Francuscy emeryci i kobiety zmieniają wybory prezydenckie 2027 [Frédéric DABI]

Najnowsze badanie Ifop dotyczące wyborów prezydenckich we Francji w 2027 r. przynosi wynik, który jeszcze kilka lat temu wydawałby się niemal niemożliwy. Marine Le Pen nie tylko zdecydowanie prowadzi w pierwszej turze, ale w każdym z badanych wariantów zwycięża również w drugiej. Jeszcze ważniejsza od samych wyników jest jednak zmiana struktury jej elektoratu. Po raz pierwszy kandydatka Zjednoczenia Narodowego zdobywa większość wśród emerytów, prowadzi wśród kobiet i pracowników, a jej przewaga nie ogranicza się już do grup społecznych tradycyjnie kojarzonych z głosowaniem na francuską prawicę narodową. Frédéric Dabi, dyrektor generalny Instytutu Ifop, w rozmowie z „Le Figaro” określa tę sytuację jako historyczną.
.Według badania omawianego przez „Le Figaro” Marine Le Pen może obecnie liczyć na 36 proc. głosów w pierwszej turze. W drugiej pokonałaby Édouarda Philippe’a wynikiem 54 do 46 proc., Gabriela Attala wynikiem 55 do 45 proc., natomiast w starciu z Jean-Lukiem Mélenchonem otrzymałaby aż 70 proc. głosów. Sondaż nie przesądza oczywiście wyniku wyborów, które odbędą się dopiero w 2027 r. Pokazuje jednak, że dotychczasowe bariery ograniczające potencjał kandydatki Zjednoczenia Narodowego stają się coraz słabsze.
Historyczna zmiana w sondażach przed wyborami 2027
Frédéric Dabi przypomina, że Marine Le Pen pojawiała się już wcześniej w badaniach jako potencjalna zwyciężczyni drugiej tury. Zdarzało się to jednak rzadko i dotyczyło pojedynczych scenariuszy. Już w 2014 r. jedno z badań pokazywało, że mogłaby pokonać wyjątkowo wówczas niepopularnego François Hollande’a. Także w kolejnych latach pojawiały się pojedyncze warianty korzystne dla liderki Frontu Narodowego. Nigdy wcześniej nie była jednak wskazywana jako zwyciężczyni we wszystkich badanych konfiguracjach.
Najważniejsza zmiana dotyczy jednak nie ogólnego poziomu poparcia, lecz elektoratu ludzi starszych. Francuscy emeryci przez wiele lat stanowili jedną z najskuteczniejszych barier ograniczających możliwości zwycięstwa Frontu Narodowego, a następnie Zjednoczenia Narodowego. Była to grupa licznie uczestnicząca w wyborach, przywiązana do stabilności instytucjonalnej, gospodarczej i europejskiej, a zarazem szczególnie nieufna wobec radykalnych zmian.
Dlaczego emeryci zaczynają głosować na Marine Le Pen?
Obecnie 54 lub 55 proc. emerytów, zależnie od badanego przeciwnika, deklaruje gotowość oddania głosu na Marine Le Pen. Dabi mówi wprost, że „po raz pierwszy RN wygrywa wśród emerytów”. Jego zdaniem oznacza to bezprecedensową zmianę sposobu, w jaki starsi Francuzi postrzegają zarówno samą kandydatkę, jak i jej ugrupowanie.
W 2017 r. sytuacja była zupełnie inna. Marine Le Pen przegrała wówczas zdecydowanie z Emmanuelem Macronem, a jej nieudany występ w debacie przed drugą turą potwierdził obawy części wyborców, że nie jest przygotowana do objęcia najwyższego urzędu w państwie. Wśród starszych Francuzów szczególnie silne były dwa rodzaje lęku.
Pierwszy dotyczył gospodarki. Zapowiedź wyjścia ze strefy euro i powrotu do franka była dla wielu emerytów równoznaczna z zagrożeniem dla oszczędności, emerytur oraz stabilności całego kraju. Marine Le Pen zrezygnowała jednak z tego postulatu. Jej przekaz stał się mniej otwarcie antyeuropejski. Pozostała krytyczna wobec sposobu funkcjonowania Unii Europejskiej, ale zamiast zapowiadać zerwanie ze wspólną walutą, zaczęła domagać się większej ochrony francuskich interesów wewnątrz Unii.
Drugim źródłem obaw było przekonanie, że przejęcie władzy przez Front Narodowy oznaczałoby skok w nieznane, groźbę gwałtownych konfliktów społecznych oraz destabilizację państwa. Także ten lęk stracił jednak część swojej siły. Dabi wskazuje, że po kolejnych zamieszkach, aktach przemocy i kryzysach bezpieczeństwa wyborcy nie postrzegają już nieporządku jako zagrożenia, które może pojawić się dopiero po objęciu władzy przez radykalną partię. Coraz częściej uznają, że przemoc i destabilizacja już stały się elementami francuskiej codzienności.
W tej sytuacji partia przedstawiająca się jako siła zdolna do przywrócenia porządku przestaje być utożsamiana wyłącznie z ryzykiem. Dla części wyborców może zacząć oznaczać właśnie próbę ograniczenia ryzyka, które ich zdaniem materializuje się pod rządami dotychczasowych elit.
Francja pracy przechodzi do Zjednoczenia Narodowego
Zdaniem dyrektora Ifop nie można wygrać wyborów prezydenckich bez poparcia szeroko rozumianej Francji pracy. Nie chodzi wyłącznie o osoby o najniższych dochodach czy mieszkańców regionów poprzemysłowych, ale o pracowników pozostających aktywnymi uczestnikami rynku pracy, obawiających się spadku poziomu życia, utraty bezpieczeństwa oraz degradacji usług publicznych.
Także w tej grupie Marine Le Pen uzyskuje dziś większość. W badanych wariantach drugiej tury głosowałoby na nią 55 lub 56 proc. pracowników najemnych. To kolejny dowód na to, że Zjednoczenie Narodowe przestało być jedynie ugrupowaniem protestu, skupiającym wyborców najbardziej oddalonych od instytucjonalnego centrum francuskiej polityki.
Przez wiele lat partie lewicy uważały świat pracy za swój naturalny elektorat. Proces jego przechodzenia w stronę Frontu Narodowego rozpoczął się znacznie wcześniej, zwłaszcza na północy i wschodzie Francji. Obecne badania pokazują jednak, że zmiana ta może osiągać skalę pozwalającą Marine Le Pen na budowanie większości nie tylko w pierwszej, ale również w drugiej turze wyborów.
Ważną rolę odgrywa tutaj przekonanie, że kolejne rządy nie potrafią rozwiązywać najważniejszych problemów. Dabi zaznacza, że wyborcy Zjednoczenia Narodowego nie kierują się już przede wszystkim hasłem, zgodnie z którym wszyscy politycy są skorumpowani. Znacznie ważniejsze staje się dla nich przeświadczenie, że wszyscy dotychczas rządzący są bezsilni.
To przesunięcie ma zasadnicze znaczenie. Oskarżenie o korupcję można skierować również przeciwko politykom Zjednoczenia Narodowego. Przekonanie o nieskuteczności obecnego systemu działa natomiast na korzyść kandydatki przedstawiającej się jako jedyna realna alternatywa.
Kobiety coraz częściej popierają Marine Le Pen
Marine Le Pen prowadzi również wśród kobiet. W hipotetycznej drugiej turze przeciwko Édouardowi Philippe’owi poparłoby ją 51 proc. Francuzek, a w starciu z Gabrielem Attalem 52 proc. Oznacza to dalsze zanikanie różnicy, która w czasach Jean-Marie Le Pena wyraźnie oddzielała zachowania wyborcze mężczyzn i kobiet.
Front Narodowy był wówczas zdecydowanie silniejszy wśród mężczyzn. Agresywny język, kontrowersyjne wypowiedzi jego lidera i związane z partią wyobrażenie politycznego radykalizmu odstraszały znaczną część kobiecego elektoratu. Marine Le Pen od początku swojego przywództwa starała się zmienić ten obraz.
Nie przedstawiała się wyłącznie jako liderka partyjna. Budowała również opowieść o własnym doświadczeniu kobiety, matki i osoby samotnie wychowującej dzieci. Podkreślała, że zna codzienne trudności, społeczne uprzedzenia i nieprzyjemne komentarze. Zdaniem Dabiego jej największą siłą nie jest rola politycznej bojowniczki, lecz umiejętność wytwarzania poczucia bliskości.
Ta cecha może nabrać dodatkowego znaczenia po jej problemach sądowych. Marine Le Pen może przedstawiać swoją historię jako opowieść o politycznym odrodzeniu, powrocie osoby uznanej wcześniej za wyeliminowaną i zdolności do przetrwania kolejnych kryzysów. Dabi mówi o figurze „matki odwagi”, która po próbie politycznego pogrzebania ponownie przejmuje inicjatywę.
Nie oznacza to, że kwestie prawne i moralne przestały mieć znaczenie. Dyrektor Ifop przestrzega przed takim wnioskiem. Uważa jednak, że Marine Le Pen próbuje przekształcić sytuację obiektywnie dla siebie trudną w polityczną szansę. Zamiast występować wyłącznie jako osoba oskarżana i skazywana, może przedstawiać się jako kandydatka, której establishment za wszelką cenę próbuje uniemożliwić zdobycie władzy.
Na tę narrację nakłada się kryzys zaufania do francuskiego wymiaru sprawiedliwości. Dabi zwraca uwagę, że opinia publiczna nie przetwarza każdego wydarzenia osobno, tak jak często czynią to media. Kolejne sprawy, zbrodnie i przypadki instytucjonalnych zaniedbań łączą się w społecznym odbiorze w jedną opowieść o państwie, które nie potrafi skutecznie chronić obywateli, ale pozostaje bezwzględne wobec politycznej przeciwniczki systemu.
Marine Le Pen może próbować wykorzystywać właśnie ten kontrast. Kwestia uczciwości nadal może osłabić jej wiarygodność, szczególnie gdy będzie mówić o bezkarności i odpowiedzialności. Na razie jednak, zdaniem Dabiego, nie widać, aby wyroki znacząco ograniczyły jej poparcie.
Jordan Bardella i Marine Le Pen stali się politycznie wymienni
Jeszcze kilka miesięcy wcześniej badania wskazywały, że Jordan Bardella ma większy potencjał wyborczy niż Marine Le Pen. Młodszy, nieobciążony wieloletnimi konfliktami i problemami sądowymi przewodniczący Zjednoczenia Narodowego zdobywał przewagę wśród grup, do których jego politycznej patronce było trudniej dotrzeć.
Najnowsze badanie Ifop pokazuje jednak, że Marine Le Pen odrobiła tę stratę. Najmocniej zyskuje właśnie w tych środowiskach, w których wcześniej wyprzedzał ją Bardella. Jej poparcie wzrosło wśród młodych, kadry kierowniczej, przedsiębiorców oraz wyborców, którzy wcześniej głosowali na Valérie Pécresse lub Érica Zemmoura.
„Marine Le Pen i Jordan Bardella są dziś wymienni” — ocenia Frédéric Dabi. Nie oznacza to, że nie istnieją między nimi różnice programowe, pokoleniowe i stylistyczne. Z punktu widzenia znacznej części elektoratu oboje stali się jednak reprezentantami tego samego projektu politycznego. Wyborcy Zjednoczenia Narodowego są gotowi poprzeć zarówno Marine Le Pen, jak i Jordana Bardellę, zależnie od tego, kto ostatecznie znajdzie się na karcie wyborczej.
To jedna z najważniejszych zmian we francuskiej polityce. Przez wiele lat sukces Frontu Narodowego był niemal całkowicie uzależniony od nazwiska Le Pen. Obecnie ugrupowanie dysponuje co najmniej dwiema postaciami zdolnymi do uzyskania bardzo wysokiego wyniku w wyborach prezydenckich. Partia staje się silniejsza niż jej pojedynczy lider.
Marine Le Pen nie musi więc obawiać się, że rosnąca popularność Bardelli całkowicie ją zastąpi. Może wykorzystać jego sukces jako dowód, że stworzony przez nią ruch polityczny ma przyszłość również poza jej osobistą kandydaturą. Bardella z kolei korzysta z wieloletniego procesu normalizacji Zjednoczenia Narodowego przeprowadzonego przez Marine Le Pen.
Kordon sanitarny coraz częściej uderza w Jean-Luka Mélenchona
Szczególnie wymowny jest wynik hipotetycznego starcia Marine Le Pen z Jean-Lucem Mélenchonem. Kandydatka Zjednoczenia Narodowego uzyskuje w nim 70 proc. głosów, a lider Francji Nieujarzmionej zaledwie 30 proc. Tak głęboka różnica pokazuje, że mechanizm politycznej izolacji nie działa już wyłącznie przeciwko francuskiej prawicy narodowej.
Przez dziesięciolecia kolejne partie lewicy, centrum i umiarkowanej prawicy tworzyły w drugiej turze front republikański, którego celem było powstrzymanie kandydatów Frontu Narodowego. Wyborcy mieli głosować na każdego demokratycznego przeciwnika tej partii, niezależnie od własnych preferencji programowych.
Zdaniem Dabiego podobny mechanizm coraz wyraźniej zaczyna działać przeciwko Francji Nieujarzmionej. „Kordon sanitarny działa dziś przeciwko LFI” — podkreśla. Przykładem była elekcja uzupełniająca w Villeneuve-Saint-Georges. Kandydat Francji Nieujarzmionej Louis Boyard wygrał pierwszą turę, lecz w drugiej przegrał z kandydatką prawicy. Dabi uważa, że LFI stała się dla znacznej części francuskiego elektoratu ugrupowaniem całkowicie nieakceptowalnym w decydującym głosowaniu.
Jean-Luc Mélenchon nadal może osiągać wysokie wyniki w pierwszej turze. W omawianym badaniu uzyskuje 15 proc. głosów na dziewięć miesięcy przed wyborami. Jest to rezultat pozwalający myśleć o wejściu do ścisłej czołówki. Jednocześnie jego zdolność przyciągania wyborców spoza własnego obozu pozostaje niezwykle ograniczona.
Dabi zauważa, że Mélenchon przez lata przedstawiał siebie jako wyborczego żółwia, który powoli zyskuje poparcie i przyspiesza w ostatniej fazie kampanii. Obecnie stał się raczej zającem — wcześniej osiąga wysoki wynik, ale może przegrać w momencie ostatecznego rozstrzygnięcia.
Jeśli obecne tendencje się utrzymają, kampania w 2027 r. może przynieść całkowite odwrócenie dotychczasowej logiki francuskich wyborów. To nie kandydat Zjednoczenia Narodowego, lecz reprezentant radykalnej lewicy stanie się osobą, przeciwko której będzie mobilizować się większość pozostałego elektoratu.
Czy sondaże oznaczają już zwycięstwo Marine Le Pen?
Frédéric Dabi wielokrotnie podkreśla, że badania drugiej tury należy analizować ze szczególną ostrożnością. Ich podstawową słabością jest brak wiedzy o rzeczywistym wyniku pierwszej tury i dynamice politycznej, jaką ten wynik uruchomi.
Wybory prezydenckie nie są prostym zestawieniem dwóch nazwisk. Znaczenie mają różnica pomiędzy kandydatami po pierwszym głosowaniu, poziom mobilizacji poszczególnych elektoratów, rekomendacje przegranych, debata telewizyjna oraz wydarzenia ostatnich dni kampanii.
Dabi przypomina wybory z 2007 r. Przed pierwszą turą sondaże wskazywały na stosunkowo wyrównane starcie Nicolasa Sarkozy’ego i Ségolène Royal. Gdy jednak Sarkozy wyprzedził kandydatkę socjalistów już w pierwszej turze o sześć lub siedem punktów, dynamika wyborów stała się jednoznaczna. Druga tura nie była politycznym początkiem od zera, lecz konsekwencją wcześniejszego rozstrzygnięcia.
Obecne badanie zostało również przeprowadzone bezpośrednio po serii wyjątkowych wydarzeń. Francuzi muszą dopiero przetworzyć informację o wyrokach wobec Marine Le Pen, jej decyzji o kandydowaniu oraz dalszym przebiegu postępowania prawnego. Znaczenie tych wydarzeń może się z czasem zmienić.
Kwestie uczciwości, odpowiedzialności i moralnej wiarygodności nie zniknęły z francuskiej polityki. Dotyczą także elektoratu Zjednoczenia Narodowego. Mogą utrudnić Marine Le Pen występowanie w roli kandydatki bezwzględnie domagającej się porządku, karania przestępstw i końca bezkarności. Dziś problem ten nie powstrzymuje jednak wzrostu jej poparcia.
Najważniejszy wniosek z rozmowy Frédérica Dabiego z „Le Figaro” nie brzmi więc, że wynik wyborów w 2027 r. został już przesądzony. Jest nim stwierdzenie, że społeczna struktura poparcia dla Zjednoczenia Narodowego zmieniła się w sposób, którego nie można dłużej tłumaczyć wyłącznie chwilowym protestem.
Marine Le Pen wygrywa wśród emerytów, zdobywa większość wśród kobiet i pracowników, odzyskuje grupy, w których wcześniej wyprzedził ją Jordan Bardella, a w drugiej turze może korzystać z odrzucenia Jean-Luca Mélenchona przez wyborców centrum i prawicy.
O wyniku wyborów zdecydują jeszcze kampania, sytuacja gospodarcza, bezpieczeństwo, rozstrzygnięcia prawne oraz zdolność przeciwników Marine Le Pen do przedstawienia wiarygodnej alternatywy. Już dziś wiadomo jednak, że wybory prezydenckie w 2027 r. nie będą powtórzeniem kampanii z 2017 ani 2022 r. Francuscy emeryci, kobiety i aktywni zawodowo wyborcy przestają stanowić automatyczną zaporę przed Zjednoczeniem Narodowym. To właśnie ta zmiana może okazać się najważniejszym procesem całej nadchodzącej kampanii.
Arkadiusz Jordan
Paryż





