83. rocznica powstania Armii Krajowej

Dnia 14 lutego 1942 r. rozkazem Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego powołana została Armia Krajowa. 83. rocznica powstania Armii Krajowej to okazja do przypomnienia o wkładzie tej organizacji oraz wszystkich pozostałych struktur Polskiego Państwa Podziemnego w walkę o wolność i niepodległość Polski podczas II wojny światowej. Przedstawiamy najnowsze teksty opublikowane na łamach „Wszystko co Najważniejsze„, które są poświęcone temu zagadnieniu.
83. rocznica powstania Armii Krajowej. Autorzy „Wszystko co Najważniejsze” przypominają o bohaterstwie twórców Polskiego Państwa Podziemnego
.Dnia 14 lutego 1942 r. Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych gen. Władysław Sikorski powołał do życia Armię Krajową. Organizacja wywodziła się ze Związku Walki Zbrojnej, który powstał 13 listopada 1939 roku. ZWZ był organizacją ogólnonarodową i w zamyśle ponadpartyjną, ściśle podporządkowaną rządowi emigracyjnemu. Armia Krajowa stanowiła jego kontynuację. Komendantem Głównym AK został gen. Stefan Grot-Rowecki – dotychczasowy dowódca ZWZ.
Po przekształceniu Związku Walki Zbrojnej w Armię Krajową ranga sił zbrojnych w kraju znacząco wzrosła. Odtąd stawały się oficjalnie podziemnym Wojskiem Polskim. Podstawowym celem AK było stawianie oporu okupantom oraz przygotowanie akcji zbrojnej, która przywróci Polsce niepodległość. Do zakończenia II wojny światowej Armia Krajowa pozostała największym podziemnym wojskiem w Europie.
Z okazji 83. rocznicy powstania Armii Krajowej na łamach „Wszystko co Najważniejsze” ukazały się teksty Jarosława SZARKA, dyrektora Muzeum Armii Krajowej im. gen. Emila Fieldorfa „Nila”, oraz Karola POLEJOWSKIEGO, zastępcy prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.
Ponadto artykuł na temat Stanisława Mierzwy, ludowca i jednego z liderów Polskiego Państwa Podziemnego, którego skazano w stalinowskim procesie szesnastu, przygotował zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Mateusz SZPYTMA. Jego tekst poprzez życiorys Stanisława Mierzwy przypomina o wkładzie ruchu ludowego w budowę polskiego podziemia niepodległościowego podczas II wojny światowej.
Historią rodzinną związaną z dziedzictwem Armii Krajowej dzieli się z czytelnikami również Michał KŁOSOWSKI, zastępca redaktora naczelnego „Wszystko co Najważniejsze”. W tekście „Tak było trzeba” Autor przedstawia sylwetkę Sabiny Świątek, działaczki niepodległościowej i opozycyjnej w okresie II wojny światowej i PRL, łączniczki w Oddziale „Babinicza” Konspiracyjnego Wojska Polskiego (1946-1947), współpracowniczki antykomunistycznej organizacji Liga Walki Patriotów Polskich (1951-1952), działaczki „Solidarności” w latach 80., dwukrotnie skazywanej i więzionej przez reżim komunistyczny (1947, 1952-1956), pośmiertnie odznaczonej Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej.
Także Róża BOJEMSKA, redaktor „Wszystko co Najważniejsze”, przy okazji 83. rocznicy powstania Armii Krajowej dzieli się z Czytelnikami swoją rodzinną historią. Jej artykuł to opowieść o pradziadku Antonim Dosze, lekarzu i żołnierzu AK, który w trakcie II wojny światowej prowadził domowy szpital, nie odmawiając pomocy nikomu – w tym Żydom, których ukrywał wspólnie z żoną Janiną. Po wojnie małżeństwo Dochów zostało uhonorowane medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.
Ostatnia bitwa Armii Krajowej
.„Armia Krajowa, konspiracyjne wojsko Polskiego Państwa Podziemnego, ma trwałe miejsce w XX-wiecznych zmaganiach o Polskę i stanowi pomost pomiędzy pokoleniem Legionów, które odzyskało niepodległość w 1918 roku, a Solidarnością. Swe miejsce w dziejach AK wywalczyła czynami, które do dzisiaj są symbolami odwagi i poświęcenia okupionymi najwyższą ceną. Nie one jednak ważyły w politycznych układach mocarstw ustalających powojenny kształt Europy” – pisze Jarosław SZAREK.
Jak zaznacza, „W ZWZ-AK udało się zjednoczyć większość niepodległościowych organizacji, które powstawały od początku niemieckiej i sowieckiej okupacji. Każdy zaprzysiężony żołnierz AK musiał się liczyć nie tylko ze śmiercią w walce, ale także w razie pojmania z torturami podczas przesłuchania, a następnie rozstrzelaniem lub męczeńską śmiercią w KL Auschwitz lub innej niemieckiej fabryce śmierci. To ryzyko powodowało, że działalność konspiracyjną podejmowały najszlachetniejsze i najodważniejsze jednostki. Była to służba ochotnicza skupiająca wszystkie warstwy społeczne, od robotników, chłopów i rzemieślników, przez inteligencję, po przemysłowców i ziemian. Ci ostatni gromadzili się w strukturach Uprawy-Tarczy, organizując zaplecze konspiracji. Tworzyło to wszystko szczególny etos Armii Krajowej, wojska dobrowolnego, ochotniczego, oddziałującego na całe społeczeństwo, także na bierną jego większość”.
Nawiązując do okresu schyłkowego II wojny światowej oraz epoki, która nastała po niej, Jarosław SZAREK pisze, że „Sowieci, chcąc zawładnąć Polską, musieli rozbić AK i PPP. Wszędzie dokonywano aresztowań i wywózek w głąb Związku Sowieckiego. Wybuch Powstania Warszawskiego – największej bitwy AK – miał być ostatnią próbą wyzwolenia stolicy i zwrócenia uwagi świata na sprawę niepodległości Polski. Stalin jednak niemieckimi rękami utopił powstanie we krwi, fizycznie i materialnie likwidując główny ośrodek oporu, tworzony przez patriotyczną młodzież. Czas po powstańczej klęsce to okres dezintegracji armii podziemnej, czego ostatnim aktem była sowiecka ofensywa rozpoczęta w styczniu 1945 roku. W takiej sytuacji dowódca AK gen. Leopold Okulicki podjął decyzję o rozwiązaniu Armii Krajowej i w ostatnim rozkazie nakazał prowadzenie dalszej działalności „w duchu odzyskania pełnej niepodległości”. Najbardziej heroiczny czyn podjęli ci, którzy dalej trwali w konspiracji, współtworząc m.in. Nie, Delegaturę Sił Zbrojnych, Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość”.
Prezes Muzeum Armii Krajowej podkreśla, że „dla komunistycznej władzy Armia Krajowa była zaplutym karłem reakcji. Od zniszczenia tej armii zależało powodzenie sowietyzacji Polski. Około 50 tysięcy akowców zesłano w głąb Związku Sowieckiego, dalsze tysiące żołnierzy trafiło do więzień, nierzadko sądzeni byli z dekretu o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy. Wielu z nich wyszło z więzień dopiero po ogłoszeniu amnestii w 1956 roku. Polityczna odwilż tamtego czasu umożliwiła rehabilitację części oskarżonych, publikację książek i artykułów w prasie. Ten opór narodu, który symbolizował się światu przez AK, jest powodem dumy i miłością, jaką naród wiąże z tymi dwoma literami. Żadna napaść ani potwarz uroku tego nie zdołały zniszczyć do tej pory i nie zdoła zniszczyć ich w przyszłości – pisali Muzyczka i Pluta-Czachowski. Armia Krajowa z bronią w ręku walczyła kilka lat, ale przez lat kilkadziesiąt przyszło jej zmagać się w swej ostatniej i ostatecznie zwycięskiej bitwie – o pamięć”.
Artykuł Jarosława SZARKA pt. „Ostatnia bitwa Armii Krajowej” dostępny jest na łamach „Wszystko co Najważniejsze”: [CZYTAJ]
Wojsko wolnej Polski
.„Polscy żołnierze skutecznie walczyli u boku zachodnich sojuszników na wielu frontach II wojny światowej: w powietrznej bitwie o Wielką Brytanię, w obronie Tobruku, w północnej Francji, Belgii i Holandii czy pod Monte Cassino. Z poświęceniem bili się za wolność naszą i waszą. Tę samą walkę – w o wiele trudniejszych warunkach – prowadzili żołnierze AK. Cel strategiczny był jasno określony: przygotowanie ogólnopolskiego powstania, które wybuchnie w chwili załamania potęgi militarnej Rzeszy. Oprócz tego była bieżąca walka z okupantem: dywersja, sabotaż, akcje specjalne, wywiad, propaganda. Z czasem doszła do tego szeroka działalność partyzancka, obejmująca także ochronę ludności przed pospolitym bandytyzmem” – pisze Karol POLEJOWSKI.
Jak podkreśla, „aktywność AK podnosiła na duchu sterroryzowane społeczeństwo. Dla niemałej części młodzieży służba w Armii Krajowej stała się wręcz doświadczeniem formacyjnym, szkołą patriotyzmu i obywatelskiego zaangażowania”.
„Latem 1944 roku AK liczyła – jak podawał jej ówczesny dowódca – ok. 380 tysięcy zaprzysiężonych żołnierzy. Zmuszało to Niemców do utrzymywania w okupowanej Polsce pokaźnych sił wojskowych i policyjnych – sił, których tym samym musiało zabraknąć na froncie. Rolę Armii Krajowej pokazują jednak nie tylko liczby wysadzonych mostów, wykolejonych pociągów czy zamachów na funkcjonariuszy władz okupacyjnych. Pokazuje ją nie tylko Akcja Burza czy 63-dniowe Powstanie Warszawskie. Dzięki odważnym ludziom polskiej konspiracji – takim jak rotmistrz Witold Pilecki, który przedostał się do Auschwitz, czy kurier Jan Karski, który dwukrotnie zdołał wejść do getta warszawskiego – informacje o niemieckim terrorze i zagładzie Żydów docierały do najważniejszych polityków wolnego świata. Nieocenione zasługi oddał też zachodnim aliantom wywiad Armii Krajowej, z sukcesami działający nie tylko w okupowanym kraju, lecz także w głębi Rzeszy” – przypomina Karol POLEJOWSKI.
Artykuł Karola POLEJOWSKIEGO pt. „Wojsko wolnej Polski” dostępny jest na łamach „Wszystko co Najważniejsze”: [CZYTAJ]
Stanisław Mierzwa. Ludowiec i jeden z liderów Polskiego Państwa Podziemnego skazany w stalinowskim procesie szesnastu
.„Stanisław Mierzwa był najwybitniejszym uczniem Wincentego Witosa i strażnikiem niezależności ruchu ludowego w komunistycznej Polsce. Jako jeden z liderów Polskiego Państwa Podziemnego był represjonowany przez stalinowski reżim i został skazany w pokazowym procesie szesnastu. Jego życiorys przypomina o znaczącym wkładzie ruchu ludowego w konspirację tworzącą Polskie Państwo Podziemne” – pisze Mateusz SZPYTMA.
Autor, nawiązując do okresu II wojny światowej, pisze, że „struktury konspiracyjne ruchu ludowego były rozbudowane i stanowiły jeden z głównych filarów Polskiego Państwa Podziemnego podczas II wojny światowej. Już w październiku 1939 r. Stanisław Mierzwa wszedł w skład Okręgowej Rady Politycznej przy Służbie Zwycięstwu Polski, a w marcu 1940 r. został członkiem Okręgowego Kierownictwa Ruchu Ludowego na Małopolskę i Śląsk. Za swą misję uznał łagodzenie sporów między rozmaitymi środowiskami politycznymi wewnątrz konspiracji. M.in. dzięki jego zaangażowaniu powstał podziemny Krakowski Komitet Międzypartyjny, skupiający działaczy przedwojennej opozycji. Niebawem Stanisław Mierzwa wszedł w skład Centralnego Kierownictwa Ruchu Ludowego – organizacji na skalę ogólnopolską – gdzie odpowiadał m.in. za kontakty z Delegaturą Rządu na Kraj, Armią Krajową oraz ugrupowaniami politycznymi działającymi w konspiracji. W 1944 r. Stanisław Mierzwa został natomiast członkiem Rady Jedności Narodowej w miejsce Józefa Grudzińskiego, który zginął w Powstaniu Warszawskim. RJN była wówczas konspiracyjnym odpowiednikiem polskiego parlamentu”.
Jak podkreśla Mateusz SZPYTMA, „współpraca różnych środowisk niepodległościowych, które różniły się między sobą ideowo, była kluczowa z punktu widzenia skuteczności polskiego podziemia. Rząd RP na uchodźstwie współtworzyły bowiem ugrupowania przedwojennej opozycji, a ich przedstawiciele kierowali też Polskim Państwem Podziemnym. Mowa o tzw. Grubej Czwórce: Polskiej Partii Socjalistycznej, Stronnictwie Ludowym, Stronnictwie Narodowym i Stronnictwie Pracy, które wspierały rząd Władysława Sikorskiego, a później Stanisława Mikołajczyka”.
„Jednym z problemów, które należało rozwiązać, była kwestia podziemnych formacji zbrojnych. Początkowo ludowcy nie utworzyli własnej organizacji wojskowej, a chłopi chcący walczyć w konspiracji zasilali szeregi Związku Walki Zbrojnej (ZWZ). Z czasem jednak w kierownictwie Związku rosły wpływy przedstawicieli sanacji, co budziło niepokój reprezentantów ruchu ludowego. Ponadto inne polskie organizacje polityczne, jak PPS czy Stronnictwo Narodowe, zaczęły tworzyć własne formacje zbrojne, np. Gwardię Ludową Wolność-Równość-Niepodległość czy Narodową Organizację Wojskową. Z czasem do tworzenia własnych struktur wojskowych przystąpili także ludowcy (1940 r.). Tak powstała Straż Chłopska, przemianowana później na Bataliony Chłopskie. Dowodził nimi Franciszek Kamiński, a politycznym zwierzchnikiem na terenie Małopolski i Śląska z ramienia ruchu ludowego był nie kto inny, tylko Stanisław Mierzwa” – pisze Mateusz SZPYTMA.
Dodaje przy tym, że „konspiracyjne siły zbrojne ruchu ludowego były drugimi co do wielkości po Armii Krajowej podziemnymi formacjami niepodległościowymi na terenie okupowanej Polski. W 1944 r. liczyły ok. 150–170 tys. żołnierzy. Wsławiły się m.in. skuteczną ochroną ludności Zamojszczyzny przed brutalną polityką wysiedleńczą Niemców. Działały przede wszystkim na obszarach wiejskich, a ich celem była ochrona ludności chłopskiej przed niemieckim terrorem okupacyjnym. Podobnie jak AK przeprowadzały godzące w okupanta akcje dywersyjne, odbijały więźniów, likwidowały bandy rabunkowe, a także szpiegów i zdrajców pracujących na rzecz Niemców”.
„W połowie 1944 r. zakończył się proces scalania Batalionów Chłopskich z Armią Krajową, trwający od marca 1943 r., w efekcie którego BCh stały się częścią AK” – przypomina Mateusz SZPYTMA.
Artykuł Mateusza SZPYTMY pt. „Stanisław Mierzwa. Ludowiec i jeden z liderów Polskiego Państwa Podziemnego skazany w stalinowskim procesie szesnastu” dostępny jest na łamach „Wszystko co Najważniejsze”: [CZYTAJ]
Tak było trzeba
.„Od kilku lat na przełomie starego i nowego roku odchodzą ludzie dla mnie najbliżsi. 12 stycznia 2020 roku zmarła Sabina Świątek, prywatnie moja babcia, a oficjalnie Żołnierz Wyklęty, łączniczka AK i niespełniona dziennikarka; jedna z osób, które zaraziły mnie pasją do słowa” – pisze Michał KŁOSOWSKI w artykule „Tak było trzeba”.
Dodaje, że „jej historia to, jak to się mówi, gotowy scenariusz na film. Najmłodsza, ukochana córka w rodzinie, zapatrzona w ojca – Jana – legionistę, żołnierza, państwowca, później szefa okręgu wywiadu ZWZ-AK, w końcu zaś antykomunistę i więźnia, torturowanego przez SB i aparat bezpieczeństwa podległy Moskwie. Ale to jednak ciocia Sabinka, jak ją nazywaliśmy, była zawsze tą, która narzucała rodzinie rytm. Zawsze wszystko wiedziała i potrafiła się postawić. Ale kiedy przytulała się do brzózek, wyglądała zupełnie jak dziecko”.
„I może właśnie od tego trzeba zacząć. Odbrązowić pomnik kobiety, która przeciwstawiała się wrogom i tyranom. Jak sama opowiadała, najbardziej kochała książki. Kiedy pozostałe siostry szły do miasta, a było to w latach 20., ona brała stosik książek i siadała nad rzeką, czytała. A pochłaniała wszystko, choć najbardziej kochała powieści historyczne. Może dlatego sama się w historię uwikłała, nie umiała bowiem ścierpieć krzywdy i poniżania. Gdyby ktoś pytał, powiem, że pewnie nauczyła ją tego literatura” – pisze Michał KŁOSOWSKI.
„O więzieniu mało mówiła, prawie wcale. Pewnie dlatego, że wtedy to nie był temat dla małego chłopca, a może dlatego, że tak łatwiej było wybaczyć. Bo krzywdę jej wyrządzili niebywałą, torturowali. A ona śpiewała hej, wy konie, rumaki stalowe…. I czekała. Co, Anders na białym koniu po ciebie przyjedzie? – ironizowali. No nie przyjechał, ale Stalin w końcu zmarł, a ciocię Sabinkę wypuścili. Rzadko do tego wracała, ale nie chowała urazy. Nie wiem, jak zdołała im wybaczyć, ale pewnie tak było trzeba” – pisze Michał KŁOSOWKI.
Jak podkreśla, „to było Jej ulubione powiedzenie: Tak było trzeba. Kiedy pytałem, czemu i jak, odpowiadała krótko: Tak było trzeba. I to chyba coś, co zawsze wraca na nowy rok – czasem tak trzeba. Wybaczyć, walczyć, wykrzyczeć głośne nie dla szpiclów, katów, tchórzy. Oni wygrają / pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę / a kornik napisze twój uładzony życiorys. Ale trzeba mieć odwagę, żeby się nie zgodzić i żeby spróbować na nowo, nawet jeśli zła jest więcej”.
Artykuł Michała KŁOSOWSKIEGO pt. „Tak było trzeba” dostępny jest na łamach „Wszystko co Najważniejsze”: [CZYTAJ]
„Muszę zapytać mojego Boga”. Historia Antoniego Dochy – lekarza i żołnierza, mojego pradziadka
.„Jest 17 sierpnia 1920 roku – Antoni Docha, student Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, jest świadkiem wygranej Polaków z bolszewikami w bitwie pod Zadwórzem. Wraz z innymi studentami pomaga grupie chirurgów operować najciężej rannych żołnierzy. Doświadczenie tak trudnych warunków oraz cierpienia i śmierci wojskowych sprawia, że przyszły lekarz podejmuje pierwszą przełomową decyzję – chce swoje życie i pracę całkowicie poświęcić drugiemu człowiekowi. Jeszcze nie wie, jak głęboki wymiar będzie miało to postanowienie” – pisze Róża BOJEMSKA.
Autorka zaznacza, iż „o tym, że mój pradziadek był żołnierzem Armii Krajowej, moja babcia dowiedziała się już jako dorosła kobieta, słuchając audycji radiowej. Antoni Docha nie mówił o sobie zbyt wiele – przede wszystkim, by zapewnić bezpieczeństwo swoim najbliższym. Ich dom był zawsze pełen ludzi. Moja babcia nieraz wspomina, jak jako ośmioletnia dziewczynka po powrocie ze szkoły asystowała ojcu przy prostych zabiegach. Pradziadek był też człowiekiem szukającym nowych rozwiązań i wykorzystującym nowe technologie swoich czasów, jakimi było np. urządzenie do zdjęć rentgenowskich, w które wyposażył swój domowy szpital. Namówiony przez swojego brata, znanego zawodnika sekcji motocyklowej warszawskiego klubu Legia, Józefa Dochę, zakupił nowoczesny motocykl Sokół 1000, którym dojeżdżał do pacjentów. W rodzinie Dochów panował etos służby, a potrzebujący i cierpiący, prosząc o pomoc, wiedzieli, że ją otrzymają. Nie mam wątpliwości, że taka postawa była wynikiem bardzo świadomie przeżywanej wiary – najważniejsze decyzje pradziadek podejmował modląc się przed Najświętszym Sakramentem. Babcia wspomina, że jako dziecko z pewnym zmieszaniem patrzyła na ojca, który wchodząc do świątyni, klękał i całował posadzkę”.
„II wojna światowa zastała moich pradziadków – dr Dochę i jego młodziutką żonę Janinę, również lekarkę – w rodzimych Żukiewiczach, pod Grodnem. Małżeństwo lekarzy prowadziło domowy szpital, do którego zjeżdżała się cała okoliczna społeczność. Dr Antoni Docha otworzył również pierwszą aptekę w okolicy. Pradziadek przyjmował wszystkich, bez względu na narodowość, wyznanie, czy status społeczny – ludzka godność była dla niego jedną z najwyższych wartości. Bardzo szybko zyskał miłość, szacunek i zaufanie swoich pacjentów. Jako świetny organizator został wybrany wójtem. W tym trudnym dla Ojczyzny czasie Antoni angażował się również w działalność konspiracyjną Armii Krajowej na Kresach. Był szefem sanitarnym Obwodu „Lewy Niemen” i przynależał do 81 pułku piechoty AK w Okręgu Białystok” – podkreśla Róża BOJEMSKA.
„W 1943 roku dr Docha otrzymał gryps, którego treść brzmiała: Panie Kolego, jeżeli jesteś chrześcijaninem, jeżeli wierzysz w Boga, musisz nam pomóc. Nadawcą był dr Chaim Blumstein, kolega po fachu, z którym nieraz przed wybuchem wojny współpracowali. Dr Blumstein wraz z żoną i dwoma synami okres wojny spędzili w grodzieńskim gettcie. Gdy rozpoczęto akcję likwidacji tego getta, ostatnią deską ratunku było zwrócenie się o pomoc do dr Dochy. Dla małżeństwa Dochów nie była to decyzja, którą mogli podjąć sami. Doskonale zdawali sobie sprawę, z czym wiąże się pomoc Żydom. Wyciągając pomocną dłoń rodzinie Blumsteina stawiali na szali nie tylko życie swoje oraz swoich maleńkich córek (dwuletniej Marysi i nowo narodzonej Tereni), ale również losy całej wsi. Dlatego zwrócili się do Boga, u Niego szukając odpowiedzi” – pisze Róża BOJEMSKA.
Jak podkreśla, „w ciągu następnych dni dr Docha rozpoczął organizację akcji wydobycia z getta rodziny znajomego doktora. W tym celu upozorował zakup mebli z likwidowanego getta, których rzekomo potrzebował do swojego szpitala. Wynajął kierowcę z ciężarówką i pod podłogą samochodu miał umieścić rodzinę państwa Blumsteinów. Ostatecznie wyciągnął z getta nie cztery, a dziesięć osób. Podczas wykańczającej psychicznie podróży powrotnej, która wiązała się z koniecznością przejeżdżania przez niemieckie posterunki, kierowca nie wytrzymał presji i kazał wszystkim opuścić ciężarówkę. Dr Docha wraz z grupą Żydów dotarli do wsi pieszo. Antoni umieścił wszystkich we wcześniej przygotowanych kryjówkach. Z czasem pojawiały się nowe osoby pochodzenia żydowskiego, które prosiły o schronienie. Doktor odpowiadał wówczas: Nie wiem, co mam z Wami zrobić, muszę spytać mojego Boga, jednak Bóg wiedział, co należy czynić. W ten sposób wszyscy, którzy zwrócili się o pomoc, otrzymywali ją. Doktor sam dbał o zaopatrzenie i stale czuwał nad bezpieczeństwem podopiecznych”.
Artykuł Róży BOJEMSKIEJ pt. „Muszę zapytać mojego Boga. Historia Antoniego Dochy – lekarza i żołnierza, mojego pradziadka” dostępny jest na łamach „Wszystko co Najważniejsze”: [CZYTAJ]
Armia Krajowa w cyklu „Opowiadamy Polskę Światu”
.„Opowiadamy Polskę światu” to realizowany przez Instytut Nowych Mediów, wydawcę miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze”, globalny projekt promocji Polski w mediach zagranicznych. Poszczególne edycje projektu związane były m.in. z rocznicami wybuchu II wojny światowej, wyzwolenia obozu Auschwitz, Bitwy Warszawskiej, zbrodni katyńskiej, Grudnia’70, urodzin Jana Pawła II, wybuchu Powstania Styczniowego czy udziału Polski na Forum Ekonomicznym w Davos. Ponad miliard zasięgu miały teksty na 40-lecie „Solidarności” opublikowane w 38 krajach. Aż 1 650 000 000 (ponad półtora miliarda – dane monitoringu PAP Media Intelligence) zasięgu miały publikacje 87 artykułów w ponad 70 krajach, w tym w globalnym „Newsweeku”, w „Le Figaro”, „El Mundo”, „La Repubblica”, o polskich stratach wojennych i nierozliczonej II wojnie światowej.
W 80. rocznicę powstania Armii Krajowej (2022 r.) w ramach projektu „Opowiadamy Polskę Światu” ukazały się teksty m.in. premiera Mateusza Morawieckiego, prezesa IPN Karola Nawrockiego, prof. Wojciecha Roszkowskiego, Davida Williamsona, Kennetha Koskodana, czy biografa Jana Karskiego Clarka Younga.
„Połączyliśmy zainteresowanie świata naszym regionem z tym, o czym chcielibyśmy światu powiedzieć. O stałych wartościach ważnych dla Polaków: braterstwie i solidarności z innymi, przywiązania do wolności, za którą tak wiele pokoleń oddawało życie. Dla świata to jest ciekawe, teksty są zrozumiałe dla innych narodów. Ukażą się we Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, Rosji, w krajach naszego regionu, ale też w Singapurze, Iraku, Wenezueli, Katarze, Algierii, Maroko czy Senegalu oraz w mediach polonijnych – mówi Michał Kłosowski, szef działu projektów zagranicznych INM, zastępca redaktora naczelnego „Wszystko Co Najważniejsze”.
Wszystkie teksty projektu „Opowiadamy Polskę światu” opublikowane są (we wszystkich językach realizacji projektu) na portalu www.WszystkoCoNajwazniejsze.pl. Zebrane artykuły na temat Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego znaleźć można klikając w poniższy link:
WszystkoCoNajważniejsze/PP