Tomasz PYTKO: Krakowskie media miejskie muszą być niezależne

Krakowskie media miejskie muszą być niezależne

Photo of Tomasz PYTKO

Tomasz PYTKO

Współtwórca i wieloletni prezes Stowarzyszenia All In UJ. B. przewodniczący Komisji Dialogu Obywatelskiego ds. młodzieży, członek KDO ds. kultury, Rady Budżetu Obywatelskiego. Twórca bloga i vloga „ToMasz w Krakowie". Prowadzi własną firmę oraz pracuje na Uniwersytecie Jagiellońskim.

zobacz inne teksty Autora

Krakowskie media miejskie wydają miliony na promocję dworu Jacka Majchrowskiego.Reprezentując Alternatywę Młodych dla Krakowa wraz ze Stowarzyszeniem Ulepszamy Kraków i Akcją Ratunkową dla Krakowa, złożyliśmy projekt uchwały w sprawie likwidacji spółki Kraków 5020 – pisze Tomasz PYTKO

.Jednym z grzechów głównych naszych samorządowców jest to, że z krytyką sobie nie radzą, kontrolę i patrzenie na ręce traktują jak zdradę, a światu chcieliby przekazywać jedynie dobre wiadomości. To dlatego niejeden polski ratusz ma czarną listę dziennikarzy, a nawet redakcji, których nie wpuszcza się na konferencje prasowe, nie odpowiada się na ich pytania, utrudnia się im pracę, publicznie się ich pomawia, dochodzi nawet do rękoczynów, pyskówek i spotkań w salach sądowych. Kraków jest tego najlepszym przykładem.

Kto nie z nami, ten przeciw nam

.Krakowski magistrat zasłynął listami do szefa portalu Onet, w których sugerował wprost odsunięcie dziennikarza od tematu, a tajemnicą poliszynela są telefony do naczelnych „niesfornych” dziennikarzy. Mediom lokalnym niechętnie udziela się też wywiadów. Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski w czasie jednej z niedawnych wizyt w TVP3 Kraków szydził z prowadzącego wywiad, odmawiał odpowiedzi na pytania, a całą wypowiedź sprowadził do ataku na opozycyjnych radnych, którzy w jego ocenie zbyt często w tej telewizji mają czas antenowy. Rządząca Krakowem koalicja od dawna boryka się z objawami oblężonej twierdzy, w jej mniemaniu każdy głos krytyczny ze strony mediów, a nawet mieszkańców musi być inspirowany przez głównego pretendenta do fotelu prezydenta Krakowa – Łukasza Gibałę. 

Lokalne „pozytywne tematy” rzadko trafiają do ogólnopolskich mediów, dlatego z pomocą przybywają telewizje śniadaniowe działające na zamówienie. Odpowiednia faktura i popularni prezenterzy poprowadzą program z rynków, bulwarów czy festiwali. W Krakowie mamy piękny zwyczaj rozpoczynania wakacji od wizyty „Dzień dobry TVN” i wywiadu z prezydentem Majchrowskim. Ostatnia tego rodzaju wizyta kosztowała podatników ćwierć miliona złotych. Taki format prezydentowi też bardziej odpowiada, bo gdy ostatnim razem gościł w wieczornej dyskusji na antenie TVN24 z prezydentami Warszawy, Łodzi i Wrocławia, to wykazał oznaki zmęczenia.

Play Kraków News

.Biorąc pod lupę krakowski świat, dochodzimy do recepty na ten straszliwy i tak niesprawiedliwy stan rzeczy. Mieszkańcy nie wiedzą o wszystkich sukcesach władzy, nie celebrują ich wspólnie, nie wyrażają wystarczająco swojej wdzięczności we wpisach w mediach społecznościowych, może i nie salutują na ulicach. Na kolejnym festiwalu organizowanym z miejskiej kasy spotkali się raczej sami swoi, a organizatorzy tłumaczyli prezydentowi, że przecież były plakaty na przystankach. Tworzymy więc własne media, a zza dymu cygar dyskutantów wyłaniają się kolejne projekty, które będą niosły dobrą nowinę w miasto.

Spójrzmy na krakowskie media: dwutygodnik Kraków.pl, z nakładem 32 tys. egzemplarzy, miesięcznik społeczno-kulturalny „Kraków i świat”, z nakładem 2 tys. egzemplarzy, kwartalnik „Kraków Culture”, z nakładem 6 tys. egzemplarzy, „telewizja.krakow.pl”, realizująca codzienne materiały, i druga telewizja „Play Kraków News”, wydająca 5 razy w tygodniu wieczorny godzinny program – obie telewizje działają w internecie. Każda z 18 dzielnic ma swoje gazetki, redagowane przez przewodniczących rad dzielnic. Kraków w budżecie na 2023 rok na „promocję jednostek samorządu terytorialnego” zapisał kwotę blisko 30 mln złotych. To tyle, ile wydano łącznie przez trzy poprzednie lata. 

Warto też dodać, że drugą miejską telewizję, „Play Kraków News”, realizuje spółka komunalna Kraków 5020, która została powołana nieco ponad rok temu. Jej pełne wydatki nie wliczają się więc do budżetu. Cele związane z produkcją programu, którego krakowianie nie znają i nie oglądają, może przyjmować od partnerów. Może czerpać zyski z wynajmu centrum kongresowego ICE Kraków, którym zarządza i które to oczywiście jest publiczną inwestycją za blisko 360 mln złotych. Wspomniane centrum zdecydowanie zyskało na wartości, gdyż w jego piwnicach stworzono studio telewizyjne za blisko 8 mln złotych. Od momentu jego powstania korzysta z niego jedynie „Play Kraków News”. To właśnie w tym miejscu działa najnowsze „dziecko” medialne Jacka Majchrowskiego. Lista wydatków spółki Kraków 5020 wokół tego projektu, który zdaniem jej władz nie może być nazywany telewizją, jest oczywiście znacznie dłuższa i opiewa na kilkadziesiąt milionów złotych. 

Zagrożone wartości podstawowe

.Dlaczego koncerny medialne w urzędach miast są zagrożeniem dla demokracji i dyskursu publicznego? Pierwszym powodem jest prowadzenie nieuczciwej konkurencji wobec podmiotów medialnych działających na wolnym rynku. W drugiej miejskiej telewizji w Krakowie pracują dziennikarze związani wcześniej z redakcjami TVN24, TVP3, Radiem ESKA, Radiem RMF MAXX, Radiem Kraków. Praca w jednostronnym medium raczej nie licuje z dziennikarskim obiektywizmem, a dodatkowe gratyfikacje wykraczają daleko poza umowę o pracę i liczne premie.

Może i miejskie redakcje nie prowadzą szerokiej dezinformacji, ale sęk w tym, że mieszkańcy z takiego medium nigdy nie dowiedzą się o błędach, fuszerkach inwestycyjnych, zarzutach prokuratorskich dla urzędników czy poprawkach opozycji do uchwały budżetowej. W krakowskim dwutygodniku Kraków.pl nazwisko prezydenta pada od kilku do kilkunastu razy w jednym wydaniu, jego zastępcy pojawiają się w nim w zależności od stopnia zażyłości w danym okresie, w Krakowie bywa to dość zmienne. 

Wydatki związane z prowadzonymi tytułami medialnymi już dawno przestały być małe, trzeba wprost powiedzieć, że ich istnienie wpływa na pogorszenie usług miasta. Radni Miasta Krakowa uchwalili w tym roku budżet z rekordowym deficytem sięgającym ponad miliarda złotych, a łączne zadłużenie miasta wynosi 5,5 miliarda złotych. Nad mieszkańcami wisi widmo podwyżek i cięć w komunikacji zbiorowej, wyższych opłat za parkowanie i inne miejskie usługi. Kraków nie wykorzystał prosperity na zabezpieczenie przyszłości, w pandemię i kryzys ekonomiczny wszedł na zachwianych nogach.

Te groźne mechanizmy widać szczególnie w okresie przedwyborczym. Przypomnijmy, że wchodzimy właśnie w maraton wyborczy, który potrwa półtora roku. Praktycznie nieograniczone możliwości finansowe mediów wydawanych przez samorząd terytorialny stanowią wyraźne zaburzenie konkurencji politycznej i medialnej. Finansowane z pieniędzy publicznych tytuły będą z chęcią informować o trzecim już otwarciu tego samego parku (to taka krakowska specjalność), już zdecydowanie konkretnych planach budowy linii tramwajowej na Azory, tych samych, o których słyszeliśmy wybory temu, i zachwycie turystów nad zabytkami, które zbudowano bez wyjątku za kadencji prezydenta miasta. 

Cenzura miasta Krakowa i obywatelskie nieposłuszeństwo

.Puenta jest smutna, bo znów to obywatel zderza się z machiną urzędniczą, dysponującą milionami do wydania. W Krakowie zetknięcie to kończy się stałymi próbami zastraszania sądem, przedsądowymi wezwaniami do zaprzestania działania na „niekorzyść” spółki, wzywaniem do usuwania krytycznych wpisów czy zakazem nazywania „Play Kraków News” drugą miejską telewizją. Po to są potrzebne samorządom spółki komunalne, mogą one więcej, a kontrola obywatelska nad nimi jest znacznie utrudniona.

Są jednak osoby, którym nie jest to obojętne i które uważają, że rozmowy obywateli przy stole nie dotyczą „promocji Krakowa jako destynacji turystycznej” – celu opisywanej przeze mnie spółki – lecz zdecydowanie wszechobecnych podwyżek, w tym tych, które czekają nas w transporcie publicznym. 

Reprezentując Alternatywę Młodych dla Krakowa wraz ze Stowarzyszeniem Ulepszamy Kraków i Akcją Ratunkową dla Krakowa, złożyliśmy projekt uchwały w sprawie likwidacji spółki Kraków 5020. Już wkrótce głosować nad nim będzie Rada Miasta, gdyż wymaganą liczbę 300 podpisów zebrano w zaledwie kilka godzin – dokument podpisało 1300 mieszkanek i mieszkańców Krakowa.

Tomasz Pytko

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 lutego 2023