250 lat przyjaźni polsko-amerykańskiej w rezolucji Kongresu USA

250 lat przyjaźni polsko-amerykańskiej

Grupa członków Kongresu USA zgłosiła projekt rezolucji upamiętniającej 250 lat przyjaźni polsko-amerykańskiej i zapewniającej o zaangażowaniu USA na rzecz demokracji, suwerenności, dobrobytu i bezpieczeństwa Polski. Dokument zawiera wezwanie do dalszego stacjonowania sił zbrojnych USA w Polsce.

„Od najwcześniejszych relacji aż po współczesny sojusz w ramach NATO Polska pozostaje jednym z najsilniejszych i najbardziej niezawodnych sojuszników Ameryki”

.W projekcie podkreślono wkład Polaków, w tym generała Tadeusza Kościuszki, w amerykańską wojnę o niepodległość. Rezolucja upamiętnia również uznanie przez Amerykę niepodległości Polski w 1919 roku, pomoc humanitarną udzieloną Polakom po I wojnie światowej oraz wsparcie USA dla polskiego ruchu oporu podczas II wojny światowej, w tym pomoc dla Powstania Warszawskiego – czytamy w komunikacie prasowym biura kongresmenki Marcy Kaptur, która wniosła projekt do Izby Reprezentantów.

W dokumencie doceniono też transformację demokratyczną i gospodarczą Polski po upadku komunizmu i po przystąpieniu do NATO w 1999 roku. „Od tego czasu Polska należy do najsilniejszych i najbardziej niezawodnych sojuszników Ameryki w Europie. Dziś Polska pozostaje filarem bezpieczeństwa transatlantyckiego, inwestując ponad 4,7 proc. swojego PKB w obronę i pełniąc rolę państwa frontowego, wspierając Ukrainę po pełnoskalowej inwazji Rosji w 2022 roku” – podkreślono.

Marcy Kaptur, która jest współprzewodniczącą amerykańsko-polskiego zespołu w Kongresie USA (Poland Caucus), podkreśliła, że naród amerykański i polski „łączy nie tylko strategia, ale także poświęcenie, pamięć i nadzieja”. Zaznaczyła, że „bezpieczna, demokratyczna i dostatnia Polska wzmacnia Stany Zjednoczone i przyczynia się do rozwoju wolności na całym świecie”.

„Od najwcześniejszych relacji aż po współczesny sojusz w ramach NATO Polska pozostaje jednym z najsilniejszych i najbardziej niezawodnych sojuszników Ameryki, w tym poniosła najwyższą ofiarę na rzecz Stanów Zjednoczonych w Afganistanie” – zaznaczył inny współprzewodniczący Poland Caucus, Bill Keating. Oświadczył, że dana rezolucja jest dowodem „niezachwianego zaangażowania na rzecz bezpieczeństwa i suwerenności Polski”.

250 lat przyjaźni polsko-amerykańskiej i rocznica przybycia polskich osadników do Jamestown

.Kongresmen Mike Turner, który również stoi na czele tego zespołu, podkreślił z kolei, że „od czasu pierwszych polskich osadników w Jamestown aż do dzisiejszego (polskiego) przywództwa na wschodniej flance NATO więź polsko-amerykańska zawsze opierała się na wolności i odwadze”. Zadeklarował, że USA będą stały u boku polskich sojuszników, „odstraszając rosyjską agresję i broniąc obietnicy wolności dla przyszłych pokoleń”.

W projekcie dokumentu zaznaczono, że kiedy Stany Zjednoczone zostały zaatakowane 11 września 2001 r., Polska dołączyła do reszty sojuszu NATO, wysyłając ponad 28 tys. polskich żołnierzy i członków personelu do Afganistanu i 2,5 tys. żołnierzy do Iraku.

Zwrócono też uwagę na polską pomoc dla walczącej Ukrainy oraz na stacjonowanie w Polsce 10 tys. członków amerykańskich sił zbrojnych, których celem jest m.in. odstraszanie Rosji. Dokument zawiera wezwanie do dalszego stacjonowania sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych w Polsce.

Sojusz białych orłów

.Nie próbujmy tworzyć NATO-bis bez Ameryki. Kluczem do bezpieczeństwa Polski i Europy są dobre relacje transatlantyckie – pisze Karol NAWROCKI.

Mimo śniegu i mrozu Pete Hegseth nie zrezygnował z porannego biegu nad Wisłą. Później przyszedł czas na rozmowy z polskimi politykami i konferencję prasową. Amerykański sekretarz obrony nazwał Polskę „modelowym sojusznikiem”, gotowym inwestować nie tylko we własną, lecz również we wspólną obronę. W ciepłych słowach Hegseth mówił też o Wojsku Polskim. „Nie ma lepszego przyjaciela i trudniejszego wroga niż polski żołnierz” – przekonywał w czasie lutowej wizyty w naszym kraju. Tę wysoką ocenę umocniły z pewnością doświadczenia ostatnich lat – wspólnej służby Amerykanów i Polaków w Iraku czy Afganistanie oraz gościnności, z jaką spotyka się ok. 10 tysięcy stacjonujących dziś u nas żołnierzy US Army. Polsko-amerykańskie braterstwo broni ma jednak znacznie dłuższą historię.

„Przybyłem tu, gdzie broni się wolności, aby jej służyć i dla niej żyć lub umrzeć” – pisał do Jerzego Waszyngtona Kazimierz Pułaski. Był rok 1777, trzeci rok wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Pułaski, w rodzinnej Polsce zasłużony w walkach z Rosjanami, za oceanem do dziś jest znany jako „ojciec amerykańskiej kawalerii”. W bitwie pod Brandywine uratował życie Waszyngtonowi. Dwa lata później został śmiertelnie ranny pod Savannah. Jest jednym z nielicznych cudzoziemców wyróżnionych honorowym obywatelstwem USA.

W tamtej wojnie odznaczył się jeszcze jeden Polak – Tadeusz Kościuszko. Jego prace fortyfikacyjne walnie przyczyniły się do amerykańskiego zwycięstwa nad Brytyjczykami w bitwie pod Saratogą. „Jest najczystszym synem wolności, jakiego poznałem” – pisał o nim późniejszy prezydent USA Thomas Jefferson. W imię tych samych ideałów Kościuszko walczył też na ojczystej ziemi przeciwko Rosji i Prusom. Tym razem, mimo początkowych sukcesów, musiał ulec przewadze wrogów. Polska na długie dziesięciolecia zniknęła wtedy z mapy Europy, podzielona między ościenne mocarstwa.

Nadzieję na wolność przyniósł nam wybuch I wojny światowej. O sprawę polską skutecznie zabiegał wówczas w USA Ignacy Jan Paderewski. Ten sławny pianista, występujący między innymi w nowojorskiej Carnegie Hall, dotarł do samego prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona. W styczniu 1917 roku Wilson oświadczył w Senacie, że powinna powstać „zjednoczona, niepodległa i sama stanowiąca swe prawa Polska”. Postulat ten powtórzył i skonkretyzował rok później w słynnych Czternastu Punktach, czyli prezydenckiej wizji nowego, sprawiedliwszego świata.

Plan Wilsona znalazł wkrótce odbicie w zapisach traktatu wersalskiego, kończącego Wielką Wojnę. Jednak Polska świeżo odzyskaną niepodległość musiała jeszcze obronić. Największe zagrożenie nadchodziło ze wschodu. Stanowiła je bolszewicka Rosja, pragnąca „przez trupa białej Polski” ponieść światu swą krwawą rewolucję. Gdy latem 1920 roku Armia Czerwona podeszła pod Warszawę i Lwów, los młodego państwa zawisł na włosku. W tych dramatycznych chwilach bezcenne było każde wsparcie – także to zza oceanu. W latach 1917–1919 ponad 20 tysięcy amerykańskich ochotników polskiego pochodzenia zasiliło Armię Polską we Francji, znaną też jako Błękitna Armia lub Armia Hallera. Po I wojnie światowej hallerczycy zostali przerzuceni do Polski i w walkach z bolszewikami odegrali ważną rolę. Piękną kartę w tych zmaganiach zapisała też 7. eskadra myśliwska im. Tadeusza Kościuszki, złożona częściowo z amerykańskich ochotników. Najsłynniejszy z nich jest niewątpliwie Merian C. Cooper, późniejszy współtwórca hollywoodzkiego King Konga i laureat honorowego Oscara. „Dobrze było walczyć za Polskę!” – wyznał pod koniec życia.

Niepodległa Rzeczpospolita była solą w oku dla dwóch potężnych sąsiadów – Niemiec i Związku Sowieckiego. Latem 1939 roku Adolf Hitler i Józef Stalin zawarli diabelski pakt, który zapoczątkował II wojnę światową. Polska, zaatakowana najpierw przez nazistowską Rzeszę, a wkrótce także ZSRS, nie miała szans na stawienie skutecznego oporu. Dramat tamtych dni znakomicie udokumentował amerykański reżyser i fotograf Julien Bryan – prawdopodobnie jedyny zagraniczny dziennikarz pracujący we wrześniu 1939 roku w bombardowanej Warszawie. Był pod wrażeniem bohaterskiej postawy mieszkańców miasta. „Gdyby Spartanie odżyli, to przed wami, Polacy, pochyliliby czoła” – stwierdził później.

Japoński atak na Pearl Harbor w grudniu 1941 roku wciągnął do wojny Stany Zjednoczone. I Polacy, i Amerykanie walczyli w niej po tej samej, słusznej stronie – w obronie wolności i człowieczeństwa przed osią zła, która próbowała zawładnąć światem. Około miliona Amerykanów zmobilizowanych wówczas do służby miało polskie korzenie. Byli wśród nich choćby Edward Wozenski, który wyróżnił się w walkach na Sycylii i w Normandii, oraz as myśliwski Francis „Gabby” Gabreski. Na wielu frontach Amerykanie i Polacy walczyli zresztą wspólnie. Generał George S. Patton zanotował nawet, że oddziały polskie „prezentują się najlepiej ze wszystkich”, jakie widział, „łącznie z brytyjskimi i amerykańskimi”.

Klęska Rzeszy nie przyniosła jednak Polsce upragnionej wolności. Po II wojnie światowej Europa Środkowo-Wschodnia znalazła się w strefie wpływów Związku Sowieckiego. W tej sytuacji wielu polskich weteranów osiedliło się na Zachodzie. W gronie tych, którzy zamieszkali w USA, znaleźli się generał Antoni Chruściel „Monter” i podpułkownik Antoni Krzyczkowski. Obu rząd w Warszawie haniebnie pozbawił polskiego obywatelstwa.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/karol-nawrocki-sojusz-bialych-orlow/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 lutego 2026