Francja się starzeje. Następny prezydent będzie musiał zmierzyć się z największą rewolucją demograficzną od dekad

wybory prezydenckie Francja 2027 demografia

Wybory prezydenckie we Francji w 2027 roku będą kojarzone przede wszystkim ze sporem o migrację, bezpieczeństwo, zadłużenie państwa i przyszłość Europy. Jednak pod powierzchnią tej kampanii kryje się znacznie głębsze wyzwanie. Francja po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej odnotowała więcej zgonów niż urodzeń, społeczeństwo szybko się starzeje, a eksperci ostrzegają przed największą rewolucją demograficzną od dekad.

Następny prezydent Republiki będzie musiał odpowiedzieć nie tylko na pytanie, jak rządzić Francją, lecz także jak zapewnić opiekę milionom seniorów, sfinansować rosnące wydatki państwa i pogodzić te wyzwania z debatą o imigracji, rynku pracy oraz finansach publicznych.

To właśnie dlatego demografia może stać się jednym z najważniejszych, choć najmniej dostrzeganych tematów kampanii prezydenckiej 2027. Dane demograficzne pokazują, że Francja weszła w nową epokę: w 2025 r. po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej liczba zgonów przewyższyła liczbę urodzeń, a wzrost liczby ludności utrzymuje się już wyłącznie dzięki migracji. 

.Francja przez dziesięciolecia uchodziła za państwo, które najlepiej spośród wielkich krajów Europy Zachodniej radzi sobie z demografią. Miała wyższą dzietność niż Niemcy, Włochy czy Hiszpania. Miała rozbudowaną politykę rodzinną, silne instytucje państwa opiekuńczego, długą tradycję myślenia o rodzinie jako sprawie publicznej, a nie wyłącznie prywatnej. W europejskiej debacie często przedstawiano ją jako wyjątek: kraj, który mimo modernizacji, sekularyzacji, urbanizacji i zmiany stylu życia zachował zdolność reprodukcji społecznej większą niż większość sąsiadów.

Dziś ten obraz należy już do przeszłości. Francja wchodzi w nową epokę. Po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej kraj odnotował więcej zgonów niż urodzeń. Liczba ludności nadal jeszcze rośnie, ale coraz słabiej i przede wszystkim dzięki imigracji. Według prognoz francuskiego urzędu statystycznego Insee po 2037 roku populacja Francji zacznie się kurczyć. Jednocześnie społeczeństwo będzie się gwałtownie starzeć. Liczba osób powyżej 85. roku życia ma wzrosnąć z 2,3 mln w 2020 roku do niemal 3,8 mln w 2040 roku i 4,8 mln w 2050 roku.

To nie jest tylko kwestia statystyczna. To jedna z największych zmian politycznych, gospodarczych i społecznych, przed którymi stanie Francja w najbliższych dekadach. Wybory prezydenckie w 2027 roku będą więc nie tylko starciem kandydatów, partii, temperamentów i programów. Będą również pierwszą kampanią, w której z całą siłą powróci pytanie o to, jak Francja zamierza się starzeć. Jak chce finansować swoje państwo opiekuńcze. Kto będzie pracował w domach opieki, szpitalach i usługach pomocy domowej. Jak pogodzić ograniczenie imigracji z brakiem rąk do pracy. Jak utrzymać system emerytalny, ochronę zdrowia i opiekę nad seniorami w kraju, który już dziś zmaga się z bardzo wysokim zadłużeniem publicznym.

Następny prezydent Republiki odziedziczy problem, którego nie stworzył, ale którego nie będzie mógł już odkładać.

Francja kończy epokę demograficznej wyjątkowości

Francuska polityka długo była budowana na przekonaniu, że republika potrafi organizować przyszłość. Państwo miało nie tylko administrować teraźniejszością, ale także projektować szkołę, armię, infrastrukturę, rodzinę, przemysł, integrację, edukację i zdrowie publiczne. W tym sensie demografia zawsze była we Francji czymś więcej niż liczbą urodzeń. Była częścią wyobrażenia o sile państwa.

Dlatego obecna zmiana jest tak ważna. Francja nie staje wobec jednego kryzysu, lecz wobec przesunięcia strukturalnego. Społeczeństwo, które przez lata mogło wierzyć, że starzenie się jest przede wszystkim problemem Niemiec, Włoch czy Japonii, odkrywa, że także ono weszło na tę samą drogę. Francja nie jest już młodą potęgą demograficzną Europy. Jest krajem, w którym rośnie udział osób starszych, maleje dynamika urodzeń, a przyszła równowaga społeczna coraz bardziej zależy od zdolności do przyjmowania, integrowania i zatrudniania imigrantów.

Ta zmiana będzie oddziaływać na wszystkie wielkie tematy kampanii 2027 roku. Nie będzie dało się mówić o długu publicznym bez pytania o koszty starzenia się. Nie będzie dało się mówić o imigracji bez pytania o rynek pracy i opiekę nad osobami starszymi. Nie będzie dało się mówić o bezpieczeństwie socjalnym bez pytania o liczbę pracujących. Nie będzie dało się mówić o suwerenności bez pytania, czy państwo ma jeszcze wystarczające zasoby, by wypełniać swoje podstawowe obowiązki wobec obywateli.

Francja, która przez dekady była przywiązana do idei silnego państwa socjalnego, wchodzi w moment, w którym będzie musiała zdecydować, czy potrafi ten model utrzymać, przebudować czy ograniczyć.

Rewolucja, której nie widać od razu

Starzenie się społeczeństwa nie ma dramaturgii zamachu, kryzysu rządowego ani ulicznej demonstracji. Nie dzieje się jednego dnia. Nie ma jednego obrazu, który można pokazać w wieczornych wiadomościach. Jest powolne, ciche, nieodwracalne i przez to często politycznie lekceważone. A jednak to właśnie ono zmienia państwo najgłębiej.

Według danych przywoływanych przez przedstawicieli sektora opieki nad osobami starszymi liczba seniorów tracących samodzielność wzrośnie we Francji do 2050 roku o około 700 tys. Łącznie osób starszych zależnych od pomocy innych może być wtedy 2,8 mln. To oznacza ogromny wzrost zapotrzebowania na opiekę domową, miejsca w domach opieki, personel medyczny, pielęgniarki, opiekunów, lekarzy, fizjoterapeutów, mieszkania dostosowane do potrzeb osób starszych, transport lokalny, systemy alarmowe, technologie monitoringu i wsparcia.

Nie chodzi więc tylko o starość jako etap życia jednostki. Chodzi o przebudowę całej infrastruktury państwa.

W starzejącym się społeczeństwie inaczej działa rynek pracy. Inaczej rozkładają się wydatki publiczne. Inaczej wygląda konflikt pokoleń. Inne stają się priorytety wyborców. Rośnie znaczenie ochrony zdrowia, emerytur, kosztów życia, dostępu do lekarzy, samotności, bezpieczeństwa w miejscu zamieszkania. Maleje tolerancja na ryzyko. Polityka coraz częściej staje się polityką ochrony tego, co istnieje, a nie projektowania tego, co dopiero ma powstać.

Francja 2027 będzie więc nie tylko kampanią o tym, kto wygra z kim w drugiej turze. Będzie również kampanią o kraju, który żyje coraz dłużej, ale coraz trudniej finansuje własny model społeczny.

Państwo opiekuńcze przed największym egzaminem

Najbardziej konkretny alarm wyszedł ze strony sektora opieki nad seniorami. Synerpa, organizacja reprezentująca głównych prywatnych operatorów domów opieki, rezydencji senioralnych i usług pomocy domowej, wskazuje, że lata 2027–2032 będą momentem przełomowym. To dokładnie kadencja następnego prezydenta Republiki.

Według tej organizacji w ciągu najbliższych dziesięciu lat trzeba będzie zrekrutować i przeszkolić około 600 tys. pracowników sektora opieki nad osobami starszymi. Połowa z nich będzie potrzebna tylko po to, by zastąpić osoby odchodzące na emeryturę. To skala, która pokazuje, że nie chodzi o korektę systemu, ale o budowę całej strategicznej gałęzi rynku pracy.

Synerpa postuluje, by zawody związane z opieką nad osobami starszymi zostały uznane za sektor strategiczny państwa. Oznaczałoby to wzmocnienie kształcenia, poprawę warunków pracy, stworzenie realnych ścieżek awansu, ułatwienie dostępu do mieszkań dla pracowników i zwiększenie atrakcyjności zawodów, które są społecznie niezbędne, ale często nisko wynagradzane i prestiżowo niedoceniane.

To jeden z najbardziej niedocenianych problemów współczesnych państw zachodnich. Społeczeństwa chcą żyć dłużej, ale nie stworzyły jeszcze wystarczająco stabilnego modelu opieki nad tymi, którzy w późnym wieku tracą samodzielność. Rodziny są mniejsze. Dzieci mieszkają dalej od rodziców. Kobiety, które dawniej często przejmowały znaczną część nieodpłatnej opieki, pracują zawodowo. Więzi lokalne są słabsze. Państwo przejmuje coraz większą odpowiedzialność, ale jednocześnie ma coraz mniej przestrzeni fiskalnej.

W tym sensie starzenie się Francji będzie testem dla samego rdzenia francuskiego modelu republikańskiego. Republika obiecywała obywatelowi ochronę, równość i dostęp do usług publicznych. Teraz będzie musiała odpowiedzieć na pytanie, czy potrafi spełnić tę obietnicę wobec pokolenia, które będzie żyło dłużej, częściej samotnie i częściej w stanie zależności od innych.

Ile będzie kosztować starzenie się Francji

Problem nie kończy się na personelu. Potrzebne będą także inwestycje infrastrukturalne. Według szacunków sektora do 2040 roku we francuskich domach opieki dla osób starszych zależnych, czyli Ehpad, trzeba będzie stworzyć od 50 tys. do 80 tys. nowych miejsc. Przy koszcie około 150 tys. euro za jedno miejsce oznacza to inwestycje w nieruchomości na poziomie od 7 do 14 mld euro. To ogromna kwota, ale i ona nie pokazuje pełnej skali wyzwania.

Coraz większa część seniorów będzie bowiem chciała, a często także musiała, pozostać we własnym domu. Synerpa przypomina, że za dwadzieścia lat dodatkowe 500 tys. niesamodzielnych osób starszych będzie mieszkało w miejscu zamieszkania. To oznacza konieczność dostosowania mieszkań, łazienek, wind, systemów bezpieczeństwa, usług lokalnych i pracy opiekunów domowych. Oznacza także walkę z samotnością, która w starzejących się społeczeństwach staje się jednym z najpoważniejszych problemów zdrowia publicznego.

Do tego dochodzi klimat. Fale upałów, które we Francji będą się powtarzać i nasilać, szczególnie uderzają w osoby starsze. Pamięć o katastrofalnej fali upałów z 2003 roku pozostaje we Francji bardzo silna. W starzejącym się społeczeństwie adaptacja klimatyczna nie jest już tylko sprawą energetyki, urbanistyki czy ekologii. Staje się sprawą opieki nad seniorami, organizacji miast, standardu mieszkań, pracy służb medycznych i lokalnej solidarności.

Następny prezydent Francji będzie więc musiał odpowiedzieć na pytanie, skąd wziąć pieniądze na system, który wymaga jednocześnie większej liczby ludzi, większej liczby miejsc, lepszej infrastruktury i większej odporności na zmiany klimatu.

To pytanie jest tym trudniejsze, że Francja nie wchodzi w tę epokę z pozycji finansowej swobody. Przeciwnie. Wchodzi w nią z wysokim długiem publicznym, napiętym budżetem, presją na wydatki wojskowe, kosztami transformacji energetycznej i coraz większymi oczekiwaniami społecznymi.

Dług publiczny spotyka demografię

W tym miejscu temat starzenia się łączy się z inną wielką osią kampanii 2027 roku: kryzysem finansów publicznych. Francja może jeszcze przez jakiś czas odkładać niektóre reformy. Może przesuwać decyzje budżetowe. Może łagodzić konflikty społeczne wydatkami publicznymi. Ale demografii nie da się zadekretować.

Jeżeli rośnie liczba osób starszych, rosną wydatki na emerytury, zdrowie i opiekę. Jeżeli maleje względna liczba osób aktywnych zawodowo, maleje baza finansowania systemu. Jeżeli brakuje pracowników, rosną koszty usług. Jeżeli społeczeństwo domaga się utrzymania jakości opieki, państwo musi znaleźć nowe źródła finansowania.

Synerpa mówi wprost, że same obowiązkowe daniny publiczne nie wystarczą. Proponuje więc mechanizmy sięgające po oszczędności Francuzów, w tym prywatne ubezpieczenie od 40. roku życia oraz specjalny „fundusz silver”, wzorowany na funduszu zielonym, który miałby kierować oszczędności obywateli ku inwestycjom związanym z transformacją demograficzną.

To bardzo ważny sygnał. Oznacza bowiem, że państwo opiekuńcze zaczyna szukać źródeł finansowania poza klasycznym mechanizmem podatkowo-składkowym. Innymi słowy: starzenie się społeczeństwa może wymusić przebudowę francuskiego kontraktu społecznego.

Do tej pory francuska polityka często toczyła się wokół pytania, jak chronić istniejące prawa socjalne. W najbliższych latach coraz częściej będzie musiała odpowiadać na pytanie, kto i w jaki sposób ma za nie zapłacić.

Imigracja jako warunek działania systemu opieki

Najbardziej politycznie drażliwy fragment tej debaty dotyczy imigracji. W kampanii 2027 roku będzie ona jednym z tematów centralnych. Zjednoczenie Narodowe uczyniło z ograniczenia imigracji i odzyskania kontroli nad granicami jeden z filarów swojej tożsamości. Prawica republikańska również przesunęła się w stronę bardziej restrykcyjnego języka. Centrum będzie próbowało łączyć kontrolę z pragmatyzmem gospodarczym. Lewica będzie ostrzegać przed stygmatyzacją cudzoziemców i rozbijaniem usług publicznych.

Problem polega na tym, że starzejąca się Francja już dziś korzysta z pracy imigrantów w sektorach, bez których państwo opiekuńcze nie będzie funkcjonowało. Jean-Christophe Amarantinis wskazywał, że niemal 50 proc. opiekunów świadczących pomoc domową w regionie Île-de-France to osoby narodowości obcej. To nie jest detal. To liczba, która zmienia sens debaty.

Jeżeli Francja ograniczy imigrację w sposób gwałtowny i ideologiczny, będzie musiała odpowiedzieć na pytanie, kto zajmie się osobami starszymi. Jeżeli uzna imigrację za niezbędną dla systemu opieki, będzie musiała odpowiedzieć na pytanie, jak ją kontrolować, integrować i społecznie legitymizować. Jeżeli będzie próbowała zastąpić część pracy technologią, będzie musiała odpowiedzieć na pytanie, gdzie kończy się pomoc techniczna, a gdzie zaczyna samotność człowieka oddanego pod opiekę maszyn. To właśnie dlatego temat starzenia się społeczeństwa może stać się jednym z najciekawszych testów dla kandydatów. Łatwo jest mówić o imigracji w kategoriach symbolicznych. Trudniej odpowiedzieć, kto rano podniesie z łóżka niesamodzielnego seniora, kto poda mu leki, kto pomoże mu umyć się, zjeść posiłek, wyjść z mieszkania i zachować resztki niezależności. W tym sensie demografia zdejmie z debaty część retoryki. Zostawi kandydatów w wyborach prezydenckich 2027 wobec twardego pytania o zdolność państwa do działania.

Starzenie się jako temat wyborczy

Wybory prezydenckie we Francji często są opowiadane przez pryzmat wielkich sporów ideowych: republika kontra populizm, Europa kontra suwerenność narodowa, centrum kontra skrajności, liberalizm kontra protekcjonizm, bezpieczeństwo kontra wolności obywatelskie. W 2027 roku wszystkie te linie pozostaną ważne. Ale pod nimi będzie przebiegała jeszcze jedna, głębsza linia: pytanie o społeczeństwo, które się starzeje.

Starzejący się wyborcy mają inne priorytety niż młodzi. Częściej głosują. Są bardziej zdyscyplinowani. Silniej interesują się emeryturami, bezpieczeństwem, zdrowiem, kosztami życia, dostępem do usług publicznych i stabilnością. W kraju, w którym rośnie udział osób starszych, kampania będzie coraz bardziej przesuwać się ku tematom ochrony, ciągłości i przewidywalności.

To nie znaczy, że młodzi wyborcy znikną z polityki. Przeciwnie, konflikt pokoleń może się zaostrzyć. Młodzi będą pytać, czy mają finansować system, z którego sami nie skorzystają w podobnej formie. Będą pytać o mieszkania, pracę, klimat, podatki i dziedziczenie długu. Będą pytać, czy państwo nie przeznacza zbyt wielu środków na ochronę przeszłości, a zbyt mało na inwestycje w przyszłość.

Właśnie dlatego starzenie się Francji może stać się jednym z ukrytych tematów wyborów 2027 roku. Nie zawsze będzie nazwane wprost. Będzie obecne w debacie o emeryturach, szpitalach, deficycie, imigracji, mieszkaniach, samotności, prowincji, klimacie i usługach publicznych.

Marine Le Pen i Jordan Bardella wobec pytania o pracę imigrantów

Dla Marine Le Pen, Jordana Bardelli i Zjednoczenia Narodowego temat starzenia się społeczeństwa jest politycznie niewygodny, ale nieunikniony. RN może z dużą siłą mówić o kontroli granic, bezpieczeństwie, porządku, suwerenności i obronie francuskiej tożsamości. Może odpowiadać na lęki części społeczeństwa związane z imigracją, zmianą kulturową i utratą kontroli. Ale jeśli chce rządzić, będzie musiało odpowiedzieć na pytanie, jak utrzyma system opieki w kraju, który już dziś korzysta z pracy cudzoziemców.

To może być jedno z najważniejszych pytań zadawanych Marine Le Pen w kampanii: jak pogodzić radykalne ograniczenie imigracji z potrzebą rekrutacji setek tysięcy pracowników w zawodach opiekuńczych, medycznych i usługowych?

Zjednoczenie Narodowe może próbować odpowiedzieć przez podniesienie płac, preferencje narodowe, aktywizację bezrobotnych, rozwój kształcenia zawodowego, poprawę warunków pracy i ograniczenie biurokracji. To są odpowiedzi częściowe. Problem polega na skali i czasie. Sektor opieki potrzebuje ludzi szybko, a zmiana struktury rynku pracy trwa latami.

Marine Le Pen będzie więc musiała pokazać, czy jej projekt jest tylko projektem protestu, czy także projektem zarządzania państwem starzejącym się i zadłużonym. W tym sensie opieka nad seniorami może stać się testem jego wiarygodności jako kandydata zdolnego do rządzenia.

Édouard Philippe i pytanie o odpowiedzialność państwa

Édouard Philippe, jeśli pozostanie jednym z głównych kandydatów obozu centroprawicowego i liberalno-republikańskiego, będzie musiał odpowiedzieć na inne pytanie: jak sfinansować starzenie się Francji bez dalszego rozsadzenia finansów publicznych?

Jego przewagą może być wizerunek polityka poważnego, administracyjnego, zdolnego do mówienia o trudnych decyzjach bez nadmiernej teatralności. Ale to zarazem źródło ryzyka. Francuzi nie zawsze chcą słyszeć od kandydatów, że rzeczywistość wymaga wyrzeczeń. Reforma emerytalna pokazała, jak silny opór społeczny budzi każda próba zmiany warunków starzenia się.

Philippe będzie musiał więc znaleźć język, który połączy odpowiedzialność budżetową z empatią społeczną. Nie wystarczy powiedzieć, że trzeba oszczędzać. Nie wystarczy też obiecać, że państwo wszystkim pomoże. Pytanie brzmi: jak stworzyć system, który będzie finansowo realny i społecznie akceptowalny?

Właśnie tu temat seniorów może stać się dla Philippe’a szansą. Może pokazać go jako kandydata państwa, a nie tylko kandydata centrum. Ale może też obnażyć ograniczenia polityki technokratycznej, jeśli nie zostanie uzupełniona opowieścią o solidarności i godności.

Gabriel Attal i modernizacja państwa

Gabriel Attal mógłby próbować opowiedzieć temat starzenia się językiem modernizacji. Cyfryzacja usług publicznych, uproszczenie procedur, technologie wspierające opiekę, robotyka, telemedycyna, nowe formy organizacji pracy, szybsze kształcenie zawodowe, lepsza koordynacja między państwem, samorządami i sektorem prywatnym – to naturalne pole dla polityka młodszego pokolenia, który chce pokazać sprawczość i energię.

Ale także tu pojawia się ryzyko. Starzenie się społeczeństwa nie jest problemem, który można rozwiązać aplikacją. Technologia może wspierać opiekę, ale jej nie zastąpi. Może ograniczyć izolację, ale może ją także pogłębić. Może zwiększyć efektywność systemu, ale nie odpowie na pytanie o brak ludzi, brak pieniędzy i brak czasu.

Attal musiałby więc znaleźć równowagę między językiem innowacji a językiem człowieczeństwa. W opiece nad seniorami najważniejsza jest relacja. Państwo może być cyfrowe, ale starość pozostaje głęboko cielesna, krucha i osobista. Kandydat, który tego nie zrozumie, łatwo zostanie oskarżony o zimny modernizm.

Bruno Retailleau i konserwatywna odpowiedź na demografię

Dla Bruno Retailleau i konserwatywnej prawicy temat starzenia się Francji może stać się okazją do powrotu do kwestii rodziny, solidarności międzypokoleniowej i odpowiedzialności lokalnej. Konserwatywna odpowiedź może brzmieć: Francja musi odbudować rodzinę, wspierać dzietność, wzmacniać wspólnoty lokalne, przywracać etos pracy i ograniczać zależność obywateli od anonimowego państwa.

To może być język atrakcyjny dla części wyborców. Ale również on napotyka granice. Dzietności nie da się szybko podnieść decyzją polityczną. Rodziny nie zawsze są w stanie przejąć opiekę nad osobami zależnymi. Kobiety nie zaakceptują powrotu do modelu, w którym to one w sposób niewidzialny i nieodpłatny ponoszą główny ciężar starzenia się społeczeństwa. Samorządy często nie mają wystarczających środków, a prowincja już dziś cierpi na brak lekarzy i usług publicznych.

Retailleau będzie więc musiał pokazać, czy konserwatywna wizja demografii jest tylko nostalgią za dawnym ładem społecznym, czy realnym projektem instytucjonalnym dla Francji XXI wieku.

Jean-Luc Mélenchon i obietnica państwa opiekuńczego

Jean-Luc Mélenchon i szeroka lewica będą prawdopodobnie mówić o starzeniu się jako o dowodzie konieczności odbudowy usług publicznych, zwiększenia nakładów na zdrowie, podniesienia wynagrodzeń w zawodach opiekuńczych, ochrony emerytur i walki z komercjalizacją opieki nad seniorami.

To język silny moralnie. Lewica może z dużą wiarygodnością mówić o godności osób starszych, o nierównościach w dostępie do opieki, o samotności, o niskich płacach opiekunów i o potrzebie publicznej odpowiedzialności. Problemem pozostanie finansowanie. W kraju wysokich podatków, wysokiego długu i dużych wydatków publicznych każde rozszerzenie państwa opiekuńczego będzie wymagało odpowiedzi, skąd wziąć środki i jak uniknąć dalszego osłabienia konkurencyjności gospodarki.

Mélenchon może mobilizować elektorat hasłem sprawiedliwości społecznej. Ale kampania 2027 roku będzie wymagała od lewicy także odpowiedzi na pytanie o trwałość finansową państwa, które chce obiecać więcej w momencie, gdy demografia czyni każdą obietnicę droższą.

Demografia zmienia mapę polityczną

Starzenie się społeczeństwa będzie miało także konsekwencje wyborcze. Regiony, w których udział osób starszych jest większy, będą coraz silniej wpływać na wynik wyborów. Peryferie, małe miasta, obszary wiejskie i miejscowości oddalone od wielkich metropolii mogą zyskiwać polityczną wagę nie tylko jako przestrzeń gniewu społecznego, lecz także jako przestrzeń starzenia się.

Tam problemy demograficzne są często bardziej dotkliwe. Brakuje lekarzy. Dojazd do szpitala jest dłuższy. Transport publiczny jest słabszy. Rodziny są rozproszone. Usługi publiczne znikają szybciej niż w metropoliach. Samotność jest mniej widoczna, ale równie realna. W takich miejscach obietnica państwa obecnego, bliskiego i opiekuńczego może być bardzo silna.

Metropolie będą natomiast mierzyć się z innym wymiarem tego samego problemu: wysokimi kosztami mieszkań, zależnością od pracy imigrantów, przeciążeniem usług, nierównościami i rosnącą liczbą samotnych seniorów żyjących w anonimowym otoczeniu.

Francja starzeje się więc nierównomiernie. A skoro starzeje się nierównomiernie, to także politycznie będzie reagować różnie.

To będzie spór o model państwa

W głębi rzeczy wybory 2027 roku będą dotyczyć pytania, czym ma być francuskie państwo w epoce starzenia się społeczeństwa.

Czy ma pozostać wielkim państwem opiekuńczym, finansowanym przede wszystkim z podatków i składek? Czy ma dopuścić większy udział ubezpieczeń prywatnych i oszczędności obywateli? Czy ma oprzeć się na rodzinie? Czy na samorządach? Czy na sektorze prywatnym? Czy na imigracji? Czy na technologii? Czy na opóźnianiu wieku aktywności zawodowej? Czy na większym zadłużeniu?

Każda odpowiedź będzie miała swoją cenę. Więcej państwa oznacza większe wydatki. Więcej rynku oznacza ryzyko nierówności. Więcej rodziny oznacza większe obciążenie bliskich, zwłaszcza kobiet. Więcej imigracji oznacza napięcia polityczne i kulturowe. Więcej technologii oznacza pytania o samotność i dehumanizację opieki. Więcej długu oznacza ograniczenie suwerenności przyszłych pokoleń.

Nie ma tu łatwej odpowiedzi. I właśnie dlatego ten temat jest tak ważny.

Kampania, która będzie musiała mówić o starości

Polityka nie lubi mówić o starości. Woli mówić o przyszłości, młodości, innowacji, sile, wzroście, bezpieczeństwie i zmianie. Starość przypomina o kruchości, zależności, kosztach, chorobie i śmierci. Ale dojrzałe państwo poznaje się także po tym, czy potrafi mówić o tych sprawach bez cynizmu i bez sentymentalizmu. Francja w 2027 roku będzie musiała to zrobić.

Jeśli kampania ograniczy się do sporu o to, kto powstrzyma kogo w drugiej turze, ominie jeden z najważniejszych tematów nadchodzącej kadencji. Jeśli ograniczy się do migracji, pominie fakt, że imigracja jest także częścią odpowiedzi na demografię. Jeśli ograniczy się do długu, pominie pytanie, dlaczego wydatki będą rosnąć. Jeśli ograniczy się do bezpieczeństwa, pominie bezpieczeństwo najbardziej podstawowe: bezpieczeństwo człowieka starszego, chorego, samotnego i zależnego od innych.

Dlatego starzenie się Francji powinno stać się jednym z centralnych tematów opowieści o wyborach prezydenckich w 2027 roku. Nie jako wąski temat społeczny, lecz jako soczewka, w której skupiają się najważniejsze sprzeczności współczesnej Francji.

Francja wybierze nie tylko prezydenta

W 2027 roku Francuzi wybiorą prezydenta. Ale w głębszym sensie będą wybierać także sposób, w jaki ich państwo odpowie na własne starzenie się.

Czy wybiorą obietnicę ochrony bez wskazania kosztów? Czy obietnicę dyscypliny bez wystarczającej empatii? Czy obietnicę zamknięcia granic bez odpowiedzi na brak pracowników? Czy obietnicę rozbudowy usług publicznych bez realistycznego finansowania? Czy próbę nowego kompromisu między państwem, rodziną, rynkiem, imigracją i technologią? To może być najważniejsze pytanie tej kampanii.

Francja przez ponad pół wieku była jednym z symboli europejskiego państwa dobrobytu. Dziś staje wobec wyzwania, które wymaga jednoczesnego pogodzenia stabilności finansów publicznych, polityki rodzinnej, rynku pracy, systemu ochrony zdrowia, kontroli migracji, inwestycji mieszkaniowych i opieki nad seniorami. Żaden kandydat nie będzie mógł udawać, że sprawa go nie dotyczy.

Następny prezydent Republiki będzie musiał odpowiedzieć nie tylko na pytanie, jak rządzić Francją. Będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, jak przygotować ją na społeczeństwo, które żyje coraz dłużej, ma coraz mniej dzieci, potrzebuje coraz więcej opieki i coraz wyraźniej domaga się od państwa tego, co Republika zawsze obiecywała: ochrony, godności i obecności.

W tym sensie wybory prezydenckie w 2027 roku będą również wyborami o starość. O to, czy będzie ona czasem bezpieczeństwa, samotności, zależności, godności czy lęku. O to, czy Francja potrafi jeszcze projektować przyszłość nie tylko dla młodych, ale także dla tych, którzy zbudowali jej teraźniejszość. To będzie jedno z najtrudniejszych zadań następnego pięciolecia.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 lipca 2026