Édouard PHILIPPE rozpoczął kampanię. Jakie ma szanse na objęcie Pałacu Elizejskiego w 2027?

Édouard Philippe oficjalnie rozpoczął kampanię przed wyborami prezydenckimi we Francji w 2027 r. Choć najnowsze sondaże nadal stawiają go przed Gabrielem Attalem jako najsilniejszego kandydata francuskiego centrum, były premier musi przekonać wyborców, że potrafi zaproponować nową wizję Francji po Emmanuelu Macronie.
.Niespełna rok przed wyborami prezydenckimi we Francji Édouard Philippe pozostaje jednym z najpoważniejszych kandydatów do objęcia Pałacu Elizejskiego. Najnowszy sondaż Odoxa dla „Le Figaro” potwierdził, że były premier nadal wyprzedza Gabriela Attala jako najbardziej wiarygodny kandydat obozu centrum i umiarkowanej prawicy. Jednocześnie badanie ujawniło wyraźne osłabienie jego wizerunku, przede wszystkim w zakresie dynamizmu, charyzmy i autorytetu. Pierwszy wielki wiec kampanii prezydenckiej, zorganizowany 5 lipca w paryskiej Adidas Arena, był więc czymś więcej niż tylko inauguracją kampanii. Był próbą odpowiedzi na pytanie, czy Édouard Philippe potrafi ponownie narzucić własną narrację francuskiej debacie publicznej.
Kim jest Édouard Philippe?
Édouard Philippe od wielu miesięcy znajduje się w gronie głównych kandydatów wymienianych w kontekście wyborów prezydenckich w 2027 r. Urodzony w 1970 r., wywodzi się z gaullistowskiej prawicy i przez lata był związany z Unią na rzecz Ruchu Ludowego (UMP), poprzedniczką Republikanów. W 2017 r. Emmanuel Macron powierzył mu funkcję premiera, czyniąc go jednym z najważniejszych współtwórców pierwszej kadencji swojej prezydentury.
Po odejściu z Matignon w 2020 r. Philippe zachował urząd mera Hawru i rozpoczął budowę własnego zaplecza politycznego, tworząc partię Horizons. Choć ugrupowanie pozostaje częścią większości prezydenckiej, jego lider od kilku lat konsekwentnie podkreśla własną tożsamość polityczną oraz przywiązanie do tradycji umiarkowanej prawicy.
We wrześniu 2024 r. jako pierwszy z najważniejszych polityków obozu prezydenckiego oficjalnie ogłosił zamiar ubiegania się o urząd prezydenta Republiki. Od tego czasu regularnie zajmuje czołowe miejsca we wszystkich najważniejszych sondażach dotyczących wyborów w 2027 r.
Jaką wizję Francji proponuje Édouard Philippe?
Choć Édouard Philippe przez wiele lat był jednym z najbliższych współpracowników Emmanuela Macrona, od początku przygotowań do wyborów prezydenckich stara się budować własną tożsamość polityczną. Nie przedstawia się jako kandydat rewolucji ani radykalnego zerwania z dotychczasowym porządkiem, lecz jako zwolennik stopniowej odbudowy sprawności państwa, finansów publicznych i instytucji Republiki.
W jego wystąpieniach regularnie powracają trzy wątki. Pierwszym jest odpowiedzialność budżetowa i ograniczenie zadłużenia państwa. Drugim – odbudowa szkoły oraz jakości usług publicznych. Trzecim – przywrócenie wiarygodności polityki poprzez realizowanie składanych obietnic, nawet jeśli oznacza to proponowanie reform trudnych i niepopularnych.
W ten sposób Philippe próbuje zająć miejsce pomiędzy narodową prawicą a obozem Emmanuela Macrona. Z jednej strony odrzuca program Zjednoczenia Narodowego, zarzucając mu niespójność gospodarczą. Z drugiej coraz wyraźniej podkreśla, że po dziesięciu latach rządów obecnego obozu Francja potrzebuje nowego sposobu sprawowania władzy.
Sondaż pokazał przewagę, ale również pierwsze oznaki słabości
Przez ostatnie dwa lata Édouard Philippe uchodził za najbardziej naturalnego następcę Emmanuela Macrona. W większości badań opinii publicznej pozostawał jedynym kandydatem centrum zdolnym rywalizować z przedstawicielem Zjednoczenia Narodowego w drugiej turze wyborów. I to niezależnie, czy startowałaby Marine Le Pen, czy Jordan Bardella.
Jeszcze na początku 2026 r. kilka badań opinii publicznej wskazywało Édouarda Philippe’a jako jedynego polityka obozu centrowego zdolnego pokonać kandydata Zjednoczenia Narodowego w drugiej turze wyborów. Najnowsze badania nie podważają jego pozycji lidera centrum, pokazują jednak stopniowe osłabianie jego osobistego wizerunku.
Najnowszy sondaż Odoxa potwierdza, że ta przewaga nadal istnieje. Czterdzieści procent respondentów uważa, że Philippe byłby dobrym kandydatem na prezydenta, podczas gdy Gabriela Attala wskazuje 31 proc. badanych. Wśród wyborców centrum oraz sympatyków Republikanów różnica pozostaje jeszcze wyraźniejsza.
Jednocześnie badanie przynosi sygnały ostrzegawcze. Dobrą opinię o byłym premierze deklaruje obecnie 43 proc. Francuzów, co oznacza spadek o jedenaście punktów w porównaniu z 2024 r. Jeszcze bardziej niepokoją szczegółowe wskaźniki. Philippe traci punkty w ocenie swojej energii, autorytetu, kompetencji i charyzmy. Maleje również odsetek osób postrzegających go jako polityka bliskiego zwykłym obywatelom.
Nie oznacza to jeszcze załamania jego pozycji, ale pokazuje, że sama reputacja sprawnego administratora państwa może nie wystarczyć do zwycięstwa w kampanii prezydenckiej.
Dlaczego inauguracja kampanii miała tak duże znaczenie?
Właśnie dlatego pierwszy wielki wiec kampanii miał znaczenie znacznie wykraczające poza zwykłe spotkanie z sympatykami. Po wielu miesiącach świadomej powściągliwości Édouard Philippe musiał pokazać, że jest gotów przejść z pozycji obserwatora do roli lidera walczącego o najwyższy urząd w państwie.
Nieprzypadkowo swoje wystąpienie rozpoczął od słów, że Francja jest krajem pełnym niepokoju, ale jednocześnie krajem, w którym „nie wszystko jest stracone”, jeśli politycy odważą się mówić prawdę i wreszcie dotrzymają składanych obietnic. Tym samym próbował przeciwstawić się jednemu z najczęściej formułowanych zarzutów wobec współczesnej klasy politycznej – utracie wiarygodności.
Centralnym motywem jego wystąpienia stała się odpowiedzialność. Philippe zapowiedział, że będzie oczekiwał od Francuzów wysiłku, ale wysiłku „sprawiedliwego, wspólnego i rozłożonego w czasie”. Jednocześnie otwarcie powiedział o konieczności wydłużenia aktywności zawodowej, większego udziału emerytów w finansowaniu systemu społecznego oraz ograniczenia wydatków administracji publicznej. Było to świadome odejście od logiki składania łatwych obietnic na rzecz budowania wizerunku polityka gotowego mówić o kosztach reform.
Szkoła stała się osią programu Édouarda Philippe’a
Najbardziej rozbudowaną część swojego wystąpienia Édouard Philippe poświęcił edukacji. Zapowiedział „gruntowną reformę szkoły”, którą określił jako największą od czasów Jules’a Ferry’ego, twórcy republikańskiego systemu edukacji we Francji. Nie była to przypadkowa deklaracja. Były premier wyraźnie stara się pokazać, że odbudowa państwa nie zaczyna się od kolejnych reform administracyjnych, lecz od odtworzenia fundamentów republiki.
Zapowiedział między innymi stworzenie powszechnego systemu wsparcia uczniów, łączącego spersonalizowanych asystentów opartych na sztucznej inteligencji z pracą nauczycieli, emerytowanych pedagogów oraz studentów. To jedna z pierwszych tak wyraźnych prób włączenia sztucznej inteligencji do programu jednego z głównych kandydatów w wyborach prezydenckich w 2027 r. Nie jako celu samego w sobie, lecz jako narzędzia służącego poprawie jakości edukacji.
Wybór edukacji jako jednego z głównych tematów inauguracji kampanii nie jest również przypadkowy z politycznego punktu widzenia. Większość kandydatów koncentruje dziś swoją narrację przede wszystkim na bezpieczeństwie, migracji lub finansach publicznych. Philippe próbuje natomiast zbudować własną odrębność, pokazując szkołę jako miejsce, od którego rozpoczyna się odbudowa państwa i konkurencyjności Francji.
Ten wybór nie jest przypadkowy. Francuska szkoła od lat znajduje się w centrum debat o przyszłości kraju. Kolejne badania pokazują pogarszające się wyniki uczniów, narastające nierówności edukacyjne oraz trudności z utrzymaniem autorytetu nauczycieli. Philippe próbuje więc zająć obszar, który łączy kwestie gospodarcze, społeczne i cywilizacyjne, unikając jednocześnie sprowadzenia kampanii wyłącznie do sporów o bezpieczeństwo i migrację.
Program odpowiedzialności zamiast programu łatwych obietnic
Drugim filarem jego wystąpienia była próba odbudowania wiarygodności polityki. W wielu fragmentach przemówienia powracał motyw prawdy, odpowiedzialności oraz konieczności dotrzymywania zobowiązań.
Były premier świadomie zdecydował się mówić o sprawach, które trudno uznać za politycznie wygodne. Zapowiedział wydłużenie aktywności zawodowej, większy udział emerytów w finansowaniu francuskiego modelu społecznego oraz konieczność ograniczenia wydatków państwa i administracji. Jednocześnie podkreślał, że największy ciężar reform nie powinien spaść na pracowników o najniższych dochodach ani na osoby prowadzące własną działalność gospodarczą.
W ten sposób Philippe stara się budować obraz polityka, który nie obiecuje szybkich rozwiązań, lecz proponuje stopniowe reformy rozłożone na wiele lat. Jest to strategia ryzykowna, ponieważ w kampaniach wyborczych znacznie łatwiej mobilizować wyborców za pomocą prostych i natychmiastowych obietnic. Z drugiej strony właśnie taki język od lat stanowi znak rozpoznawczy byłego premiera.
Kampania oparta na wiarygodności
Strategia Édouarda Philippe’a wyraźnie różni się od sposobu prowadzenia kampanii przez wielu jego konkurentów. Nie próbuje zdominować debaty kolejnymi propozycjami ani spektakularnymi zapowiedziami. Znacznie większy nacisk kładzie na budowanie obrazu polityka odpowiedzialnego, który jest gotów mówić o ograniczeniach finansowych państwa równie otwarcie jak o konieczności reform.
Taka strategia niesie ze sobą oczywiste ryzyko. W kampanii wyborczej łatwiej zdobywać uwagę wyborców obietnicami niż ostrzeżeniami. Philippe zakłada jednak, że zmęczenie Francuzów kolejnymi niespełnionymi deklaracjami stworzy przestrzeń dla kandydata odwołującego się przede wszystkim do wiarygodności.
Dlaczego Édouard Philippe zaatakował Zjednoczenie Narodowe?
Jednym z najbardziej politycznych momentów wiecu był zdecydowany atak na Zjednoczenie Narodowe.
Na dwa dni przed ogłoszeniem wyroku w sprawie Marine Le Pen Édouard Philippe zarzucił tej formacji brak spójności programowej. Według niego partia prezentuje różne oblicza w zależności od regionu kraju – na północy odwołuje się do programu socjalnego, natomiast na południu przedstawia się jako ugrupowanie liberalne.
Nie oszczędził również Jordana Bardelli, którego przedstawił jako polityka stopniowo odchodzącego od tradycyjnego programu Zjednoczenia Narodowego na rzecz bardziej liberalnych i proeuropejskich akcentów. Jednocześnie przeciwstawił mu Marine Le Pen, która nadal przedstawia siebie jako rzeczniczkę klas ludowych.
Sam fakt tak zdecydowanego wejścia w polemikę z liderami Zjednoczenia Narodowego pokazuje zmianę strategii Philippe’a. Przez wiele miesięcy unikał bezpośrednich konfrontacji, budując wizerunek polityka stojącego ponad bieżącymi sporami. Rozpoczęcie kampanii oznacza wyraźne odejście od tej postawy.
Czy inauguracja kampanii odpowiedziała na słabości ujawnione przez sondaż?
To właśnie w tym miejscu pojawia się najważniejsze pytanie. Sondaż Odoxa pokazał, że Édouard Philippe nie traci przede wszystkim zaufania do swoich kompetencji. Największym problemem okazało się osłabienie postrzeganej energii, charyzmy i zdolności do narzucania własnego przywództwa.
Wiec w Adidas Arena był próbą odwrócenia właśnie tego trendu. Były premier zaprezentował bardziej zdecydowany styl wystąpienia, wyraźniej zarysował własny program oraz po raz pierwszy od wielu miesięcy wszedł w bezpośredni spór z głównymi rywalami. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy to wystarczy do odbudowania jego politycznej dynamiki.
Jedno wydaje się natomiast oczywiste. Kampania Édouarda Philippe’a przestała być projektem przygotowywanym na przyszłość. Od wiecu w Paryżu stała się realną kampanią prezydencką.
Co start kampanii Édouarda Philippe’a oznacza dla wyborów prezydenckich we Francji?
Inauguracja kampanii Édouarda Philippe’a ma znaczenie wykraczające poza losy jednego kandydata. Po raz pierwszy od wielu miesięcy kampania prezydencka we Francji zaczyna nabierać wyraźnego kształtu. Dotychczas większość potencjalnych kandydatów budowała swoją pozycję przede wszystkim poprzez wywiady, książki, wystąpienia medialne i sondaże. Wiec w paryskiej Adidas Arena oznacza przejście do kolejnego etapu – otwartej rywalizacji o Pałac Elizejski.
Dla Gabriela Attala oznacza to konieczność udowodnienia, że intensywna obecność w mediach i aktywność partyjna mogą przełożyć się na równie przekonującą ofertę prezydencką. Dotychczasowe badania opinii publicznej pokazują bowiem, że mimo dużej rozpoznawalności były premier nadal ustępuje Édouardowi Philippe’owi w ocenach dotyczących zdolności do sprawowania najwyższego urzędu w państwie.
Jeszcze większe znaczenie wydarzenia te mają dla Jordana Bardelli i całego Zjednoczenia Narodowego. Philippe wyraźnie zasygnalizował, że zamierza prowadzić kampanię nie tylko jako kandydat kontynuacji po Emmanuelu Macronie, lecz także jako główny przeciwnik narodowej prawicy. Otwiera to nową oś rywalizacji, która w najbliższych miesiącach będzie dotyczyła nie tylko gospodarki czy finansów publicznych, ale również wiarygodności programów przedstawianych przez poszczególnych kandydatów.
Na przebieg kampanii wpływa również kalendarz polityczny. Zaledwie dwa dni po inauguracji kampanii Édouarda Philippe’a francuski wymiar sprawiedliwości ma ogłosić rozstrzygnięcie w sprawie Marine Le Pen. Niezależnie od treści wyroku decyzja ta może znacząco zmienić układ sił przed wyborami prezydenckimi w 2027 r., wpływając zarówno na strategię Zjednoczenia Narodowego, jak i pozostałych kandydatów.
Wiec w Paryżu nie rozstrzyga więc jeszcze o przyszłości Édouarda Philippe’a. Pokazuje jednak, że były premier świadomie zmienia sposób prowadzenia swojej kampanii. Dotychczas budował pozycję przede wszystkim na doświadczeniu, kompetencjach i wizerunku odpowiedzialnego administratora państwa. Teraz próbuje przekonać Francuzów, że potrafi również wyznaczyć kierunek rozwoju kraju po zakończeniu epoki Emmanuela Macrona.
To właśnie odpowiedź wyborców na tę próbę będzie jednym z najważniejszych czynników kształtujących francuską kampanię prezydencką w nadchodzących miesiącach. Jeśli Édouard Philippe zdoła odzyskać dynamikę i przywódczy wizerunek, które – jak wskazał sondaż Odoxa – w ostatnim czasie częściowo osłabły, pozostanie najpoważniejszym kandydatem centrum do wejścia do drugiej tury. Jeśli jednak nie zdoła przełożyć dobrego startu kampanii na trwały wzrost poparcia, przestrzeń polityczna otworzy się zarówno dla Gabriela Attala, jak i kandydatów prawicy oraz Zjednoczenia Narodowego.
Dlatego inaugurację kampanii Édouarda Philippe’a można uznać za symboliczny moment rozpoczęcia właściwej kampanii prezydenckiej we Francji. Po miesiącach spekulacji i przygotowań główni kandydaci zaczynają przedstawiać własne projekty państwa, a wyborcy otrzymują pierwszą możliwość porównania nie tylko sondaży, lecz także wizji Francji, które będą rywalizować aż do pierwszej tury wyborów w 2027 roku.
Kampania Édouarda Philippe’a nie będzie jednak rozstrzygała się wyłącznie w rywalizacji z Gabrielem Attalem czy Jordanem Bardellą. Jej najważniejszym przeciwnikiem pozostaje czas. Przez kilka lat były premier korzystał z przewagi polityka cierpliwie przygotowującego swoją kandydaturę. Teraz musi udowodnić, że potrafi zamienić doświadczenie i kompetencje w energię zdolną przekonać większość Francuzów.
Najbliższe miesiące pokażą, czy inauguracja kampanii okaże się początkiem odbudowy jego politycznej dynamiki, czy jedynie pierwszym etapem znacznie trudniejszej walki o przekonanie wyborców, że to właśnie Édouard Philippe powinien zostać następcą Emmanuela Macrona. Jedno wydaje się już pewne: po miesiącach oczekiwania kampania prezydencka we Francji naprawdę się rozpoczęła.
Jakie miejsce zajmuje Édouard Philippe w wyścigu do Pałacu Elizejskiego?
Na początku kampanii prezydenckiej Édouard Philippe pozostaje jednym z najpoważniejszych kandydatów do objęcia Pałacu Elizejskiego. Były premier i przewodniczący partii Horizons dysponuje doświadczeniem zdobytym zarówno w kierowaniu rządem Francji, jak i w zarządzaniu dużym miastem jako mer Hawru. To właśnie kompetencje wykonawcze od wielu lat stanowią jego największy kapitał polityczny.
Jego strategia wyborcza opiera się na przekonaniu, że po dwóch kadencjach Emmanuela Macrona Francja potrzebuje nie tyle politycznej rewolucji, ile odbudowy sprawności państwa, finansów publicznych oraz systemu edukacji. Philippe stara się przedstawiać jako kandydat odpowiedzialności, reform i stabilności, unikając jednocześnie zarówno radykalizmu narodowej prawicy, jak i obietnic niemożliwych do zrealizowania.
Największym wyzwaniem pozostaje jednak przekonanie wyborców, że reprezentuje nowy etap francuskiej polityki, a nie jedynie kontynuację epoki Emmanuela Macrona. To właśnie odpowiedź na to pytanie może zdecydować o tym, czy zdoła wejść do drugiej tury wyborów prezydenckich i powalczyć o urząd prezydenta Republiki.
Najczęściej zadawane pytania o Édouarda Philippe’a i wybory prezydenckie we Francji w 2027 roku
Kim jest Édouard Philippe?
Édouard Philippe należy dziś do grona najważniejszych kandydatów w wyborach prezydenckich we Francji w 2027 r. Urodzony w 1970 r., wywodzi się z gaullistowskiej prawicy i przez wiele lat był związany z Unią na rzecz Ruchu Ludowego (UMP), poprzedniczką Republikanów. W latach 2017–2020 pełnił funkcję premiera w pierwszej kadencji Emmanuela Macrona, zdobywając opinię polityka kompetentnego, spokojnego i skutecznego w zarządzaniu administracją państwową.
Po odejściu z funkcji premiera zachował urząd mera Hawru i rozpoczął budowę własnego zaplecza politycznego, tworząc partię Horizons. Choć ugrupowanie współtworzy szeroki obóz prezydencki, Philippe od kilku lat konsekwentnie buduje własny projekt polityczny, przygotowując się do walki o Pałac Elizejski. Dziś jest regularnie uwzględniany we wszystkich najważniejszych sondażach dotyczących wyborów prezydenckich i pozostaje jednym z głównych pretendentów do wejścia do drugiej tury.
Dlaczego Édouard Philippe rozpoczął kampanię właśnie teraz?
Decyzja o rozpoczęciu otwartej kampanii na rok przed wyborami nie jest przypadkowa. Przez długi czas Édouard Philippe utrzymywał wysokie notowania, prowadząc bardzo powściągliwą działalność polityczną i unikając codziennych sporów. Najnowsze badania opinii publicznej zaczęły jednak pokazywać stopniowe osłabienie jego osobistego wizerunku, przede wszystkim w zakresie dynamizmu, charyzmy i zdolności przywódczych.
Pierwszy wielki wiec w paryskiej Adidas Arena miał więc pokazać wyborcom, że były premier kończy etap przygotowań i rozpoczyna rzeczywistą walkę o urząd prezydenta Republiki. Był również odpowiedzią na coraz większą aktywność pozostałych kandydatów, przede wszystkim Gabriela Attala, ale także na rosnącą dominację Jordana Bardelli w sondażach po prawej stronie sceny politycznej. Inauguracja kampanii miała pokazać, że Philippe nie zamierza ograniczać się do roli komentatora wydarzeń, lecz chce sam narzucać tempo kampanii.
Jaki program przedstawił Édouard Philippe?
Podczas inauguracji kampanii Édouard Philippe skoncentrował się na kilku najważniejszych kierunkach przyszłych reform. Zapowiedział gruntowną przebudowę francuskiego systemu edukacji, określając ją jako największą reformę szkoły od czasów Jules’a Ferry’ego. Jednym z najbardziej komentowanych elementów programu było wykorzystanie sztucznej inteligencji jako narzędzia wspierającego uczniów, nauczycieli i proces nauczania.
Równocześnie były premier zapowiedział działania na rzecz poprawy stanu finansów publicznych, ograniczenia zadłużenia państwa oraz zwiększenia efektywności administracji. Otwarcie mówił także o konieczności wydłużenia aktywności zawodowej oraz większego udziału emerytów w finansowaniu francuskiego modelu społecznego. W centrum jego programu znalazła się odpowiedzialność za państwo, odbudowa zaufania do instytucji oraz przekonanie, że politycy powinni mówić obywatelom prawdę nawet wtedy, gdy oznacza to przedstawianie trudnych i niepopularnych reform.
Jakie są największe atuty i największe słabości Édouarda Philippe’a?
Największym atutem Édouarda Philippe’a pozostaje doświadczenie zdobyte podczas kierowania francuskim rządem oraz opinia polityka kompetentnego, spokojnego i przewidywalnego. Wielu wyborców postrzega go jako jednego z najlepiej przygotowanych kandydatów do sprawowania najwyższych funkcji państwowych. Korzystne pozostają również jego notowania wśród wyborców centrum i umiarkowanej prawicy, gdzie od wielu miesięcy wyprzedza Gabriela Attala.
Jednocześnie badania opinii publicznej pokazują, że jego największym wyzwaniem staje się odbudowa wizerunku politycznego lidera. W ostatnich miesiącach pogorszyły się oceny dotyczące jego dynamizmu, charyzmy i zdolności do mobilizowania opinii publicznej. Philippe musi również przekonać Francuzów, że reprezentuje nowy etap francuskiej polityki, a nie jedynie kontynuację epoki Emmanuela Macrona. Od odpowiedzi na te dwa wyzwania może zależeć powodzenie całej jego kampanii.
Czy Édouard Philippe ma szansę wygrać wybory prezydenckie we Francji w 2027 roku?
Na obecnym etapie kampanii Édouard Philippe pozostaje jednym z głównych pretendentów do wejścia do drugiej tury wyborów prezydenckich. Większość badań opinii publicznej od wielu miesięcy plasuje go w gronie najsilniejszych kandydatów obozu centrum i umiarkowanej prawicy, a w części sondaży jest jedynym politykiem tego środowiska zdolnym skutecznie rywalizować z kandydatem Zjednoczenia Narodowego.
O ostatecznym wyniku wyborów zadecydują jednak nie tylko sondaże. Równie istotne będą przebieg kampanii, sytuacja gospodarcza Francji, wydarzenia międzynarodowe oraz rozstrzygnięcia dotyczące pozostałych kandydatów, w tym Marine Le Pen. W najbliższych miesiącach kluczowe będzie to, czy Édouard Philippe zdoła przekonać wyborców, że jest nie tylko doświadczonym byłym premierem, lecz także politykiem zdolnym zaproponować Francji nową wizję rozwoju po zakończeniu prezydentury Emmanuela Macrona. To właśnie od tego będzie zależało, czy utrzyma pozycję jednego z głównych faworytów wyścigu do Pałacu Elizejskiego.
Oprac. Arkadiusz Jordan
Paryż





