Kto będzie kontrolował przyszłość świata?

Przez większość historii o sile państw decydowały armie, terytoria i surowce, także zdolności przywódców. W XXI wieku coraz większe znaczenie zyskuje jednak inny czynnik. O pozycji państw, gospodarek i całych cywilizacji coraz częściej decyduje zdolność tworzenia nowych technologii.
.Sztuczna inteligencja, komputery kwantowe, półprzewodniki, robotyka, biotechnologia i infrastruktura cyfrowa stają się nowymi narzędziami globalnej rywalizacji. To właśnie dlatego coraz więcej ekspertów uważa, że najważniejszy konflikt XXI wieku nie rozgrywa się na polach bitew, lecz w laboratoriach, centrach badawczych i fabrykach zaawansowanych technologii.
Technologia zastępuje tradycyjne źródła potęgi
Jeszcze niedawno przewaga państwa była mierzona przede wszystkim wielkością armii, zasobami surowców lub liczbą ludności. Dziś coraz większe znaczenie mają centra danych, zdolność przetwarzania informacji i dostęp do najbardziej zaawansowanych technologii.
To właśnie dlatego sztuczna inteligencja stała się jednym z najważniejszych tematów współczesnej geopolityki. Państwa, które będą kontrolowały rozwój AI, mogą uzyskać przewagę gospodarczą, militarną i naukową porównywalną z rewolucją przemysłową XIX wieku.
Ameryka i Chiny prowadzą najważniejszą rywalizację świata
W centrum współczesnego wyścigu technologicznego znajdują się Stany Zjednoczone Donalda Trumpa i Chiny Xî Jinpinga.
Waszyngton nadal dysponuje największymi uczelniami, najpotężniejszym rynkiem kapitałowym oraz wieloma liderami innowacji. Pekin inwestuje natomiast gigantyczne środki w rozwój sztucznej inteligencji, półprzewodników i nowoczesnego przemysłu.
Prof. Kazimierz DADAK wielokrotnie zwracał uwagę na łamach „Wszystko co Najważniejsze”, że technologiczna rywalizacja amerykańsko-chińska może stać się najważniejszym czynnikiem kształtującym światowy porządek w nadchodzących dekadach.
Coraz więcej decyzji politycznych, handlowych i strategicznych podporządkowanych jest dziś temu właśnie konfliktowi.
Wojna o półprzewodniki stała się wojną o przyszłość
Jeszcze kilka lat temu półprzewodniki pozostawały tematem interesującym głównie inżynierów i specjalistów branży elektronicznej. Dziś coraz więcej ekspertów uważa je za jeden z najważniejszych zasobów strategicznych XXI wieku.
Nie ma sztucznej inteligencji bez półprzewodników. Nie ma nowoczesnych systemów wojskowych bez półprzewodników. Nie ma zaawansowanych samochodów, satelitów, centrów danych ani infrastruktury cyfrowej bez półprzewodników. To właśnie dlatego produkcja najbardziej zaawansowanych chipów staje się jednym z najważniejszych pól globalnej rywalizacji.
Jan Śliwa w opublikowanym na łamach Wszystko co Najważniejsze tekście „Wojny półprzewodnikowe – droga do Pearl Harbor?” zwraca uwagę, że amerykańskie restrykcje technologiczne wobec Chin mają znaczenie znacznie większe niż zwykły spór handlowy. W jego ocenie przypominają one sytuację sprzed II wojny światowej, kiedy embargo na ropę zostało przez Japonię potraktowane jako zagrożenie strategiczne.
Jan Śliwa stawia pytanie, czy państwo aspirujące do pozycji światowego lidera może zaakceptować trwałe odcięcie od technologii, które będą decydowały o sile gospodarczej i militarnej XXI wieku.
To właśnie dlatego wojna technologiczna pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami coraz częściej koncentruje się wokół dostępu do najbardziej zaawansowanych układów scalonych.
Jeszcze ciekawszy jest fakt, że nie jest to konflikt wyłącznie amerykańsko-chiński. Jak opisuje „Wszystko co Najważniejsze” w analizie poświęconej relacjom Japonii i Chin, Tokio zdecydowało się ograniczyć eksport części technologii niezbędnych do produkcji półprzewodników. Formalnie restrykcje miały charakter globalny, jednak ich rzeczywiste znaczenie dotyczyło przede wszystkim chińskiego sektora technologicznego.
Decyzja Japonii była elementem szerszej współpracy pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Japonią i Holandią, której celem pozostaje utrzymanie przewagi technologicznej Zachodu w najbardziej zaawansowanych segmentach rynku.
W ten sposób powstała nowa geografia władzy technologicznej. Stany Zjednoczone posiadają największe centra innowacji i kapitału. Holandia kontroluje najbardziej zaawansowane maszyny litograficzne wykorzystywane do produkcji chipów. Japonia pozostaje jednym z kluczowych dostawców technologii i materiałów. Korea Południowa należy do światowych liderów produkcji pamięci. Tajwan natomiast stał się jednym z najważniejszych miejsc współczesnej gospodarki.
To właśnie Tajwan jest dziś jednym z najbardziej strategicznych punktów globu. Znajduje się tam znacząca część najbardziej zaawansowanych mocy produkcyjnych świata. Od stabilności wyspy zależy funkcjonowanie ogromnej części gospodarki cyfrowej.
W praktyce oznacza to, że bezpieczeństwo Tajwanu przestało być wyłącznie problemem regionalnym. Stało się jednym z kluczowych elementów światowego bezpieczeństwa gospodarczego.
Prof. Kazimierz Dadak wielokrotnie podkreślał na łamach „Wszystko co Najważniejsze”, że współczesna rywalizacja mocarstw coraz częściej dotyczy nie terytoriów, lecz technologii. Państwa zdolne do kontrolowania najbardziej zaawansowanych sektorów gospodarki będą posiadały przewagę porównywalną z tą, którą dawała kontrola ropy naftowej w XX wieku.
Właśnie dlatego półprzewodniki coraz częściej określane są mianem nowej ropy XXI wieku. Nie są jedynie produktem przemysłowym. Stają się fundamentem gospodarki, bezpieczeństwa, sztucznej inteligencji i globalnej pozycji państw.
Najważniejszy wyścig technologiczny naszych czasów nie rozgrywa się więc wyłącznie pomiędzy firmami. Rozgrywa się pomiędzy cywilizacjami. Jego stawką jest nie tylko przewaga gospodarcza, ale również miejsce państw w nowym układzie sił świata.
Europa nie może pozostać wyłącznie konsumentem technologii
Jednym z największych wyzwań dla Europy jest ryzyko utraty technologicznej podmiotowości. Kontynent posiada znakomite uczelnie, centra badawcze i przedsiębiorstwa, jednak coraz częściej pozostaje zależny od rozwiązań rozwijanych poza Europą.
Prof. Michał KLEIBER na łamach „Wszystko co Najważniejsze” wielokrotnie podkreślał, że rozwój nauki i innowacji staje się podstawowym warunkiem utrzymania konkurencyjności państw i całych regionów świata.
W świecie sztucznej inteligencji i automatyzacji przewaga nie będzie wynikała wyłącznie z posiadania kapitału. Coraz ważniejsze stanie się posiadanie własnych kompetencji technologicznych.
Sztuczna inteligencja zmienia znaczenie wiedzy
Nowa rewolucja technologiczna rodzi również pytania filozoficzne. Coraz częściej dotyczą one nie tylko gospodarki, lecz także natury człowieka, pracy, edukacji i demokracji.
Jan ŚLIWA zwracał uwagę na łamach „Wszystko co Najważniejsze”, że rozwój sztucznej inteligencji wymaga nowego spojrzenia na wiedzę i proces uczenia się. Prof. Jacek KORONACKI oraz prof. Jacek HOŁÓWKA wielokrotnie podkreślali natomiast konieczność zachowania ludzkiej odpowiedzialności za technologie, które coraz silniej wpływają na życie społeczne.
Prof. Luc FERRY wskazywał z kolei, że sztuczna inteligencja może stać się jednym z najważniejszych wyzwań cywilizacyjnych XXI wieku, zmieniając sposób funkcjonowania gospodarki, państwa i społeczeństwa.
Zwycięzcą nie będzie jedno państwo
Najczęściej zakłada się, że wyścig technologiczny zakończy się zwycięstwem jednego państwa. Historia podpowiada jednak, że rzeczywistość może okazać się bardziej złożona.
Równie ważne jak same technologie mogą okazać się zdolność współpracy nauki z biznesem, jakość edukacji, kultura innowacyjności oraz umiejętność przyciągania talentów z całego świata.
Dlatego odpowiedź na pytanie, kto wygra wyścig technologiczny XXI wieku, nie sprowadza się wyłącznie do Stanów Zjednoczonych czy Chin. Coraz większą rolę mogą odegrać również Indie, Korea Południowa, Japonia, państwa Zatoki Perskiej, a nawet te kraje, które potrafią najlepiej wykorzystać globalną rewolucję technologiczną.
Bo w XXI wieku technologia staje się nie tylko narzędziem rozwoju. Staje się jednym z głównych źródeł światowej władzy.
Sebastian Nizio





