Dlaczego Donald Trump wszedł w wojnę z Iranem? [New York Times]

New York Times -

W jednym z najnowszych tekstów opublikowanych przez „New York Times” zostały przedstawione kulisy tego jak zapadała decyzja o amerykańskim ataku na Iran z 28 lutego 2026 r. Otóż okazuje się, że Donald Trump wszedł w wojnę z Iranem wbrew radom gen. Dan Caine’a, wiceprezydenta J.D. Vance’a, czy sekretarza stanu Marco Rubio.

Dlaczego Donald Trump wszedł w wojnę z Iranem?

.Według relacji „New York Timesa”, mającej stanowić fragment powstającej książki pary dziennikarzy gazety, kluczowa dla decyzji Donalda Trumpa była wizyta premiera Izraela Benjamina Netanjahu 11 lutego 2026 r. Szef izraelskiego rządu, wraz m.in. z szefem Mossadu Davidem Barneą, miał przedstawić wówczas prezentację planu, zakładającego zniszczenie irańskiego programu rakietowego, obalenie reżimu ajatollahów i instalację świeckiego przywództwa. Wśród potencjalnych następców zaprezentowano m.in. Rezę Pahlawiego, syna ostatniego szacha. Plan zakładał również interwencję irańskich Kurdów.

Donald Trump miał zareagować przychylnie, choć już następnego dnia, 12 lutego, amerykańskie służby wywiadowcze przedstawiły własną ocenę planu Benjamina Netanjahu. Dyrektor CIA John Ratcliffe określił izraelskie scenariusze zmiany reżimu jako oderwane od rzeczywistości. Sekretarz stanu Marco Rubio potwierdził tę ocenę, określając plan jako „bullshit”. Analitycy uznali jednak za osiągalne dwa pierwsze cele: wyeliminowanie najwyższego przywództwa Iranu oraz zniszczenie jego zdolności militarnych.

Donald Trump odłożył na bok kwestię zmiany reżimu, stwierdzając, że to „ich problem” (choć nie określił, czy miał na myśli Irańczyków, czy Izrael) i skoncentrował się na celach uznanych przez wywiad za wykonalne. Gen. Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, ostrzegał w kolejnych dniach, że kampania drastycznie uszczupli amerykańskie zapasy uzbrojenia, w tym rakiet przechwytujących, nadwyrężone już latami wsparcia dla Ukrainy i Izraela. Wskazywał też na ryzyko zablokowania przez Iran cieśniny Ormuz. Donald Trump miał jednak uznać, że reżim w Teheranie będzie zbyt osłabiony i podda się, zanim zdoła zamknąć cieśninę.

J.D. Vance jako jedyny członek gabinetu jednoznacznie sprzeciwiał się wojnie z Iranem

.Gen. Dan Caine miał również sceptycznie odnosić się do izraelskiego planu, uważając go za nazbyt optymistyczny. – Z mojego doświadczenia wynika, że to standardowa procedura operacyjna Izraelczyków. Obiecują na wyrost, a ich plany nie zawsze są dobrze opracowane. Wiedzą, że nas potrzebują i dlatego tak agresywnie nas namawiają – miał powiedzieć generał.

Mimo ostrzeżeń, gen. Dan Caine nie wydał żadnej rekomendacji, uważając, że nie jest to jego rolą. Według „NYT”, ostatecznie poglądy Donalda Trumpa były jednak bardzo zbliżone do Benjamina Netanjahu i od dekad uważał on Iran za groźnego wroga. Jedynym członkiem gabinetu, który miał jednoznacznie wyrazić opinię przeciwko wojnie był wiceprezydent J.D. Vance.

Według „NYT”, J.D. Vance ostrzegał przed chaosem regionalnym, ogromnymi kosztami i rozbiciem koalicji politycznej prezydenta. J.D. Vance nieobecny był na spotkaniu 11 lutego z powodu wizyty w Azerbejdżanie. Donalda Trumpa ostrzegać miał też zaprzyjaźniony z J.D. Vancem prawicowy publicysta Tucker Carlson.

Pete Hegseth był najgorętszym zwolennikiem wojny z Iranem

.Szefowa gabinetu Białego Domu Susie Wiles wyrażała prywatnie obawy przed wciągnięciem USA w kolejny bliskowschodni konflikt i jego wpływem na ceny paliw przed wyborami do Kongresu, lecz ostatecznie poparła operację. Szef Pentagonu Pete Hegseth był jej najgorętszym zwolennikiem w gabinecie, twierdząc, że USA i tak kiedyś musiałyby „zająć się” Iranem. Marco Rubio był bardziej ambiwalentny – preferował kontynuację polityki maksymalnej presji, lecz nie próbował odwieść prezydenta od decyzji.

W ostatnich dniach lutego wywiad dostarczył informację, że najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, ma spotkać się z innymi wysokimi przedstawicielami reżimu na otwartym terenie, co stanowiło okazję do uderzenia. Jednocześnie zięć prezydenta Jared Kushner i wysłannik Steve Witkoff przekazali z Genewy, że negocjacje z Iranem nie rokują szybkiego przełomu. Irańczycy odrzucili m.in. propozycję darmowego paliwa jądrowego. Mieli ocenić, że jakieś porozumienie z Iranem mogłoby być możliwe, lecz wymagałoby dużego i długiego wysiłku ze względu na wybiegi stosowane przez Teheran.

Na ostatniej naradzie w Pokoju Sytuacyjnym 26 lutego Donald Trump poprosił kolejno każdego z obecnych o stanowisko. J.D. Vance powiedział, że uważa operację za zły pomysł, ale poprze prezydenta. Susie Wiles stwierdziła, że jeśli Donald Trump uznaje to za konieczne dla bezpieczeństwa narodowego, powinien działać. Marco Rubio zasugerował, że zniszczenie irańskiego programu rakietowego jest celem osiągalnym, ale zmiana reżimu już nie. Z kręgu planowania wykluczeni zostali m.in. minister finansów Scott Bessent, minister energii Chris Wright oraz dyrektorka wywiadu narodowego Tulsi Gabbard. Biały Dom odmówił komentarza.

Im dłużej Iran trwa w oporze, tym sytuacja USA jest trudniejsza

.Nie mam pojęcia, jak można było przypuścić, że obywatele Iranu, w dużej części przeciwni panującemu reżimowi, ale przecież reżimowi dysponującemu doskonałym i bezwzględnym aparatem represji, wyjdą od razu na ulice, by ten reżim obalić. Szanse na rychłą kapitulację władz, i to kapitulację właściwie bezwarunkową oraz totalną, były prawie zerowe – pisze prof. Jacek KORONACKI.

Przełom wieków XX i XXI upływał pod znakiem budowania przez amerykański establishment polityczny, w którym rząd dusz sprawowali tzw. neokonserwatyści, „życzliwej hegemonii” USA nad światem. Ich celem pierwszym była przebudowa Bliskiego Wschodu, mająca być przeprowadzona środkami wojennymi. Najbardziej wpływowy z neokonserwatystów, Norman Podhoretz, mówił w kontekście tej przebudowy o IV wojnie światowej (trzecią miała być – taką nomenklaturę stosował inny ważny neokonserwatysta, Eliot Cohen – zimna wojna zakończona rozpadem Związku Sowieckiego).

Dzień po tragedii w World Trade Center, a więc jeszcze przed inwazją USA na Afganistan, która nastąpiła 7 października 2001, inny wpływowy neokonserwatysta William Bennett powiedział w programie sieci telewizyjnej CNN, że Kongres musi ogłosić wojnę przeciw wojowniczemu islamowi i użyć do tego potężnej amerykańskiej siły militarnej. Bennett wymienił jako cel ataku na Bliskim Wschodzie Liban, Libię, Syrię, Irak oraz Iran (nota bene, nie wymienił Afganistanu, mimo że ten stanowił sanktuarium terrorystów Osamy Bin Ladena). W roku 2007 były sekretarz generalny NATO gen. Wesley Clark ujawnił, że Sekretarz Departamentu Obrony USA przedstawił w roku 2001 memorandum, w którym planował zaatakowanie i wymianę rządów w wymienionych krajach Bliskiego Wschodu oraz w Somalii i Sudanie w ciągu 5 lat.

Dwudziestego września 2001 r. czterdziestu najbardziej wpływowych neokonserwatystów wystosowało do Białego Domu list otwarty, instruujący Prezydenta George’a W. Busha jak ma wyglądać wojna z terroryzmem. List miał formę ultimatum. Aby zachować poparcie sygnatariuszy, oświadczono, prezydent musi wszcząć akcję przeciw Hezbollahowi, a także przeciw Syrii i Iranowi, jeśli te nie rozluźnią swoich związków z Hezbollahem, oraz musi obalić Saddama Husseina. Zaniechanie ataku na Irak, ostrzegli Busha, będzie wczesnym i być może decydującym poddaniem się w wojnie przeciw terroryzmowi.

Opowiedzenie się neokonserwatystów za zbrojną przebudową Bliskiego Wschodu nie wzięło się znikąd. Miesiąc przed inwazją na Irak 20 marca 2003 r. jeden z redaktorów Washington Post, Robert Kaiser, zacytował wysokiego rangą urzędnika administracji USA, który miał mu powiedzieć: dziś tu rządzą poplecznicy Likudu. Jako członków proizraelskiej sieci w administracji Kaiser wymienił Richarda Perle’a (w owym czasie doradcę prezydenta George’a W. Busha i szefa Rady Polityki Obronnej), Paula Wolfowitza i Douglasa Feitha (wiceministrów w Departamencie Obrony), Davida Wurmsera z Departamentu Obrony i Elliota Abramsa z Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

W roku 1996 Perle, Feith i Wurmser napisali dla premiera Netanyahu tekst pt. Czyste zerwanie: Nowa strategia zabezpieczenia terytorium kraju. Chodziło o zerwanie z duchem i literą porozumienia z Oslo (które były od początku równie chętnie gwałcone przez Autonomię Palestyńską Arafata). Konserwatywny komentator Patrick Buchanan przypominał w artykule z marca 2003 r., iż wedle strategii Perle’a, Feitha i Wurmsera, wrogiem Izraela pozostaje Syria, ale droga do Damaszku wiedzie przez Bagdad. Przypominał też: W roku 1992 przeciek sprawił, że do opinii publicznej dotarł ciekawy dokument z biura Paula Wolfowitza w Pentagonie. Memoriał Wolfowitza wzywał do amerykańskiej stałej wojskowej obecności na sześciu kontynentach, by „odstraszyć potencjalnych konkurentów od podjęcia prób odegrania bardziej znaczącej roli globalnej lub lokalnej”. Plan Wolfowitza został odrzucony za prezydentury George’a H. W. Busha, ale wrócono doń po ataku terrorystycznym 11 września 2001 r.

.Krótko mówiąc, neokonserwatyści byli częścią lobby izraelskiego. Byli też przekonani, że skoro świat stał się jednobiegunowy z USA jako jedynym mocarstwem zdolnym zapanować nad światem, to mocarstwo to powinno przyjąć rolę takiego hegemona, jakkolwiek „życzliwego”. Przeciwni utopii amerykańskiej „życzliwej hegemonii” oraz inwazji na Irak byli tzw. paleokonserwatyści, ale ci zostali pozbawieni za sprawą neokonserwatystów jakichkolwiek wpływów politycznych na przełomie lat 1980-tych i 1990-tych. Przeciwni im byli również polityczni realiści, ale byli ignorowani. Chęć promowania demokracji liberalnej jak świat długi i szeroki uważali nie tylko za nonsens, ale przede wszystkim zapowiedź klęsk USA w przyszłości, od klęski w Iraku poczynając. Jednak administracja przyjęła za swoją strategię proponowaną przez lobby izraelskie i tak zaczął się okres awanturniczej polityki amerykańskiej na Bliskim Wschodzie. Amerykanie doświadczyli faktycznej klęski w Iraku i upokarzającego finału wojny w Afganistanie, nie mówiąc o kompromitującej interwencji w Libii.

PAP/Oskar Górzyński/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 7 kwietnia 2026