Kelly McGONIGAL: Siła stresu (2).
Stres nierozłącznym elementem szczęścia?

TSF Jazz Radio

Siła stresu (2).
Stres nierozłącznym elementem szczęścia?

Kelly McGONIGAL

Psycholog pracujący na Uniwersytecie Stanforda, specjalizuje się w problematyce stresu. W latach 2005-2012 szefowała International Journal of Therapy Yoga. Szczególnie znane są jej badania dotyczące medytacji i siły woli. Jest autorką kilku bestsellerów i świetnie przyjmowanych wykładów na konferencjach TED.

zobacz inne teksty autora

W 2013 roku badacze z Uniwersytetu Stanforda i Uniwersytetu Stanowego Florydy poprosili dużą grupę dorosłych Amerykanów w wieku 18 – 78 lat, aby ocenili, w jakim stopniu zgadzają się z następującym stwierdzeniem: „Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że moje życie ma sens”[i].

Prośba o całościową refleksję nad własnym życiem pod kątem jego sensowności wydaje się śmiała. Mimo to większość ludzi, po szybkim instynktownym wglądzie, jest w stanie powiedzieć, czy takie zdanie w ich przypadku jest prawdziwe, czy nie. Być może i w Tobie samo przeczytanie wspomnianego zdania zaowocowało taką oceną.

Następnie badacze przyjrzeli się temu, co odróżnia ludzi, którzy w dużym stopniu zgadzają się z powyższym stwierdzeniem, od tych, którzy się z nim nie zgadzali.

Jakie są najlepsze predyktory sensownego życia? O dziwo stres zajmuje wśród nich dość wysokie miejsce. Mało tego: w parze z większym poczuciem sensu życia idzie stres, niezależnie od jego natężenia!

Osoby, które miały na koncie najwięcej stresujących wydarzeń, zarazem najczęściej uważały swoje życie za sensowne. Te, które twierdziły, że obecnie funkcjonują pod dużą presją, również oceniały swoje życie jako bardziej sensowne. Nawet czas poświęcony na martwienie się o przyszłość był łączony z sensem, znaczeniem, podobnie jak czas na refleksję nad minionymi zmaganiami i wyzwaniami. Jak podsumowali badacze: „Respondenci, którzy są przekonani, że ich życie ma sens, częściej się martwią i doświadczają więcej stresu niż ludzie, którym trudniej jest dostrzec sens w swoim życiu”.

.Dlaczego stres i sens życia tak ściśle się ze sobą łączą? Między innymi dlatego, że ten pierwszy wydaje się nieuchronną konsekwencją odgrywania ról i dążenia do celów, które dają poczucie sensu. Kiedy prosi się ludzi o wskazanie źródeł najsilniejszego stresu w ich życiu codziennym, wymieniają przede wszystkim: pracę, wychowanie dzieci, związki miłosne, troskę o rodzinę i zdrowie[ii]. W dwóch niedawnych badaniach 34% dorosłych Brytyjczyków uznało opiekę nad dzieckiem za najbardziej stresujące doświadczenie w życiu codziennym[iii], podczas gdy 62% silnie zestresowanych dorosłych Kanadyjczyków wskazało na swoją pracę[iv].

Paradoks stresu pojawia się zawsze wtedy, gdy pyta się ludzi o stresujące, a zarazem istotne role, jakie odgrywają w swoim życiu. Przykładowo: jedno z badań Gallup World Poll ujawniło, że wychowywanie dziecka do 18. roku życia znacznie zwiększa prawdopodobieństwo silnego stresu na co dzień — i jednocześnie większej liczby okazji do uśmiechania się i śmiechu każdego dnia[v]. Przedsiębiorcy, którzy twierdzą, że poprzedniego dnia doświadczyli dużo stresu, zarazem częściej mówią, że nauczyli się bądź dowiedzieli czegoś ciekawego. Warto więc traktować odczuwany stres nie jako sygnał, że coś jest nie tak z naszym życiem, ale jako barometr tego, w jakim stopniu jesteśmy zaangażowani w działania i relacje dla nas istotne.

Z badań naukowych wynika, że mniej stresujące życie wcale nie czyni ludzi tak szczęśliwymi, jak się tego spodziewają. Chociaż większość przewiduje, że będzie szczęśliwsza, kiedy będzie mniej zajęta, prawda okazuje się zupełnie inna[vi]. Ludzie są szczęśliwsi, kiedy są bardziej zajęci, a nawet kiedy są zmuszani do brania na siebie więcej, niż przyjęliby dobrowolnie. Właśnie faktem radykalnego spadku liczby zajęć można by tłumaczyć, dlaczego u emerytów ryzyko depresji wzrasta aż o 40%[vii].

.Brak stresu, który ma sens, bywa nawet szkodliwy dla zdrowia. W pewnym dużym badaniu epidemiologicznym okazało się, że mężczyźni w średnim wieku, którzy deklarowali wyższy poziom znudzenia, są narażeni na ponaddwukrotnie wyższe ryzyko śmierci z powodu ataku serca w ciągu najbliższych 20 lat[viii]. Zarazem wiele badań dowodzi, że dłużej żyją ci, którzy mają poczucie celowości życia[ix]. Przykładowo: w badaniu, w ramach którego przez 10 lat monitorowano ponad 9000 dorosłych Brytyjczyków, śmiertelność tych, którzy oceniali swoje życie jako mające głęboki sens, okazała się niższa o 30% niż u pozostałych uczestników eksperymentu. Ryzyko to pozostawało niższe nawet po skontrolowaniu takich czynników, jak: wykształcenie, zamożność, depresja czy zachowania wpływające na zdrowie, w tym palenie tytoniu, ćwiczenia fizyczne i picie alkoholu[x].

Tego rodzaju odkrycia naukowe pomagają wyjaśnić, dlaczego stres nie zawsze szkodzi zdrowiu i szczęściu — i dlaczego nie musimy się obawiać, jeżeli wiedziemy stresujące życie. Gdy najczęściej wskazywane źródła życiowego stresu pokrywają się z najważniejszymi źródłami sensu życia, wówczas jasne się staje, że stres może nawet zwiększać dobrostan.

Stres może być naturalnym skutkiem ubocznym dążenia do trudnych, lecz ważnych celów, nie oznacza to jednak, że bardzo silna presja zawsze ma sens. Niemniej nawet kiedy stres, w jakim funkcjonujemy, wydaje się niezrozumiały, może wywołać pragnienie, aby znaleźć sens takiego doświadczenia — jeżeli nie w danym momencie, to choćby w szerszym kontekście naszego życia. Zdolność nadawania znaczenia wydarzeniom życiowym, choć nie jest żadnym luksusem, pomaga nam zachowywać motywację w obliczu poważnych trudności.

Ludzie mają instynkt znajdowania sensu w swoim cierpieniu. Ta wrodzona zdolność, która zarazem stanowi element reakcji stresowej na płaszczyźnie fizjologicznej, często przyjmuje postać ruminacji, poszukiwań duchowych czy dywagacji religijnych. Proces ten uruchamia się, kiedy znajdziemy się w stresujących warunkach. Zarazem jest to jeszcze jedna przyczyna, dla której życie stresujące jest często życiem sensownym; stres bowiem wręcz zmusza nas do znajdowania sensu w tym, czego doświadczamy.

.W latach 1961 – 1970 około 13 tysięcy mężczyzn mieszkających w Bostonie i okolicach zgłosiło się do udziału w eksperymencie Veterans Affairs Normative Aging Study. Przez następnych 50 lat badani zgłaszali prowadzącym dwa rodzaje stresu w swoim życiu: ważne zdarzenia życiowe (takie jak rozwód czy poważny wypadek) i liczbę codziennych kłopotów. W 2014 roku opublikowano duży raport, w którym przeanalizowano wpływ stresu na śmiertelność uczestników wspomnianego badania[xi]. Z tych dwóch źródeł stresu to codzienne kłopoty okazały się znacznie lepszym predyktorem śmiertelności. W przypadku mężczyzn, którzy zgłaszali najwięcej codziennych kłopotów w latach 1989 – 2005, ryzyko śmierci do 2010 roku okazało się trzykrotnie większe niż w przypadku tych, którzy wskazywali najmniej tego rodzaju problemów.

Oczywiście nagłówki w mediach ostrzegały: Stressed Out Men Die Sooner („Zestresowani mężczyźni żyją krócej”) oraz Stress Can Kill You, Science Says („Badania naukowe potwierdzają: stres może zabić”). Aby jednak zrozumieć, co takiego przesądzało o toksyczności stresu doświadczanego przez badanych, trzeba się przyjrzeć temu, jak naukowcy zmierzyli i policzyli tę zmienną, którą nazwali codziennymi kłopotami. Tym bowiem, co zabijało mężczyzn, była nie tyle obecność stresu na co dzień, ile raczej ich podejście do niego.

Wykorzystana w eksperymencie skala codziennych kłopotów oraz pozytywnych zdarzeń obejmuje 53 elementy przeciętnego życia, w tym takie jak: współmałżonek, charakter pracy, pogoda, gotowanie, organizacje kościelne bądź lokalne społeczności. Chodzi o to, aby ocenić, w jakim stopniu dany aspekt był ciężarem danego dnia, a w jakim podnosił na duchu. Wspomniana skala służy bowiem weryfikacji, czy badany postrzega swoje życiowe role, relacje i działania jako irytujące uciążliwości, czy raczej jako źródła wartościowych doświadczeń. Być może myślisz sobie: „U mnie to zależy od dnia”. Wyniki uzyskiwane przez uczestników eksperymentu okazały się zaskakująco stałe w czasie. Wrażenie, że obowiązki przytłaczają, a nie dodają sił, jest raczej kwestią nastawienia psychicznego, nie zaś miarą tego, co się dzieje w Twoim życiu[xii].

Co istotne, Twoje postrzeganie stresu może wpływać na powyższą tendencję.

Jeżeli uważasz, że stres jest szkodliwy, wszystko, co odbierasz choć w niewielkim stopniu jako stresujące, może z czasem zacząć naprawdę zatruwać Ci życie. Czy będzie to kolejka w sklepie, czy praca w pośpiechu, aby dotrzymać terminu, czy też planowanie wakacyjnej kolacji dla całej rodziny — codzienne doświadczenia mogą się stać zagrożeniem dla Twojego zdrowia i szczęścia.

.Być może przyłapujesz się na tym, że narzekasz na tego rodzaju wydarzenia, jakby Twoje życie zboczyło z właściwej drogi, a zarazem jakby gdzieś w przyszłości czekała Cię jakaś jego wersja wolna od wszelkiego stresu. W tym kontekście warto przywołać badanie przeprowadzone w 2014 roku przez Harvard School of Public Health. Respondenci jako źródła codziennego stresu wymieniali najczęściej: zgrywanie harmonogramów członków rodziny, zakupy, dojazd do pracy, media społecznościowe oraz obowiązki domowe, takie jak gotowanie, sprzątanie czy naprawa usterek. Mimo że te doświadczenia stanowią normalne i przewidywalne elementy codzienności, traktujemy je tak, jakby były irracjonalnymi, narzuconymi nam zadaniami, przez co nasze życie nie wygląda tak, jak powinno.

Właśnie takie nastawienie psychiczne — nie zaś obiektywne miary w postaci stresujących wydarzeń — okazało się najlepszym predyktorem śmierci wśród uczestników Normative Aging Study przez ponad pół wieku. Podsumowanie tego eksperymentu zdaniem: „Stres zabija” (co zrobiło mnóstwo mediów) nie ma sensu. Z badania nie wynika bowiem, że powinniśmy się starać zmniejszać liczbę tak zwanych codziennych kłopotów. Z badania wynika, że powinniśmy zmienić swoje nastawienie do codziennych doświadczeń, które odbieramy jako kłopotliwe. Te same wydarzenia, które wywołują na co dzień stres, mogą dodawać otuchy albo stanowić źródło sensu — musimy jednak postanowić, że chcemy je postrzegać w taki właśnie pozytywny sposób.

.Klasyczne już dziś badanie z lat 90. minionego wieku wskazuje na jeden z najlepszych sposobów pielęgnowania konstruktywnego nastawienia do codziennego stresu. Grupa studentów z Uniwersytetu Stanforda zgodziła się prowadzić dzienniki w czasie ferii zimowych. Część została poproszona o pisanie na temat najważniejszych dla siebie wartości, jak również o tym, jak się do nich mają codzienne działania. Pozostali studenci pisali zaś o tym, co dobrego ich spotkało. Kiedy trzytygodniowe ferie dobiegły końca, badacze zebrali dzienniki i porozmawiali z ich autorami o minionym okresie. Okazało się, że studenci, którzy pisali o swoich wartościach, są w lepszym nastroju i cieszą się lepszym zdrowiem. Podczas ferii rzadziej chorowali. W obliczu powrotu na uczelnię głębiej wierzyli w swoją zdolność radzenia sobie ze stresem. Pozytywny efekt pisania o wartościach okazał się największy w przypadku tych badanych, którzy doświadczyli najsilniejszego stresu podczas ferii[xiii].

Następnie badacze przeanalizowali ponad 2000 stron studenckich dzienników, aby sprawdzić, czy da się wskazać, dzięki czemu pisanie okazało się tak owocne. Ostatecznie doszli do następującego wniosku: pisanie o wartościach pomagało studentom mieć cały czas przed oczyma sens życia. Stresujące doświadczenia przestawały być kłopotami, z którymi jakoś trzeba żyć, a stawały się wyrazami wyznawanych wartości. Podwożąc młodsze rodzeństwo, student okazywał troskę o rodzinę. Przygotowując dokumenty aplikacyjne na staż, student stawiał krok w kierunku przyszłych celów. Dla badanych, których poproszono o dostrzeganie najważniejszych wartości w rutynowych czynnościach, drobne sprawy, które w innym kontekście mogłyby się wydawać irytujące, były przejawami sensu życia.

Od czasów tamtego pierwszego badania przeprowadzono dziesiątki podobnych eksperymentów.

Okazuje się, że pisanie o wyznawanych przez siebie wartościach stanowi jeden z najskuteczniejszych modeli interwencji psychologicznej, jakie dotąd przeanalizowano[xiv]. Na krótką metę czynność ta sprawia, że ludzie mają wrażenie większego wpływu na swoje życie i lepszej nad nim kontroli, czują się silniejsi i bardziej dumni. Ponadto intensywniej doświadczają miłości, bliskości, empatii.

.Pisanie zwiększa tolerancję na ból, poprawia samokontrolę i ogranicza szkodliwe ruminacje po stresującym wydarzeniu[xv]. Z kolei na dłuższą metę pisanie o wyznawanych przez siebie wartościach podwyższa średnią ocen, zmniejsza liczbę wizyt u lekarzy, poprawia zdrowie psychiczne i ogólnie pomaga we wszystkim, od odchudzania po rzucenie papierosów i ograniczenie problemu palenia. Ponadto ułatwia ludziom przetrwanie dyskryminacji i ogranicza samoutrudnianie[xvi]. W wielu przypadkach te korzyści stanowią rezultat jednorazowej interwencji w nastawienie psychiczne. Ludzie, którzy tylko raz usiądą i będą pisać przez 10 minut o wyznawanych wartościach, będą czerpać z tego jeszcze przez wiele miesięcy, a nawet lat.

Dlaczego taka pojedyncza drobna interwencja ma tak wielką moc? Geoffrey Cohen i David Sherman, psycholodzy z Uniwersytetu Stanforda, przeanalizowali wyniki badań w tej dziedzinie z ostatnich 15 lat i doszli do wniosku, że moc pisania o wartościach tkwi w tym, że zmienia ono percepcję sytuacji stresowych, jak również własnych zdolności radzenia sobie z takimi doświadczeniami. Ludzie przywiązani do wyznawanych wartości częściej wierzą, że są w stanie poprawić swoje położenie dzięki osobistym wysiłkom i wsparciu innych. To z kolei zwiększa prawdopodobieństwo, że podejmą konstruktywne działania, zmniejsza zaś ryzyko, że sięgną po strategie unikowe, takie jak zwlekanie czy zaprzeczenie. Ponadto te osoby częściej postrzegają doświadczane przeciwności losu jako przejściowe i rzadziej myślą, że dana sytuacja obnaża nierozwiązywalny problem związany z ich osobowością bądź z ich życiem.

Z czasem nowe nastawienie psychiczne przynosi owoce: ludzie zaczynają postrzegać siebie jako zdolnych do pokonania trudności. Cohen i Sherman nazywają to zjawisko „narracją własnej kompetencji”. Innymi słowy: kiedy się zastanawiasz nad wartościami, które wyznajesz, zmienia się historia, którą opowiadasz sobie o stresie. Dzięki temu postrzegasz siebie jako człowieka silnego, który jest w stanie się rozwijać, pokonując przeciwności losu. Rośnie prawdopodobieństwo, że będziesz podejmować kolejne wyzwania, nie zaś ich unikać. Łatwiej Ci też będzie dostrzegać sens trudnych okoliczności.

Jak w przypadku wielu skutecznych interwencji w nastawienie psychiczne, uczestnicy eksperymentu, który zainicjował pozytywne zmiany, często o nim po prostu zapominają. Niemniej jednak jego pozytywne efekty utrzymują się, bo zmienia się historia, jaką ludzie opowiadają samym sobie o stresie. Trwałe korzyści nie są oczywiście bezpośrednim rezultatem pisania dawno temu przez 10 minut o najważniejszych wartościach, lecz przemiany nastawienia, którą tamta czynność wywołała.

.Czasami, kiedy jesteś w sytuacji stresowej, warto zmienić nastawienie psychiczne. Badania naukowe dowodzą, że refleksja nad wartościami, które się ceni, może w stresujących momentach pomóc sobie z nimi poradzić. Przykładowo: w ramach eksperymentu, który przeprowadzono na University of Waterloo w Ontario, rozdano uczestnikom bransoletki ze zdaniem: „Pamiętaj o wartościach, które cenisz”[xvii]. W innej wersji tego rodzaju badania na Uniwersytecie Stanforda rozdano uczestnikom brelok do kluczy i zapisano wartości wyznawane przez te osoby na kawałku papieru, który dało się wsunąć w brelok. Następnie zachęcono badanych do spoglądania na bransoletkę lub na brelok, kiedy tylko odczuwali stres, oraz do myślenia w tych momentach o najbliższych sobie wartościach. Ta dodatkowa instrukcja pomogła osobom, które wzięły udział we wspomnianych eksperymentach, radzić sobie z przeciwnościami losu jeszcze lepiej niż w przypadku jednorazowego ćwiczenia pisemnego.

Sama rozdaję takie bransoletki przypominające o wartościach wszystkim uczestnikom New Science of Stress. Jedna z kursantek, Miriam, napisała do mnie o tym, jak bransoletka pomogła poradzić sobie z pewną pogarszającą się sytuacją. U męża tej kobiety, Joego, wystąpiły objawy, które mogły wskazywać na wczesne stadium choroby Alzheimera. Chociaż diagnoza miała wstępny charakter, neurolog badający mężczyznę powiedział, że podejrzewa, iż przyczyną luk w pamięci może być właśnie ta choroba. Wcześniej Joe był pracownikiem wysokiego szczebla kierowniczego, więc już pierwsze symptomy zaburzeń poznawczych zaniepokoiły i jego samego, i Miriam. Oboje się cieszyli na myśl o wspólnej starości, tymczasem wizja, którą snuli, teraz zdawała się oddalać.

Miriam i Joe razem wykonali ćwiczenie poświęcone wyznawanym wartościom. Kobieta jako najważniejszą dla siebie wybrała cierpliwość, mężczyzna zaś wskazał na poczucie humoru i uczciwość. Miriam powiedziała mi, że dzięki temu faktycznie pamiętała o cierpliwości i praktykowała ją wielokrotnie w ciągu tygodnia. Jednocześnie była świadkiem tego, jak Joe pielęgnował swoje istotne wartości, i czerpała z tego siły. Kiedy pewnego razu mąż zgubił gdzieś swoją komórkę, którą później Miriam znalazła w lodówce, przyznał, że w ogóle nie pamięta, iż włożył tam aparat telefoniczny, a nawet sobie z tego żartował. Ulżyło to małżonkom w chwili stresu.

W przypadku Miriam i Joego unikanie stresu było wprost niemożliwe, a zaprzeczanie mu w niczym by nie pomogło. Małżonkowie niewiele mogli zrobić, by zwiększyć swój wpływ na zaistniałą sytuację. Dlatego pielęgnowanie ważnych dla siebie wartości okazało się jednym ze sposobów na to, by przyjąć odpowiedzialność za przynajmniej jeden aspekt trudnego doświadczenia. Jeżeli bowiem nie jesteś w stanie skontrolować swojego stresu ani się go pozbyć, wciąż możesz zadecydować, jak na niego zareagujesz. Pamiętanie o wartościach, które cenisz, może Ci pomóc przeobrazić doświadczaną presję, która się utrzymuje wbrew Twojej woli i pozostaje poza Twoim wpływem, w odczucie sprzyjające pielęgnowaniu i wzmacnianiu priorytetów.

.Zastanów się, jak i co mogłoby Ci przypominać o najważniejszej dla Ciebie wartości. Być może nie będzie to bransoletka ani brelok, ale samoprzylepna karteczka na monitorze komputera albo naklejka na komórce. Dzięki temu kiedy dopadnie Cię stres, przypomnisz sobie swoją najistotniejszą wartość i pomyślisz, jak może Cię ona przeprowadzić przez trudny moment.

SISTREKelly McGonigal
Fragment bestselleru “Siła stresu. Jak stresować się mądrze i z pożytkiem dla siebie”, wyd.OnePress/Helion. POLECAMY WERSJĘ E-BOOK I PRINT: [LINK].

 

[i] Roy F. Baumeister, Kathleen D. Vohs, Jennifer L. Aaker, Emily N. Garbinsky, Some Key Differences Between a Happy Life and a Meaningful Life, „Journal of Positive Psychology”, 8, 6 (2013), s. 505 – 516. [ii] Badanie Stress in America jest przeprowadzane rokrocznie w Stanach Zjednoczonych przez Harris Interactive na zlecenie Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. Pełne wyniki z 2013 roku, opracowane przez American Psychological Association, opublikowano 11 lutego 2014 r. [iii] Badanie Kalms Annual Stress Report przeprowadzono na 2000 mężczyzn i kobiet w Wielkiej Brytanii. Wyniki opublikowano 4 listopada 2013 r. [iv] Susan Crompton, What’s Stressing the Stressed? Main Sources of Stress Among Workers, „Canadian Social Trends Component of Statistics Canada Catalogue 11-008-X”. W badaniu wzięło udział 1750 dorosłych w wieku 20 – 64 lat. Wyniki opublikowano 13 października 2011 roku. [v] Liczby związane z opieką nad dziećmi pochodzą z wywiadów przeprowadzonych z 131 159 dorosłymi w Stanach Zjednoczonych w dniach 2 stycznia – 25 września 2014 roku w ramach Gallup-Healthways Well-Being Index. Patrz: http://www.gallup.com/poll/178631/adults-children-home-greater-joy-stress.aspx [dostęp: 15 września 2015 r.]. Liczby związane z przedsiębiorcami pochodzą z wywiadów przeprowadzonych z 273 175 dorosłymi w Stanach Zjednoczonych w dniach 2 stycznia – 30 września 2012 roku. Patrz: http://www.gallup.com/poll/159131/entrepreneurship-comes-stress-optimism.aspx [dostęp: 15 września 2015 r.]. [vi] Christopher K. Hsee, Adelle X. Yang, Liangyan Wang, Idleness Aversion and the Need for Justifiable Busyness, „Psychological Science”, 21, 7 (2010), s. 926 – 930. [vii] Gabriel H. Sahlgren, Work Longer, Live Healthier: The Relationship Between Economic Activity, Health and Government Policy, Institute for Economic Affairs Discussion Paper, 16 maja 2013 r. [viii] Annie Britton, Martin J. Shipley, Bored to Death?, „International Journal of Epidemiology”, 39, 2 (2010), s. 370 – 371. [ix] Patrick L. Hill, Nicholas A. Turiano, Purpose in Life as a Predictor of Mortality Across Adulthood, „Psychological Science”, 25 (2014), s. 1482 – 1486. Patrz także: Patricia A. Boyle, Lisa L. Barnes, Aron S. Buchman, David A. Bennett, Purpose in Life Is Associated with Mortality Among Community- Dwelling Older Persons, „Psychosomatic Medicine”, 71, 5 (2009), s. 574 – 579; Neal Krause, Meaning in Life and Mortality, „Journals of Gerontology Series B: Psychological Sciences and Social Sciences”, 64, 4 (2009), s. 517 – 527. [x] Andrew Steptoe, Angus Deaton, Arthur A. Stone, Subjective Wellbeing, Health, and Ageing, „Lancet”, 385, 9968 (2015), s. 640 – 648. [xi] Carolyn M. Aldwin, Yu-Jin Jeong, Heidi Igarashi, Soyoung Choun, Avron Spiro, Do Hassles Mediate Between Life Events and Mortality in Older Men?: Longitudinal Findings from the VA Normative Aging Study, „Experimental Gerontology”, 59 (2014), s. 74 – 80. [xii] Nicholas A. Hazel, Benjamin L. Hankin, A Trait-State-Error Model of Adult Hassles over Two Years: Magnitude, Sources, and Predictors of Stress Continuity, „Journal of Social and Clinical Psychology”, 33, 2 (2014), s. 103 – 123. [xiii] Kelli A. Keough, Hazel Rose Markus, The Role of the Self in Building the Bridge from Philosophy to Biology, „Psychological Inquiry”, 9, 1 (1998), s. 49 – 53.[xiv] Geoffrey L. Cohen, David K. Sherman, The Psychology of Change: Self-Affirmation and Social Psychological Intervention, „Annual Review of Psychology”, 65 (2014), s. 333 – 371. [xv] Sander L. Koole, Karianne Smeets, Ad Van Knippenberg, Ap Dijksterhuis, The Cessation of Rumination Through Self- Affirmation, „Journal of Personality and Social Psychology”, 77, 1 (1999), s. 111 – 125. [xvi] David K. Sherman, Kimberly A. Hartson, Kevin R. Binning, Valerie Purdie-Vaughns, Julio Garcia, Suzanne Taborsky-Barba, Sarah Tomassetti, A. David Nussbaum, Geoffrey L. Cohen, Deflecting the Trajectory and Changing the Narrative: How Self-Affirmation Affects Academic Performance and Motivation Under Identity Threat, „Journal of Personality and Social Psychology”, 104, 4 (2013), s. 591 – 618; Phyllis A. Siegel, Joanne Scillitoe, Rochelle Parks-Yancy, Reducing the Tendency to Self- Handicap: The Effect of Self-Affirmation, „Journal of Experimental Social Psychology”, 41, 6 (2005), s. 589 – 597. [xvii] Omid Fotuhi, Implicit Processes in Smoking Interventions, praca naukowa złożona na University of Waterloo jako jeden z warunków uzyskania stopnia doktora; Gregory M. Walton, Christine Logel, Jennifer M. Peach, Steven J. Spencer, Mark P. Zanna, Two Brief Interventions to Mitigate a ‘Chilly Climate’ Transform Women’s Experience, Relationships, and Achievement in Engineering, „Journal of Educational Psychology”, 107, 2 (2015), s. 468 – 485.

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam