Jak migracja zmieniła francuską politykę

jak migracja zmieniła francuską politykę

Wybory prezydenckie we Francji w roku 2027 coraz bardziej przypominają moment politycznego i cywilizacyjnego przesilenia. W centrum francuskiej debaty znajduje się dziś nie tylko przyszłość Jordana Bardelli, Édouarda Philippe’a czy Jean-Luka Mélenchona. Coraz częściej głównym pytaniem staje się to, jak głęboko migracja zmieniła samą Francję — jej społeczeństwo, kulturę polityczną, relacje społeczne oraz sposób postrzegania republiki.

Wybory prezydenckie we Francji 2027 odbędą się w cieniu jednego z największych tematów współczesnej Francji

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu francuski model republikański opierał się na przekonaniu, że niezależnie od pochodzenia możliwe jest stworzenie wspólnej wspólnoty obywatelskiej. Republika miała asymilować. Szkoła republikańska miała tworzyć obywatela Francji. Laickość miała stać się wspólnym językiem politycznym wszystkich obywateli.

Dziś coraz większa część francuskiej debaty publicznej dotyczy pytania, czy ten model nadal działa.

To właśnie wokół tego problemu przebudowuje się współczesna francuska polityka. I widać to w sposób szczególny w miesiącach poprzedzających wybory prezydenckie 2027 roku.

Nicolas Pouvreau-Monti o wyborach 2027, które nie będą jak wcześniejsze

Nicolas Pouvreau-Monti, dyrektor Observatoire de l’immigration et de la démographie, zwraca uwagę, że kwestia migracji może odegrać istotną rolę w wyborach prezydenckich we Francji w 2027 roku. W rozmowie dla „Le Figaro” podkreśla, że we Francji żyje dziś około 7,5 miliona potencjalnych wyborców będących imigrantami lub potomkami imigrantów drugiego pokolenia. Liczba ta obejmuje około 2,6 miliona naturalizowanych imigrantów oraz blisko 5 milionów pełnoletnich potomków imigrantów. Choć — jak zaznacza — nie stanowią oni jednolitego bloku wyborczego, zmienna migracyjna ma dziś realne znaczenie polityczne.

Według Pouvreau-Montiego część tego elektoratu zachowuje więzi rodzinne lub emocjonalne z krajami pochodzenia, co wpływa na stosunek do polityki migracyjnej. Obietnice złagodzenia przepisów dotyczących imigracji mogą odpowiadać na konkretne oczekiwania rodzin posiadających krewnych za granicą lub bliskich mogących przyjechać do Francji. Drugim ważnym wymiarem są kwestie kulturowe i religijne. Nicolas Pouvreau-Monti wskazuje, że La France insoumise uczyniła centralnym elementem swojego przekazu kwestie „islamofobii” i bardziej liberalnego podejścia do obecności islamu w przestrzeni publicznej, próbując w ten sposób mobilizować część wyborców wywodzących się z imigracji.

Zdaniem badacza Jean-Luc Mélenchon i La France insoumise realizują strategię polityczną skierowaną do tego, co ugrupowanie określa mianem „Nowej Francji”. Wskazuje przy tym na bardzo dobre wyniki LFI w miastach o wysokim poziomie imigracji, takich jak Saint-Denis, Creil, Vaulx-en-Velin czy La Courneuve. Zdaniem Pouvreau-Montiego strategia ta opiera się na zmianach demograficznych związanych z migracją i jest rozwinięciem wcześniejszych analiz think tanku Terra Nova, który już w 2011 roku pisał o „nowym elektoracie lewicy”.

Szczególnie istotne są dane dotyczące preferencji wyborczych. Badanie Ifop-Hexagone, przywołane w rozmowie, wskazuje, że 37 procent wyborców, których oboje rodzice pochodzą spoza Europy, rozważa głosowanie na Jean-Luka Mélenchona w wyborach 2027 roku. Wśród osób mających jednego rodzica pochodzenia pozaeuropejskiego odsetek ten wynosi 28 procent, podczas gdy w całym elektoracie jedynie 10 procent. Jeszcze wyraźniej wygląda to wśród wyborców muzułmańskich, z których 51 procent deklaruje możliwość oddania głosu na lidera LFI. Nicolas Pouvreau-Monti zaznacza również, że różnice społeczne tracą tutaj znaczenie: 59 procent muzułmanów z wyższych kategorii społeczno-zawodowych deklaruje poparcie dla Mélenchona, wobec 58 procent muzułmanów z niższych kategorii społecznych.

Jednocześnie zachowania wyborcze różnią się w zależności od rodzaju imigracji. W przypadku wyborców pochodzenia subsaharyjskiego i maghrebskiego obserwowane jest wyraźne przechylenie w stronę lewicy. Inaczej wygląda sytuacja wśród wyborców wywodzących się z imigracji europejskiej, których zachowania są znacznie bardziej zbliżone do średniej krajowej. Pouvreau-Monti zwraca również uwagę, że Zjednoczenie Narodowe osiąga w elektoratach muzułmańskich i pozaeuropejskich wyniki wyraźnie niższe niż średnia krajowa: według badania Ifop-Hexagone na RN głosowałoby 9 procent wyborców muzułmańskich i 13 procent wyborców, których rodzice pochodzą spoza Europy, wobec 33 procent w całym elektoracie.

Francja długo wierzyła w model asymilacji republikańskiej

Francuski model integracji przez dekady różnił się od modelu anglosaskiego. Republika nie uznawała wspólnot etnicznych czy religijnych jako odrębnych podmiotów politycznych. Państwo oczekiwało asymilacji wokół wspólnego języka, wspólnej szkoły, wspólnej historii i wspólnych zasad republikańskich.

Przez wiele lat wydawało się, że model ten funkcjonuje. Francja była przekonana, że republika jest wystarczająco silna, aby integrować kolejne fale migracji.

Coraz więcej francuskich intelektualistów uważa jednak dziś, że państwo przestało być zdolne do utrzymania tego modelu. W rozmowach publikowanych przez „Wszystko co Najważniejsze” wielokrotnie powracało przekonanie, że Francja popełniła błąd, uznając integrację za proces automatyczny i nieodwracalny.

Jean Sévillia mówił wręcz o społeczeństwie, które stopniowo utraciło zdolność obrony własnej tożsamości kulturowej. Ostrzegał, że Europa zaczęła postrzegać migrację jako rodzaj „prawa człowieka”, jednocześnie coraz bardziej osłabiając własne poczucie wspólnoty narodowej. 

Fourquet opisuje rozpad wspólnej Francji

Znany socjolog Jérôme Fourquet od lat pokazuje Francję jako społeczeństwo „archipelagu” — kraju podzielonego na równoległe światy społeczne, kulturowe i polityczne. Migracja nie jest w jego analizach jedynym źródłem tego procesu, ale stała się jednym z najważniejszych czynników przyspieszających rozpad dawnej wspólnoty republikańskiej.

Francja coraz bardziej dzieli się pomiędzy wielkie metropolie i Francję peryferyjną, pomiędzy liberalne centrum wielkich miast i prowincję coraz bardziej podatną na politykę protestu, pomiędzy świat globalizacji i świat społecznego wycofania.

To właśnie w tej przestrzeni zaczęła rosnąć polityczna siła Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, a dziś Jordan Bardella buduje swoje poparcie wokół przekonania, że francuskie elity utraciły kontrolę nad kierunkiem przemian społecznych i kulturowych.

Migracja stała się więc nie tylko tematem społecznym. Stała się jednym z centralnych tematów tożsamościowych współczesnej Francji.

Kryzys szkoły republikańskiej stał się symbolem kryzysu integracji

Jednym z najważniejszych tematów współczesnej Francji pozostaje kryzys szkoły republikańskiej. Przez dekady to właśnie szkoła miała integrować społeczeństwo i tworzyć wspólnego obywatela republiki.

Coraz częściej pojawia się jednak pytanie, czy francuska szkoła nadal jest zdolna pełnić tę funkcję.

Debaty wokół laickości, religii, przemocy w szkołach oraz napięć kulturowych pokazują, że kryzys edukacji stał się jednocześnie kryzysem republikańskiej integracji. We Francji coraz częściej mówi się o sytuacji, w której państwo traci zdolność przekazywania wspólnych wartości i wspólnej narracji narodowej.

To właśnie dlatego temat szkoły pojawia się dziś niemal w każdej większej debacie dotyczącej przyszłości republiki.

Houellebecq opisuje Francję utraconej wspólnoty

Michel Houellebecq od lat opisuje Francję samotności, atomizacji i zaniku wspólnego doświadczenia społecznego. W jego twórczości migracja nie jest wyłącznie problemem politycznym. Jest częścią znacznie większego procesu rozpadu kulturowego i cywilizacyjnego Zachodu.

W rozmowie przywoływanej przez „Wszystko co Najważniejsze” Michel Houellebecq przypominał o trwałym poczuciu lekceważenia obecnym w części francuskiego społeczeństwa od referendum europejskiego z 2005 roku. Francuzi odrzucili wówczas projekt konstytucji europejskiej, jednak później wiele jego elementów powróciło w innej formie prawnej. „To było prawie 20 lat temu, a ludzie wciąż o tym pamiętają” — mówił Houellebecq.

To właśnie wtedy zaczęło rosnąć przekonanie, że elity polityczne Francji coraz słabiej rozumieją społeczeństwo i jego lęki związane z globalizacją, migracją oraz rozpadem dawnych więzi społecznych.

Nathaniel Garstecka: Francja coraz częściej mówi o błędzie elit

W tekstach publikowanych na „Wszystko co Najważniejsze” Nathaniel Garstecka wielokrotnie opisywał rosnące poczucie cywilizacyjnego zagrożenia obecne w części francuskiej debaty publicznej. W komentarzu po zamachu w Magdeburgu pisał o Europie, która — jego zdaniem — utraciła „instynkt przetrwania” oraz zdolność do obrony własnej tożsamości kulturowej. 

W rozmowach publikowanych przez portal coraz częściej pojawia się również przekonanie, że francuskie elity przez lata ignorowały skalę napięć społecznych związanych z migracją i integracją. Temat ten przestał być wyłącznie domeną prawicy. Stał się jednym z centralnych tematów całej francuskiej polityki.

To właśnie dlatego Jordan Bardella i Zjednoczenie Narodowe budują dziś swoją siłę polityczną wokół krytyki dotychczasowego modelu migracyjnego oraz oskarżeń wobec elit o utratę kontroli nad sytuacją społeczną i kulturową kraju.

Migracja przebudowała całą francuską scenę polityczną

Jeszcze dwadzieścia lat temu francuska polityka była zdominowana przez klasyczny podział pomiędzy prawicą i lewicą. Dziś coraz większe znaczenie mają konflikty dotyczące tożsamości, bezpieczeństwa, granic, laickości oraz przyszłości republiki.

Migracja stała się jednym z głównych tematów przebudowujących całą debatę publiczną. To właśnie wokół niej zmieniły się strategie polityczne prawicy, centrum i części lewicy. Emmanuel Macron próbował długo utrzymać równowagę pomiędzy liberalnym centrum a oczekiwaniami społeczeństwa coraz bardziej zaniepokojonego skalą przemian społecznych. Coraz częściej okazywało się jednak, że centrum polityczne traci zdolność kontrolowania tej debaty.

Jean-Luc Mélenchon i radykalna lewica przedstawiają problem migracji przede wszystkim jako temat społeczny i ekonomiczny. Jordan Bardella oraz prawica traktują go jako centralny problem tożsamościowy współczesnej Francji.

To właśnie wokół tego sporu może zostać zbudowana cała kampania wyborów prezydenckich we Francji 2027.

Wybory 2027 będą również referendum dotyczących przyszłości republiki

Coraz więcej wskazuje na to, że wybory prezydenckie w 2027 roku będą czymś więcej niż kolejną kampanią wyborczą. Mogą stać się referendum dotyczącym przyszłości samego modelu republikańskiego.

Stawką będzie już nie tylko wybór nowego prezydenta po Emmanuelu Macronie. Coraz ważniejsze staje się pytanie, czy Francja nadal wierzy w możliwość utrzymania wspólnej republikańskiej wspólnoty w kraju coraz bardziej podzielonym społecznie, kulturowo i politycznie.

Być może właśnie dlatego temat migracji stał się jednym z najważniejszych tematów współczesnej Francji. Nie dotyczy już wyłącznie granic czy polityki bezpieczeństwa. Dotyczy samego pytania o przyszłość francuskiej republiki.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 czerwca 2026