Jak wyglądałaby Francja pod rządami Jordana BARDELLI?

Jak wyglądałaby Francja pod rządami Jordana Bardelli

Jeszcze nigdy od początku V Republiki perspektywa przejęcia Pałacu Elizejskiego przez Zjednoczenie Narodowe nie była tak realna jak obecnie. Sondaże przed wyborami prezydenckimi we Francji 2027 regularnie pokazują, że zarówno Jordan Bardella, jak i Marine Le Pen należą do ścisłej czołówki kandydatów zdolnych nie tylko wygrać pierwszą turę, ale także objąć najwyższy urząd w państwie.

.Wraz ze wzrostem poparcia dla RN coraz częściej pojawia się jednak pytanie znacznie ważniejsze niż same sondaże. Nie dotyczy ono bowiem tego, kto wygra wybory. Dotyczy tego, jak wyglądałaby Francja po zwycięstwie ugrupowania, które przez dziesięciolecia pozostawało na marginesie życia politycznego.

To właśnie pytanie postanowili postawić autorzy obszernego raportu opublikowanego przez European Council on Foreign Relations. Célia Belin, Jeremy Cliffe, Camille Lons i Constance Victor nie przygotowali prognozy wyborczej. Nie próbowali przewidzieć wyniku głosowania. Stworzyli natomiast eksperyment intelektualny oparty na programach wyborczych, głosowaniach parlamentarnych, publicznych wypowiedziach liderów RN oraz rozmowach z politykami i ekspertami. W centrum ich analizy znalazła się hipotetyczna sytuacja, w której Jordan Bardella obejmuje urząd prezydenta Republiki Francuskiej.

Najciekawszy w tym scenariuszu nie jest sam Jordan Bardella. Najciekawsze jest państwo, które mogłoby powstać pod jego rządami.

Francja narodowa zamiast Francji europejskiej

Przez dziesięciolecia kolejne rządy Francji, niezależnie od politycznych różnic, budowały swoją pozycję na założeniu, że siła kraju wynika zarówno z jego własnego potencjału, jak i z jego miejsca w Europie.

W wizji przedstawianej przez RN punkt ciężkości zostaje przesunięty. Europa przestaje być podstawowym narzędziem wzmacniania Francji. To Francja ma odzyskać możliwość samodzielnego działania i samodzielnego definiowania własnych interesów. W praktyce oznaczałoby to głęboką zmianę filozofii państwa.

Nie byłby to Frexit. Autorzy raportu EFCR podkreślają, że po doświadczeniach Brexitu oraz po rosyjskiej agresji na Ukrainę Zjednoczenie Narodowe porzuciło ideę wyprowadzenia Francji z Unii Europejskiej. Nie oznacza to jednak akceptacji obecnego modelu integracji.

Wręcz przeciwnie. Według wizji prezentowanej przez RN Unia Europejska powinna zostać przekształcona w luźniejszą wspólnotę suwerennych państw. Instytucje europejskie miałyby odgrywać mniejszą rolę, a decyzje wracałyby do stolic narodowych.

Dla Francji oznaczałoby to próbę odzyskania kontroli nad obszarami, które dziś w znacznym stopniu regulowane są na poziomie europejskim.

Granice jako fundament polityki

W scenariuszu przygotowanym przez ekspertów ECFR jednym z pierwszych priorytetów nowego prezydenta staje się polityka migracyjna.

Nie jest to przypadek. Od wielu lat kwestia migracji stanowi centralny element programu RN. To właśnie wokół niej partia budowała swoją tożsamość polityczną oraz odróżniała się od tradycyjnej prawicy i lewicy.

W wizji przedstawionej przez autorów raportu państwo francuskie po zwycięstwie Jordana Bardelli zaczyna ponownie postrzegać granicę jako podstawowe narzędzie sprawowania suwerenności.

Migracja nie jest traktowana jako zjawisko gospodarcze, humanitarne czy demograficzne. Jest postrzegana przede wszystkim jako kwestia bezpieczeństwa, tożsamości narodowej i zdolności państwa do kontrolowania własnego terytorium.

To podejście prowadziłoby do prób ograniczenia napływu migrantów, zaostrzenia polityki deportacyjnej oraz przywracania kontroli granicznych nawet kosztem napięć z partnerami europejskimi.

I właśnie tutaj pojawia się jedna z największych różnic między obecnym systemem politycznym Francji a modelem proponowanym przez RN. Dotychczas kolejne rządy traktowały współpracę europejską jako sposób zarządzania migracją. W wizji RN zarządzanie migracją staje się argumentem na rzecz ograniczania współpracy europejskiej.

Powrót państwa strategicznego

Drugim filarem hipotetycznej Francji Bardelli byłaby odbudowa silnego państwa strategicznego.

Przez wiele lat francuska debata publiczna koncentrowała się na reformach rynku pracy, finansach publicznych, konkurencyjności gospodarki i integracji europejskiej.

RN proponuje inną logikę. Według tej wizji państwo powinno aktywnie wspierać wybrane sektory gospodarki, chronić strategiczne przedsiębiorstwa oraz dbać o autonomię przemysłową kraju.

Autorzy raportu ECFR wskazują, że w myśleniu RN bardzo silnie obecna jest idea odzyskania kontroli nad kluczowymi obszarami gospodarki. Nie chodzi wyłącznie o kwestie ekonomiczne. W logice partii przemysł, energetyka, rolnictwo czy infrastruktura są elementami narodowej suwerenności.

To dlatego w programowych deklaracjach ugrupowania tak często pojawiają się pojęcia reindustrializacji, autonomii strategicznej i ochrony produkcji krajowej. W praktyce oznaczałoby to Francję znacznie bardziej interweniującą w gospodarkę niż ta, którą znamy z ostatnich lat.

Atom zamiast Zielonego Ładu

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów wizji RN jest stosunek do energetyki.

Dla Jordana Bardelli energetyka jądrowa nie jest wyłącznie źródłem energii. Jest symbolem niezależności państwa. Francja już dziś należy do światowych liderów energetyki atomowej. W wizji RN ten kierunek zostałby jeszcze bardziej wzmocniony.

Partia regularnie krytykuje Europejski Zielony Ład, wskazując, że nie uwzględnia wyjątkowej pozycji francuskiego sektora jądrowego. W scenariuszu przygotowanym przez ECFR nowa administracja próbuje ograniczać wpływ europejskich regulacji energetycznych i odzyskiwać kontrolę nad krajową polityką energetyczną.

W tym świecie transformacja klimatyczna nie znika. Zmienia się jednak jej filozofia. Priorytetem staje się nie tyle realizacja wspólnych europejskich celów klimatycznych, ile maksymalizacja francuskiej niezależności energetycznej.

Francja, która chce odzyskać wielkość

W całym raporcie ECFR przewija się jedno słowo, które od dziesięcioleci zajmuje szczególne miejsce w politycznej wyobraźni Francuzów.

Jest nim wielkość. Autorzy przypominają, że zarówno Marine Le Pen, jak i Jordan Bardella bardzo często odwołują się do tradycji generała Charles’a de Gaulle’a i jego wizji Francji jako państwa wyjątkowego, posiadającego własny głos w świecie i własną drogę polityczną.

To właśnie ten element wydaje się najważniejszy dla zrozumienia scenariusza przedstawionego przez ECFR. Nie jest to wizja Francji wycofującej się z polityki międzynarodowej. Przeciwnie. Jest to wizja Francji, która chce ponownie odgrywać pierwszoplanową rolę.

Pytanie, które autorzy pozostawiają otwarte, brzmi jednak inaczej. Czy w świecie XXI wieku można odzyskać dawną wielkość, ograniczając jednocześnie współpracę z tymi partnerami, którzy przez dziesięciolecia współtworzyli francuską siłę?

To właśnie od odpowiedzi na to pytanie zależy cała logika scenariusza Francji pod rządami RN.

Dlaczego Francja Bardelli mogłaby wejść w konflikt z Europą?

Pierwszym błędem popełnianym przez wielu obserwatorów francuskiej polityki jest założenie, że zwycięstwo Jordana Bardelli lub Marine Le Pen automatycznie oznaczałoby powstanie wielkiego sojuszu europejskiej prawicy. Na pierwszy rzut oka taki scenariusz wydaje się logiczny. Włochami rządzi Giorgia Meloni. W Niemczech rośnie znaczenie prawicy. W wielu państwach Europy Środkowej i Północnej partie narodowo-konserwatywne odgrywają coraz większą rolę, w Polsce prezydentem został Karol Nawrocki. Można więc odnieść wrażenie, że Francja pod rządami RN naturalnie wpisałaby się w ten trend.

Autorzy raportu European Council on Foreign Relations dochodzą jednak do wniosku dokładnie odwrotnego. W ich ocenie to właśnie zwycięstwo RN mogłoby ujawnić głębokie sprzeczności pomiędzy narodowymi interesami poszczególnych państw europejskich. Europa mogłaby stać się bardziej prawicowa, ale jednocześnie bardziej podzielona. Jest to jedna z najbardziej interesujących tez całego opracowania.

Europa narodów nie oznacza wspólnych interesów

W debacie publicznej często używa się pojęcia „Europa narodów”. Dla wielu polityków prawicy oznacza ono Unię Europejską opartą na współpracy suwerennych państw zamiast dominacji instytucji unijnych.

Problem polega jednak na tym, że państwa mają własne interesy. To właśnie ten element autorzy raportu ECFR uznają za potencjalne źródło przyszłych konfliktów.

Francja Jordana Bardelli w Unii Europejskiej mogłaby dążyć do maksymalizacji własnych korzyści gospodarczych, energetycznych i migracyjnych. Dokładnie to samo robiłyby jednak Włochy, Niemcy, Polska czy Hiszpania. W rezultacie wspólny sprzeciw wobec federalizacji Europy nie oznaczałby automatycznie zgody w sprawach praktycznych.

Przeciwnie. W wielu obszarach mogłoby dojść do jeszcze ostrzejszych sporów niż obecnie. Autorzy ECFR pokazują to na szeregu przykładów.

Pierwsze pole konfliktu – migracja

Najbardziej oczywistym źródłem napięć byłaby polityka migracyjna. Dla RN kontrola granic należy do absolutnych priorytetów. W hipotetycznym scenariuszu prezydent Bardella próbuje ograniczyć napływ migrantów i przywraca bardziej rygorystyczną kontrolę graniczną.

Brzmi to jak program, który mógłby znaleźć zrozumienie w wielu europejskich stolicach. Problem pojawia się jednak bardzo szybko. Jeżeli Francja zaostrza kontrole na granicy włoskiej, presja migracyjna nie znika. Przesuwa się jedynie na terytorium Włoch. Jeżeli Francja jednostronnie ogranicza przyjmowanie migrantów, większy ciężar spada na Hiszpanię, Włochy czy Grecję.

W wizji przedstawionej przez autorów raportu właśnie dlatego nawet Giorgia Meloni zaczyna stopniowo dystansować się od działań Paryża po zwycięstwie Bardelli. Interes narodowy Francji okazuje się bowiem inny niż interes narodowy Włoch. To jeden z najważniejszych wniosków raportu ECFR.

Energetyka jako nowa linia podziału

Drugim obszarem potencjalnego konfliktu byłaby energetyka. RN Marine Le Pen i Jordana Bardelli od lat krytykuje sposób funkcjonowania europejskiego rynku energii. Partia uważa, że Francja płaci zbyt wysoką cenę za rozwiązania tworzone z myślą o innych gospodarkach. W szczególności chodzi o Niemcy.

Francuska energetyka opiera się przede wszystkim na atomie. Niemiecka transformacja energetyczna rozwijała się natomiast w oparciu o inne źródła energii. W ocenie RN obecny system nie odzwierciedla tej różnicy.

Autorzy raportu ECFR zakładają więc sytuację, w której nowy prezydent próbuje wyłączyć Francję z części wspólnych mechanizmów regulacji rynku energii. Z francuskiego punktu widzenia może to wydawać się racjonalne. Z punktu widzenia pozostałych państw oznaczałoby jednak zachwianie całego systemu.

Właśnie dlatego w scenariuszu ECFR nawet politycy ideologicznie bliscy Jordanowi Bardelli zaczynają postrzegać go jako czynnik destabilizacji.

Konflikt o budżet europejski

Jeszcze większe znaczenie mogłaby mieć kwestia finansów. RN od dawna krytykuje wysokość francuskiej składki do budżetu Unii Europejskiej. W scenariuszu przygotowanym przez ekspertów ECFR nowa administracja domaga się znaczącego ograniczenia tych wpłat.

Z punktu widzenia francuskiego podatnika taki postulat może wydawać się atrakcyjny. Z punktu widzenia pozostałych państw oznacza jednak bardzo prosty problem. Jeżeli Francja płaci mniej, ktoś inny musi płacić więcej. To właśnie dlatego autorzy raportu przewidują gwałtowne napięcia nie tylko z Komisją Europejską, lecz również z innymi rządami.

Co istotne, nie chodzi wyłącznie o rządy lewicowe czy liberalne. Sprzeciw mogłyby wyrażać także gabinety konserwatywne. Polska, Włochy czy Niemcy nie miałyby bowiem żadnego interesu w finansowaniu decyzji podejmowanych jednostronnie przez Paryż.

Ukraina jako punkt zwrotny

Najbardziej widoczny konflikt mógłby jednak dotyczyć Ukrainy. To właśnie tutaj autorzy raportu widzą największe ryzyko strategiczne.

Od początku wojny stanowisko RN ewoluowało. Partia coraz wyraźniej potępiała rosyjską agresję i deklarowała poparcie dla ukraińskiej suwerenności. Jednocześnie pozostawała sceptyczna wobec części sankcji i części pomocy wojskowej. W praktyce oznaczałoby to próbę prowadzenia bardziej autonomicznej polityki wobec konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

Problem polega na tym, że dla wielu państw Europy Środkowej bezpieczeństwo Ukrainy jest bezpośrednio związane z ich własnym bezpieczeństwem. To właśnie dlatego autorzy raportu przewidują szczególnie ostre napięcia w sprawie Ukrainy pomiędzy Francją Bardelli a Polską, państwami bałtyckimi czy częścią krajów nordyckich.

W tej kwestii nawet wspólna przynależność do szeroko rozumianej prawicy nie gwarantowałaby porozumienia.

Rozszerzenie Unii Europejskiej

Kolejnym polem sporu mogłaby być przyszłość samej Unii. RN należy do najbardziej sceptycznych wobec rozszerzenia ugrupowań politycznych wśród dużych państw członkowskich. Szczególne obawy dotyczą Ukrainy.

Autorzy raportu przypominają, że w argumentacji RN bardzo często pojawia się kwestia rolnictwa. Ogromny potencjał ukraińskiego sektora rolnego jest postrzegany jako zagrożenie dla części francuskich producentów.

W efekcie Francja pod rządami RN mogłaby stać się jednym z głównych hamulcowych dalszego rozszerzania Unii. To oznaczałoby kolejny obszar konfliktu z państwami, które postrzegają integrację Ukrainy jako element stabilizacji kontynentu.

Paradoks Francji Bardelli

Najbardziej interesująca teza raportu ECFR pojawia się jednak na końcu. Autorzy sugerują, że polityka prowadzona w imię odzyskiwania suwerenności mogłaby doprowadzić do efektu odwrotnego od zamierzonego.

Francja chciałaby być bardziej niezależna. Jednocześnie stopniowo traciłaby zdolność budowania koalicji. Chciałaby odzyskać swobodę działania. Jednocześnie coraz częściej pozostawałaby sama. Chciałaby zwiększyć swoją siłę. Jednocześnie osłabiałaby własną pozycję w Europie.

To właśnie dlatego autorzy ECFR nie przedstawiają zwycięstwa RN jako prostego triumfu europejskiej prawicy. Przedstawiają je jako początek nowego etapu, w którym najważniejszym pytaniem staje się nie to, czy Europa będzie bardziej prawicowa, lecz czy będzie jeszcze zdolna do wspólnego działania.

To pytanie prowadzi do kolejnego problemu, być może najważniejszego ze wszystkich. Nawet jeśli Jordan Bardella wygrałby wybory i zrealizował znaczną część swojego programu, pozostaje kwestia, czy byłby w stanie skutecznie kierować jednym z najpotężniejszych państw Europy.

Czy Jordan Bardella byłby gotowy do sprawowania władzy?

W całym raporcie European Council on Foreign Relations jest jeden wątek, który powraca częściej niż migracja, energetyka czy relacje z Unią Europejską. Nie dotyczy on programu politycznego. Nie dotyczy nawet ideologii. Dotyczy zdolności do rządzenia.

Autorzy raportu wielokrotnie podkreślają, że największym wyzwaniem dla ewentualnej prezydentury Jordana Bardelli nie byłoby zwycięstwo wyborcze. Najtrudniejszy moment rozpocząłby się dopiero po wyborach.

Przejęcie Pałacu Elizejskiego oznacza bowiem przejęcie odpowiedzialności za jedno z najpotężniejszych państw świata. Państwo posiadające broń nuklearną. Stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. Drugą gospodarkę strefy euro. Państwo współtworzące od siedemdziesięciu lat architekturę integracji europejskiej.

Zdobycie takiej władzy i umiejętność jej wykonywania nie są tym samym. To właśnie na tej różnicy autorzy raportu budują jeden z najbardziej interesujących elementów swojego scenariusza.

Od polityki protestu do polityki odpowiedzialności

Przez większą część swojej historii Front Narodowy, a później Zjednoczenie Narodowe, funkcjonowały jako partie protestu. Ich zadaniem było wskazywanie problemów, krytykowanie elit i przedstawianie alternatywnej wizji Francji. Nie musiały natomiast ponosić pełnej odpowiedzialności za skutki swoich propozycji.

Taka sytuacja radykalnie zmienia się w momencie objęcia władzy. Autorzy raportu zwracają uwagę, że wiele ugrupowań antysystemowych w Europie przeżywało podobny moment. Kampania wyborcza pozwala koncentrować się na kilku wybranych tematach. Rządzenie wymaga zajmowania stanowiska każdego dnia w setkach spraw. Od kursu walutowego po bezpieczeństwo energetyczne. Od polityki rolnej po kryzysy międzynarodowe. Od budżetu państwa po konflikty społeczne.

To właśnie w tym miejscu zaczyna się największa próba dla każdego ruchu politycznego, który przez lata funkcjonował poza głównym nurtem.

Problem doświadczenia

Jordan Bardella jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków swojego pokolenia. Jednocześnie jego życiorys polityczny pozostaje wyjątkowo krótki. Autorzy raportu przypominają, że przez większość swojej kariery działał wyłącznie w strukturach partyjnych i instytucjach przedstawicielskich. Nie był ministrem. Nie kierował dużą administracją publiczną. Nie zarządzał regionem. Nie pełnił funkcji szefa rządu. Nie prowadził negocjacji międzynarodowych w imieniu państwa. Nie uczestniczył w zarządzaniu kryzysowym na najwyższym szczeblu.

W przypadku większości prezydentów V Republiki sytuacja wyglądała inaczej. Charles de Gaulle był przywódcą Wolnej Francji. Georges Pompidou był premierem. Valéry Giscard d’Estaing ministrem finansów. François Mitterrand wielokrotnym ministrem i liderem opozycji. Jacques Chirac dwukrotnie premierem. Nicolas Sarkozy ministrem spraw wewnętrznych. François Hollande kierował największą partią lewicy. Emmanuel Macron był ministrem gospodarki i doradcą prezydenta.

Jordan Bardella reprezentowałby więc wyjątkowy przypadek. Nigdy wcześniej tak młody polityk o tak ograniczonym doświadczeniu nie obejmowałby urzędu prezydenta Francji.

Państwo potrzebuje ludzi

Problem nie dotyczy wyłącznie samego prezydenta. Autorzy raportu ECFR podkreślają, że równie ważne jest pytanie o kadry. Przez dziesięciolecia główne partie polityczne tworzyły rozbudowane zaplecza ekspertów, urzędników, ministrów i parlamentarzystów. W przypadku RN sytuacja wygląda inaczej. Partia długo pozostawała poza systemem władzy. W rezultacie jej doświadczenie administracyjne jest znacznie mniejsze niż doświadczenie tradycyjnych ugrupowań rządzących.

W raporcie wielokrotnie pojawia się pytanie, kto faktycznie kierowałby poszczególnymi resortami. Kto odpowiadałby za finanse publiczne? Kto prowadziłby politykę zagraniczną? Kto zarządzałby armią? Kto negocjowałby w Brukseli? Kto przygotowywałby budżet państwa? Są to pytania, które nie odgrywają dużej roli podczas kampanii wyborczej, lecz stają się kluczowe po objęciu władzy.

Autorzy scenariusza zakładają, że właśnie w tym obszarze mogłyby pojawić się pierwsze trudności.

Cień Marine Le Pen

Jednym z najciekawszych wątków raportu pozostaje relacja między Jordanem Bardellą a Marine Le Pen. Dla wielu wyborców Bardella symbolizuje nowe pokolenie francuskiej prawicy. Jest młodszy. Sprawniej porusza się w mediach społecznościowych. Łatwiej dociera do młodszych wyborców. Posługuje się mniej konfrontacyjnym językiem niż dawni liderzy ugrupowania.

Autorzy raportu przypominają jednak, że bez Marine Le Pen nie byłoby politycznej kariery Jordana Bardelli. To ona przejęła partię po swoim ojcu. To ona rozpoczęła proces „oddiabolizowania” ugrupowania. To ona usunęła Jean-Marie Le Pena. To ona zmieniła nazwę Frontu Narodowego. To ona wybrała Bardellę jako swojego następcę.

W konsekwencji nawet po przejęciu Pałacu Elizejskiego nowy prezydent musiałby funkcjonować w cieniu tej, która przez lata była twarzą całego ruchu. Mogłoby to prowadzić do napięć pomiędzy Pałacem Elizejskim a kierownictwem partii.

Pojawiłoby się bowiem fundamentalne pytanie. Kto naprawdę kieruje obozem RN? Prezydent czy jego polityczna mentorka?

Kryzysy nie pytają o program

Najbardziej interesująca część raportu ECFR dotyczy jednak czegoś zupełnie innego. Autorzy zakładają wystąpienie nieprzewidzianego kryzysu międzynarodowego. Nie dlatego, że chcą przewidywać przyszłość. Chcą jedynie pokazać, jak bardzo rzeczywistość potrafi odbiegać od tematów dominujących w kampanii wyborczej.

Przed wyborami można mówić o migracji, podatkach, bezpieczeństwie czy energetyce. Po wyborach prezydent może obudzić się w środku nocy z informacją o katastrofie lotniczej, konflikcie wojskowym, kryzysie finansowym lub ataku cybernetycznym.

To właśnie wtedy liczy się doświadczenie. Liczy się zdolność podejmowania decyzji pod presją. Liczy się umiejętność budowania koalicji. Liczy się autorytet w relacjach z partnerami zagranicznymi.

Autorzy raportu nie twierdzą, że Jordan Bardella nie byłby zdolny do wykonywania tych zadań. Zwracają jednak uwagę, że nie miał jeszcze okazji udowodnić swoich kompetencji w takich sytuacjach. A to oznacza dodatkowy element niepewności.

Największy eksperyment polityczny V Republiki

W ostatecznym rozrachunku raport ECFR nie jest analizą osobowości Jordana Bardelli. Jest analizą historycznej sytuacji, w której ugrupowanie przez pół wieku pozostające poza centrum władzy mogłoby przejąć pełnię odpowiedzialności za państwo.

Autorzy nie twierdzą, że taki eksperyment zakończyłby się sukcesem. Nie twierdzą również, że zakończyłby się porażką. Pokazują natomiast, że zwycięstwo RN oznaczałoby największą zmianę polityczną we Francji od wielu dziesięcioleci. Zmianę wykraczającą daleko poza kwestie migracji, bezpieczeństwa czy polityki europejskiej. Byłaby to zmiana samego sposobu sprawowania władzy.

Dlatego najważniejsze pytanie dotyczące wyborów prezydenckich we Francji 2027 nie brzmi wyłącznie, czy Jordan Bardella może wygrać. Brzmi ono znacznie poważniej.

Czy człowiek, który symbolizuje polityczne dojrzewanie Zjednoczenia Narodowego, byłby w stanie przeprowadzić Francję przez pierwsze miesiące najbardziej nieprzewidywalnej prezydentury od początku V Republiki?

Francja Bardelli wobec świata. Jak mogłaby wyglądać polityka zagraniczna po zwycięstwie RN?

Spośród wszystkich pytań związanych z możliwym zwycięstwem Jordana Bardelli lub Marine Le Pen jedno powraca szczególnie często. Nie dotyczy ono gospodarki, migracji ani nawet przyszłości Unii Europejskiej. Dotyczy miejsca Francji w świecie.

Przez ponad sześćdziesiąt lat V Republiki francuska polityka zagraniczna wykazywała zadziwiającą ciągłość. Zmieniali się prezydenci, zmieniały się partie, zmieniały się okoliczności międzynarodowe, ale kilka zasad pozostawało niezmiennych. Francja chciała być mocarstwem globalnym. Chciała zachować strategiczną autonomię. Chciała współtworzyć Europę. Chciała pozostawać jednym z głównych filarów Zachodu.

Raport European Council on Foreign Relations stawia pytanie, co stałoby się z tym dziedzictwem po zwycięstwie RN.

Autorzy nie przewidują rewolucji porównywalnej z Brexitem ani gwałtownego zerwania wszystkich dotychczasowych sojuszy. Przeciwnie. Ich scenariusz jest znacznie bardziej subtelny, a przez to bardziej interesujący. Zakłada bowiem stopniową zmianę kierunku, która mogłaby prowadzić Francję ku coraz większej samotności politycznej.

De Gaulle, ale inaczej

Jordan Bardella bardzo często odwołuje się do postaci generała Charles’a de Gaulle’a. Podobnie czyni Marine Le Pen. Nie jest to przypadek. De Gaulle pozostaje we Francji symbolem niezależności państwa, politycznej suwerenności i zdolności przeciwstawiania się dominacji wielkich mocarstw.

Autorzy raportu zwracają jednak uwagę, że między gaullizmem a wizją RN istnieje istotna różnica. Gaullizm był projektem budowania niezależności po to, aby zwiększać wpływy Francji. W wizji RN niezależność staje się często celem samym w sobie.

To pozornie niewielka różnica, ale może prowadzić do całkowicie odmiennych skutków.

De Gaulle wielokrotnie konfliktował się z partnerami, lecz równocześnie budował nowe układy i nowe instytucje. W przypadku RN część działań mogłaby prowadzić przede wszystkim do osłabienia istniejących mechanizmów współpracy bez tworzenia równie skutecznych alternatyw.

Relacje ze Stanami Zjednoczonymi

Jednym z najciekawszych elementów raportu jest analiza stosunku RN do Stanów Zjednoczonych.

Przeciwnicy ugrupowania często przedstawiają Bardellę jako francuską wersję Donalda Trumpa. Autorzy raportu uważają jednak takie porównanie za zbyt uproszczone.

RN od lat podkreśla znaczenie francuskiej suwerenności. Ta logika dotyczy również relacji z Waszyngtonem. W praktyce oznaczałoby to politykę pełną sprzeczności. Z jednej strony część środowiska RN sympatyzuje z konserwatywną prawicą amerykańską. Z drugiej strony bardzo silne pozostaje przekonanie, że Francja nie może podporządkowywać swoich interesów żadnemu zagranicznemu partnerowi.

W efekcie prezydent Jordan Bardella mógłby jednocześnie szukać porozumienia z amerykańską administracją i odrzucać rozwiązania uznawane za sprzeczne z interesami Francji. Autorzy raportu zakładają nawet sytuację, w której początkowa bliskość między Bardellą a Donaldem Trumpem szybko ustępuje miejsca napięciom.

Powód jest prosty. Polityka „America First” nie zawsze jest zgodna z polityką „France First”.

NATO bez entuzjazmu

Jeszcze bardziej skomplikowane byłyby relacje z NATO. RN przez wiele lat krytykowało Sojusz Północnoatlantycki. W ostatnich latach stanowisko partii uległo jednak znaczącej ewolucji. Rosyjska agresja przeciw Ukrainie zmusiła większość europejskich ugrupowań do rewizji wcześniejszych poglądów.

Autorzy raportu nie zakładają więc wystąpienia Francji z NATO. Przewidują natomiast bardziej chłodne i instrumentalne podejście do Sojuszu. W tej wizji NATO pozostaje użyteczne tak długo, jak długo służy interesom Francji. Nie jest natomiast traktowane jako wspólnota polityczna czy cywilizacyjna.

To podejście mogłoby prowadzić do częstszych sporów z partnerami, szczególnie w sytuacjach kryzysowych wymagających szybkiego i jednoznacznego działania.

Rosja jako największa niewiadoma

Żaden temat nie budzi w Europie większych emocji niż stosunek do Rosji. Autorzy raportu ECFR poświęcają temu zagadnieniu szczególnie dużo uwagi.

Od początku wojny na Ukrainie stanowisko RN wyraźnie się zmieniło. Dawne deklaracje sympatii wobec Władimira Putina ustąpiły miejsca znacznie bardziej ostrożnej retoryce. Jednocześnie partia nigdy nie stała się równie jednoznacznie antyrosyjska jak wiele ugrupowań Europy Środkowej.

To właśnie tutaj autorzy dostrzegają największą niepewność. Nie przewidują oni zwrotu Francji ku Moskwie. Przewidują natomiast próbę budowania własnej, odrębnej polityki wobec konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Taka strategia mogłaby być przedstawiana jako wyraz niezależności. Mogłaby jednak zostać odebrana przez wielu partnerów jako osłabianie wspólnego frontu Zachodu.

Afryka i Morze Śródziemne

Szczególnie interesująco wygląda w raporcie wizja polityki śródziemnomorskiej. Autorzy ECFR przypominają, że Francja posiada wyjątkowe relacje z wieloma państwami Afryki Północnej i Afryki Subsaharyjskiej.

Migracja sprawia jednak, że znaczenie tych relacji staje się jeszcze większe. W scenariuszu ECFR Francja Bardelli próbuje budować nowe porozumienia z państwami afrykańskimi, które miałyby pomagać w kontrolowaniu przepływów migracyjnych.

Nie chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo. Chodzi również o energetykę, inwestycje i wpływy geopolityczne. Autorzy sugerują, że właśnie tutaj nowa administracja mogłaby osiągać pewne sukcesy. Pytanie brzmi jednak, czy byłyby one trwałe i czy nie prowadziłyby do nowych konfliktów z europejskimi partnerami.

Europa bez Francji czy Francja bez Europy?

Najbardziej interesujące pytanie pojawia się pod koniec raportu. Pada tam pytanie: czy Francja może zachować swoją pozycję mocarstwową bez aktywnego współtworzenia europejskiego projektu?

Od czasów Charles’a de Gaulle’a kolejne pokolenia francuskich przywódców próbowały łączyć dwa cele. Obronę narodowej suwerenności i budowę europejskiej siły. RN proponuje przesunięcie akcentów. Najpierw Francja. Potem Europa. Autorzy raportu nie twierdzą, że taki model jest niemożliwy.

Zastanawiają się jednak, czy w świecie rywalizacji między Stanami Zjednoczonymi, Chinami, Indiami i innymi wielkimi graczami pojedyncze państwo europejskie może skutecznie realizować globalne ambicje bez szerokiej współpracy z sąsiadami. To właśnie tutaj pojawia się najważniejsza konkluzja całego scenariusza.

Według ekspertów ECFR największym wyzwaniem prezydentury Jordana Bardelli nie byłby konflikt z przeciwnikami politycznymi. Nie byłaby nim nawet walka z Komisją Europejską. Największym wyzwaniem byłoby znalezienie odpowiedzi na pytanie, jak pogodzić narodową suwerenność z koniecznością działania w coraz bardziej współzależnym świecie.

Od odpowiedzi na to pytanie zależałby nie tylko los samego Jordana Bardelli, ale również miejsce Francji w Europie i świecie po wyborach prezydenckich w 2027 roku.

To właśnie dlatego scenariusz przygotowany przez autorów ECFR jest tak interesujący. Nie próbuje przewidzieć wyniku wyborów. Próbuje odpowiedzieć na znacznie ważniejsze pytanie: jak wyglądałaby Francja po zwycięstwie RN i czy byłaby to nadal ta sama Francja, którą Europa zna od dziesięcioleci?

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 czerwca 2026