
Caravaggio – święta sztuka i nieświęte życie
Caravaggio (1571–1610) był jedną z najbardziej rewolucyjnych postaci w historii sztuki, a przecież działał zaledwie trzydzieści lat po Michale Aniele, i to w czasach, gdy w Rzymie dominowało manierystyczne naśladownictwo twórczości wielkich mistrzów renesansu – pisze prof. Piotr CZAUDERNA
„Jak okrutny spisek uknuły przeciwko tobie śmierć i natura,
bo ta druga bała się pokonania twoją ręką w każdym obrazie;
ponieważ została stworzona przez ciebie,
a nie namalowana;
ta pierwsza płonęła gniewem,
bo tylu ludzi, ilu wycięła swoją kosą,
twoje pędzle mogłyby ożywić”.
Giambattista Marino, Galeria, 1619
.Dopiero co zakończyła się w rzymskim Palazzo Barberini wielka wystawa malarstwa Caravaggia, a właściwie to Michelangela Merisi da Caravaggio, bo przydomek Caravaggio pochodził od nazwy miejscowości w północnowłoskiej prowincji Bergamo, w której malarz dorastał. Wystawa była niezwykle ciekawa, nawet w porównaniu z wieloma innymi wcześniejszymi ekspozycjami prac malarza. Przywołam tylko trzy z nich: rzymską – zorganizowaną w dawnych stajniach Kwirynału w roku 2010 z okazji 400-lecia śmierci artysty (odwiedziło ją ponad pół miliona widzów!), wiedeńską z Kunsthistorisches Museum, zatytułowaną „Od Caravaggia do Berniniego” z lat 2019–2020, i wreszcie tę z amsterdamskiego Rijksmuseum z roku 2006, porównującą Caravaggia z Rembrandtem Harmenszoonem van Rijn. Pretekstem dla jej organizacji stało się 400-lecie urodzin Rembrandta. Wszystkie te wystawy miałem wielką radość na własne oczy oglądać. Tak na marginesie, Rembrandt i Caravaggio nie spotkali się nigdy. Dzieliły ich tysiące kilometrów, czas życia, wyznanie, temperament. Dopiero w wieku XXI, lubującym się w porównaniach i rywalizacji, postawiono ich naprzeciw siebie.
A przecież było jeszcze wiele innych wspaniałych wystaw prac Caravaggia, na przykład ta przełomowa z roku 1985 w nowojorskim Metropolitan Museum of Art, która po raz pierwszy zbiorczo ukazała bezdyskusyjną wielkość malarza i pozwoliła ustalić atrybucję dwóch, dziś bardzo znanych, obrazów mistrza: Koncert młodzieńców i Amor zwycięski.
Dlaczego wystawy dzieł Caravaggia są zawsze wydarzeniem? Wynika to z faktu, że dzieła mistrza są rzadkie (zachowało się ich zaledwie ok. sześćdziesięciu i często są zbyt delikatne, by podróżować). Wiele z nich znajduje się w stałych kolekcjach muzeów lub w rzymskich kościołach i niechętnie są wypożyczane (np. słynne Powołanie św. Mateusza znajduje się w rzymskim kościele San Luigi dei Francesi, a Nawrócenie św. Pawła w rzymskiej świątyni Santa Maria del Popolo, choć istnieje jeszcze druga, wcześniejsza wersja tego obrazu, którą pokazano na rzymskiej wystawie).

.Dlatego wystawy Caravaggia przyciągają tłumy odwiedzających. Na tegorocznej rzymskiej ekspozycji pokazano wiele unikalnych dzieł, które ponownie trafiły do Włoch, na przykład wspomniane już Nawrócenie Szawła, pochodzące z prywatnej kolekcji, rzadko widywane w Europie obrazy z muzeów amerykańskich (np. Szulerzy) czy wreszcie Ecce Homo – niedawno odkryte i zakupione przez prywatnego kolekcjonera w Hiszpanii (2021). Był też Narcyz, stosunkowo niedawno pokazywany na Zamku Królewskim w Warszawie.

.Sam życiorys Caravaggia wstrząsa: pijak, rozpustnik i nieokrzesany awanturnik, a mimo to jeden z największych malarzy i rewolucjonistów w historii sztuki. Malował niezwykle szybko i do tego bez wstępnych szkiców. Wielu renesansowych artystów miało sporo na sumieniu, na przykład Duccio był również pijakiem i awanturnikiem, młody Perugino siedział w więzieniu za uliczne burdy, a Benvenuta Celliniego oskarżono o defraudację i sodomię, wskutek czego wylądował w więzieniu w rzymskim Zamku św. Anioła. Caravaggio przebił jednak wszystkich z co najmniej jednym albo nawet i większą liczbą morderstw na sumieniu.
Caravaggio, najpierw ciężko ranny sztyletem w kolejnej bójce, traci cały dobytek, cudem uchodzi z życiem, zostaje niesłusznie aresztowany i zwolniony, ponownie aresztowany za bójkę ucieka z więzienia na Malcie i trafia na Sycylię, później ponownie do Neapolu. Stamtąd udaje się do Palo Laziale (dziś Marina di Palo), gdzie zostaje natychmiast przez Hiszpanów aresztowany i szybko zwolniony. Wkrótce potem umiera na plaży w Porto Ercole, leżącym na południe od Rzymu, w wieku trzydziestu dziewięciu lat. Czy umarł z zakażenia niewygojonych ran, a może na malarię? Czy też, jak twierdzą niektórzy, został zamordowany? A wszystko to dzieje się w przededniu wręczenia papieskiego aktu darowania licznych przewin z zabójstwem włącznie. Jego ciało odnaleziono na brzegu. Spuściznę po nim, w tym dwa obrazy, być może Św. Jana Chrzciciela i Salome przekazano kawalerom maltańskim, którzy odmówili ich przyjęcia! Obrazy trafiły więc do wicekróla Neapolu. W 2010 roku zidentyfikowano szkielet malarza w kościele w Porto Ercole. Zdrowie malarza mogło osłabić także wysokie stężenie ołowiu zawartego w farbach malarskich.

.Co ciekawe, początkowo Caravaggio „bronił się” przed malarstwem religijnym, do którego namawiał go jego przyjaciel i marszand Valentino. Stanowisko malarza odmieniło dopiero głębokie doświadczenie życiowe, którym był pobyt w szpitalu Santa Maria della Consolazione, gdzie leczono go z ran otrzymanych w bójce lub na skutek upadku z konia. Owocem tych przeżyć był obraz Chory Bachus, który nosi rysy malarza z widocznymi śladami ciężkiej choroby. I on został pokazany na niedawnej rzymskiej wystawie.

.Potem doszła jeszcze poważna choroba, którą przeszedł w latach 1603–1604 w czasach epidemii malarii lub dżumy. Trafił wtedy do szpitala dla ubogich San Giacomo.

.Pierwszym religijnym obrazem Caravaggia była Ekstaza św. Franciszka. Także i ten obraz pokazano na rzymskiej wystawie. Jest on uznawany za pierwsze malowidło okresu baroku i zapowiada nową epokę w historii sztuki i muzyki. Dzieło to pozwoliło artyście zyskać możnych sponsorów i protektorów, na przykład kardynała Francesco del Monte, który nawet zaofiarował malarzowi mieszkanie w swoim rzymskim Palazzo Madama. Tam powstał między innymi obraz Szulerzy, zwany też Grą w karty.

.Caravaggio (1571–1610) był jedną z najbardziej rewolucyjnych postaci w historii sztuki, a przecież działał zaledwie trzydzieści lat po Michale Aniele, i to w czasach, gdy w Rzymie dominowało manierystyczne naśladownictwo twórczości wielkich mistrzów renesansu. Tamtejsi uznani artyści „zniknęli” z czasem z podręczników historii sztuki. Jego twórczość budziła skrajne emocje. Na przykład Nicholas Poussin, który przybył do Rzymu krótko po śmierci Caravaggia, stwierdził, że ten ostatni pojawił się, aby zniszczyć malarstwo.
Mimo że radykalny styl Caravaggia zainspirował całe pokolenie artystów, i to z różnych krajów, znanych potem jako „caravaggisti” lub „caravaggionisti”, to począwszy od XVIII wieku, zapomniano go co najmniej na dwa stulecia. A przecież wielu caravaggionistów było także wybitnymi twórcami. Przejęli oni dramatyczny język malarstwa swego mistrza: jego upodobanie do światłocienia (czyli osławione chiaroscuro), naturalizm oraz intensywny realizm emocjonalny. Rozprzestrzenili wpływy i manierę Caravaggia, nie tylko we Włoszech, ale i w Hiszpanii, Francji oraz Holandii, kształtując malarstwo okresu baroku.
Wystarczy wymienić Orazia Gentileschiego (1563–1639) i jego córkę Artemizję (1593–1656), która była najsłynniejszą malarką barokową i jedną z największych następczyń Caravaggia. Miała też dramatyczny życiorys. Jej obrazy można obecnie zobaczyć na dedykowanej wystawie w paryskim muzeum Jacquemart- André. W 1611 roku, w wieku 17 lat, Artemizja została zgwałcona przez Agostina Tassiego, artystę współpracującego z jej ojcem. Ojciec wniósł oskarżenie, co doprowadziło do szeroko nagłośnionego procesu w roku 1612. W jego trakcie Artemizja została poddana upokarzającym badaniom i torturom (w tym łamaniu kciuków specjalnymi śrubami) w celu potwierdzenia prawdziwości zeznań. Mimo że ostatecznie Tassi został uznany za winnego, to otrzymał jedynie niewielką karę. Traumatyczne przeżycia wywarły jednak głęboki wpływ na sztukę malarki, co widać w jej późniejszych przedstawieniach mściwych kobiet. Na przykład jej słynny obraz Judyta zabijająca Holofernesa jest równie emocjonalny i brutalny, jak płótna Caravaggia.

.Innym artystą czerpiącym z dokonań Caravaggia był Jusepe de Ribera (1591–1652), wygnany z Hiszpanii i tworzący w Neapolu, który zyskał sobie pseudonim „Spagnoletto”. Jego życiorys był równie awanturniczy: Ribera podobno przewodził agresywnemu cechowi artystów, który zastraszał rywali – niektórzy twierdzą, że z tego właśnie powodu uciekł z Neapolu inny słynny malarz, Guido Reni (choć dowody na to są niejasne). Tak czy siak Neapol był w owych czasach miastem pełnym przemocy i chaosu – jeszcze bardziej niż papieski Rzym. Nękały go hiszpański ucisk, ubóstwo i częste bunty. Ale przecież caravaggioniści to także słynni Francuzi: Simon Vouet (1590–1649) i Georges de La Tour (1593–1652), który zasłynął scenami z blaskiem świec. A byli jeszcze i Holendrzy, głównie pochodzący z Utrechtu: Gerrit van Honthorst (1592–1656) – nazywany „Gherardo della Notte” (Gerard Nocy) ze względu na swoje nocne sceny – Dirck van Baburen (1595–1624) czy Hendrick ter Brugghen (1588–1629).
Wielkość malarstwu Caravaggia oddał dopiero wiek XX za sprawą wybitnego krytyka, Roberta Longhi, który zorganizował też pierwszą zbiorczą wystawę dzieł Caravaggia w Mediolanie w roku 1921, a potem kolejną w roku 1951. Longhi napisał: „Ludzie mówią o Michelangelu da Caravaggio, nazywając go raz mistrzem cienia, raz mistrzem światła. Zapomniano tymczasem, że Ribera, Vermeer, de la Tour i Rembrandt nie mogliby bez niego zaistnieć, a twórczość Delacroix, Courbeta i Maneta byłaby zupełnie inna”. Nawet, raczej nieprzyjaźnie nastawiony do artysty, wielki XX-wieczny guru historii sztuki renesansowej, Bernard Berenson, napisał: „Poza Michałem Aniołem żaden włoski malarz nie wywarł tak wielkiego wpływu na rozwój malarstwa”. A mimo to z dużym trudem ustalano stopniowo atrybucję jego obrazów, zwłaszcza że tylko jeden z nich jest sygnowany. Co gorsza, wiele dzieł malarza bezpowrotnie zaginęło.
Twórczość Caravaggia była przełomowa z co najmniej kilku kluczowych powodów, przede wszystkim skrajnego naturalizmu (który stanowił silne przeciwieństwo wyidealizowanych postaci renesansu i manieryzmu) – ze zmarszczkami, brudem, szorstkimi dłońmi i wszystkim innym. Używał żywych modeli, często chłopów, prostytutek lub ludzi ulicy, nawet w scenach religijnych, nadając biblijnym postaciom zdumiewająco ludzki wygląd. Powołanie św. Mateusza przedstawia poborców podatkowych we współczesnych strojach, wyglądających jak zwykli mężczyźni w słabo oświetlonej tawernie.

.Drugą cechą malarstwa Caravaggia był dramatyczny efekt światła i cienia, zwany chiaroscuro albo inaczej tenebryzmem. Widać to znakomicie w Nawróceniu św. Szawła. Caravaggio łamał też tradycyjne zasady kompozycji obrazów, sprawiając, że widzowie czuli się uczestnikami scen, a nie ich odległymi obserwatorami. Legendarna jest również intensywność psychologiczna jego dzieł. Stanowiło to radykalne zerwanie z renesansowymi ideałami harmonii i piękna, jak u Rafaela czy Michała Anioła. Caravaggio fascynował się brzydotą, przemocą i nieporządkiem, co odzwierciedlało surową rzeczywistość XVII-wiecznego Rzymu i przygotowało grunt pod epokę baroku.
Dlaczego twórczość Caravaggia była i jest tak szokująco nowatorska?
.Stanowiła radykalne odejście od schematów. Odrzucała sztuczną elegancję na rzecz instynktownej, emocjonalnej, a czasem bardzo brutalnej szczerości. Sprawiała, że to, co boskie, wydawało się bezpośrednio dostępne, a to, co święte – bardzo ludzkie. Skutkowało to zarówno zachwytami, jak i potępieniem. Na zawsze jednak zmieniło malarstwo „białego człowieka”, jak by to napisał Waldemar Łysiak. Najlepiej oddaje to zachowany zapis konwersacji pomiędzy malarzem a prałatem z rzymskiego kościoła Santa Maria del Popolo, do którego zamówiono obraz Nawrócenie św. Pawła. Prałat zapytał z irytacją: „Dlaczego umieścił pan konia pośrodku, a Świętego Pawła na ziemi?”. Na co malarz odpowiedział: „Dlatego”. Ksiądz odparł: „Czy koń jest Bogiem?”. Na co malarz: „Nie, ale stoi w boskim świetle”.
Inny obraz artysty, Madonna z Loreto, znajdujący się w rzymskim kościele Sant Agostino, także wzbudził kontrowersje. Ojcowie z kościoła początkowo nie chcieli go przyjąć ani za niego zapłacić. Oburzenie wzbudziły między innymi brudne stopy pary wieśniaków – pielgrzymów klęczących przed Matką Bożą. Wściekły Caravaggio wywołał kolejną burdę w gospodzie Albergo del Moro, rzucając oberżyście w twarz talerzem gorących karczochów, co w efekcie wywołało ogólną bójkę, a artysta trafił znowu do więzienia, skąd musieli wyciągać go możni mecenasi.
Można się oburzać na zachowania i obrazy artysty, ale przecież malarstwo Caravaggia odzwierciedlało silnie współczesne mu, często mroczne czasy. Na gościńcach wiodących do Rzymu grasowały niebezpieczne bandy, między innymi bezwzględnego rozbójnika Sciarry, a podróżni, jeśli chcieli być bezpieczni, musieli wynająć uzbrojoną eskortę, jak to zrobił na przykład Michel de Montaigne. Sam Rzym nie był do końca bezpiecznym miejscem, i to mimo działań podjętych przez papieża Sykstusa V (1585–1590) i jego następców. Kwitła przestępczość uliczna, a wielkie rody szlacheckie, takie jak Orsini i Colonna, toczyły gwałtowne waśnie prowadzące do walk ulicznych. Wprawdzie policja papieska (sama jej nazwa Sbirri rodzi w Polsce znaczące konotacje, choć jej nazwa pochodzi od włoskiego słowa „birri”, czyli uzbrojona eskorta) patrolowała główne ulice. Po prawdzie Sbirri byli skorumpowani i budzili większy strach niż zaufanie. Po zmierzchu rzymscy kardynałowie poruszali się jedynie z odpowiednią eskortą.
Rembrandt i Caravaggio – dwóch moich ulubionych mistrzów i dwa bardzo różne życiorysy: protestant i katolik, stateczny ojciec rodziny i awanturnik, mieszczańska Holandia zanurzona w północnoeuropejskim umiarze i rozbuchane barokiem arystokratyczno-papieskie Włochy, inni mecenasi i protektorzy. Odmienne światło i cień, inne pociągnięcia pędzla. I jednocześnie ta sama malarska wrażliwość, upodobanie do kontrastów i zwykłych ludzi jako modeli, wielkie emocje nakreślone pędzlem, światłem, nowatorską kompozycją oddającą skomplikowanie i dramatyzm ukazanych zdarzeń. Ten sam ogromny wpływ na potomnych: czas przed Rembrandtem i po Rembrandcie, przed Caravaggiem i po Caravaggiu. To samo upodobanie do tematów biblijnych.
Ale paradoksalnie połączyły ich też artystyczne życiorysy: wielka sława zaznana już za życia i wielki upadek. Rembrandta współcześni uważali za największego z wielkich, przewyższającego swą sztuką nawet mistrzów włoskich, co w owym czasie było niemal bluźnierstwem. Caravaggio w równym stopniu, co prześladowany przez życiowy pech i konieczność nieustannej ucieczki, otoczony był nimbem sławy i glorii odnowiciela malarstwa. Połączył ich także ten sam smutny koniec: ubóstwo i śmierć w samotności. Cały majątek Rembrandta zlicytowano na poczet jego długów, a portugalski kupiec Diego d’Andrada oskarżył artystę o namalowanie portretu niepodobnego do modela, o czym miała rozstrzygnąć specjalnie powołana komisja.
Namalowana przez Caravaggia Śmierć Marii, uznawana dziś za arcydzieło i przełom w historii malarstwa, została odrzucona przez zakon karmelitów, który zamówił ją do swojego kościoła Santa Maria della Scala w Rzymie. Obraz wywołał skandal z powodu kilku radykalnych i „niestosownych” wyborów, łamiących konwencje sztuki religijnej. Uznano go za zbyt ziemski i niewystarczająco święty. Realizm w oddaniu postaci ciała Matki Boskiej był uderzający i dotąd niespotykany. Co gorsza, podobno artysta wykorzystał jako model zwłoki utopionej w Tybrze prostytutki, Anny Bianchini. Takie, raczej nieprawdziwe, plotki rozsiewał jego rywal, Giovanni Baglione. Rzeczywistość nie była jednak zbyt odmienna, gdyż wzorem postaci Matki Bożej była najpewniej Fillide Melandroni, słynna rzymska kurtyzana (modelka i prawdopodobna kochanka Caravaggia).

.Zabrakło też w oddaniu postaci Madonny jakiegokolwiek boskiego światła czy innych oznak niebiańskiej chwały. Czerwona sukienka Matki Bożej symbolizowała raczej zmysłowość niż niebiańską czystość. Także smutek apostołów wydawał się nadto ludzki, a nie boski. Nic dziwnego, że dzieło oskarżono o brak transcendencji. W efekcie obraz szybko zastąpiono łagodniejszą wersją tematu, autorstwa Carla Saraceniego.
Obraz przyniósł Caravaggiowi pecha. Krótko później (1606) zabił on w pojedynku Ranuccia Tomassoniego. Jego powodem była kłótnia, jaka wybuchła w czasie gry w pallacorda (pallone col bracciale lub jeu de paume), będącej poprzedniczką dzisiejszego tenisa. Obaj w przeszłości wielokrotnie się kłócili, co często kończyło się rękoczynami. Choć zabójstwo mogło być nieumyślne, w tamtym czasie krążyło wiele plotek na temat przyczyny pojedynku. Niektórzy wspominali kłótnię o dług hazardowy. Jednak inne plotki głosiły, że pojedynek wynikał z zazdrości o Fillide Melandroni, której Tomassoni był alfonsem. Według tych plotek Caravaggio najpierw wykastrował Tomassoniego mieczem, a następnie go zabił, podczas gdy inne wersje głosiły, że śmierć Tomassoniego nastąpiła przypadkowo podczas kastracji, kiedy uszkodzeniu uległa tętnica udowa ofiary. Pojedynek mógł mieć dodatkowo wymiar polityczny, gdyż bogata rodzina Tomassoniego była znana z prohiszpańskich poglądów, a Caravaggio był klientem francuskiego ambasadora.
Artysta uciekł wówczas z Rzymu i znalazł schronienie w posiadłości kardynała Colonna w Lazio, skąd udał się do Neapolu, a potem na Maltę, gdzie z kolei schronienia udzielił mu Wielki Mistrz Zakonu Maltańskiego, Alof de Wignacourt, któremu odwdzięczył się dwoma portretami. Za radą Rubensa, który uznał płótno przedstawiające śmierć Matki Bożej za prawdziwe arcydzieło, obraz kupił Vincenzo Gonzaga, książę Mantui. Potem odkupił go król Anglii, Karol I. Ostatecznie malowidło trafiło do kolekcji króla Francji Ludwika XIV, a stamtąd do paryskiego Luwru.

.Rzymską wystawę zamyka ostatni obraz Caravaggia, Męczeństwo św. Agnieszki. Artysta zawarł w tym obrazie zniszczoną życiem i chorobami własną twarz, jakby antycypując swą śmierć, bo dzieło zostało namalowane krótko przed nią.

.Niewykluczone, że został zamordowany przez zbirów nasłanych na niego przez rodzinę Tomassonich, by pomścić śmierć Ranuccia. Epitafium Caravaggia zostało ułożone przez jego przyjaciela, Marzia Milesiego. Brzmi ono tak: „Michelangelo Merisi, syn Fermo di Caravaggia, w malarstwie niedorównujący malarzowi, lecz samej naturze, zmarł w Porto Ercole, powracając z Neapolu do Rzymu 15 sierpnia roku pańskiego 1610. Żył trzydzieści sześć lat, dziewięć miesięcy i dwadzieścia dni. Marzio Milesi, radca prawny, dedykował to przyjacielowi o niezwykłym geniuszu”.




