Jean-Luc Mélenchon i cień antysemityzmu. Prof. Stéphane Courtois ostrzega Francję przed wyborami 2027

Na rok przed wyborami prezydenckimi we Francji pytanie o migrację, bezpieczeństwo, islamizm czy przyszłość francuskiej republiki coraz częściej łączy się z innym tematem, jeszcze niedawno wypieranym z debaty publicznej: nowymi formami antysemityzmu rozwijającymi się we francuskiej skrajnej lewicy.
.W rozmowie z serwisem Atlantico wybitny historyk prof. Stéphane Courtois stawia tezę wyjątkowo mocną. Jego zdaniem część środowisk związanych z Jean-Lukiem Mélenchonem i La France insoumise odtwarza dziś mechanizmy propagandy znane z czasów Związku Sowieckiego, gdzie antysemityzm ukrywano pod językiem „antysyjonizmu” i „antyimperializmu”.
To oskarżenie nabiera szczególnego znaczenia właśnie teraz, gdy Jean-Luc Mélenchon pozostaje jedną z najważniejszych postaci francuskiej sceny politycznej i nadal dysponuje bardzo silnym elektoratem. Lider La France insoumise od lat buduje swoją pozycję jako główny reprezentant radykalnej lewicy, a jednocześnie jeden z najbardziej bezkompromisowych krytyków Izraela, Zachodu, liberalizmu i politycznego centrum. W kampanii prowadzącej do wyborów prezydenckich 2027 roku kwestia stosunku Mélenchona do antysemityzmu może stać się jednym z najważniejszych tematów debaty publicznej.
Prof. Stéphane Courtois i doświadczenie totalitaryzmu
Prof. Stéphane Courtois nie jest komentatorem przypadkowym. To jeden z najwybitniejszych francuskich historyków komunizmu i totalitaryzmów, badacz dziejów Związku Sowieckiego oraz autor i współautor prac, które od dekad wywołują debaty we Francji i Europie. Międzynarodową rozpoznawalność przyniosła mu przede wszystkim „Czarna księga komunizmu”, opisująca skalę zbrodni systemów komunistycznych XX wieku.
We Francji i Polsce znany jest również jako autor badań nad paktem Ribbentrop–Mołotow i relacjami między III Rzeszą a Związkiem Sowieckim. Jego książka poświęcona temu tematowi została wydana w Polsce przez wydawnictwo Wszystko co Najważniejsze, co wpisuje się w szerszą działalność prof. Courtois dotyczącą przypominania mechanizmów propagandy, przemocy ideologicznej i totalitaryzmu.
To właśnie doświadczenie badacza stalinowskiej Rosji sprawia, że jego diagnoza dotycząca współczesnej Francji wybrzmiewa szczególnie mocno. Courtois uważa bowiem, że część języka używanego dziś przez skrajną lewicę przypomina mechanizmy propagandowe wypracowane przez ZSRR po II wojnie światowej.
Antysyjonizm jako nowa forma starego języka
W rozmowie dla Atlantico prof. Courtois przypomina, że sowiecki antysemityzm po 1945 roku był ukrywany pod pojęciem „antysyjonizmu”. Początkowo Stalin wspierał powstanie Izraela z powodów geopolitycznych, ale bardzo szybko rozpoczął represje wobec Żydów sowieckich. Historyk przywołuje raport Michaiła Susłowa z 1946 roku, zabójstwo Solomona Michoelsa czy sprawę „białych fartuchów” jako przykłady budowania narracji, w której Żydzi byli przedstawiani jako element obcy, podejrzany i potencjalnie nielojalny wobec państwa.
Zdaniem prof. Courtois podobne mechanizmy pojawiają się dziś we Francji. „LFI, podobnie jak ZSRR, posługuje się podobnymi tropami: ideą wszechmocnego »syjonistycznego lobby«, oskarżeniami o »podwójną lojalność« francuskich Żydów czy minimalizowaniem antysemityzmu podczas demonstracji propalestyńskich”.
To jedna z najmocniejszych tez całej rozmowy. Prof. Courtois uważa, że współczesny antysyjonizm części radykalnej lewicy nie jest zwykłą krytyką polityki Izraela, lecz często pełni funkcję politycznej zasłony dla narracji antysemickich. „Te zapożyczenia nie są przypadkowe. Wpisują się w ciągłość ideologiczną, w której antysyjonizm służy jako zasłona dla idei antysemickich, tak jak miało to miejsce już w Związku Sowieckim”.
Jean-Luc Mélenchon i strategiczny zwrot
Szczególnie istotna w kontekście wyborów 2027 jest analiza politycznej ewolucji Jean-Luka Mélenchona. Prof. Courtois twierdzi, że lider LFI po 2016 roku wykonał świadomy zwrot polityczny w kierunku elektoratu muzułmańskiego, odchodząc od dawnego republikańskiego uniwersalizmu francuskiej lewicy.
„Mélenchon wykonał strategiczny zwrot w 2016 roku, aby zdobyć elektorat muzułmański, porzucając swój świecki uniwersalizm na rzecz dyskursu skupionego na »różnorodności« i »wiktymizacji«” — mówi historyk.
W jego ocenie nowa retoryka LFI opiera się na odwróceniu ról politycznych i moralnych: Izrael staje się „katem”, Palestyńczycy „ofiarami”, a krytyka antysemityzmu bywa przedstawiana jako próba uciszenia „uciskanych”.
Prof. Courtois uważa, że właśnie w tym miejscu pojawia się najgroźniejsza przenikalność między antysyjonizmem a antysemityzmem. Jego zdaniem mechanizm ten przypomina sowiecką logikę propagandową: język „antyimperializmu” lub „antykolonializmu” służy legitymizowaniu treści, które wcześniej byłyby jednoznacznie uznane za antysemickie.
Sojusze ideologiczne i nowe pęknięcie Francji
Historyk zwraca uwagę także na zbieżności między częścią skrajnej lewicy, środowiskami islamistycznymi i niektórymi grupami skrajnej prawicy. W jego ocenie wspólnym punktem staje się wizja Izraela jako symbolu „imperialistycznego Zachodu”.
„Islamiści — Hamas czy Hezbollah — oraz część skrajnej lewicy dzielą konspiracyjną wizję świata, w której Żydzi i »syjoniści« są rzekomymi lalkarzami świata” — mówi prof. Courtois.
W tym sensie rozmowa dla Atlantico wykracza daleko poza sam konflikt izraelsko-palestyński. Dotyczy bowiem głębszego kryzysu francuskiej debaty publicznej i pytania o to, czy antysemityzm powraca dziś do Europy w nowej formie — ukrytej pod językiem antykolonializmu, dekolonializmu i antyimperializmu.
Prof. Courtois uważa również, że część francuskich uniwersytetów i mediów utraciła zdolność rozpoznawania tych mechanizmów. Wskazuje wpływ studiów postkolonialnych, „wokizmu” oraz dominację narracji wiktymistycznej, w której moralną legitymizację zdobywa się poprzez ustawienie się po stronie „ofiar”.
W tej logice — jego zdaniem — Palestyńczycy, środowiska dekolonialne czy część aktywistów islamskich korzystają z domniemania moralnej wyższości, podczas gdy Żydzi, kojarzeni z Izraelem i „władzą”, coraz częściej przedstawiani są jako grupa uprzywilejowana lub podejrzana.
Francja 2027 i pytanie o granice radykalnej lewicy
Dlatego rozmowa prof. Stéphane’a Courtois dla Atlantico ma znaczenie szczególne właśnie w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich 2027 roku. Nie jest to wyłącznie debata historyczna ani akademicki spór o definicje antysemityzmu. To pytanie o przyszłość francuskiej lewicy, o strategię Jean-Luka Mélenchona i o granice politycznego radykalizmu we współczesnej Francji.
W kraju głęboko podzielonym przez kwestie migracji, islamizmu, bezpieczeństwa i tożsamości narodowej oskarżenia o powrót antysemickich mechanizmów propagandowych mogą odegrać znaczącą rolę w kampanii wyborczej. Zwłaszcza że padają nie ze strony zwykłego komentatora politycznego, lecz historyka, który całe życie badał propagandę stalinowską, totalitaryzm i mechanizmy ideologicznego terroru XX wieku.
Najmocniejsze ostrzeżenie prof. Courtois brzmi więc jak echo historii, którą Europa zna aż za dobrze: antysemityzm bardzo rzadko wraca pod własnym imieniem. Najczęściej pojawia się pod nowymi hasłami, nowym językiem i nowymi sztandarami.
Arkadiusz Jordan
Paryż





