiś proces przyrodniczy. Jednak czy można go już uznać za proces zakończony? Czyli za zdarzenie wyższego rzędu? Jako jego uczestnicy raczej nie mamy do tego żadnych podstaw.

Z kolei następstwo [Powódź Tysiąclecia → poczucie zagrożenia → podjęcie decyzji o modernizowaniu systemu przeciwpowodziowego Wrocławia → duma wrocławian ze zmian w mieście] jest zbiorem i następstwem zdarzeń/stanów, który możemy uznać za proces społeczny, polityczny lub historyczny. Również i w tym procesie nadal uczestniczymy, a jego koniec jest tym bardziej trudny do przewidzenia.

Podsumowanie

.4 marca przygotowałem symulację procesu epidemicznego w Polsce. W prognozie zawarłem liczby minimalne i maksymalne. Aby mieć duże prawdopodobieństwo jej spełnienia, czynniki pozaprzyrodnicze muszą być stałe. Jednym z nich jest radiacja zakażeń, która w przyjętym systemie obrony zależy w ponad 95 proc. od postawy całego naszego społeczeństwa. Nie do oceny jest również to, w jakim stopniu taka radiacja może zależeć od umożliwionego tranzytu przez nasze państwo, a również od konsekwencji w zarządzaniu zasobami medycznymi.

Przeżywamy obecnie następstwo zdarzeń (proces), które z całą pewnością zostanie ocenione ex post. Dla wielu ludzi ten proces już się zakończył – stali się ofiarami obecnej epidemii i tym samym dla nich okazała się ona być kataklizmem.

Jakie skutki ten proces będzie miał dla świata?

Zapewne jako proces geologiczny (zdarzenie geologiczne) nie wpłynie istotnie na główne procesy układu, jakim jest Ziemia. Będzie zatem zdarzeniem normalnym, co najwyżej nadzwyczajnym, i raczej nie pozostawi po sobie znaczących śladów w zapisie geologicznym. Jakim zdarzeniem okaże się dla historii cywilizacji świata (kultury, nauki, gospodarki, polityki)? Wszystko zależy od tego, jaki układ w przyszłości będziemy oceniali lub będą oceniali nasi następcy (cały świat, kontynenty, cywilizacje, państwa) i jakie zmiany nastąpią w tych układach. I pamiętajmy, że o ile nie będzie to kataklizm, lecz zdarzenie o mniejszej randze, o tyle katastrofa (jakże często słowo ostatnio nadużywane!) dla każdego układu oznacza tylko/aż zmiany jakościowe procesów, które w nim zaczną dominować. Obecnie chyba najważniejszą kategorią, która powinna być brana pod uwagę, jest koincydencja zdarzeń. Ta może zawsze zagrozić przekształceniem się każdej kategorii zdarzeń w kataklizm. A tego chyba chcemy wszyscy uniknąć.

EDIT: 6.04.2020 r.

A oto dwa przykłady analogii między powodziami a epidemiami.
Powódź 1997 r. we Wrocławiu: skumulowana fala powodziowa w 1997 r. „nie zmieściła” się na międzywalu a wody wylały się na obszary przyległe, niszcząc wszystko, na co natrafiły. Liczba ofiar bezpośrednio związanych z powodzią przekroczyła 20 osób. Jednak ludzie, którzy brali udział w tym zdarzeniu, bardzo się skonsolidowali. Dla wielu był to proces integrujący i budujący tożsamość. Zatem jako proces społeczny wywołał skutki pozytywne. Natomiast dla ofiar śmiertelnych był to kataklizm – zginęli. Dla miasta było to zdarzenie nadzwyczajne. Zaznaczyło się pewnymi zmianami w procesach komunikacyjnych i własnościowych, chociaż w mniejszym stopniu wpłynęło na istotne działania, które miałyby definitywnie zmienić Wrocław.
Kolejna powódź (powodzie; 2010-2013) trwały bardzo długo. Woda się nie rozlała i teoretycznie nic nie uległo zmianie ani zniszczeniu poza systemem ochrony przeciwpowodziowej. Wymagał jednak przebudowy, bez której Wrocław utraciłby walor miejsca stosunkowo bezpiecznego. Te powodzie stanowiły de facto koincydencję zdarzeń o katastrofalnych skutkach (przypominam, że katastrofa nie ma wydźwięku a priori negatywnego!), gdyż zapadły decyzje o radykalnej odbudowie i przebudowie systemu przeciwpowodziowego Wrocławia. Te działania w konsekwencji tak dalece zmieniły miasto, jego funkcjonowanie i myślenie o nim, że zachodzące w jego obrębie procesy nie tylko przyśpieszyły, ale wręcz uległy (nadal ulegają) stopniowej zmianie adaptacyjnej. Jednak na razie nie możemy tego określić (poza aspektem przyrodniczym), jako sensu stricto zdarzenia katastrofalnego, czy nawet zdarzenia w ogóle (w odniesieniu do skutków społeczno-gospodarczych), gdyż nadal bierzemy jako elementy tego układu w trwającym procesie zmian.
Epidemia koronowirusa nadal trwa i nie znamy jej ostatecznych skutków na układ, jakim jest Wrocław. Ale raczej na pewno w przyszłości będzie oceniana jako zdarzenie, które zamyka „zdarzenie katastrofalnej powodzi 10-13″, gdyż zapoczątkowuje kolejną, i chyba jednak dalej idącą zmianę społeczno-gospodarczą, a kto wie, czy nie cywilizacyjną z uwagi na koincydencję przestrzenną (globalną) procesu.
Włoski scenariusz bardziej przypomina powódź z 1997 r., natomiast “polski scenariusz” bardziej podobny jest do spłaszczonej,  lecz długotrwałej fali powodziowej z lat 2010-13. Czy zapoczątkuje to daleko idące zmiany w układzie?

Jurand Wojewoda

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam