Czy Francja nadal jest jednym społeczeństwem?

czy Francja nadal jest jednym społeczeństwem

Wybory prezydenckie we Francji 2027 coraz bardziej przypominają moment przełomowy nie tylko dla francuskiej polityki, ale także dla samego modelu społeczeństwa stworzonego przez V Republikę. Jeszcze kilkanaście lat temu Francja była przedstawiana jako państwo silnej republikańskiej wspólnoty, zbudowanej wokół szkoły, państwa, wspólnej kultury politycznej i bardzo mocnych instytucji publicznych. Dziś coraz więcej analiz pokazuje jednak kraj podzielony geograficznie, kulturowo, społecznie i politycznie.

Wybory prezydenckie we Francji 2027 odbędą się w kraju coraz głębszych podziałów

To właśnie dlatego pytanie o wybory prezydenckie w roku 2027 we Francji coraz częściej staje się jednocześnie pytaniem o przyszłość samej francuskiej wspólnoty narodowej. W centrum debaty znajduje się już nie tylko rywalizacja kandydatów czy układ sił pomiędzy prawicą, centrum i lewicą. Coraz ważniejsze staje się pytanie, czy Francuzi nadal mają poczucie życia w jednym społeczeństwie.

Jérôme Fourquet od lat opisuje ten proces jako „archipelagizację” Francji. W analizach publikowanych na łamach „Wszystko co Najważniejsze” socjolog pokazuje kraj rozpadający się na równoległe światy społeczne i kulturowe, które coraz słabiej się rozumieją i coraz rzadziej mają wspólne doświadczenie polityczne. Według przywoływanych przez niego badań aż 57 proc. Francuzów uważa, że grupy społeczne żyją oddzielnie i pozostają ze sobą w napięciu, podczas gdy jedynie 8 proc. dostrzega realne poczucie wspólnoty. To jedna z najważniejszych diagnoz współczesnej Francji.

Fourquet i Houellebecq opisują tę samą Francję

Jérôme Fourquet opisuje Francję językiem socjologii, Michel Houellebecq — językiem literatury. Obaj jednak pokazują bardzo podobny proces: stopniowy rozpad wspólnego doświadczenia społecznego i kulturowego.

Fourquet pisze o kraju coraz bardziej rozbitym pomiędzy metropolie i prowincję, klasy wyższe i Francję peryferyjną, liberalne centra miejskie i obszary coraz bardziej podatne na politykę protestu. Dawne wspólne punkty odniesienia — religia, szkoła republikańska, media, partie polityczne czy związki zawodowe — tracą zdolność integrowania społeczeństwa.

Houellebecq opisuje natomiast społeczeństwo samotności, atomizacji i zaniku wspólnoty. W rozmowie przywoływanej przez „Wszystko co Najważniejsze” przypominał o trwałym poczuciu lekceważenia, jakie część Francuzów odczuwa wobec elit politycznych. Jako jeden z symbolicznych momentów wskazywał referendum z 2005 roku dotyczące konstytucji europejskiej. Francuzi odrzucili projekt w referendum, jednak później wiele jego elementów wróciło w innej formule prawnej. „To było prawie 20 lat temu, a ludzie wciąż o tym pamiętają” — mówił Michel Houellebecq.

To właśnie wtedy wielu Francuzów zaczęło mieć poczucie, że ich głos przestaje realnie wpływać na kierunek polityczny państwa. Kryzys zaufania wobec elit bardzo szybko zaczął przekształcać się w kryzys samej republikańskiej wspólnoty.

Francuska szkoła przestała być miejscem tworzenia wspólnego obywatela

Jednym z najważniejszych fundamentów dawnej Francji republikańskiej była szkoła. Przez dziesięciolecia francuski system edukacji miał nie tylko uczyć, ale także tworzyć obywatela republiki. Szkoła miała integrować społeczeństwo niezależnie od pochodzenia społecznego, regionalnego czy kulturowego.

Dziś coraz więcej debat we Francji dotyczy właśnie kryzysu tej funkcji państwa. Na łamach „Wszystko co Najważniejsze” wielokrotnie analizowano problem osłabienia autorytetu nauczycieli, kryzysu szkolnictwa oraz napięć wokół republikańskiej laickości. Coraz trudniej utrzymać model wspólnej edukacji w społeczeństwie coraz bardziej podzielonym kulturowo i społecznie.

Francuska szkoła miała przez lata tworzyć wspólną narrację narodową. Tymczasem współczesne pokolenia coraz częściej dorastają w zupełnie różnych światach kulturowych, medialnych i społecznych. To właśnie dlatego szkoła coraz słabiej pełni funkcję miejsca budowania wspólnoty republikańskiej.

Młodzi Francuzi coraz bardziej oddalają się od dawnego centrum politycznego

Ogromną rolę w przemianach współczesnej Francji odgrywa również zmiana pokoleniowa. Młodzi Francuzi coraz częściej funkcjonują poza dawnym światem klasycznych mediów, tradycyjnych partii politycznych i republikańskich autorytetów.

W wyborach prezydenckich 2022 roku Jean-Luc Mélenchon zdobył aż 34 proc. głosów w grupie wyborców między 18. a 24. rokiem życia. Jednocześnie Jordan Bardella bardzo skutecznie buduje własne wpływy wśród młodszych wyborców prawicy. Coraz więcej analiz pokazuje, że młode pokolenia Francuzów konsumują zupełnie inne treści, korzystają z innych źródeł informacji i inaczej postrzegają relację między państwem, społeczeństwem i własną tożsamością.

Francuska polityka coraz bardziej przypomina dziś zderzenie różnych światów pokoleniowych. Dawne centrum republikańskie przestaje być naturalnym punktem odniesienia dla części młodych wyborców. To właśnie dlatego wybory prezydenckie we Francji w roku 2027 mogą stać się momentem bardzo głębokiej zmiany politycznej i kulturowej.

Migracja i prowincja zmieniły francuską debatę publiczną

Jednym z najważniejszych tematów współczesnej Francji pozostaje również kwestia migracji oraz integracji społecznej. Francuski model republikański przez dekady opierał się na przekonaniu, że możliwe jest budowanie wspólnej kultury politycznej niezależnie od pochodzenia obywateli. Dziś coraz częściej pojawia się pytanie, czy ten model nadal funkcjonuje.

Debata dotycząca migracji stała się jednym z centralnych tematów francuskiej polityki, ponieważ dotyczy już nie tylko bezpieczeństwa czy gospodarki, ale także samego pytania o możliwość utrzymania wspólnej wspólnoty kulturowej. W sposób niejako naturalny nurt ten wszedł do programu wyborczego Jordana Bardelli i Zjednoczenia Narodowego.

Równocześnie coraz silniejszy staje się podział pomiędzy wielkimi metropoliami a Francją prowincjonalną. Paryż i największe miasta funkcjonują dziś w zupełnie innej rzeczywistości społecznej niż znaczna część prowincji. Paul Melun pisał na łamach „Wszystko co Najważniejsze” o „zbiorowym zjawisku społecznej pogardy” wobec Francji peryferyjnej. Właśnie tam najczęściej rodzi się przekonanie, że elity polityczne i medialne utraciły kontakt z codziennym doświadczeniem znacznej części społeczeństwa.

To już nie jest wyłącznie konflikt polityczny. To coraz częściej zderzenie różnych wizji samej Francji.

Wybory prezydenckie we Francji 2027 będą testem francuskiej wspólnoty

Coraz więcej wskazuje na to, że wybory prezydenckie we Francji 2027 staną się jednym z najważniejszych momentów współczesnej historii politycznej Francji. Stawką będzie nie tylko wybór nowego prezydenta po Emmanuelu Macronie.

Znacznie ważniejsze może okazać się pytanie, czy Francja nadal posiada zdolność do utrzymania wspólnego projektu narodowego i republikańskiego. Kryzys elit, kryzys szkoły, rosnąca polaryzacja, napięcia wokół migracji, zmiana pokoleniowa oraz rozpad dawnych więzi społecznych tworzą dziś obraz kraju coraz bardziej rozdzielonego.

Być może największym problemem współczesnej Francji nie jest już konflikt między prawicą i lewicą. Być może najważniejszym pytaniem jest dziś to, czy Francuzi nadal mają poczucie, że należą do jednego społeczeństwa.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 maja 2026