Czy Francuzi nadal wierzą w V Republikę?

czy Francuzi nadal wierzą w V Republikę

Wybory prezydenckie we Francji 2027 coraz częściej są przedstawiane jako moment przełomowy nie tylko dla francuskiej sceny politycznej, ale także dla samego modelu państwa stworzonego przez generała Charles’a de Gaulle’a. Pytanie o przyszłego prezydenta coraz mocniej splata się dziś z pytaniem o przyszłość V Republiki.

Wybory prezydenckie we Francji 2027 mogą stać się testem całego systemu politycznego

Przez dekady francuski system polityczny uchodził za jeden z najbardziej stabilnych i najbardziej scentralizowanych modeli politycznych Europy. Silna prezydentura, dominująca rola państwa, wyraziste przywództwo i możliwość budowania większości wokół Pałacu Elizejskiego miały chronić Francję przed chroniczną niestabilnością wcześniejszych republik.

Dziś jednak coraz więcej obserwatorów zastanawia się, czy system stworzony w 1958 roku nadal odpowiada rzeczywistości współczesnej Francji. Kraj jest bardziej spolaryzowany, bardziej podzielony społecznie i znacznie mniej ufny wobec elit niż jeszcze kilkanaście lat temu. W takich warunkach wybory prezydenckie we Francji 2027 mogą stać się testem nie tylko dla kandydatów, ale również dla samej konstrukcji politycznej V Republiki.

Czym jest V Republika?

V Republika to obecny system polityczny Francji ustanowiony w 1958 roku z inicjatywy generała Charles’a de Gaulle’a w czasie głębokiego kryzysu politycznego i wojny algierskiej.

Fundamentem V Republiki stała się bardzo silna pozycja prezydenta, który miał gwarantować stabilność państwa i zdolność podejmowania decyzji ponad partyjnymi konfliktami.

W przeciwieństwie do wcześniejszych republik francuskich V Republika została zbudowana wokół silnej władzy wykonawczej oraz centralnej roli Pałacu Elizejskiego. To właśnie dlatego wybory prezydenckie od dekad pozostają najważniejszym momentem francuskiego życia politycznego, a sama funkcja prezydenta ma we Francji znacznie większe znaczenie niż w wielu innych demokracjach europejskich.

V Republika miała zapewnić Francji stabilność

Charles de Gaulle chciał stworzyć model państwa, który miał być zdolny zdolny do podejmowania decyzji i odporny na chaos parlamentarny, osłabiający wcześniejsze republiki.

Silna pozycja prezydenta miała gwarantować ciągłość państwa i stabilność polityczną — przez wiele dekad system ten rzeczywiście działał. Francja była krajem wyrazistych liderów politycznych i mocnych instytucji państwowych. Prezydenci od de Gaulle’a po François Mitterranda i Jacques’a Chiraca — organizowali wokół siebie całe życie polityczne kraju.

Jednak współczesna Francja coraz bardziej oddala się od tego modelu. Rozpad dawnych partii politycznych, wzrost sił protestu, kryzys centrum oraz coraz większa fragmentacja społeczna sprawiają, że V Republika przestaje funkcjonować tak, jak została zaprojektowana.

Jérôme Fourquet opisywał Francję jako społeczeństwo „archipelagu”: zbiór grup żyjących obok siebie, posiadających odmienne doświadczenia, wartości i wizje świata. Według przywoływanych przez niego badań 57 proc. Francuzów uważało, że różne grupy społeczne żyją oddzielnie i pozostają ze sobą w napięciu, podczas gdy jedynie 8 proc. widziało rzeczywistą wspólnotę społeczną.

Taki kraj znacznie trudniej jest scalać wokół jednej centralnej władzy.

Ludwik Dorn o de Gaulle

Jak pisał Ludwik Dorn w tekście „De Gaulle a Polska”, generał Charles de Gaulle należał do tych przywódców Francji, którzy myśleli o państwie w perspektywie długiego trwania historii, a nie wyłącznie bieżącej gry politycznej. Były marszałek Sejmu w tekście opublikowanym we „Wszystko co Najważniejsze” zwracał uwagę, że V Republika była odpowiedzią de Gaulle’a na kryzys niestabilności politycznej IV Republiki i próbą przywrócenia państwu sprawczości. W interpretacji Dorna nie chodziło jedynie o zmianę ustrojową, ale o odbudowę autorytetu państwa francuskiego oraz stworzenie systemu zdolnego do podejmowania strategicznych decyzji nawet w warunkach silnych napięć politycznych. Silna prezydentura, bezpośredni mandat społeczny i koncentracja odpowiedzialności miały uczynić Francję bardziej odporną na chaos partyjny oraz krótkotrwałość parlamentarnych układów.

Autor tekstu na WszystkocoNajwazniejsze.pl podkreślał również, że dziedzictwo de Gaulle’a pozostaje żywe w debacie o przyszłości Francji i jej modelu politycznym. Spór o znaczenie V Republiki jest dziś zarazem sporem o to, czy Francja nadal ma być państwem silnego centrum politycznego i strategicznej suwerenności.

Pytania o rolę prezydenta, o relację między elitami a społeczeństwem oraz o zdolność państwa do prowadzenia niezależnej polityki wracają także w kontekście wyborów prezydenckich we Francji w 2027 r. 

Macron miał odnowić system, ale ujawnił jego słabości

Emmanuel Macron w 2017 roku był postrzegany jako polityk zdolny odbudować stabilność francuskiego centrum politycznego. Miał zatrzymać wzrost radykalizmów, uspokoić scenę polityczną i stworzyć nową większość ponad dawnym podziałem na prawicę i lewicę.

Przez pewien czas wydawało się, że ten projekt się powiódł. Macronizm doprowadził do osłabienia Partii Socjalistycznej i Republikanów, przejmując część umiarkowanego elektoratu obu stron.

Jednak kolejne lata pokazały, że kryzys polityczny Francji nie został rozwiązany. Został jedynie przesunięty. Eryk Mistewicz pisał po wyborach 2022 roku o „partiach wkurzonych”, wskazując, że nawet 65–70 proc. głosów mogło przypadać kandydatom reprezentującym różne formy gniewu politycznego.

To bardzo ważna diagnoza dla zrozumienia współczesnej V Republiki. System oparty na silnym centrum politycznym coraz trudniej funkcjonuje w społeczeństwie opartym na emocjonalnej polaryzacji.

Michel Houellebecq zwracał uwagę na rosnące poczucie oddalenia elit od części społeczeństwa. W rozmowie przywoływanej przez „Wszystko co Najważniejsze” przypominał referendum z 2005 roku dotyczące konstytucji europejskiej, którego wynik — zdaniem wielu Francuzów — został później politycznie zignorowany. „To było prawie 20 lat temu, a ludzie wciąż o tym pamiętają” — mówił Houellebecq.

W tym sensie kryzys V Republiki jest także kryzysem reprezentacji.

Coraz więcej Francuzów nie ufa już dawnym elitom politycznym

Współczesna Francja coraz bardziej przypomina kraj głębokiej nieufności wobec instytucji i elit politycznych. Dotyczy to zarówno centrum politycznego, jak i tradycyjnych partii oraz mediów.

Prof. Chantal Delsol wielokrotnie pisała – także na łamach „Wszystko co Najważniejsze” – o kryzysie zachodnich elit oraz rozpadających się fundamentach dawnego porządku kulturowego i politycznego. W jej analizach współczesna Europa coraz częściej doświadcza utraty wspólnego systemu wartości i wspólnego języka politycznego.

We Francji proces ten jest szczególnie widoczny. Paryż, wielkie metropolie i elity administracyjne coraz częściej funkcjonują w rzeczywistości odmiennej od Francji prowincjonalnej i peryferyjnej. Paul Melun pisał wręcz o „zbiorowym zjawisku społecznej pogardy” wobec Francji prowincjonalnej.

To właśnie w takich warunkach rośnie popularność ugrupowań protestu i kandydatów antysystemowych.

V Republika została stworzona jako system stabilności. Tymczasem współczesna Francja coraz bardziej przypomina społeczeństwo permanentnego napięcia politycznego.

Młodzi Francuzi nie pamiętają już dawnej stabilności systemu

Dodatkowym problemem dla V Republiki jest zmiana pokoleniowa. Młodsi wyborcy coraz częściej dorastają już nie w świecie stabilnych partii i przewidywalnej polityki, ale w rzeczywistości kryzysów, protestów i gwałtownych konfliktów społecznych.

W wyborach prezydenckich 2022 roku Jean-Luc Mélenchon zdobył 34 proc. głosów w grupie 18–24 lata, wyprzedzając Emmanuela Macrona i Marine Le Pen.

Jednocześnie Jordan Bardella coraz skuteczniej buduje poparcie wśród części młodszych wyborców prawicy. Pierre Vermeren pisał wręcz o „rewolucji kulturowej” oraz przejmowaniu władzy przez nowe pokolenie polityczne we Francji.

To bardzo ważne dla przyszłości V Republiki. System polityczny stworzony dla epoki wielkich partii i stabilnych bloków politycznych musi dziś funkcjonować w świecie: TikToka, emocjonalnych kampanii, gwałtownej polaryzacji, kryzysu autorytetów, fragmentacji społecznej.

Wybory 2027 pokażą, czy V Republika potrafi jeszcze scalać Francję

Coraz więcej wskazuje na to, że wybory prezydenckie we Francji 2027 będą czymś więcej niż kolejnym starciem wyborczym. Mogą stać się momentem odpowiedzi na pytanie, czy model polityczny stworzony przez de Gaulle’a nadal potrafi scalać społeczeństwo coraz bardziej podzielone i coraz mniej ufne wobec elit.

Nie oznacza to oczywiście końca samej V Republiki jako systemu instytucjonalnego. Jednak może oznaczać koniec pewnego wyobrażenia Francji: kraju zjednoczonego wokół silnego centrum politycznego i zdolnego do budowania szerokiej republikańskiej wspólnoty.

Jeżeli wybory 2027 jeszcze bardziej pogłębią konflikt między blokami politycznymi, między metropoliami a prowincją, między młodymi a starszymi, między elitami a Francją peryferyjną, pytanie o przyszłość V Republiki stanie się jednym z najważniejszych pytań francuskiej polityki kolejnych lat.

Bo być może największym wyzwaniem współczesnej Francji nie jest już wybór nowego prezydenta. Być może jest nim odbudowanie wspólnego społeczeństwa zdolnego ponownie uwierzyć we własny system polityczny.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 maja 2026