Agnieszka PAWNIK: Dlaczego wszyscy, poza Japończykami, kochają Akirę Kurosawę? Agnieszka PAWNIK: Dlaczego wszyscy, poza Japończykami, kochają Akirę Kurosawę?

Dlaczego wszyscy, poza Japończykami, kochają Akirę Kurosawę?

Photo of Agnieszka PAWNIK

Agnieszka PAWNIK

Studentka Studiów Dalekowschodnich na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się historią i polityką Japonii. Pisze dla Pulsu Azji. Uważnie obserwuje ulice Internetu.

zobacz inne teksty Autora

„Rashomon”, „Siedmiu samurajów”, „Ran”, „Tron we krwi”. Trudno znaleźć ludzi, którzy przynajmniej nie słyszeli o tych tytułach. Autoorientalizm w wykonaniu Akiry Kurosawy stał się wyznacznikiem i znakiem rozpoznawczym japońskiej kinematografii powojennej i będzie nim jeszcze przez wiele lat.

.W tekście  „Japoński orientalizm, czyli o gejszach, które lubią herbatę i sztuki walki” pisałam o tym, w jaki sposób Japończycy manipulują zachodnimi oczekiwaniami wobec siebie [LINK]. Dzisiaj chciałabym się skupić na jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów tego zjawiska — na fenomenie Akiry Kurosawy, kultowego reżysera, który wpłynął na obraz światowego kina, pozostając niedoceniany w swoim ojczystym kraju.

Kurosawa urodził się w 1910 roku w rodzinie o samurajskich korzeniach. Częścią jego legendy jest fakt, że buntował się przeciwko nakazowi kręcenia filmów propagandowych i długo ograniczał się wyłącznie do pisania scenariuszy. Zadebiutował w 1943 roku filmem „Saga o dżudo”, następnie ugiął się pod presją wytwórni, tworząc filmy wymagane przez państwo, w tym opowieść o robotnicach „Najpiękniejsza” z 1944 roku. Pięć lat później stworzył pierwszą produkcję samurajską — „Ci, którzy nadepnęli tygrysowi na ogon”, w której rozwijał klasyczny japoński konflikt uczucia i powinności.

.Od końca wojny przez okres okupacyjny reżyser borykał się z innymi problemami: rodacy uznawali jego filmy za zbyt zachodnie, a Amerykanie — za feudalne. Od „Zbłąkanego psa” z 1949 roku można mówić o polifonii w jego twórczości. Michał Bobrowski, autor książki „Akira Kurosawa. Artysta pogranicza” (Nomos 2012), rozgranicza ten wielogłos na postaci „Wilka”, „Współczującego” i „Wojownika”, którzy symbolizują kolejno zło, dobro i pragmatyzm postępowania.

Koniec drugiej wojny światowej i kapitulacja Japończyków zniszczyły dumę narodową i postawiły w innym świetle wartości, które przez pokolenia kształtowały ich tożsamość. Trudności okupacyjne i ekonomiczne doprowadziły do kryzysu japońskiej kultury. Zdawano sobie sprawę z potrzeby zaistnienia na nowo w świadomości świata zachodniego. Dlatego wielkim zaskoczeniem był fakt, kiedy w 1953 roku, dwa dni po podpisaniu traktatu pokojowego w San Francisco, „Rashomon” Kurosawy został nagrodzony Złotym Lwem na festiwalu w Wenecji. Reżyser z dnia na dzień zyskał miano bohatera narodowego, chociaż nawet nie wiedział, że jego film był nominowany (!). Wytwórnia filmowa Daiei chciała początkowo wystawić „Until We Meet Again” Tadashi’ego Imaiego.

„Rashomon” ukazał się w Wenecji dzięki działaniom Włoszki Giuliany Stramigoli, profesorki, mecenaski sztuki i japonistki, która uznała go za „czysto japoński”. Z własnej kieszeni ufundowała tłumaczenie, opracowanie napisów i transport taśm filmowych. Rok później Kurosawę odznaczono Oscarem. Japonię ogarnęło szczęście wygranej podszyte zaskoczeniem — film opiera się na wątkach z historii, których przedstawianie było zakazane przez władze okupacyjne do końca lat 50.

Sukces „Rashomona” spowodował wzmożony eksport japońskiej kinematografii. Wszyscy zadawali sobie pytanie, co atrakcyjnego dostrzegają w filmach zachodni widzowie, i często wyrażali swoje zdziwienie, kiedy sukces odnosiły filmy zupełnie inne, niż się spodziewano. Prezes wytwórni Daiei Masaichi Nagata doskonale przyswoił sobie lekcję o orientalizmie. Dokładnie przeanalizował reakcję krytyków na film Kurosawy i wyciągnął z niej konkretne wnioski.

Zachód zachwycił się „egzotyką” i „innością” oprawy pewnych „naturalnych i wspólnych ludzkości wartości”. Mamy więc do czynienia z tym samym mechanizmem, który wykorzystano w „Avatarze” Jamesa Camerona czy „Ostatnim samuraju” Edwarda Zwicka — ludzie spoza Japonii byli zainteresowani patrzeniem na stare historie w wyjątkowej scenerii. Sam Kurosawa też z tego korzystał: „Idiota” z 1951 roku to adaptacja słynnej powieści Dostojewskiego o tym samym tytule, a „Tron we krwi” z 1957 — szekspirowskiego „Makbeta”.

.Podstawą tożsamości powojennych pokoleń Japonii stał się kontrast my — inni, bliski typowej dla tego kraju odmianie nacjonalizmu podkreślającego wyjątkowe przymioty narodowego ducha Yamato-damashii. Producenci i twórcy czerpali z sukcesu Kurosawy wskazówki dotyczące tworzenia filmów eksportowych.

Schemat narracji „Siedmiu samurajów”, gdzie sprawiedliwość czyni drużyna zebrana z siedmiu pozornie różnych od siebie osób, znalazł swoje odwzorowanie w „Siedmiu wspaniałych” Johna Sturgesa z 1960 roku, „Siedmiu wojownikach” Terry’ego Longa z 1989 roku i wreszcie seria anime „Samurai 7” autorstwa Toshifumi Takizawy.

W 1969 roku Paul Wendkos stworzył „sequel sequela”, wypuszczając na rynek „Kolty siedmiu wspaniałych”, wystylizowane na zapata westerns. Produkcja ta była poprzedzona „Powrotem siedmiu wspaniałych” Burta Kennedy’ego i przypieczętowana filmem „Siedmiu wspaniałych nadjeżdża” George’a McCowana. W 1980 roku powstała wersja, której akcja toczy się w kosmosie — „Battle Beyond the Stars” Jimmiego T. Murakamiego. Idąc jeszcze dalej, schemat filmowy spełnia też animowana produkcja Pixara z 1998 roku „Dawno temu w trawie” Johna Lassetera.

Słynna „Trylogia dolara” również czerpała z twórczości Kurosawy. „Za garść dolarów” Sergia Leone jest inspirowane „Strażą przyboczną” z 1961 roku. Legenda głosi, że Clint Eastwood został wyposażony w swoje kultowe papierosy na podobieństwo głównego bohatera filmu Kurosawy, który trzyma w ustach słomkę. Polecam oglądanie obu filmów jednocześnie i poszukiwanie różnic.

Innym filmem, który wywarł znaczący wpływ na rozwój westernu, był „Pijany anioł” z 1948 roku. Postać lekarza-pijaka, który nie jest w stanie znieść cierpień innych ludzi, wrosła na stałe w panteon klasycznych archetypów amerykańskiego kina. Wspaniały monument i podstawa westernu — John Ford — też był znany ze swojej miłości do twórczości Kurosawy, co widać w „Mieście bezprawia”, wywołującym jednoznaczne skojarzenie z „Ukrytą fortecą”. To niejedyna ikona kina, która wzorowała się na tej konkretnej produkcji. George Lucas czerpał z niej, tworząc kultową sagę „Star Wars”.

O fenomenie Akiry Kurosawy napisano już wiele książek, prac naukowych i artykułów. Cały czas inspiruje on kolejnych twórców. We wrześniu bieżącego roku ma się ukazać w polskich kinach następny remake „Siedmiu wspaniałych”, Antoine’a Fuqua, z Denzelem Washingtonem i Chrisem Prattem w rolach głównych. Nie mam wątpliwości, że reakcje widzów będą entuzjastyczne.

.Akira Kurosawa kształtował kino i obraz globalnej kultury masowej przez całe swoje życie, inspirując twórców takich jak Spielberg, Bertolucci, Altman czy Scorsese, a teraz oddziałuje na kolejne pokolenia już po swojej śmierci. Jego sukces zmienił sytuację Japonii w latach 50. ubiegłego stulecia i stanowił punkt przełomowy w sposobie postrzegania tego kraju przez Zachód. U jego podstaw leży proste i oparte na stereotypach przeświadczenie o inności Japończyków, tak starannie potwierdzane od lat przez nich samych.

Agnieszka Pawnik

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 21 sierpnia 2016
Fot.Shutterstock

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam