„Europa nie może nadal udawać, że ta wojna was nie dotyczy” [John BOLTON]

„Europa nie może pozwolić sobie na odwracanie wzroku. Jeśli chcecie silniejszej Rosji i Chin na Bliskim Wschodzie, możecie nadal udawać, że ta wojna was nie dotyczy” – przekonuje John Bolton, były ambasador USA przy ONZ i były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Donalda Trumpa, w wywiadzie dla francuskiego tygodnika „Journal du Dimanche” zatytułowanym: „Europa nie może pozostać z boku konfliktu na Bliskim Wschodzie”.
Wojna z Iranem nie jest tylko wojną USA i Izraela
.W rozmowie z JDD John Bolton przekonuje, że Stary Kontynent popełnia błąd, pozostając na uboczu konfliktu, i ostrzega przed przedwczesnym wycofaniem się Stanów Zjednoczonych.
„Twierdzenie, że to nie jest wojna europejska, jest w mojej ocenie poważnym błędem strategicznym. (…) Trump popełnił ewidentny błąd, nie konsultując ani NATO, ani krajów arabskich Zatoki, ani sojuszników z regionu Pacyfiku. Nikogo! Tak samo jak nie przygotował ani amerykańskiego społeczeństwa, ani Kongresu” – mówi John Bolton.
Ale czy to usprawiedliwia zimne, niechętne stanowisk Europy? Szczególnie, jeśli Europa już była celem zamachów związanych z Iranem lub wymierzonych w irańskich opozycjonistów. „Doświadczyliście ich we Francji, podobnie jak my w Stanach Zjednoczonych oraz w Kanadzie. Zagrożenie terrorystyczne jest więc realne. Ponadto Europa jest geograficznie bliżej Iranu niż Stany Zjednoczone. Irańskie rakiety balistyczne średniego zasięgu mogą razić nie tylko Europę Wschodnią i Środkową, lecz cały wasz kontynent. Twierdzenie, że to nie jest wojna europejska, jest w mojej ocenie poważnym błędem strategicznym” – zauważa b. ambasador USA przy ONZ.
„Europa nie może pozostać z boku”
Francja zareagowała, podobnie jak cała Europa, z pewną zbiorową stanowczością wobec wypowiedzi Donalda Trumpa – zauważa John Bolton. „Wiem, że prezydent Emmanuel Macron nie przepada za jego wystąpieniami. Dołącza tym samym do długiej listy przywódców, którzy je dezaprobują. Nie wolno jednak pozwolić, by dziecinne działania Trumpa dyktowały europejską odpowiedź strategiczną. Trzeba brać pod uwagę interesy fundamentalne. Należy przestać reagować wyłącznie na deklaracje Donalda Trumpa, nawet jeśli bywają one dezorientujące czy prowokacyjne. Trzeba patrzeć na długofalowe interesy strategiczne” – zauważa John Bolton.
Wyjście USA z NATO byłby to katastrofalny błąd
Były ambasador USA przy ONZ uważa, że ewentualne wyjście Stanów Zjednoczonych z NATO, byłby tokatastrofalny błąd dla Stanów Zjednoczonych. „Ale w pewnym stopniu rozumiem także amerykańską reakcję na postawę Europy. Kiedy Europejczycy twierdzą, że poradzą sobie sami i nie chcą się angażować, dają Trumpowi argumenty do wycofania się. W tej logice mógłby bardzo łatwo powiedzieć: „Świetnie, radźcie sobie sami!”. I mogłoby to sięgnąć nawet podważenia amerykańskiego parasola nuklearnego. Nawet jeśli dziś deklaruje jego utrzymanie, jego logika mogłaby doprowadzić do zmiany stanowiska. To niebezpieczna ścieżka (…). W świecie, w którym głównym zagrożeniem dla Zachodu w XXI wieku jest skoordynowane działanie Rosji i Chin — to, co Władimir Putin sam nazywa „partnerstwem bez granic” — oraz gdzie takie państwa jak Białoruś, Kuba, Wenezuela, Iran i Korea Północna odgrywają rolę prekursorów tego rozwijającego się bloku, Europa nie może pozwolić sobie na odwracanie wzroku. Jeśli chcecie silniejszej Rosji i Chin na Bliskim Wschodzie, możecie nadal udawać, że ta wojna was nie dotyczy” – konstatuje John Bolton.
Jan ROKITA: Zdrada Macrona
Pisze Jan Rokita w najnowszym wydaniu „Wszystko co Najważniejsze” :”Chcę powiedzieć, że jeśli sojusznicy USA, tacy jak Polska, stawiają sobie nieustannie pytanie, czy aby w prawdziwej godzinie próby Ameryka stanie zbrojnie w ich obronie całą swoją potęgą, to w Waszyngtonie nie było i nie ma drugiego tak wpływowego polityka, na którego moglibyśmy liczyć jak na Zawiszę. I właśnie z tego powodu tak dojmujące wrażenie zrobiło na mnie to, co teraz, po zachowaniu Europy w trakcie wojny perskiej, mówi publicznie senator Graham. A mówi tak: „Nigdy już nie będę tak samo patrzeć na Europę, odkąd naraziła naszych ludzi na ryzyko i sprawiła, że nasi piloci musieli latać dalej, okrężnymi trasami”.
Widać wyraźnie, że Graham jest wstrząśnięty tym, czego dopuścił się Emmanuel Macron, złośliwie blokując terytorium sojuszniczej Francji dla lecących w misjach bojowych na Środkowy Wschód samolotów US Air Force, gdy piloci startujący z baz na terenie Wielkiej Brytanii na dobrą sprawę nie mieli dobrej alternatywnej drogi wobec przelotu nad terytorium Francji. Macron wiedział, że zmuszając amerykańskich pilotów do dalekich, okrężnych lotów, w warunkach toczącej się wojny, naraża życie Amerykanów i ogranicza skuteczność ich misji bojowej. Ale w swoim obłędnym antyamerykańskim fanatyzmie chciał zapewne osiągnąć taki efekt.
Paryż, podobnie zresztą jak wcześniej Madryt, wystąpił w tej wojnie jako rzeczywisty sojusznik Iranu i tamtejszego reżimu ajatollahów. Na dobrą sprawę od 1956 roku żadna podobna historia w pakcie NATO się nie zdarzyła, tyle tylko że wtedy to Amerykanie wystawili do wiatru Anglię i Francję, próbujące odbić na rzecz Zachodu znacjonalizowany przez rewolucję egipską Kanał Sueski. Eisenhower prowadził naonczas kampanię prezydencką pod hasłami pokoju i stabilizacji, więc z powodów wewnątrzamerykańskich zagrał nielojalnie wobec sojuszników z NATO, doprowadzając z premedytacją do klęski Anglików i Francuzów. Zwycięski Naser wkrótce stał się czołowym wrogiem Ameryki i sojusznikiem Sowietów, a zdrada Eisenhowera przyniosła Zachodowi tylko opłakane konsekwencje. Różnica w stosunku do zdarzeń dzisiejszych jest taka, że Macron nie tylko zdradza interesy demokratycznego Zachodu, ale także – chyba przez utratę rozumu politycznego – naraża całą Europę na utratę amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa.
Jeśli ktoś taki, jak Lindsey Graham, w efekcie zdrady Macrona postuluje ograniczenie obecności Amerykanów w Europie, to znaczy, że demokratyczna Europa pozbyła się właśnie swoich najwierniejszych i najbardziej wpływowych przyjaciół w USA. Co tu dużo mówić, to w zasadzie krok dla Europy samobójczy. Teraz zapewne będzie w europejskich mediach fala biadania nad tym, jacy to nikczemni są Trump, Graham i w ogóle Ameryka, skoro twierdzą, iż takie NATO, w którym teoretyczni sojusznicy stają otwarcie po stronie wroga, z którym Stany Zjednoczone toczą wojnę i celowo narażają życie amerykańskich pilotów, jest Ameryce w gruncie rzeczy niepotrzebne. Ale całe to medialne biadanie nad Trumpem i Ameryką jest tylko dowodem na to, do jakiego stopnia my – współcześni Europejczycy – potrafimy samozakłamać siebie samych.
.Któż rozsądny może się dziś dziwić temu, że Ameryka traci ochotę do obrony Paryża, skoro Macron jest de facto uczestnikiem wojny perskiej, tyle że po stronie Iranu? A nasz polski kłopot tkwi w tym, że – niestety – polskie losy mogą być zależne od tego, co czyni Macron. Bo jeśli za przyczyną Macrona ktoś taki, jak senator Graham, doszedł do wniosku, że być Europejczykiem znaczy dziś być nieprzyjacielem Ameryki, to zapewne do identycznego wniosku dochodzą teraz również miliony Amerykanów” – pisze Jan Rokita.
CAŁOŚĆ TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-rokita-zdrada-macrona/
JDD/AJ





