Rosja Putina. Ameryka i Europa muszą mówić jednym głosem. Także poprzez sankcje

Michał BONI

Poseł do Parlamentu Europejskiego. Były minister pracy i polityki socjalnej, sekretarz stanu odpowiedzialny m.in. za politykę rynku pracy, szef zespołu doradców strategicznych Prezesa Rady Ministrów, minister administracji i cyfryzacji.

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

Michał BONI: Putin’s Russia

Rosja Putina jest problemem dla całego świata. Tytułowa okładka w „The Economist” i teksty w tym tygodniku zamieszczone pokazują, że polityka Putina „wyprowadza” świat w radykalnie złym kierunku — przeciw demokracji, wolności, wartości państwa prawa, swobodom rynkowym.

Dlaczego aż cały świat jest zagrożony?

.Nie tylko Ukraina jest zagrożona po aneksji Krymu i wojnie, którą żołnierze Putina prowadzą w Donbasie przeciw Ukrainie i jej niezależności. Dzisiaj walka o granice Ukrainy jest walką o bezpieczeństwo granic Europy. Nie tylko syryjskie dzieci Aleppo ucierpiały z powodu rosyjskich decyzji i wojennych działań. Romantyczne wywody Walerego Giergijewa w „Financial Times”, wielkiego skądinąd dyrygenta i obrońcy Putina zarazem, nie przekreślą tego. To Rosja uniemożliwia wspólną reakcję świata na wojnę w Syrii. To Rosja drażni się z Turcją, by za chwilę wysyłać serdeczne sygnały. To Rosja coraz silniej i coraz bardziej prowokacyjnie oddziałuje na sytuację państw Partnerstwa Wschodniego: Azerbejdżan, Armenię, Gruzję, cały Kaukaz, a także Mołdawię. Wpływa na ludzką mentalność przez media i język, chce wpływać na wyniki wyborów. Manipulacje putinowskiej Rosji sięgają nawet próby wpłynięcia na wyniki wyborów prezydenckich w USA. Nie mówiąc o rosyjskiej grze na osłabienie Unii Europejskiej — Brexit, dziwna polityka Orbana, czeskich i słowackich liderów. Ostatnio rosyjskie firmy starają się nawet przejąć bułgarskie media…

Dlatego odpowiedź świata musi być jednoznaczna i całościowa. Rozumiem delikatność gier dyplomatycznych, rozumiem potrzeby relacji gospodarczych. Ale w pewnych sytuacjach białe jest białe, a czarne jest czarne. Zło jest złem.

To Rosja uniemożliwia wspólną reakcję świata na wojnę w Syrii.

.Temat wraca w trakcie dyskusji o sankcjach wobec Rosji, jaką podjęły kraje Unii na szczycie w Brukseli 20 i 21 października 2016 r, dodając do listy wcześniejszych, ukraińskich spraw, temat syryjski. Aleppo nie może stać się kolejnym Groznym – mówił przed brukselskim szczytem estoński minister spraw zagranicznych.

Ale sankcjom trzeba nadać nowe rozumienie i wymogi, muszą się pojawić nowe opcje – jak zapisano w projekcie Konkluzji Rady Europejskiej. Jeśli sankcyjna polityka wobec Rosji ma być skutecznym narzędziem – nie czegoś, co Putin nazwałby igraniem z partnerem, ale zmieniania postawy partnera (wciąż partnera?), to potrzebna jest nowa strategia.

Podczas konferencji, którą w Parlamencie Europejskim w ostatnich dniach zorganizowaliśmy w grupie międzypartyjnej na temat Ukrainy i Rosji (Petras Austrevicius z grupy Liberałów, Rebecca Harms z grupy Zielonych, Ana Gomes z grupy Socjalistów, Charles Tannock z grupy Konserwatywnych Reformatorów i ja — z grupy chadeckiej), temat sankcji pojawił się jako kluczowy.

Część osób uważała, że musi być on silnie powiązany z wymaganiem od Rosji, by wypełniła ustalenia i zobowiązania z porozumienia mińskiego. To wydaje się oczywiste. Chociaż efektem szczytu w Berlinie w formacie normandzkim — Niemcy, Francja, Rosja, Ukraina — było jasne stwierdzenie, że zapisy porozumienia mińskiego są niejasne i że konieczne jest opracowanie mapy drogowej, jak dojść do pokoju i stabilizacji sytuacji.

Dlatego patrząc na Rosję Putina — i uznając sprawy Ukrainy za jedne z najważniejszych w całym szeregu spraw kluczowych — należy, jak mówił podczas konferencji Andriej Iłłarionow, mieszkający na stałe w USA uczony i analityk, spojrzeć na sankcje w nowy sposób. Lista rekomendacji Iłłarionowa była dyskutowana i zyskała uznanie jako punkt wyjścia do nowej debaty o sankcjach wobec Rosji Putina.

Co jest potrzebne?

.Działania wobec Rosji nie mogą być zdominowane przez decyzje podejmowane ad hoc. Muszą być elementem szerszej strategii wolnego świata wobec putinowskiej Rosji. Tylko wtedy uniknie się „dziur” w systemie sankcyjnym, niekonsekwencji w prowadzonej polityce. Każdą taką niekonsekwencję Putin skrzętnie wykorzystuje. Znaczące słabości to projekt Nord Stream 2, wizyty Berlusconiego na Krymie czy ton przemówień Sarkozy’ego, ale i wiele działań technicznych.

Nowa strategia wobec Rosji musi być wspólna dla Unii Europejskiej i USA (po wyborach prezydenckich będzie to — mam nadzieję — bardziej możliwe). Jej elementem musi być stały monitoring tego, co Rosja robi, oraz spójna ocena stosowanych narzędzi i sankcji. Trzeba wiedzieć, jakie jest realne oddziaływanie sankcji — społeczne, polityczne, gospodarcze. Niezbędna jest rzetelna i obiektywna ocena skutków sankcji — czy to jest ubytek rzędu 1-1,5% PKB rocznie, czy powyżej 2,5% PKB. Wartość gospodarki rosyjskiej w roku 2016 jest taka, jaka była w roku 2008. Stagnacja, która cofa rozwój, jest więc realnym zagrożeniem. Trzeba rozumieć, jak sankcje i inne działania wobec Rosji funkcjonują w różnych wymiarach czasowych: w krótkiej perspektywie, średniej i długiej.

Takie wydłużenie perspektywy czasowej pozwoli nie tylko widzieć ekonomiczne wymiary problemu dla Rosji i dla świata, ale i uzmysłowić, że bez realnego powrotu do innego modelu państwa i rządzenia, bez powrotu na ścieżkę demokratycznego rozwoju — Rosja się nie zmieni. I nie zmieni swojego stosunku do świata.

I dlatego właśnie punktem referencyjnym nie może być tylko i wyłącznie porozumienie mińskie, ale Karta ONZ i Akt końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, helsińskie dokumenty dotyczące suwerennej równości, nienaruszalności granic, integralności terytorialnej państw, poszanowania praw człowieka i podstawowych wolności. To zresztą z punktu widzenia Ukrainy ważny czynnik, bo wymusiłby warunki dla wyborów w Donbasie i wschodniej Ukrainie: nie jako przetargowo-dyplomatyczne, ale realnie bazujące na zasadach przejrzystych i demokratycznych.

W dzisiejszej perspektywie zresztą samo porozumienie mińskie wymaga napisania na nowo, jeśli ma być jasne, jak zacząć drogę ku pokojowi i stabilizacji, i jeśli realnie Rosja ma czuć się zobowiązana do wypełnienia swoich deklaracji. To jedyna droga, by zasadą podstawową na terenach wojennych, zagrożonych na ziemi ukraińskiej atakowanej przez Rosję — nie był ciągle Mr. Kałasznikow.

W tej nowej strategii sankcje muszą, jeśli trzeba, być utrzymane. A nawet poszerzone o nowe cele – związane z działaniami Rosji wobec Syrii.

Ale powinny być ujednolicone, znaleźć się w jednym pakiecie: amerykańskie i europejskie. W jednym pakiecie — kiedy dotyczą firm i obszarów gospodarczych, gdzie zakaz eksportu i importu byłby klarowny. W jednym pakiecie — jeśli chodzi o sprawy i instytucje finansowe (do rozważenia wstrzymanie funkcjonowania zasady SWIFT w relacjach międzybankowych i używaniu kart płatniczych). W jednym pakiecie — jeśli chodzi o biznes energetyczny, co nie jest skądinąd łatwe ze względu na potrzeby Ukrainy i krajów europejskich, dotyczące głównie dostaw gazu. W tej dziedzinie Europejska Unia Energetyczna musi się rozwijać, by zapewnić Europie nowy typ bezpieczeństwa energetycznego. W jednym pakiecie — jeśli chodzi o poszerzanie sankcji personalnych, które odgrywają wielką rolę i są niezwykle skuteczne. I dotyczyć powinny również międzynarodowych przepływów brudnych pieniędzy, pochodzących z korupcji czy wykorzystywanych w finansowaniu łamania prawa międzynarodowego, czym są aneksja Krymu i rozpętanie wojny na Ukrainie, czy ataki w Syrii.

Kluczowa jest nowa kombinacja ekonomicznych narzędzi sankcyjnych, bo tylko wtedy będzie można lepiej sterować ich skutecznością. I tylko wówczas można próbować ograniczać agresorsko-destruktywne działania Rosji w różnych miejscach świata, także w Syrii.

Miliardy dolarów słane na „pranie mózgów” Europejczykom, Amerykanom, światu, słane na wojnę hybrydową, w końcu muszą natrafić na tamę.

.Nowa strategia wobec Rosji — idealistycznie, ale i poważnie podkreślę — służąca przyszłości świata, musi być wszechstronna, całościowa, jednoznaczna — jeśli chodzi o cele i uczestnictwo partnerów na rzecz jej realizacji. Musi też dać narzędzia do walki z olbrzymią falą dezinformacji, jaką szerzy Rosja Putina. Miliardy dolarów słane na „pranie mózgów” Europejczykom, Amerykanom, światu, słane na wojnę hybrydową, w końcu muszą natrafić na tamę. W jakimś sensie świat już to przechodził, szczególnie mocno po II wojnie światowej, kiedy stalinowski Związek Sowiecki zaczął wielką wojnę propagandową w ramach zimnej wojny. Nie wyszlibyśmy z deformacji manipulacyjnych tamtych czasów, gdyby nie na przykład „Wolna Europa”.

To nie oznacza, że weszliśmy już w fazę nowej zimnej wojny. Ale to zagrożenie jest realne. Jeśli zatem nie chcemy wojny ani zimnej wojny — to jednolita strategia Zachodu wobec Rosji Putina jest konieczna.

Wypada podziękować Andriejowi Iłłarionowowi za jego inspirujące wystąpienie w Parlamencie Europejskim.

Michał Boni
Bruksela, 19 – 21 października 2016

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z