Prof. Włodzimierz SULEJA: "Misja Uniwersytetu"

TSF Jazz Radio

Misja Uniwersytetu

Prof. Włodzimierz SULEJA

Profesor zwyczajny nauk humanistycznych w zakresie historii, specjalizujący się m.in. w dziejach myśli politycznej XIX i XX wieku oraz opozycji demokratycznej po 1945 r. Wychowanek prof. Henryka Zielińskiego. Współpracownik podziemnych struktur dolnośląskiej „Solidarności”, w 1989 r. członek Wrocławskiego Komitetu Obywatelskiego jako szef komisji programowej. W latach 2000–2013 dyrektor wrocławskiego oddziału IPN.

zobacz inne teksty autora

Od wieków misją uniwersytetu było poszerzanie wiedzy. Tej, która była dziełem korporacji uczonych. przekazywanej do społecznego krwioobiegu. Dostarczanej niegdyś żakom, a dzisiaj studentom. We współczesnym, wciąż błyskawicznie zmieniającym się świecie, musi zatem pojawić się pytanie, czy owo skądinąd staroświeckie pojmowanie istoty owej misji sprawdza się w całkowicie odmiennych realiach, przy wciąż na nowo weryfikowanym systemie wartości. Czy nadal trwa ona w swym historycznym, uniwersalnym kształcie?

.Nie są to pytania ani teoretyczne, ani tym bardziej abstrakcyjne. A przecież współczesne uniwersytety – pomijając nawet znaczne, nie tylko na polskim gruncie, rozciągnięcie owej szacownej nazwy na uczelnie o najrozmaitszych profilach – o wiele bardziej zaczynają przypominać nowoczesne zakłady przemysłowe, gdzie produktem może okazać się i naukowe osiągnięcie, i magisterski dyplom. O tej właśnie zmianie świadczy też język – pełen najrozmaitszych wskaźników, algorytmów mających zweryfikować dokonania, dążeniem do mierzalnych efektów tak na polach badawczych, jak i w dydaktyce.

Uniwersytety nieodmiennie cechowała swoboda myśli i swoboda dyskursu. matematyczne twierdzenia trzeba było udowodnić. wynik doświadczenia wielokrotnie potwierdzić. Nieznane zbadać i opisać. Hipotezę, nawet najbardziej śmiałą, staranie zweryfikować. Poruszać się w uniwersalnych prawidłach, bez względu na to, czy naukowy spór – istota wszelkiego na polu tym postępu – toczyli przedstawiciele nauk ścisłych, przyrodniczych czy też humaniści.

W cenie był autentyzm. Dziś zabija go formalistyka. Pogoń za “grantem”. Dotacją. Sponsorem.

.Nie potrafię kompetentnie powiedzieć, jak radzą sobie z problemem komercjalizacji nauki matematycy czy biologowie, natomiast jest to zjawisko zabójcze dla humanistyki. A przecież z minionej epoki pozostały, wciąż znakomicie się mające, ideologizacja i dworskość. Dziś, wprawdzie bez szat dialektycznego materializmu, ale za to przyodziane w kostium politycznej poprawności. Jeśli zaś ową przypadłość wzmacnia służalczy konformizm, to nie sposób mówić o rzeczywistej konfrontacji poglądów, autentycznym naukowym dyskursie. Gdy zaś do owej palety patologii dodać niezwykle dobrze się mający relatywizm, to trudno się dziwić, że ma miejsce skuteczne podważanie zaufania nie tylko do cechu uczonych, wciąż przecież sytuującego się o dobrych kilka długości przed politykami, ale świata wartości w ogóle. Niezbędnego do funkcjonowania tak społeczeństwa, jak i państwa.

.Uniwersytety, przede wszystkim uniwersytety, winny być strażnikami kulturowego kanonu. Winny go pielęgnować i rozwijać. Student, wszystko jedno jakiego kierunku, choć przede wszystkim w obrębie humanistyki, miast zanurzać się w świecie wartości, musi tymczasem nabywać biurokratycznie skonstruowane “kompetencje” tudzież “umiejętności społeczne”, równie odległe tak od autentycznych społecznych potrzeb, jak i rzeczywistości. Doskonale widoczne, zwłaszcza na humanistycznych kierunkach, drastyczne obniżenie poziomu studiów, w znacznym stopniu wywołane wdrażaniem tzw. procesu bolońskiego, przekłada się na nowy model absolwenta – osobnika bezkrytycznego, powierzchownego, charakteryzującego się przekonaniem, że intelektualna zawartość jego umysłu zmieści się w Wikipedii.

.Misją uniwersytetu, co raz jeszcze z naciskiem godzi się podkreślić, było pielęgnowanie i rozwijanie wielowiekowego kulturowego kanonu, niezbędnego dla prawidłowego funkcjonowania całej społecznej tkanki. Zadanie to powinny wypełniać i dzisiaj. Nawet – wbrew realiom.

Włodzimierz Suleja

1

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tomek Aleksandrowicz pisze:

Trudno mi się nie zgodzić z diagnozą Pana Profesora. mamy system rodem ze snu szalonego biurokraty, któremu przyśnił się uniwersytet jako połączenie szafy z przegródkami z fabryką produkującą absolwentów według jednej sztampy. Publikować trzeba tam, gdzie więcej punktów i baczyć, by tekst przekroczył pół arkusza, bo wtedy jest naukowy. Racjonalność: nie publikować tekstów powyżej pół arkusza, bo można z nich zrobić dwa (identyczny zabieg – z monografiami). Starannie przygotować sylabusy z opisem wiedzy, umiejętności i kompetencji społecznych. Od mniej więcej stu lat wiadomo, co zawiera wykład zatytułowany “prawo cywilne”. Więcej czasu poświęcamy na biurokrację, niż na dydaktykę i pracę naukową. A potem dziwimy się, że nasze najlepsze uniwersytety w czwartej setce…

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam