Terroryzm islamistyczny we Francji. Dlaczego chrześcijanie i kościoły pozostają celem?

terroryzm islamistyczny we Francji

Dziesięć lat po zamordowaniu księdza Jacques’a Hamela w kościele w Saint-Étienne-du-Rouvray francuskie służby nadal ostrzegają przed zagrożeniem terrorystycznym wymierzonym w chrześcijan i miejsca kultu. Zabójstwo 85-letniego kapłana nie było bowiem odosobnioną zbrodnią, lecz jednym z najbardziej symbolicznych momentów znacznie dłuższej historii dżihadystycznych planów atakowania kościołów, katedr, duchownych i wiernych. „Le Figaro”, analizując ten problem w dziesiątą rocznicę zamachu, przypomina, że w ideologii Al-Kaidy i Państwa Islamskiego chrześcijanie, podobnie jak Żydzi, od dziesięcioleci zajmują szczególne miejsce na liście deklarowanych wrogów.

.Dla Francji problem ma znaczenie wykraczające poza bezpieczeństwo miejsc kultu. Dotyka pytania o skuteczność państwa, zdolność Republiki do przeciwstawienia się islamizmowi, ochronę wolności religijnej, a także miejsce chrześcijaństwa w kraju, który pozostaje jednym z najbardziej zsekularyzowanych społeczeństw Europy. Dlatego kwestia zagrożenia islamistycznego, choć zmieniła swój charakter od czasu wielkiej fali zamachów z lat 2015–2016, pozostaje jednym z problemów, które będą obecne w debacie prowadzącej do wyborów prezydenckich we Francji w 2027 roku.

Chrześcijanie jako cel dżihadystów

W analizie opublikowanej z okazji dziesiątej rocznicy zabójstwa księdza Jacques’a Hamela „Le Figaro” przywołuje dokument francuskiej Generalnej Dyrekcji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, DGSI, dotyczący zagrożeń wymierzonych we wspólnotę chrześcijańską. Francuski kontrwywiad zwraca uwagę, że wspólnota chrześcijańska i symbole chrześcijańskie pozostają powtarzającymi się celami propagandy oraz zamachów inspirowanych przez najważniejsze organizacje terrorystyczne, przede wszystkim Al-Kaidę i Państwo Islamskie.

Nie jest to zjawisko nowe. W ideologii współczesnego dżihadyzmu antychrześcijańskość i antysemityzm rozwijały się równolegle. Osama bin Laden już w 1998 roku uczestniczył w ogłoszeniu fatwy wzywającej do walki z Amerykanami i ich sojusznikami, a propaganda Al-Kaidy konsekwentnie posługiwała się figurą „Żydów i krzyżowców”. Później podobny język przejęło Państwo Islamskie.

Szczególnie wyraźnie było to widoczne w propagandzie Daesh w okresie jego największej potęgi. Rzym przedstawiano jako symbol świata chrześcijańskiego, pojawiały się groźby kierowane przeciwko papieżowi Franciszkowi, a wydany niedługo po zamordowaniu księdza Hamela numer propagandowego magazynu „Dabiq” został poświęcony walce z chrześcijaństwem.

To istotny element pozwalający właściwie interpretować część zamachów dokonanych w Europie. Kościół może być dla terrorysty jednocześnie miejscem stosunkowo łatwo dostępnym, przestrzenią zgromadzenia ludzi oraz celem symbolicznym. Atak na świątynię nie jest w tej logice wyłącznie atakiem na przypadkowe osoby znajdujące się w określonym miejscu. Ma być uderzeniem w religię, wspólnotę oraz kulturę, którą dżihadystyczna propaganda określa jako wrogą.

Francja znała zagrożenie długo przed zamordowaniem księdza Hamela

Historia planowanych ataków na chrześcijańskie miejsca kultu we Francji rozpoczęła się na długo przed zamachem w Saint-Étienne-du-Rouvray.

Już w grudniu 2000 roku udaremniono plan zamachu na katedrę w Strasburgu i odbywający się w mieście jarmark bożonarodzeniowy. Za przygotowaniami stała grupa związana z Salaficką Grupą Modlitwy i Walki, GSPC, która powstała w Algierii i była jednym z poprzedników Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu. Kilkanaście lat później, w grudniu 2018 roku, Chérif Chekatt zaatakował jarmark bożonarodzeniowy w Strasburgu, zabijając pięć osób.

Szczególnie niebezpieczny okres rozpoczął się jednak wraz z rozwojem Państwa Islamskiego i pojawieniem się we Francji sieci oraz pojedynczych osób inspirowanych jego ideologią. Według danych francuskich służb przywoływanych przez „Le Figaro” w latach 2014–2020 co najmniej sześć projektów terrorystycznych było wymierzonych w kościoły katolickie.

W kwietniu 2015 roku zatrzymano Sida Ahmeda Ghlama, który prowadził rozpoznanie przed planowanymi atakami na kościoły w Villejuif. Śledczy ustalili, że interesował się godzinami odprawiania mszy. Rozważany był również atak na bazylikę Sacré-Cœur w Paryżu.

Rok później doszło do zbrodni, która stała się jednym z symboli islamistycznego terroryzmu we Francji. 26 lipca 2016 roku dwóch napastników wtargnęło podczas porannej mszy do kościoła w Saint-Étienne-du-Rouvray w Normandii. Wzięli zakładników i zamordowali księdza Jacques’a Hamela. Państwo Islamskie przedstawiło sprawców jako swoich bojowników.

Samą historię księdza Hamela, przebieg zamachu oraz znaczenie dziesiątej rocznicy jego śmierci opisujemy szerzej w osobnym materiale „Wszystko co Najważniejsze”. Religijny wymiar tej zbrodni oraz pytanie o to, dlaczego dżihadyści wybrali na swoją ofiarę katolickiego kapłana sprawującego mszę, analizujemy w tekście poświęconym interpretacji prof. Rémi Brague’a.

W tym miejscu ważniejsze jest inne pytanie: czy Saint-Étienne-du-Rouvray zamknęło pewną epokę francuskiego terroryzmu, czy też ujawniło zagrożenie, które pozostało obecne także później?

Notre-Dame, Nicea i kolejne plany zamachów

Odpowiedzi dostarczają wydarzenia następnych lat. We wrześniu 2016 roku w pobliżu paryskiej katedry Notre-Dame znaleziono samochód zawierający butle z gazem. Kilka miesięcy później, w czerwcu 2017 roku, napastnik zaatakował młotkiem policjantów przed katedrą. Śledczy znaleźli nagranie, w którym wzywał do walki przeciwko chrześcijanom i Żydom.

Szczególnie tragiczny był 29 października 2020 roku. W bazylice Notre-Dame-de-l’Assomption w Nicei napastnik zamordował trzy osoby. Jedną z ofiar był zakrystian świątyni. Zamach nastąpił w czasie niezwykle silnego napięcia we Francji, kilkanaście dni po zamordowaniu nauczyciela Samuela Paty’ego.

Paryska Notre-Dame pozostaje przy tym miejscem o wyjątkowym znaczeniu. Jest jednocześnie świątynią katolicką, jednym z najważniejszych zabytków europejskiego chrześcijaństwa i jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Francji. W logice terroryzmu symbolicznego taki cel ma wartość nieporównywalnie większą niż zwykły budynek publiczny.

Jak przypomina „Le Figaro”, jeszcze w marcu 2024 roku DGSI zatrzymała 62-letniego Egipcjanina deklarującego przywiązanie do ideologii Państwa Islamskiego, podejrzewanego o zamiar przeprowadzenia zamachu na Notre-Dame.

Dziesięć lat po Saint-Étienne-du-Rouvray nie można więc uznać, że zagrożenie zniknęło wraz z upadkiem terytorialnego kalifatu Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku. Zmieniły się jego struktury, możliwości organizacyjne i sposoby działania, ale ideologia, która pozwala przedstawiać chrześcijan jako wrogów, pozostała obecna.

Rośnie liczba ataków na kościoły we Francji

„Wszystko co Najważniejsze” od lat opisuje rosnącą liczbę przypadków wandalizmu, kradzieży, profanacji i podpaleń francuskich kościołów. Już dane z 2018 roku wskazywały na ponad tysiąc przypadków profanacji i dewastacji miejsc chrześcijańskiego kultu.

W 2023 roku we Francji odnotowano 854 akty wandalizmu wymierzone przeciwko chrześcijanom, z których zdecydowana większość dotyczyła kościołów i cmentarzy. „Wszystko co Najważniejsze” opisywało również serię celowych podpaleń świątyń. W pierwszej połowie 2025 roku odnotowano 322 przypadki ataków na kościoły oraz chrześcijan, co oznaczało wzrost o 13 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.

Nathaniel Garstecka o trwałości zagrożenia islamistycznego

Problem ten od lat zajmuje ważne miejsce w analizach publikowanych na łamach „Wszystko co Najważniejsze”. Nathaniel Garstecka zwraca uwagę, że błędem byłoby sprowadzanie islamizmu wyłącznie do spektakularnych zamachów terrorystycznych.

W jego analizach powraca rozróżnienie między samym terroryzmem a szerszym problemem islamizmu jako ideologii politycznej i społecznej. Upadek kalifatu Państwa Islamskiego nie oznaczał bowiem likwidacji środowisk, narracji i konfliktów, z których wyrasta radykalizacja.

W tekście „Islamizm na fali wznoszącej” Nathaniel Garstecka wskazywał między innymi na raport francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych dotyczący działalności Bractwa Muzułmańskiego. Problem islamizmu analizował więc nie jako serię odizolowanych zamachów, ale jako znacznie szersze pytanie o odporność instytucji Republiki.

Jeszcze inną perspektywę przedstawił w rozmowie z Alexandre’em del Valle. Francusko-włoski geopolityk oceniał wówczas na łamach „Wszystko co Najważniejsze”, że ryzyko związane z terroryzmem islamistycznym we Francji i Europie pozostaje trwałe. Zwracał szczególną uwagę na niebezpieczeństwo zamachów inspirowanych ideologicznie, których sprawcy nie muszą być bezpośrednio kierowani przez zorganizowane struktury terrorystyczne.

Ta zmiana jest kluczowa dla zrozumienia współczesnego zagrożenia. Państwo może rozbić organizację, zamknąć siatkę terrorystyczną, kontrolować granice czy obserwować osoby podejrzane o związki z organizacjami dżihadystycznymi. Znacznie trudniejsze jest przeciwdziałanie pojedynczemu człowiekowi, który radykalizuje się poprzez internet, propagandę albo kontakty środowiskowe i sam wybiera moment oraz miejsce ataku.

Kościół, synagoga, szkoła, koncert czy ulica mogą w takim przypadku stać się celem nie dlatego, że zostały wskazane przez centralę organizacji terrorystycznej, lecz dlatego, że w ideologicznym świecie sprawcy reprezentują określonego przeciwnika.

Chrześcijanie i Żydzi w propagandzie dżihadystycznej

Antychrześcijański charakter części dżihadystycznej propagandy trudno analizować w oderwaniu od jej antysemityzmu.

Obie grupy są od dziesięcioleci przedstawiane w propagandzie najważniejszych organizacji dżihadystycznych jako wrogowie. Po ataku Hamasu z 7 października 2023 roku zagrożenie wobec społeczności żydowskiej w Europie ponownie znalazło się w centrum zainteresowania służb bezpieczeństwa. Nie oznacza to jednak zaniku zagrożenia skierowanego przeciwko chrześcijanom.

Nathaniel Garstecka zwracał uwagę na ten podwójny wymiar w analizach publikowanych na „Wszystko co Najważniejsze”. W tekście poświęconym przemocy w społeczeństwie wielokulturowym przywoływał dane dotyczące aktów antychrześcijańskich, antysemickich i antymuzułmańskich, podkreślając jednocześnie, że właściwa interpretacja statystyk wymaga uwzględnienia zarówno charakteru ataków, jak i liczebności poszczególnych wspólnot.

To rozróżnienie jest szczególnie ważne. W liczbach bezwzględnych bardzo wiele incydentów dotyczy obiektów chrześcijańskich, których we Francji są dziesiątki tysięcy. Jeśli natomiast analizuje się ryzyko przemocy wobec pojedynczego członka wspólnoty, szczególnie silnie zagrożona pozostaje społeczność żydowska.

Problem dżihadystycznej nienawiści wobec obu religii pozostaje jednak wspólny.

Od Saint-Étienne-du-Rouvray do Damaszku

Francuska debata jest częścią znacznie większego problemu. Ataki na chrześcijan dokonywane przez organizacje dżihadystyczne występują od Afryki Subsaharyjskiej przez Bliski Wschód po Europę.

W 2015 roku Państwo Islamskie zamordowało w Libii 21 egipskich Koptów, nadając zbrodni świadomie antychrześcijańską oprawę propagandową. W styczniu 2024 roku Państwo Islamskie przyznało się do ataku na kościół Santa Maria w Stambule, przeprowadzonego podczas nabożeństwa. W czerwcu 2025 roku zamach na greckoprawosławną świątynię św. Eliasza w Damaszku pochłonął życie 25 osób.

„Wszystko co Najważniejsze” opisywało również znacznie szersze zjawisko prześladowania chrześcijan na świecie, szczególnie dramatyczne w części państw Afryki, gdzie działalność organizacji powiązanych z Państwem Islamskim i Al-Kaidą łączy się ze słabością struktur państwowych i konfliktami etnicznymi oraz religijnymi.

Francja znajduje się oczywiście w całkowicie odmiennej sytuacji. Jest silnym państwem dysponującym rozbudowanymi służbami wywiadowczymi, policją i systemem antyterrorystycznym rozwijanym intensywnie po zamachach z 2015 roku. Jednak globalny charakter współczesnego dżihadyzmu powoduje, że wydarzenia na Bliskim Wschodzie, w Afryce czy Azji mogą wpływać na proces radykalizacji ludzi mieszkających w Europie.

Francja 2027 i pytanie o bezpieczeństwo

Dlatego dziesiąta rocznica zamordowania księdza Jacques’a Hamela ma również znaczenie polityczne. Oto bowiem Francja, która wybierze w 2027 roku następcę Emmanuela Macrona, jest innym krajem niż Francja sprzed wielkiej fali zamachów terrorystycznych. Państwo stworzyło rozbudowany system przeciwdziałania terroryzmowi, służby zdobyły doświadczenie, a wiele planowanych zamachów udaje się udaremnić jeszcze przed ich realizacją. Jednocześnie problem islamizmu nie zniknął z francuskiej debaty publicznej. Przeciwnie, zmienił swój charakter.

Jeszcze dekadę temu centrum debaty stanowiły przede wszystkim Państwo Islamskie, wyjazdy francuskich dżihadystów do Syrii, zamachy i siatki terrorystyczne. Dzisiaj dyskusja obejmuje również radykalizację w internecie, wpływy politycznego islamizmu, działalność organizacji religijnych, bezpieczeństwo szkół i nauczycieli, imigrację, asymilację, laickość oraz zdolność Republiki do egzekwowania własnych zasad.

Wszystkie te kwestie będą powracały przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku, choć kandydaci będą proponowali całkowicie odmienne diagnozy i rozwiązania. Dla części francuskiej prawicy i prawicy narodowej problem islamizmu jest bezpośrednio związany z polityką migracyjną i kryzysem asymilacji. Centrum polityczne częściej akcentuje konieczność wzmacniania państwa i walki z separatyzmem bez utożsamiania islamu z islamizmem. Lewica podkreśla natomiast niebezpieczeństwo stygmatyzowania milionów francuskich muzułmanów i wykorzystywania pojedynczych zamachów do budowania polityki opartej na strachu.

Spór nie dotyczy więc jedynie oceny zagrożenia. Dotyczy również definicji problemu.

Dziesięć lat później

Zabójstwo księdza Jacques’a Hamela pozostaje jednym z najbardziej symbolicznych zamachów terrorystycznych dokonanych we współczesnej Francji właśnie dlatego, że jego celem nie był przedstawiciel państwa, policjant, wojskowy ani przypadkowy uczestnik masowego wydarzenia. Celem był 85-letni ksiądz odprawiający poranną mszę.

Dziesięć lat później francuskie służby nadal muszą brać pod uwagę możliwość ataków na chrześcijańskie miejsca kultu. Jednocześnie Francja mierzy się ze znacznie szerszym zjawiskiem kradzieży, dewastacji, profanacji i podpaleń świątyń, którego nie wolno automatycznie utożsamiać z terroryzmem islamistycznym.

Te dwa zjawiska należy rozdzielać, jeśli chce się właściwie opisać rzeczywistość. Jedno dotyczy bezpieczeństwa dziesiątek tysięcy budynków sakralnych i zmieniającego się stosunku społeczeństwa do religii oraz dziedzictwa. Drugie dotyczy ideologii, która od dziesięcioleci przedstawia chrześcijan i Żydów jako wrogów i która mimo militarnego upadku kalifatu Państwa Islamskiego nie zniknęła.

Dlatego pytanie postawione dziesięć lat po Saint-Étienne-du-Rouvray nie brzmi już tylko: dlaczego zamordowano księdza Jacques’a Hamela? Brzmi również: czy Republika Francuska potrafi skutecznie chronić swoich obywateli i miejsca kultu przed ideologią, która nadal uznaje je za symboliczny cel?

To pytanie pozostanie aktualne także wtedy, gdy Francuzi rozpoczną wybór następcy Emmanuela Macrona.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 lipca 2026