Jan ŚLIWA: Wejdą, nie wejdą… Scenariusze inwazji

Wejdą, nie wejdą… Scenariusze inwazji

Photo of Jan ŚLIWA

Jan ŚLIWA

Pasjonat języków i kultury. Informatyk. Publikuje na tematy związane z ochroną danych, badaniami medycznymi, etyką i społecznymi aspektami technologii. Mieszka i pracuje w Szwajcarii.

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Od czasu do czasu powstają książki i filmy o rosyjskiej inwazji na wolny świat. Rzadziej o chińskiej, choć może to kwestia czasu. Długo uważałem to za zabawę, równie straszną, jak japońskie filmy o Godzilli. Rządy lubią straszyć, twórcy chcą na straszeniu zarobić – pisze Jan ŚLIWA

.Ale sytuacja się zmienia. Jest na świecie kilku przywódców, którzy mają ostatnią szansę przejść do historii – to Putin, Xi i Trump. W naszej okolicy tu i ówdzie coś spada, tu i ówdzie coś się pali, przerywa się kabel, przepiłowane są tory itp. Wojna rosyjsko-ukraińska jest niby za granicą, ale to od nas blisko.

Wszyscy walczący mogą się robić nerwowi. Rosjanie nie mogą wygrać, wybuchają u nich magazyny i rafinerie. Również Ukraińcy nie potrafią wygrać i ciągle im coś wybucha, także domy mieszkalne. Obie strony mogą gonić swoich przeciwników na naszym terenie.

Rosjanie jak zawsze starają się o dominację, regionalną, ale nie tylko. Ukraińcy prowadzą grę o swoją pozycję po wojnie, demonstrują siłę, zrażając wszystkich dookoła. Gdy wreszcie wojna na Ukrainie przycichnie, będziemy tu mieli dwie zaprawione w boju armie, szukające nowych zadań. I jak zwykle toczy się globalna gra, której chcąc nie chcąc, jesteśmy częścią. A Rzeczpospolita, rozdarta sporami, a przy tym zamożna, to interesujący kąsek. Przypatrzmy się więc, jakie wizje konfliktu roztaczają autorzy. Przytoczone tu prace to na ogół teksty doświadczonych specjalistów w określonych dziedzinach, lekko zbeletryzowane dla czytelności.

Philip K. Dick, „The Man in the High Castle”, 1962

.Klasyk tematu obcej okupacji. Ameryka została pokonana przez Niemcy i Japonię. Została podzielona na strefę niemiecką, japońską i bezpański środek. Jak żyć? Bić się, ale jak? Ułożyć sobie życie w nowej sytuacji?

Richard Shirreff, „War with Russia”, 2016

.Dość wczesna książka na temat inwazji. Rozgrywa się w roku 2017, czytałem na bieżąco, zdążyłem wyprzedzić autora.

Akcja zaczyna się na Łotwie, w regionie z dużą ludnością rosyjską. Rosjanie starają się doprowadzić do zamieszek, w których będą ofiary po stronie rosyjskiej. To da im pretekst do interwencji. Tak też robią, wchodzą na Łotwę bez większego oporu. Łotwa należy do NATO. Ważnym tematem jest więc artykuł 5 i proces podejmowania decyzji w NATO. Sekretarzem generalnym jest Polak, Radek Kostilek, bez złudzeń wobec Rosji. Najbardziej oporny jest Węgier, bardzo kunktatorski jest Niemiec. Reakcja NATO jest wolna, dochodzi do serii porażek. Wreszcie zaczyna się kontratak. Główną rolę odgrywają brytyjski oficer (a jakże) i bałtyccy partyzanci, „Leśni Bracia”. Udaje im się przejąć kontrolę nad rosyjskimi rakietami atomowymi w okręgu królewieckim. Wszystko dobrze się kończy.

Carlo Masala, „Wenn Russland gewinnt”, 2025

.Po zakończeniu wojny z Ukrainą Putin ustępuje ze stanowiska. Zastępuje go młody, energiczny Oleg Obmanczikow. Na Zachodzie występuje taki sam efekt jak po przejęciu władzy przez Gorbaczowa – to jest nowa Rosja, można z nią normalnie rozmawiać. Ale pamiętajmy, że po rosyjsku „obman” znaczy oszustwo. Oczywiście to tylko gra słów, wymyślona przez autora. Ale faktycznie to ta sama Rosja, kontrolowana przez służby.

Historia zaczyna się od zajęcia przez Rosjan Narwy w Estonii. Akcja ta jest wspomagana aktami terroru i sabotażu, które mają pokazać, że cena oporu będzie wysoka. Głównym tematem jest reakcja NATO, a raczej jej brak. Przeważa opinia, że z tego powodu nie będziemy zaczynać III wojny światowej. Rosjanie zdobyli, co chcieli – na razie o wartości symbolicznej, a teraz mogą myśleć o dalszych celach.

Andreas Fulda, „Wenn China Angreift”, 2026

.Książka w podobnej objętości i identycznej szacie graficznej jak książka Carla Masali, nie jest jednak jej sequelem. Napisać coś nowego nie jest łatwo. Autor wiedział o tajwańskim serialu „Zero Day Attack”, podejmującym analogiczny temat, ale celowo go nie oglądał, by uniknąć kopiowania. Głęboką inspiracją był klasyczny Philip K. Dick i jego „The Man in the High Castle”. Autor ma dużą wiedzę fachową, pisze często o uzależnieniu gospodarczym Niemiec od Chin.

Trwałym elementem polityki Chin jest dążenie do zjednoczenia z Tajwanem, pokojowo lub niekoniecznie. Historia zaczyna się od sprowokowanego incydentu w powietrzu. Dwa tajwańskie samoloty patrolują Cieśninę Tajwańską. Zbliżają się samoloty chińskie, podlatują do tajwańskiego, jeden z przodu, drugi z tyłu. Powstają turbulencje, chiński samolot odpala racę, Tajwańczyk wykonuje gwałtowny manewr, dochodzi do kolizji, chiński samolot spada, pilot ginie. Chińskie media propagują film pomijający odpalenie racy, winny jest pilot tajwański, całe Chiny są oburzone. Gra pozorów i propaganda jest ważnym elementem książki. Chińczycy zakładają całkowitą blokadę Tajwanu, chcą wziąć go głodem, strzelają do nadpływających statków. Ale nagle występują z inicjatywą pokojową: do Tajwanu ma podpłynąć flotylla tysiąca kutrów. Cel jest prosty – dla uniknięcia katastrofy humanitarnej Chińczycy muszą usunąć miny z wód koło wyspy. Innym żetonem przetargowym są obcokrajowcy na Tajwanie. Jest ich ok. miliona, w tym tysiące Japończyków. Wojownicza premier Japonii myśli o pomocy wojskowej, Japonia i Korea są następne do odstrzału, ale nastroje ulicy nie pozwalają na to. Do tego Tajwan był przez kilkadziesiąt lat japońską kolonią, więc wejście japońskiego wojska na wyspę byłoby katastrofalne propagandowo. Ale w każdym razie Japonia po cichu zaczyna program atomowy.

Ważnym elementem jest niezgoda między partiami w parlamencie. Ważniejsze od spokojnego opracowania taktyki jest wzajemne obrzucanie się oskarżeniami. W parlamencie dochodzi do rękoczynów. To skłócenie daje siłom zewnętrznym bardzo wygodne metody nacisku.

Innym tematem jest infiltracja. Emerytowany tajwański oficer utrzymuje chińską siatkę szpiegowską. Stąd Chińczycy mają np. precyzyjne plany rezydencji prezydenta, którego uprowadzają jak Amerykanie Maduro, prezydenta Wenezueli. Okazuje się, że nawet doradca prezydenta USA jest chińskim agentem, a jego oficer prowadzący sufluje mu wskazówki, bezpośrednio wpływające na amerykańskie decyzje. No i oczywiście lobby przemysłowe. W innej rozmowie autor książki użala się, że niezbędny jest decoupling, a kanclerz Niemiec zabiera do Chin samolot pełen przemysłowców i mówi o strategicznym partnerstwie.

W końcu Chiny utrzymują Tajwan. Ameryka nie jest zdolna do działania, nie ma nastroju na daleką wojnę potencjalnie nuklearną. Jako ostrzeżenie pojawiają się akty sabotażu. W Nowym Jorku nie ma prądu, z powodu awarii oczyszczalni z kranu płynie śmierdząca woda – granicą jest tylko fantazja.

Ale autor ostrzega, że załamanie Tajwanu to nie jest lokalny konflikt. Ma on globalne konsekwencje. Przez deindustrializację Zachód wystawił się na strzał.

Cheng Shin-mei (鄭心媚) (Tajwan), „Zero Day Attack” (零日攻擊), 2025

.Wspomniany powyżej tajwański serial o chińskich naciskach na Tajwan. Przyczyną jest wybór na prezydenta kandydatki wspierającej niepodległość Tajwanu. Dochodzi do blokady i okupacji wyspy. Film jest sponsorowany przez władze Tajwanu. Ma uświadomić zagrożenie społeczeństwu i/lub je zastraszyć.

Franz-Stefan Gady, „Überfall”, 2026

.Tym razem celem jest Austria. Problemem jest świadomość społeczeństwa, które po prawie stu latach pokoju nie wyobraża sobie konfliktu zbrojnego. Do tego któż mógłby zaatakować neutralną Austrię? Austria leży w środku kontynentu i jako węzeł komunikacyjny ma strategiczne znaczenie, jest smacznym kąskiem. Neutralność to ładnie brzmi: nie mieszamy się w cudze wojny, nie idziemy na cudzą wojnę. A jeżeli wojna sama przyjdzie? Neutralność trzeba umieć obronić, a najpierw trzeba chcieć. Poza tym całkowita izolacja była dobra w epoce mieczy i dzid. Dziś jest pytanie, czy otoczeni przez kraje NATO wymieniamy z nimi jakieś dane? Dane lokacyjne i wywiadowcze przydałoby się mieć. Ale co za nie trzeba dać? No i podstawowa decyzja – czy budujemy systemy kompatybilne, z czyimi, jak głęboko?

Jeżeli chodzi o przebieg konfliktu. autor koncentruje się na pierwszych dniach, gdy podejmowane są podstawowe decyzje, i sytuacji po roku, gdy społeczeństwo jest już totalnie wymęczone. W demokracjach nie da się uniknąć pytań o nastroje społeczne.

Matthias Vetsch, „Operation Tiefer Dorn”, 2025

.Wojna rosyjsko-ukraińska się powoli kończy i pojawia się pytanie, co zrobić z rosyjską armią. Młody oficer zostaje odwołany z frontu, dostaje poważniejsze zadania. Napisał podczas studiów pracę proponującą głęboką inwazję na zachodnią Europę. Jej kryptonim to „Głęboki Cierń” (po niemiecku „Tiefer Dorn”). Wysocy dowódcy przypominają mu o tym i mimo że było to tylko studenckie ćwiczenie, to idea jest świetna. Wszyscy mówią, że jeżeli kogoś zaatakować, to kraje bałtyckie i Polskę albo Rumunię i Bułgarię. To bezpośredni atak na NATO, mógłby spowodować katastrofalną reakcję. Ale kraje neutralne to miękkie podbrzusze. Oryginalny plan dotyczył Austrii, przełożeni proponują atak na Szwajcarię. Autor jest Szwajcarem, lepiej zna realia. I dlaczego nie? Podobnie jak Franz-Stefan Gady powyżej, Matthias Vetsch argumentuje, że atrakcyjna jest tam infrastruktura komunikacyjna. Nie tylko chodzi o korzystanie, ale o trzymanie ręki na kurku.

Tyle na początek. A jak się skończy, jeszcze nie wiadomo. Dwa grube tomy już się ukazały, trzeci jest dopiero w pisaniu.

Jo Nesbø, „Okkupert”, serial / 2015

.Norwegia, wielki producent ropy postanawia całkowicie zrezygnować z wydobycia paliw kopalnych i przejść na reaktory oparte na pierwiastku tor. Wzbudza to wielkie zamieszanie na świecie, ostro reaguje Rosja. Rosyjscy komandosi opanowują krytyczne obiekty rządowe i gospodarcze. Przejmują kontrolę nad Norwegią, nie stosując nadmiernej i widocznej siły. W ramach soft power wysyłają dość sympatyczną panią ambasador. Jest to ciekawe studium, co znaczy niepodległość w dzisiejszych czasach i ile dla niej warto poświęcić – wysiłku i krwi, swojej i obcej. Walka wymaga bowiem przemocy, pokonania własnych barier. A może da się w nowej sytuacji żyć?

Oglądając film, myślałem o tym, że u Norwegów trwa pamięć kolaboracyjnego rządu Quislinga i ówczesnego ruchu oporu. Jo Nesbø to autor powieści kryminalnych, widać tu doświadczenie w sprawnym konstruowaniu akcji.

Aku Louhimies, „Konflikti”, serial / 2024

.Podczas święta środka lata na pewnym półwyspie bawią się tysiące ludzi. Grupa najemników odcina półwysep i wysuwa polityczne żądania. To „zielone ludziki”, siły nie do końca zidentyfikowane. Konflikt polega na wyważeniu względów humanitarnych i politycznych. Dużo dezinformacji i wojny cybernetycznej. W końcu wysłane zostają siły specjalne, którym pomagają przeszkoleni rezerwiści w otoczonej strefie. Dochodzi do walk, Finlandii udaje się obronić integralność terytorialną.

Florence Gaub, „Szenario”, 2025

.Florence Gaub studiowała w Monachium i w Paryżu, pracuje jako badacz, ekspert do spraw bezpieczeństwa i futurysta. Jest dyrektorem wydziału badań NATO Defense College. Jej książka (na razie tylko po niemiecku) przedstawia różne scenariusze przyszłości, koncentrując się na konkretnym przypadku – incydentu na Spitsbergenie. Czytelnik (narrator) jako gracz współtworzy tę przyszłość. Jako alter ego autorki nie strzela rakietami, raczej analizuje, pisze artykuły i książki i bierze udział w spotkaniach i dyskusjach. Raz po raz ma wybór dalszej drogi. Książka jest obszerna (507 stron) i zawiera mnóstwo materiału. Rozpoczyna się 21 marca 2030 r. wspomnianym incydentem – norweski statek RV Framtid (Przyszłość) doznaje awarii i zbacza w kierunku wód rosyjskich. I się zaczyna… Jako teatr dominują Arktyka i Indo-Pacyfik (mapy na wyklejkach), ale mamy wiele regionów lądowych i podmorskich, jak również Kosmos. Dużo się rozgrywa w telekomunikacji – kable, satelity, GPS. Przecinanie kabli, zakłócenia GPS, niszczenie satelitów. Występują postacie realne i fikcyjne. Prezydentem USA jest Andy Beshear – obecnie demokratyczny gubernator Kentucky, kanclerzem Niemiec jest wciąż Friedrich Merz (sic!), a prezydentem Francji Gabriel Attal. Prezydentem Ukrainy od 3 lat jest Walerij Załużny, Ukraina nie jest członkiem UE, „ale tak jakby była”.

Akcja przenosi się też do Polski, ponieważ Polacy nieźle rozumieją mentalność rosyjską. Występują tu z PISM: dr Anna Kwiatkowska (realna) i dr Katarzyna Nowak (fikcyjna?), „Hardliner wobec Rosji, pragmatyczna wobec wszystkich innych”. Z Tomaszem Kowalskim z „Gazety Wyborczej” spotykamy się u Fukiera, w Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) rozmawiamy ze Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim o jego misji księżycowej. Skład misji Artemis-7 obejmował Amerykanina, Japończyka, Kanadyjczyka o chińskim nazwisku i Polaka. Krążąc wokół Księżyca, fotografowali instalacje militarne przy chińskiej bazie po drugiej stronie Księżyca.

Książka momentami może wyglądać rozrywkowo, ale opiera się na solidnych podstawach. Przypomina o czynnikach, o których łatwo zapomnieć, uzmysławia splot powiązań i zależności. Dużą rolę odgrywa umiejętność rozumienia innych kultur i wyłuskiwania prawdziwych intencji spod warstwy retoryki. Nie można powiedzieć, jak się kończy, bo to czytelnik konstruuje akcję. Końcowa sekwencja (wspólna dla wszystkich) wygląda tak:

  • eksplozja bomby na stacji metra w Sankt Petersburgu zabija 42 osoby,

  • Rosjanie oskarżają ukraińsko-brytyjskich terrorystów,

  • przywódcy Niemiec i Francji próbują załagodzić sprawę,

  • brytyjski okręt patroluje szlaki morskie w Arktyce,

  • Rosjanie subtelnie zakłócają sygnał GPS, okręt zbacza o kilkaset metrów, wpływa na wody rosyjskie,

  • Rosjanie zatapiają brytyjski okręt.

Grubo. I co dalej? Możliwe są następujące punkty końcowe:

  • Armagedon – wymiana ciosów, eskalacja, wojna światowa.

  • Pieriedyszka – Chiny i Rosja są w tej chwili za słabe, zadowalają się groźną retoryką, ale inicjują pospieszne zbrojenia; Niemcy się chwalą, że uratowały pokój, ale naprawdę sprawa jest tylko zawieszona i Europa ma tylko 2 lata rezerwy.

  • Kanały rozsądku – dzięki sprawnej, kontrolowanej retoryce strony wzajemnie uznają swoje pozycje i pozwalają sobie wyjść z twarzą, ale problemy pozostają.

  • Wielkie odprężenie – trudne, ale rzeczowe negocjacje (przy równoczesnej demonstracji siły) prowadzą do konstruktywnego rozwiązania problemów.

.A jak czytelnik/gracz jest niezadowolony, może wrócić do punktu wyjścia.

Ostatni wariant, chwalony przez autorkę, oczywiście nie uwzględnia imperialnych ambicji ani dążenia do ekspansji i dominacji. Strony muszą realistycznie zaakceptować swoje możliwości. No i takie „Święte Przymierze”, gwarantujące długotrwały pokój, wymaga skonsumowania na zakąskę małych, tak by wszyscy wielcy byli nasyceni i usatysfakcjonowani.

Jako swojego rodzaju bonus występuje niespodziewana końcówka w środku książki: narrator/czytelnik/gracz zostaje przesłuchany przez rosyjskie służby jako szpieg. Tłumaczy się, że jest tylko badaczem. Ale w przechwyconym mailu pisze: „Muszę zrozumieć, co się kryje za atakami na satelity”. Prokurator Orłow mówi: „Dla nas to właśnie jest szpiegostwo”. Jako wyjście jeszcze opcja współpracy z Rosjanami i wspierania ich propagandy. Narrator odmawia i ląduje w celi z wąską szparką, przez którą widać kawałek nieba. Kto chce za dużo wiedzieć, działa jak szpieg. No ale szpiedzy są czasem wymieniani. Poza tym to tylko książka, a więc i tu można wrócić do punktu wyjścia.

Inwazja – wariacje na temat

.Widzimy tu, że większość prac obraca się wokół pewnego zbioru problemów. Patrząc globalnie, mamy do czynienia z konfliktem między demokracjami a dyktaturami. Demokracje to my, choć pozostawiają wiele do życzenia. Po drugiej stronie stoi obóz CRINK – China, Russia, Iran, North Korea. Między demokracjami a dyktaturami występują kolosalne różnice. Dyktatury są bardziej sterowne. Demokraci myślą o następnych wyborach, wyborcza demagogia utrudnia im logiczne rozumowanie. Dyktatorzy planują długotrwałe skoordynowane akcje. Można powiedzieć, że demokraci grają w pokera, a dyktatorzy w szachy i go. Dla dyktatur cele polityczne ważniejsze są od gospodarczych. Decydenci w demokracjach myślą o kwartalnym zysku. Dlatego w sytuacji kryzysowej „niespodziewanie” okazuje się, że rynek ziem rzadkich kontrolują Chiny, że Chiny mają wielkie zapasy ziarna i paliw, że Chiny mogą na komendę uruchomić swoją diasporę. Dyktatorzy mogą dla zwycięstwa więcej poświęcić, zasoby materialne i siłę żywą. Oczywiście idzie to na koszt tych, którzy nie mają nic do gadania.

A więc dyktatury są bardziej sterowne, ale za cenę ucisku. W demokracjach żyje się przyjemniej. Owszem, również w dyktaturach podczas brutalnych czystek cały naród może jednym głosem śpiewać „Nie znam innego kraju, gdzie tak swobodnie oddycha człowiek”. Ale złośliwy powie: oczywiście, bo nie znasz żadnego innego kraju, siedzisz tu jak w więzieniu.

Kraje takie jak Rosja i Chiny mają sprawdzone metody zdobywania wpływów. Dobrze działa kombinacja gróźb i zachęt. Można dokonać niewielkiej agresji, tak by nasza strona stwierdziła, że o to się przecież nie będziemy bić. Można to wzmocnić groźbami i sabotażem. Zawsze w zanadrzu jest broń atomowa. Co ciekawe, grożąc i odstępując od groźby, można się przedstawiać jako obrońca pokoju. Społeczeństwa zachodnie tęsknią za pokojem i świętym spokojem. Łapią się więc na „nowe otwarcia” i „liberalnych przywódców”. Łatwo jest przedstawić Amerykanów jako podżegaczy wojennych. Widziałem niemiecką książeczkę o tym, co złego zrobili Amerykanie w świecie od roku 1945. Ja bym zaczął od tego, że dali Niemcom plan Marshalla i nie całkiem zasłużenie wprowadzili ich do grona cywilizowanych narodów. Podczas sowieckiej blokady zaopatrywali Berlin mostem powietrznym, podczas kryzysu w 1961 r. prezydent Kennedy ogłosił „Ich bin ein Berliner”. Ale propaganda musi być skuteczna, niekoniecznie spójna.

Demokracje znajdują się w ciągłym wewnętrznym konflikcie. To oczywiście przekierowuje na ten cel energię, którą by można wykorzystać przed zagrożeniem zewnętrznym. Druga strona o tym wie. W Niemczech zwycięstwa AfD mogą doprowadzić do walki prawnej (a potem fizycznej) jak w latach 30. I zagrożeniem są raczej bojówki Antify. W USA już jesienne wybory śródterminowe mogą solidnie zachwiać konstrukcją. W roku wyborczym Ameryka zawsze jest praktycznie wyłączona z gry. Daje to świetne okazje do jakiejś akcji. Jedną z metod są fale migracyjne. Ceuta to może był tylko przedsmak.

Oprócz gróźb i szantażu praktyczne jest kupowanie elit. W tej chwili wpływy ekonomiczne to raczej domena Chin. Przesuwanie produkcji do Chin doprowadziło do deindustrializacji Ameryki, teraz po równi pochyłej zsuwają się Niemcy. Ale dlaczego Chińczycy to wszystko mogą? Bo ciężko pracowali na rozwój i teraz mają na to środki. W czasach, gdy chodzili w łapciach z łyka, a miliony głodowały, mogli tylko oddziaływać za pomocą propagandy. Owszem, działało to na paryskich studentów i buntowników w całym świecie. Teraz mogą sponsorować kariery politykom i naukowcom. Mogą zawierać wielkie kontrakty, które dają zysk niewielu, a uzależniają gospodarczo cały kraj.

Wielu podkreśla znaczenie infrastruktury komunikacyjnej. Można samemu skorzystać, można innym odkręcić kurek albo i zakręcić. Można czegoś za to żądać. Polska leży w środku Europy. To z jednej strony dobrze, ale też transporty lądowe uzależnione są od sąsiadów, a na zachodzie mamy kraj prorosyjskich pacyfistów. Jednym z celów CPK miało być umożliwienie szybkiego transportu sprzętu i ludzi, gdyby się pojawiło zagrożenie. Polska tego potrzebuje na wczoraj. A po wyborach zaczęły się audyty i korektury rysowane na kolanie. Przy tym politycy się prześcigają w podawaniu terminu wybuchu wojny – im bliżej, tym lepiej. A tu Putin dostał w prezencie 3-4 lata, ciekawe od kogo.

Wiele jest dalej konkretnych zagadnień, jak:

  • ochrona infrastruktury krytycznej, procedury naprawcze,

  • zależność od ciągłości dostaw: surowce, półprodukty, produkty,

  • potencjał przemysłowy, zdolność do szybkiej reakcji,

  • armia: zasoby i stan gotowości,

  • stabilność finansowa,

  • zapasy strategiczne.

.Ale podstawowa jest spójność społeczeństwa, bo jak nie ma narodu, który zna własną wartość i któremu się chce, to nie mamy o czym mówić.

Jan Śliwa

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 7 sierpnia 2026