
„Kto jest pierwszym, nie wiem, ale drugim z pewnością jest Lipiński”
Tak odpowiedział sam mistrz Niccolò Paganini zapytany o to, kto jest największym żyjącym wirtuozem skrzypiec – pisze Marcin WĄSOWSKI
.W XIX wieku niewątpliwie znaczący wpływ na kulturę muzyczną miało zjawisko wirtuozostwa, u którego podstaw leżał rozwój budowy instrumentów, a w konsekwencji udoskonalanie technik gry, a także zmiany społeczne polegające na emancypacji mieszczaństwa, które oczekiwało niezwykłości (przeniesienia poprzez sztukę w inny, nadprzyrodzony świat). Na początku XIX wieku szybko rosło zapotrzebowanie na publiczne koncerty i kształcenie muzyczne (zarówno profesjonalne, jak i amatorskie) oraz miały miejsce intensywny rozwój rynku wydawców muzycznych, budowa dużych sal koncertowych, a na gruncie samej muzyki – wzrost znaczenia muzyki instrumentalnej. Nurt wirtuozowski (zarówno w obszarze kompozycji, jak i wykonawstwa) był ściśle powiązany z pojawieniem się instytucji podróżującego wirtuoza, występującego, w porównaniu z XVIII wiekiem, w nowym kontekście społecznym (ożywienie ruchu amatorskiego, otwieranie dużych sal koncertowych, powstawanie publicznych instytucji muzycznych, rozwój konserwatoriów, publicystyki i krytyki muzycznej). Warto jednak zdać sobie sprawę, że wirtuozi z jednej strony w dużym stopniu pobudzali życie muzyczne, gromadząc w salach koncertowych tłumy spragnione nadzwyczajnych przeżyć, z drugiej, jak zauważa prof. Irena Poniatowska, „wirtuozeria stała się częściowo pomieszaniem celu ze środkami prowadzącymi do artyzmu wypowiedzi muzycznej. Służąc tylko popisowi, degradowała sztukę muzyczną”.
Epoka romantyzmu nie była aż tak sprzyjająca dla wiolinistyki, jak barok i klasycyzm. Kompozytorzy zwrócili się ku fortepianowi, który po 1800 r., dzięki stale udoskonalanej mechanice, ostatecznie wyparł z użycia klawesyn i spowodował, że skrzypce stały się instrumentem poniekąd drugoplanowym. Jednak muzyka skrzypcowa w dalszym ciągu była obecna w życiu muzycznym, m.in. dzięki intensywnej działalności wirtuozów, spośród których największą sławę zdobył legendarny Włoch Niccolò Paganini (1782–1841). Wśród polskich skrzypków jako jedni z pierwszych międzynarodowy rozgłos zyskali zapomniani dziś Feliks Janiewicz (1762–1848) i August Fryderyk Duranowski (1770–1834). Paganini wysoko cenił umiejętności techniczne Duranowskiego i twierdził, że dzięki niemu poznał możliwości instrumentu. Z kolei Janiewicza włoski wirtuoz tytułował „Mój Mistrzu”. Każdy ówczesny skrzypek chciał być porównywany do legendarnego Włocha, jednak w opinii publiczności i krytyków najczęściej jako równy wielkiemu genueńczykowi był wymieniany Karol Lipiński (1790–1861). Sam Paganini zapytany o to, kto jest największym żyjącym wirtuozem skrzypiec, miał odpowiedzieć: „Kto jest pierwszym, nie wiem, ale drugim z pewnością jest Lipiński”.
Polski skrzypek był autodydaktą i można powiedzieć, że na szczyty sztuki wiolinistycznej dotarł o własnych siłach. Niestety, nie zostawił nam żadnego autorskiego podręcznika, co poza jego kompozycjami byłoby bezcennym źródłem wiedzy o jego metodzie doskonalenia umiejętności gry. Gdy w czerwcu 1829 r. przygotował sprostowanie opublikowane w „Gazecie Warszawskiej”, jako odpowiedź na artykuł zawierający błędne informacje o jego osobie, zaznaczył wyraźnie: „Lecz mnie tylko ojciec uczył początków muzyki i nie byłem wychowańcem żadnych mistrzów ani uczniem żadnego konserwatorium”. O ile Paganini kształcił się (chociaż nieformalnie) w zakresie gry oraz kompozycji u różnych nauczycieli, o tyle Lipiński sam zgłębiał techniki gry. Pierwsze lekcje gry pobierał u ojca, Feliksa – dyrygenta, kompozytora i skrzypka zatrudnionego przez magnacką rodzinę Potockich w Radzyniu (obecnie Radzyń Podlaski w woj. lubelskim). Po przeprowadzce do Lwowa w 1799 r. Karol samodzielnie rozwija swoje umiejętności, opierając się na francuskich podręcznikach gry oraz studiując kompozycje włoskich skrzypków (m.in. Giuseppe Tartiniego, którego dewizą było powiedzenie, że „aby dobrze grać, trzeba umieć dobrze śpiewać”). Czerpanie z dobrych tradycji szkoły włoskiej i francuskiej jest ważną decyzją przyszłego wirtuoza, która miała istotny wpływ na rozwój jego artystycznej kariery. Przez pewien czas uczy się również gry na wiolonczeli, co będzie później podawane jako jeden z powodów jego „wielkiego tonu”. Dzięki wytrwałej pracy nad swoim warsztatem stał się z czasem znaną postacią lwowskiego środowiska muzycznego. W 1810 r. otrzymuje stanowisko pierwszego skrzypka (koncertmistrza) orkiestry teatru miejskiego, a dwa lata później kapelmistrza.
Lata mijają i Lipiński czuje potrzebę potwierdzenia swoich umiejętności przez autorytet cieszący się międzynarodową sławą. Postanawia udać się do Wiednia, gdzie w lutym 1815 r. spotyka się z jednym z największych ówczesnych skrzypków i kompozytorów, Louisem Spohrem (1784–1859). Wyrazy uznania i zachęty z jego strony powodują, że polski muzyk utwierdza się w słuszności obranej drogi artystycznej i po powrocie do Lwowa rezygnuje z pracy w teatrze miejskim, by skupić się na dalszym doskonaleniu gry. W tym czasie źródłem jego dochodów są prywatne lekcje oraz występy w kwartetach smyczkowych. Prawdziwy przełom nastąpił w 1818 r., kiedy podczas swojego pierwszego zagranicznego tournée udaje mu się poznać osobiście Paganiniego. Włoch jest zdumiony jego umiejętnościami i wyraża się o polskim skrzypku z najwyższym uznaniem, proponując wspólne występy. Lipiński, chociaż jest zafascynowany grą włoskiego wirtuoza, nie zostanie jego naśladowcą. Będzie starał się, aby technika była podporządkowana celom wyrazowym. Ta idea jest dla niego drogowskazem przez całe życie. Można w tym miejscu przywołać analogiczną sytuację, zestawiając dwóch największych ówczesnych pianistów. Dla Fryderyka Chopina biegłość techniczna zawsze służyła przekazaniu głębszych treści muzycznych, podczas gdy Franz Liszt często nie panował nad wirtuozowską stroną swojej artystycznej osobowości, a wtedy popis stawał się celem samym w sobie.
W kolejnych latach Lipiński zyskuje coraz większą sławę, koncertując w różnych miastach europejskich. W 1829 r. ponownie spotyka się z Paganinim, tym razem w Warszawie. Grają przy jednym pulpicie 24 maja 1829 r., podczas uroczystości koronacji cara Mikołaja I na króla Polski, które mają miejsce na Zamku Królewskim. Dając w tym czasie wiele koncertów przed warszawską publicznością, wzniecają w prasie ożywioną polemikę, która ma na celu rozstrzygnąć o wyższości jednego z nich. Linia podziału jest ostra, a dyskusja bardzo gorąca. Obie strony starał się pogodzić Maurycy Mochnacki, według którego zarówno Lipiński, jak i Paganini byli równorzędnymi artystami, ale każdy z nich miał indywidualny styl wykonawczy. Porównanie z włoskim wirtuozem powoduje, że europejskie środowisko muzyczne zwraca coraz większą uwagę na Lipińskiego, a drzwi na europejskie sale koncertowe znacznie łatwiej się otwierają. Dla każdego skrzypka takie zestawienie to najwyższy wyraz uznania. Mimo wszystko Lipiński miał świadomość swoich braków, dlatego postanowił wycofać się na kilka lat z działalności koncertowej, aby doskonalić warsztat.
W 1835 r. wyrusza w kolejne tournée. Jego występy przyjmowane są entuzjastycznie. Na trasie jego podróży jest lipski Gewandhaus, w którym występuje dwukrotnie. Robert Schumann w dowód uznania zadedykował polskiemu artyście swój cykl fortepianowy Karnawał op. 9. W jego dzienniku znajdziemy wpis: „Lipiński jest tutaj. Te trzy słowa wystarczą miłośnikowi muzyki w zupełności, by jego puls zabił żywiej”. Jednym z najważniejszych punktów na muzycznej mapie Europy był Paryż. Lipiński nie mógł pominąć miasta, które było artystyczną mekką. Szacuje się, że ok. 1840 r. samych fortepianów było tam aż 18 000. Po przybyciu do stolicy Francji nawiązuje kontakty ze środowiskiem polskiej emigracji, a przede wszystkim z Fryderykiem Chopinem, który ma już ugruntowaną pozycję zarówno jako kompozytor, jak i pianista. Tak w charakterystyczny dla siebie sposób w grudniu 1831 r. Chopin opisał to miasto, zaledwie po kilku miesiącach pobytu: „Paryż jest to wszystko, co chcesz – możesz się bawić, nudzić, śmiać, płakać, wszystko robić, co Ci się podoba, i nikt na Cię nie spojrzy, bo tutaj tysiące toż samo robiących co Ty – i każdy swoją drogą. Jakoż nie wiem, czy gdzie więcej pianistów jak w Paryżu – nie wiem, czy gdzie więcej osłów i więcej wirtuozów jak tu”. Fryderyk stara się wykorzystać swoje kontakty i wprowadza Lipińskiego na muzyczne salony Paryża, a także daje występ na rzecz skrzypka. Mimo to dochodzi do nieporozumień pomiędzy artystami, które do dzisiaj są źródłem wielu różnych domysłów. Lipińskiemu nie udaje się odnieść spektakularnego sukcesu. W liście do syna Mikołaj Chopin zanotował zdanie: „To smutne, że Lipiński nie umie się podobać, że nie ma powodzenia. Gusta są rozmaite”. Z pewnością zyskał uznanie zawodowych muzyków, co potwierdzają fachowe recenzje prasowe, jednak nie trafił w upodobania szerszych kręgów słuchaczy. Paganini, który kilka lat wcześniej koncertował w Paryżu, swój przyjazd starannie przygotował z wyprzedzeniem, m.in. zlecając publikację artykułów zawierających sensacyjne informacje o jego życiu. Lipiński nie chciał sięgać do takich chwytów marketingowych, dlatego nie od razu mógł wzbudzić zainteresowanie paryskiej publiczności.
Szukając stabilizacji życiowej, której Lipiński nie mógł do końca znaleźć jako podróżujący po Europie wirtuoz, zaczął ubiegać się o stanowisko koncertmistrza drezdeńskiej kapeli królewskiej. Trzeba podkreślić, że Drezno miało bogatą tradycję muzyczną. W 1548 r. powstała tam kapela dworska i opera, a z tym ośrodkiem byli związani tak ważni dla historii muzyki kompozytorzy jak Adolf Hasse, Ferdinando Paër czy Carl Maria von Weber. Ponadto silne więzi kulturalne łączyły Drezno z Polską, gdy na polskim tronie zasiadali elektorzy sascy August II i August III. W lipcu 1839 r. Lipiński objął obowiązki koncertmistrza nadwornej kapeli oraz dyrektora muzyki kościelnej – będzie pełnił tę funkcję przez 22 lata, czyli do końca swojej działalności artystycznej. Szybko zyskuje uznanie miejscowego środowiska. Podnosi poziom orkiestry i zyskuje duży autorytet. Założył kwartet smyczkowy nazywany Kwartetem Lipińskiego, z którym wykonywał wyłącznie dzieła Haydna, Mozarta i Beethovena. Był szczególnie ceniony za stylowe wykonania dzieł baroku i klasycyzmu. W połowie XIX wieku powoli następuje rozdzielenie dwóch nurtów: romantyczno-wirtuozowskiego, eksponującego inwencję wykonawcy, od historycznego, nastawionego na oddanie stylu przez kompozytora dzięki jak najwierniejszemu odczytaniu zapisanego dzieła. Lipiński z dużym powodzeniem łączył te dwie tradycje. Był niezrównanym mistrzem skrzypiec, olśniewającym słuchaczy swoim opanowaniem instrumentu, a jednocześnie potrafił interpretować z zachowaniem stylu dzieła mistrzów baroku i klasycyzmu. Jego wiedza i doświadczenie były docenione przez wydawców, którzy powierzali mu przygotowanie edycji nutowych, m.in. dzieł skrzypcowych Jana Sebastiana Bacha i kwartetów smyczkowych Józefa Haydna.
W roku 1840 umiera w Nicei Paganini. Zgodnie z ostatnią wolą włoskiego wirtuoza osiem najlepszych instrumentów z jego kolekcji zostaje przekazanych najwybitniejszym skrzypkom. Lipiński otrzymuje skrzypce Amatiego, co jest bezsprzecznie kolejnym potwierdzeniem wysokiej pozycji Polaka w międzynarodowym środowisku muzycznym. W Dreźnie również jest wysoko ceniony przez dwór królewski. W 1852 r. skrzypek w dowód uznania dla jego działalności artystycznej otrzymał od króla saskiego pierścień z brylantem, a dwa lata później odznaczenie: Rycerski Order Księcia Alberta, który był nadawany za wybitne zasługi dla dworu królewskiego. Wysoka pozycja w świecie wiolinistycznym powoduje, że z jego rad chcą korzystać młodzi adepci. W 1848 r. przybył do Drezna w tym celu 13-letni Henryk Wieniawski. Lipiński tak opisał młodego muzyka Lisztowi: „Z najczystszym sumieniem polecam opiece Pana 13-letniego skrzypka Henryka Wieniawskiego, talent naprawdę znakomity”.
Myśląc zapobiegliwie o emeryturze, w międzyczasie Lipiński zakupuje majątek w Urłowie (obecnie na terenie Ukrainy). Planuje otworzyć szkołę muzyczną z klasą skrzypiec dla uczniów z biednych rodzin. Pogarszający się stan zdrowia (astma oraz niedowład prawego ramienia i przegubu) zmusza go do złożenia rezygnacji z pełnionych obowiązków na dworze drezdeńskim. W maju 1861 r. zostaje przeniesiony w stan spoczynku i tym samym zwolniony ze służby. Za zasługi zostaje mu przyznana „w drodze wyjątku” wysoka roczna emerytura wynosząca 1000 talarów. Artysta przenosi się do majątku w Urłowie, gdzie umiera 16 grudnia tego samego roku.
Lipiński był największym polskim skrzypkiem przed Henrykiem Wieniawskim i wywarł wpływ na wiele kolejnych pokoleń adeptów wiolinistyki. Jego kompozycje stanowią ważne ogniwo łączące tradycję klasyczną z nowymi prądami romantyzmu. Wprowadził nowe, zaawansowane techniki gry, w których idzie o wiele dalej niż sam Paganini. Dzieła Lipińskiego są powoli przywracane do programów koncertowych, jednak aby w pełni docenić ich wartość artystyczną, potrzebni są muzycy najwyższej próby, zarówno pod względem opanowania instrumentu, jak i wyobraźni interpretacyjnej.
.W historii muzyki polskiej znajdziemy wiele postaci, które były jednymi z czołowych osobowości środowiska muzycznego ówczesnej Europy. Niestety, znaczna część ich twórczości nie przetrwała próby czasu. Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że nasi kompozytorzy działali w cieniu giganta, jakim był Fryderyk Chopin, który zdominował obraz muzyki polskiej XIX wieku. Ponadto wielu nich tworzyło w estetyce będącej kontynuacją zachodnich wzorców, nie znajdując w sobie artystycznej odwagi do przełamywania zastanych konwencji. W przeciwieństwie do innych krajów europejskich, takich jak Niemcy czy Francja, Polska w XIX wieku, mając narzucone ograniczenia przez zaborców, nie miała silnie rozwiniętych instytucji muzycznych, które mogłyby promować twórczość rodzimych kompozytorów. W przypadku koncertujących XIX-wiecznych wirtuozów ich sztuka wykonawcza niestety przepadła na zawsze, nie będąc utrwalona dla kolejnych pokoleń. Zostały jedynie recenzje, wspomnienia bezpośrednich świadków wydarzeń i nasza wyobraźnia.
Tekst ukazał się w nr 67 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: Sklep Idei LINK >>>]. Miesięcznik dostępny także w ebooku „Wszystko co Najważniejsze” [e-booki Wszystko co Najważniejsze w Legimi.pl LINK >>>].


