“Żadnych nowych wojen”. Zapomniane hasło amerykańskiej prawicy

Andrew Michta uważa, że ironią jest to, że Stany Zjednoczone znów walczą na Bliskim Wschodzie. Robi to administracja, która promowała idee „żadnych nowych wojen” i nieustannie krytykowała „neokonserwatystów” za ich naiwne i kosztowne „projekty budowy demokracji”.
Nowa wojna i stare idee
.Jak opisuje politolog i autor Wszystko co Najważniejsze, że wojny zawsze pozostawiają po sobie geopolityczne przetasowania, które zmieniają regionalny układ sił, a co za tym idzie, również globalną konfigurację sił. Hasło „żadnych nowych wojen” okazało się nierealistyczne.
“To się powtórzy, niezależnie od tego, czy Stany Zjednoczone osiągną swoje cele w pełni, tylko częściowo, czy wcale” – podkreśla.
Hasło „żadnych nowych wojen” okazało się utopią
.W jego ocenie nowa wojna to jedna wielka rywalizacja o władzę. “Największy wpływ będzie miała na relacje USA z Chinami i Rosją, które stale obserwują poziom umiejętności armii USA, skuteczność uzbrojenia, a przede wszystkim to, czy operacje pomogą osiągnąć założone cele”.
Pewne jest, że świat, który wyłoni się z tego wojennego tygla, będzie inny niż ten, który pamiętaliśmy zaledwie rok temu. “Znów jesteśmy w świecie, jaki był zawsze, w którym reguły ustala siła.
Od 1991 roku Zachód wmawiał sobie, że żyjemy w „porządku międzynarodowym opartym na regułach”, mimo że wojna była stałym elementem ostatnich trzech dekad. Teraz kantowska fantazja się skończyła. Co dalej?
Bezpieczeństwo Europy wymaga zdolności do obrony przed Rosją
.W planowaniu obronnym trzeba wreszcie zacząć odróżniać marzenia od koszmarów, a jedne i drugie od halucynacji – pisze Edward LUCAS
Szef NATO nie pozostawił złudzeń co do tego, jak według niego wyglądałaby obrona Europy bez udziału USA. „Możecie sobie marzyć” – powiedział Mark Rutte podczas posiedzenia komisji Parlamentu Europejskiego. Jego zdaniem, aby zastąpić amerykańskie zdolności nuklearne i konwencjonalne, Europa musiałaby przeznaczać na obronę 10 procent PKB. „Powodzenia”.
Mark Rutte jest politykiem sprawnym i doświadczonym. Jego prawdziwym adresatem był zapewne jeden człowiek zasiadający w Gabinecie Owalnym, a nie kilkudziesięciu europosłów zgromadzonych w Brukseli. Tyle że jego argument nie wytrzymuje próby. Gdyby obrona Europy oznaczała konieczność posiadania sił i sprzętu zdolnych do prowadzenia wojen ekspedycyjnych na miarę amerykańskich misji w Iraku i Afganistanie, rachunek rzeczywiście byłby odstraszający: biliony dolarów w ciągu piętnastu lat. Ale bezpieczeństwo militarne Europy nie wymaga globalnego zasięgu. Nie wymaga zdolności do prowadzenia wojen na drugim końcu świata. Wymaga zdolności do obrony przed Rosją.
Jednak w wymiarze czysto liczbowym nawet ten aspekt wciąż zależy od Amerykanów. I nie chodzi tylko o 76 900 żołnierzy USA stacjonujących w Europie – w tym brygady pancerne rozmieszczone w Polsce i Rumunii – ani o zaplecze logistyczne i magazyny 21st Theater Sustainment Command z siedzibą w Kaiserslautern. W razie kryzysu kluczowe pozostają siły amerykańskie. Największą i najbardziej sprawną armią w Europie są dziś Ukraińcy, a nie europejska część NATO.
To fakt niepokojący, ale bynajmniej nie koszmarny. Wręcz przeciwnie. Skoro Ukraina – państwo znacznie mniejsze i uboższe od Rosji – potrafiła niemal zatrzymać machinę wojenną Władimira Putina, Europa może osiągnąć znacznie więcej, o ile tylko zechce. Nie potrzebuje wcale pełnego pakietu zdolności z najwyższej półki, ciężkiego lotnictwa transportowego tankowanego w powietrzu, floty oceanicznej czy lotniskowców, czyli tego rodzaju narzędzi, które Stanom Zjednoczonym mogą się przydać w przyszłej konfrontacji z Chinami. Europa potrzebuje przede wszystkim woli politycznej, by wspierać Ukrainę, zwiększać wydatki obronne i wydawać je mądrzej, zwłaszcza na nowe technologie sprawdzone na ukraińskim polu walki.
Te kroki zwiększyłyby wiarygodność Europy, a przy tym wzmocniły odstraszanie, jeszcze zanim praktyczne skutki tych kroków mogłyby się w pełni ujawnić. Politycy, którzy wyraźnie pokazują gotowość do ponoszenia kosztów i ryzyka w sprawach obrony, z większym prawdopodobieństwem zrobią też wszystko, by skutecznie ukarać każdego potencjalnego agresora.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/edward-lucas-bezpieczenstwo-europy-wymaga-zdolnosci-do-obrony-przed-rosja/
PAP/MB





