Jordan Bardella bez pieniędzy na wybory 2027. Przewaga konkurentów już na starcie

Jordan Bardella finansowanie kampanii 2027

1 kwietnia 2026 r. rozpoczął się we Francji etap, który rzadko trafia na pierwsze strony gazet, choć w praktyce przesądza o realnych możliwościach kandydatów: okres rozliczania wydatków kampanii prezydenckiej. Od tego momentu każdy potencjalny pretendent do Pałacu Elizejskiego musi skrupulatnie rejestrować wszystkie koszty ponoszone z myślą o wyborach prezydenckich w 2027 roku – także te, które formalnie nie są jeszcze kampanią, lecz mogą nią się stać.

.Finansowanie kampanii prezydenckiej we Francji w 2027 roku jest jednym z kluczowych czynników decydujących o realnych szansach kandydatów.

Jeden z głównych faworytów, Jordan Bardella, wchodzi w ten etap z zasadniczą słabością. Nie chodzi o brak poparcia ani struktur, lecz o brak pieniędzy, które pozwoliłyby to poparcie przekuć w pełnoskalową kampanię.

10,7 miliona euro, których wciąż nie ma

Rassemblement national (RN) poszukuje dziś finansowania na poziomie 10,7 miliona euro – kwoty odpowiadającej maksymalnemu zwrotowi kosztów dla kandydata, który wejdzie do drugiej tury. A Jordan Bardella – patrząc na najnowsze sondaże – należy dziś do najpoważniejszych kandydatów do wejścia do drugiej tury.

Problem polega na tym, że partia nie jest w stanie uzyskać kredytu w żadnym francuskim banku. Sytuacja ta trwa od lat, lecz w kontekście wyborów 2027 nabiera nowego znaczenia. Mimo sondaży sięgających od 31 do 36 procent, finansowanie kampanii Jordana Bardelli wciąż napotyka odmowy – kolejne instytucje finansowe odrzucają wnioski o kredyt. W najnowszej wersji dokumentów składanych w bankach RN zabiega dokładnie o 10.691.775 euro pożyczki na przeprowadzenie kampanii przed wyborami prezydenckimi 2027.

Jordan Bardella określa ten stan jako „nienormalny”, wskazując, że ugrupowanie reprezentujące miliony wyborców powinno mieć dostęp do kredytu na takich samych zasadach jak inni uczestnicy sceny politycznej. Tymczasem rozmowy z bankami francuskimi nie przynoszą rezultatów, a partia zmuszona jest szukać rozwiązań poza krajem.

– Nie mamy dziś innego wyjścia, niż przetłumaczenie naszego wniosku kredytowego na wiele języków i wysłanie go do banków europejskich we Włoszech, Hiszpanii, Niemczech, czy też na Węgry, jak ostatnim razem – powiedział Kévin Pfeffer, skarbnik RN, w wieczornym dzienniku we France2.

2022: kampania, która niemal się zatrzymała

Obecna sytuacja przypomina 2022 rok, gdy kampania prezydencka Marine Le Pen znalazła się na granicy załamania. Brak finansowania ze strony francuskich banków, rosnąca presja ze strony Érica Zemmoura oraz napięty kalendarz wyborczy sprawiły, że prowadzenie kampanii stanęło pod znakiem zapytania.

Rozwiązanie pojawiło się dopiero w lutym, na kilka tygodni przed pierwszą turą. Kandydatka uzyskała wówczas kredyt w wysokości 10,6 miliona euro z banku węgierskiego. Do tego momentu – jak przyznawali jej współpracownicy – kampania praktycznie nie mogła się rozwijać. Od 2017 roku sytuację dodatkowo komplikuje zakaz zaciągania pożyczek w bankach spoza Europy, co znacząco ogranicza pole manewru.

Publiczne miliony nie wystarczą

Paradoks polega na tym, że RN nie jest dziś ugrupowaniem pozbawionym środków. Po ostatnich wyborach parlamentarnych partia otrzymuje około 15 milionów euro rocznie z subwencji publicznych. Jednocześnie udało się zmniejszyć zadłużenie z 19 milionów euro pod koniec 2024 roku do około 9 milionów euro.

Środki te nie rozwiązują jednak problemu kampanii prezydenckiej. W dużej mierze przeznaczane są na stabilizację finansową ugrupowania, a nie na finansowanie intensywnej mobilizacji wyborczej. Dlatego RN pozostaje zależny od darowizn sympatyków i potencjalnych kredytów, których wciąż nie udaje się uzyskać.

Jak działa finansowanie kampanii we Francji?

Finansowanie kampanii prezydenckiej we Francji w 2027 roku podlega ścisłym limitom i kontroli państwa.

System finansowania kampanii opiera się na ścisłych limitach i rygorystycznej kontroli. Wydatki są ograniczone do 16,8 miliona euro w pierwszej turze i 22,5 miliona euro w drugiej, a zwrot kosztów – do 8 milionów euro po przekroczeniu 5 procent głosów i do 10,7 miliona euro po wejściu do drugiej tury.

Warunkiem jest jednak bezbłędne rozliczenie kampanii. Każde uchybienie może skutkować odrzuceniem sprawozdania i utratą refundacji, co w przeszłości dotknęło między innymi Nicolasa Sarkozy’ego. W praktyce oznacza to, że kampania wymaga nie tylko pieniędzy, ale także precyzyjnego zarządzania każdym wydatkiem.

Finansowanie kampanii we Francji – kto ma przewagę?

Finansowanie kampanii prezydenckiej we Francji 2027 w praktyce wpływa na nierówność szans. Oto bowiem bliski Emmanuelowi Macronowi były premier Gabriel Attal może liczyć na około 11 milionów euro subwencji dla swojego obozu politycznego w 2026 roku, co zapewnia mu stabilne zaplecze finansowe już na starcie kampanii.

Édouard Philippe planuje kampanię o wartości około 12 milionów euro, podkreślając potrzebę ścisłej kontroli wydatków i wyraźnego oddzielenia ich od bieżącej działalności partii.

W obozie Les Républicains kandydat tego ugrupowania Bruno Retailleau dysponuje na wybory prezydenckie 2027 środkami rzędu 7,3 miliona euro.

Z kolei Raphaël Glucksmann opiera swoją strategię na darowiznach prywatnych, organizując zbiórki wśród przedsiębiorców i środowisk twórczych, aby zachować niezależność polityczną.

Jesień 2026 jako moment rozstrzygający

Kluczowy etap nadejdzie jesienią, kiedy kandydaci będą musieli nie tylko zebrać wymagane 500 podpisów poparcia, lecz także uzyskać kredyty bankowe. To wtedy instytucje finansowe podejmują decyzje, kierując się przede wszystkim oceną szans wyborczych.

W przypadku Jordana Bardelli powstaje wyraźny kontrast. Z jednej strony wysokie poparcie we wszystkich sondażach badających szanse kandydatów przed wyborami prezydenckimi 2027 i silna pozycja polityczna, z drugiej – brak dostępu do finansowania, które pozwoliłoby te atuty wykorzystać.

Na razie stara się przekonać środowiska biznesowe wskazując wspólny interes w jego wyborczym sukcesie.

Kampania zaczyna się od pieniędzy

Francuski system ma w założeniu gwarantować równość szans. W praktyce jednak dostęp do finansowania staje się pierwszym filtrem selekcji kandydatów.

Dla Jordana Bardelli wybory w 2027 roku będą więc nie tylko sprawdzianem politycznej siły, lecz także testem zdolności do przełamania bariery, która od lat ogranicza jego obóz. Bez 10,7 miliona euro kampania może nigdy nie osiągnąć skali, jakiej wymagają wybory prezydenckie. A to oznacza, że przewaga konkurentów zaczyna się jeszcze przed pierwszym głosem oddanym przy urnach.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 22 kwietnia 2026