Prof. Łukasz A.TURSKI: "Egzaminy, testy, sprawdziany. Rzecz o reliktach przeszłości"

TSF Jazz Radio

Egzaminy, testy, sprawdziany. Rzecz o reliktach przeszłości

Prof. Łukasz A.TURSKI

Profesor zwyczajny nauk fizycznych, związany z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i Centrum Nauki Kopernik.

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

.W Polsce od połowy kwietnia kwitnącym kasztanom i innym gwałtownym zmianom w przyrodzie towarzyszy mocne ożywienie działalności edukacyjnej na wszystkich poziomach: od szkół podstawowych do uniwersytetów. Nie jest ono jednak związane z żadną nagłą erupcją produktu intelektualnego nauczających i uczących się, ale z prawdziwym tsunami egzaminów, sprawdzianów pisemnych, testów sprawności.

Przewalając się przez szkoły oraz uczelnie, egzaminy i sprawdziany skutecznie demolują cykl edukacyjny i efektywnie skracają czas przeznaczony na naukę – co całkowicie znika z pola widzenia ekspertów od szkolnictwa.

Na uczelniach nie jest jeszcze tak źle, choć sesje egzaminacyjne zawsze odbywały się dość wcześnie, a sprawnie przeprowadzający je nauczyciel akademicki mógł już na początku czerwca zacząć trwające do końca września wakacje. Wystarczyło być łagodnym egzaminatorem i przymknąć oko na powszechne ściąganie na egzaminach pisemnych.

W szkołach powszechnych owo tsunami jest rzeczywistym elementem obniżającym w sposób istotny jakość kształcenia. Pierwszą i dość oczywistą tego przyczyną jest zamieszanie organizacyjne wywołane przeprowadzanymi egzaminami. Powoduje ono, że nauczyciele zajęci są przy egzaminach, a nieuczestniczący w nich uczniowie nie mają lekcji. Wyjeżdżają na mało kształcące i niemające walorów rekreacyjnych wycieczki etc. W klasach licealnych przygotowania do egzaminu dojrzałości zajmują wiele czasu przedmaturalnego, a zatem de facto połowa trzeciej klasy nie jest przeznaczona na naukę w ogóle. A ściślej na edukację w szkole, bo jak można wnosić z ogłoszeń prasowych, przemysł dokształcania maturzystów przed egzaminem dojrzałości kwitnie.

Powoli zaczyna się też rodzić przemysł przygotowywania do testów na końcu gimnazjum, a niechybnie pojawi się też na poziomie szkół podstawowych. W zasadzie byłoby może i dobrze, gdyby ten równoległy, całkowicie sprywatyzowany i poddany działaniu rynku reklam (niektóre uczelnie wyższe prowadzą tego typu zajęcia gratis w ramach swojej promocji, co jest działalnością całkowicie racjonalną w sytuacji niżu demograficznego i walki o każdego studenta) system „edukacyjny” dostarczał wiedzy, której nie dostarczają szkoły.

Niestety to tylko maszynka do uczenia, jak rozwiązywać odpowiednie testy i to w sposób zgodny z systemem oceny odpowiedzi przygotowywanym przez powołaną w tym celu ogólnokrajową Centralną Komisję Egzaminacyjną działającą w ramach administracji państwowej. Cała struktura prawno-organizacyjna owych testów i egzaminów pojawiła się w Polsce po przemianie ustrojowej 1989 r. w wyniku konsekwentnego wprowadzania, także w edukacji powszechnej, wzorców zapożyczonych z krajów Zachodu. W tym przypadku chodziło o wprowadzenie tzw. egzaminów zewnętrznych (w stosunku do poszczególnych szkół) mających zapewnić jednolity standard oceny stanu zdobytej wiedzy przez uczniów we wszystkich szkołach danego typu w całym kraju. Tak się przynajmniej wydawało uczestniczącym we wprowadzaniu egzaminów zewnętrznych ludziom nauki i edukacji w pierwszych latach transformacji.

.Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że egzaminy zewnętrzne stanowią też aparat kontroli państwa nad systemem edukacji w nieoczywisty na początku, ale jak dziś widzimy bardzo skuteczny mechanizm zmieniający działanie szkolnych struktur. Egzaminy zewnętrzne ze swoimi testami, które w krótkim czasie stały się jednym z zasadniczych sposobów kontrolowania postępów zdobywania wiedzy, zdecydowanie zmieniły szkolnictwo powszechne z systemu edukacyjnego (bardzo niedoskonałego na całym świecie już w drugiej połowie XX wieku) w system szkoleniowy.

Szkolenie i edukacja to zupełnie inne procesy. W obu mamy do czynienia z przekazywaniem wiedzy i jej przyswajaniem oraz nieodzowną ich kontrolą. Różnica między tymi dwoma pojęciami sformułowana została jeszcze na początku XX wieku przez Johna Dewaya w fundamentalnej pracy Demokracja i edukacja z 1916 r. i skonfrontowana, wyjątkowo trafnie, z przemianami technologicznymi przełomu XX i XXI wieku przez lewicowego socjologa kanadyjskiego Davida Noble’a.

Szkolenie jest procesem przekazywania umiejętności, faktów i zdolności ich wykorzystania w dość szczegółowo zdefiniowanych okolicznościach celem przyniesienia konkretnych korzyści zleceniodawcy szkolenia.

Edukacja natomiast to proces zdobywania wiedzy i umiejętności uwarunkowany indywidualnym zainteresowaniem oraz możliwościami uczącego się, służący rozwojowi jego osobowości, prowadzący do rozwoju jego zdolności, samorealizacji oraz udziału w tworzeniu dóbr intelektualnych oraz materialnych społeczeństw.

.W systemie szkoły wytworzonym w wyniku presji egzaminów zewnętrznych celem jest osiągnięcie założenia postawionego sobie przez zleceniodawcę – państwo zamierzające nauczyć wszystkich jednakowo własności aminokwasów, logarytmów i wszelkich znanych językoznawcom pojęć o przydawkach etc. Ponieważ jest to niewykonalne, to ograniczamy wymagania poprzez odpowiednie sformułowane testy.

Już nie trzeba czytać całej Lalki Prusa (tegoroczne matury). Wystarczy przeczytać wpisany w strukturę testu maturalnego fragment utworu. Akurat w tym roku poświęcony Paryżowi! Klucz sprawdzania odpowiedzi służy też do weryfikowania, czy wiedza zdającego jest zgodna z wymaganiami organu centralnej administracji państwowej. To szkolenie, a nie edukacja!

Rewolucja technologiczna początku XXI wieku, zwiększenie dostępu do chmury informatycznej zmieniające samo pojęcie posiadania informacji, przeniesienie do tejże chmury większości konsumpcji kultury, działań administracyjnych etc. powodują konieczność głębokiego przemyślenia wszelkich pojęć związanych z edukacją, działaniem i strukturą szkół, a także tzw. wychowaniem młodzieży.

.System odgórnych scentralizowanych przez państwo egzaminów jest w 2015 roku reliktem przeszłości. W wielu krajach, gdzie powstał jeszcze w połowie XX wieku, znika. Na przykład mnóstwo amerykańskich uczelni wyższych przestało wymagać od swoich kandydatów zdawania powszechnych jeszcze kilka lat temu testów z wiedzy szkolnej, np. SAT. Ich wyniki są niepotrzebne w systemie akceptacji kandydatów na uczelnie w trwającym wiele miesięcy i prowadzonym w drodze zindywidualizowanego poznawania wiedzy i uzdolnień młodych ludzi procesie.

Im wcześniej zaczniemy myśleć o zmianie naszego sytemu przyjmowania kandydatów na uczelnie wyższe, oceny ich osiągnięć szkolnych poprzez ocenę realizacji ich własnych talentów na tle przemyślanych na nowo standardów wiedzy i zdolności z jej korzystania, tym wcześniej nasz kraj uwolni się od wielu opóźniających nasz rozwój zjawisk i szybciej spełnią się nasze marzenia cywilizacyjne.

Łukasz A.Turski

logo sindicateTekst pochodzi z portalu Project Syndicate Polska, www.project-syndicate.pl publikującego opinie i analizy, których autorami są najbardziej wpływowi międzynarodowi intelektualiści, ekonomiści, mężowie stanu, naukowcy i liderzy biznesu.

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam