Prof. Jerzy MIZIOŁEK: Polskość to tolerancja

Polskość to tolerancja

Photo of Prof. Jerzy MIZIOŁEK

Prof. Jerzy MIZIOŁEK

Historyk sztuki, profesor nauk humanistycznych, w latach 2018–2019 dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie.

zobacz inne teksty Autora

Polska to tolerancja, kult wolności, heroiczna waleczność i sztuka wielkich artystów, którzy opowiadali światu, co to jest Polska, gdy jej nie było na mapie świata, i przygotowywali jej odrodzenie – pisze prof. Jerzy MIZOŁEK

.Gdy w 2003 roku na listę UNESCO „Pamięć świata” wpisano Akt konfederacji warszawskiej z 1573 roku, kilku moich przyjaciół z zagranicy wyraziło szczere uznanie, niektórzy prosili o podsunięcie im stosownej lektury. Rzeczywiście ten akt, który gwarantował bezwarunkowy i wieczysty pokój między „rozróżnionymi w wierze” i zalecał m.in. niewszczynanie pod żadnym pozorem walk religijnych, może być przedmiotem dumy. Ten akt tolerancji, niezwykły, bez mała unikatowy w całej ówczesnej Europie, nie wzbudził powszechnego uznania w Rzeczypospolitej, ale wszedł w życie i jego tradycje żyją w Polsce po dzień dzisiejszy.

Iluż to artystów i architektów, mimo że byli protestantami żyjącymi w morzu polskiego katolicyzmu, miewało się znakomicie, realizowało bardzo intratne zamówienia. Jednym z nich był Saksończyk Jan Chrystian Kamsetzer, który tak pisał: „Ponieważ uchodzę prawie zawsze za Polaka, gdyż wiadomo, że jestem w służbie Jego Wysokości Króla Polskiego, mam szczególną intencję spróbowania, tak jak mi na to zezwalają moje skromne możliwości, przyniesienia zaszczytu Narodowi, którego chleb spożywam od dłuższego czasu”. Jego dzieła, m.in. wnętrza Zamku Królewskiego w Warszawie, piękne fragmenty Łazienek Królewskich, pałace Raczyńskich i Tyszkiewiczów-Potockich, są perłami architektury warszawskiej czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Przykłady można mnożyć, zarówno w XVIII, jak i XIX i kolejnych wiekach, wpisują się w nie m.in. Samuel Bogumił Linde, twórca pierwszego słownika języka polskiego, rodzina Kolbergów z wielkim Oskarem na czele i Wojciech Gerson, wielki malarz warszawski, m.in. twórca obrazu Mikołaj Kopernik wykłada astronomię w Rzymie.

A więc Polska to wolność wyznania, tolerancja religijna. Pięknie o tym pisze Karolina Lanckorońska w Szkicach wspomnień, które dotyczą czasów jej młodości spędzanej w okolicach Lwowa w okresie pomiędzy pierwszą i drugą wojną światową. Z taką samą sympatią odnosi się do Polaków, Żydów i Ukraińców, wtedy nazywanych Małorusinami. Idzie śladem swego ojca – hrabiego Karola Lanckorońskiego, dla którego prawosławna cerkiew, żydowska bóżnica czy polski kościół są tak samo warte troski, łoży na ich konserwację, a nawet rozbudowę.

Coś niezwykłego jest w dziejach i duchowości Rzeczypospolitej, że ludzie tacy jak Karolina Lanckorońska, urodzona w Wiedniu z matki Prusaczki i ojca Polaka, wybierają polskość, nie niemieckość. Uczyła się polskiego, czytając Słowackiego, i tak bardzo kochała kraj swego ojca, nawet poza jego granicami, na niechcianej emigracji, że ofiarowała mu całe serce, wszystkie swoje siły i zebrane przez jej ojca dzieła sztuki włoskiej i francuskiej (trafiły w 1994 i 2000 roku w mury zamków królewskich w Krakowie i Warszawie). Na pytanie, jakie ma zasługi dla Polski, odpowiadała – „zasług nie mam, służyć się starałam”.

Tę atmosferę polskości i tolerancji, także w stosunku do artystów, dobrze w domu Lanckorońskich wyczuł Jacek Malczewski, który z przyjemnością przyjmował ich zaproszenia. Miłość do Polski wyniósł z domu rodzinnego i pogłębiał ją w progach ich pałaców; podobnie jak Karolina Lanckorońska, kochał poezję Juliusza Słowackiego i polską wieś. Ten wielki malarz należy do tych twórców, którzy w sposób jedyny w swoim rodzaju opowiadali Polskę pędzlem i piórem. Wojciech Kossak tak pisał o pobycie Malczewskiego w Wiecznym Mieście: „Zawiózł go kiedyś [Lanckoroński] do Rzymu, którego Jacek nie znał. Jacek nie wyszedł z hotelu i nie zobaczył nic, literalnie nic, wyjechał, twierdząc, że ciekawsze dla niego są gęsi na pierwszej polskiej łące”. „Nie mogę”, pisał malarz w 1877 r. z Paryża do rodziców, „malować scen greckich, kiedy ja wszędzie widzę naszą ziemię, nasze twarze, nasze serca”. W jednym z wywiadów wypowiedział znamienne słowa: „Gdybym nie był Polakiem, nie byłbym artystą”.

W jesieni życia napisał: „Najbardziej rozkoszuję się pejzażem rodzinnym, w którym wyrósł i który najlepiej czuję”. W wywiadzie z 1925 r. wybrzmiało to jeszcze mocniej: „Wyspiański często prowadził mnie na Wawel i mówił: »To jest Polska«. Tymczasem ja mu zawsze tłumaczyłem, że Polska to te pola, miedze, wierzby przydrożne, nastrój tej wsi o zachodzie słońca”.

.A więc Polska to m.in. tolerancja, kult wolności, heroiczna waleczność i sztuka wielkich artystów, takich jak Jan Matejko i jego uczniowie – Stanisław Wyspiański, Józef Mehoffer i Jacek Malczewski. To właśnie oni opowiadali światu, co to jest Polska, gdy jej nie było na mapie świata, i przygotowywali jej odrodzenie.

Jerzy Miziołek
Tekst ukazał się w nr 57 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: SklepIdei.pl LINK >>>]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 października 2023